Z apostolską troską i miłością „Wielkiego Pasterza owiec, Pana
naszego Jezusa Chrystusa” (Hbr 13, 20), która przynagla do obdarowywania
nią i naśladowania jej dzięki natchnieniu jego łaski, pilnie usiłujemy,
podzielić się nią z niemałą częścią chwalebnego narodu brytyjskiego.
O skierowaniu ku nim naszej woli szczególnie świadczył nasz własny
list, który poprzedniego roku skierowaliśmy do Brytyjczyków,
poszukujących królestwa Chrystusowego w jedności wiary: tenże naród do
dawnego z matką Kościołem połączenia wspomniawszy one przywoływaliśmy, i
zachęciwszy do upraszania w duszy u Boga szczęśliwego pojednania,
usilnie zabiegaliśmy o jego dojrzenie. Wtedy, kiedy bynajmniej niedawno,
w tymże okólnym liście o jedności Kościoła miała być mowa, przy czym
bynajmniej Anglię mieliśmy na uwadze nie na ostatnim miejscu;
przyświecała nam nadzieja, że być może nasze dokumenty zarówno katolikom
przyniosą utwierdzenie jak również i spierającym się przeciwnikom
przyniosą zbawienne oświecenie. Także i to wyłuszczyć pragnęliśmy, że
każdy naród w równej mierze, człowieczeństwo i wielką troskę o zbawienie
wieczne wykazuje, to jest że dobroć Brytyjczyków jest nam dobrze znana
jak również i łaskawość dla każdego ludzkiego rozumnego wyrazu uczucia.
Zatem teraz pragniemy skierować naszą uwagę ku rozważaniu pewnego
istotnego problemu, który zresztą w samej rzeczy zawierał się już w
przedłożonych przez nas dezyderatach. Albowiem u Brytyjczyków miało
miejsce niedawne stosunkowo odstąpienie od centrum jedności
chrześcijańskiej, nowy zupełnie ryt święceń kapłańskich został
wprowadzony dopiero za króla Edwarda VI, ponieważ był on publiczne
zaprowadzony; w wyniku czego miało było zabraknąć prawdziwego Sakramentu
Kapłaństwa, który ustanowił Chrystus, podobnie i sukcesji
hierarchicznej, co już samo w sobie wynika ze wspomnianego powyżej
stwierdzenia, która przecież nie raz miała w dziejach Kościoła istotne
znaczenie w utwierdzaniu dyscypliny i stałości.
Przypominamy sobie jednak iż szczególnie w tych ostatnich latach
pojawiła się kontrowersja, czy święcenia kapłańskie udzielane w obrządku
edwardiańskim, posiadają znaczenie, naturę i skutek sakramentu,
potwierdzić lub poddać to w wątpliwość, udało się przecież nie małej
ilości pisarzy anglikańskich, jak również i niewielkiej liczbie pisarzy
katolickich, i to wcale nie angielskich. Jednych z nich zapewne
motywowała chęć przysłużenia się idei kapłaństwa chrześcijańskiego,
pragnęli bowiem aby jego podwójnej władzy w ciele Chrystusa nie byli
pozbawieni. Innym przyświecała powzięta myśl osiągnięcia pewnego kroku
na drodze ku jedności; obojgu więc z nich udało się dojść do przekonania
jak się wydaje, na podstawie studiów tego rodzaju prowadzonych już
wcześniej, czy też na podstawie nowszych wydań pomników literatury
wydobytych z zapomnienia, również i tych ponownie zebranych dzięki
naszej własnej inicjatywie jak widać wcale nie nadaremno podjętej. My
jednak takie zamysły oraz pragnienia jak najmniej lekceważymy, i jak
najbardziej przychylamy się do tych głosów w duchu apostolskiej miłości,
sądząc że nic tak nie świadczy na korzyść jak to co w jakikolwiek
sposób zbliża do dusz albo oddala winy lub służy pożytkowi. Uznaliśmy
więc aby sprawę tę wznowić i potraktować ją ze szczególną życzliwością:
tak aby w zdrowej atmosferze dzięki na nowo podjętej roztropnej
dyskusji, w przyszłości wszystkie czy też jakieś konkretne wątpliwości
zostałyby oddalone.
Papież zachęca do podjęcia głębokich studiów w celu zrozumienia natury kontrowersji
Dlatego więc tej określonej liczbie mężów uczonych i odznaczających
się erudycją, których opinie w tej kwestii okazały się rozbieżne,
proponujemy przedsięwzięcie spisania swoich twierdzeń właśnie w tych
kwestiach: i przesłania nam ich abyśmy je zgromadzili i polecili wespół
rozpowszechnić, tak aby cokolwiek z tego co byłoby godne tego aby więcej
przyczyniło się do pogłębienia znajomości rzeczy zostało przestudiowane
i zbadane. Uznaliśmy też aby w tej kwestii każdy mógł uzyskać odpis ze
stosownych dokumentów z archiwów watykańskich czy to z tych które są
udostępnione do wglądu czy też z jeszcze niezbadanych; również miałyby
być udostępnione odpowiednie akta z prac komisji soborowej zwanej
Suprema, które dotąd były zastrzeżone, tak iż nie małej liczbie uczonych
mężów z każdej ze stron zostaną one upowszechnione. Tego rodzaju
wsparcia poleciliśmy udzielić, również chętnie życzylibyśmy sobie
zgromadzić ich na specjalnym kongresie, z których już dwanaście miało
miejsce, pod przewodnictwem jednego z Kardynałów Świętego Kościoła
Rzymskiego przez nas wyznaczonego, posiadającego specjalne uprawnienia
do swobodnej dyskusji. W toku odbytych konferencji, jeden z powstałych z
tego zgromadzenia protokołów, Czcigodnym Braciom Naszym Kardynałom
polecamy wszystkim ujawnić; albowiem to co każdy w tej sprawie miał do
powiedzenia, także i dla nas samych stało się powodem do refleksji.
Taki porządek rzeczy obecnie domaga się dogłębnego, rozpatrzenia
zarówno z powodu skomplikowanej materii zagadnienia do której
wyłuszczenia zamierzamy teraz przystąpić mając na uwadze pytania jakie
pojawiły się w tej kwestii, które to w stosownym miejscu na wstępie były
zasygnalizowane, jak również chodzi także o podjęte inicjatywy Stolicy
Apostolskiej, których realizacja i wprowadzenie w życie, trwale i od
podstaw zaiste będzie też rozważana. Dlatego, najpierw należy rozpatrzyć
szczególnie te dokumenty, które wydali nasi Poprzednicy, zwracając się w
modlitewnej prośbie do królowej Maryi, powierzając szczególnie troskę
doprowadzenia do pojednania Anglikanów z Kościołem. Albowiem Juliusz III
Kardynała Reginalda Polo, rodowitego Anglika, wielce zasłużonego,
mianował swoim przybocznym legatem i wyznaczył mu zadanie jakby swojemu
aniołowi miłości i pokoju, powierzając pełnomocnictwa czy też mandat do
podejmowania działań z wyłączeniem obowiązujących norm kanonicznych,
które następnie Paweł IV potwierdził i ogłosił. Dzięki czemu łatwo
zrozumieć wagę omawianych tu dokumentów, należy zatem traktować je tutaj
jako podstawę, jednakże nie można rozpatrywać ich wybiórczo i w
oderwaniu od tej konkretnej sprawy ale jedynie względem szczegółowych
kwestii, które w sobie zawierają. Na mocy pełnomocnictw przyznanych
legatowi apostolskiemu od tych Papieży, została uwzględniona Anglia jak
też i panująca w niej religia, jednak normy postępowania obowiązujące
tego przez nich mianowanego legata nie dotyczyły, ani też wcale nie
należy się w nich doszukiwać czegoś co w szczególności mogłoby mieć
jakiekolwiek znaczenie w ogólnym pytaniu o to czego miałoby brakować do
ważności święceń kapłańskich, ale powinny dotyczyć wyłącznie ostrożnego
rozpatrywania kwestii święceń kapłańskich w tym królestwie, co zostanie
tu w odpowiednim miejscu wyłożone. To samo, wynika zresztą z natury i
rangi tychże dokumentów, stąd również jest jasne, że coś innego nie
byłoby miane na względzie, co do tych okolicznościach które konieczne są
do zaistnienia ważności sakramentu święceń kapłańskich, i o tym
poniekąd napominany był też legat, przez tegoż męża którego nauka
jaśniała jeszcze podczas Soboru Trydenckiego.
Autorytet papieży i praktyka udzielania powtórnych święceń świadczy o nieważności święceń anglikańskich
Tego się ściśle trzymając, nie trudno przecież dostrzec, że w listach
Juliusza III do legata apostolskiego, podpisanych dnia 8 marca 1554 r.,
wymienione było, że ci pierwsi, którzy je zgodnie z rytem prawowicie
otrzymali, w swoich święceniach zostają zachowani, podczas gdy o tych
którzy nie dostąpili święceń kapłańskich, stwierdzone zostało że
mogliby, jeżeli znaleźliby się godni i zdatni, ich dostąpić. Albowiem
pewnie zostało stwierdzone, że faktycznie było tak iż, dwojaki był
status tych mężów: ci z nich którzy prawdziwie otrzymali święcenia
kapłańskie, zwłaszcza że to albo jeszcze przed odstępstwem Henryka, albo
jeśli po tym fakcie i od szafarzy chociaż nie wolnych od błędu, jednak
zachowujących zwyczaj rytu katolickiego; z kolei inni którzy zostali
promowani według Rytuału edwardiańskiego, i z tej przyczyny mogliby
dopiero zostać dopuszczeni do święceń, ponieważ przyjęli święcenia
nieważne. Nie było także innego równie jasnego stanowiska Papieży, jak
to nadzwyczaj wyraźnie potwierdza list jego legata, z dnia 29 stycznia
1555 r., który udziela swoich pełnomocnictw biskupowi Norwich. I to
wszakże jeszcze bardziej należy mieć na uwadze, co ten sam list, który
był wydany przez Juliusza III, mówi o swobodnym używaniu papieskich
pełnomocnictw, także i w tej kwestii co do której urząd konsekracji,
odejmuje z obrządku i nie zachowana jest forma przyjęta w Kościele; a
mowa tu wyraźnie o tych którzy zostali konsekrowani według rytu
edwardiańskiego, ponieważ prócz tej formy i formy katolickiej nie było
wówczas żadnej innej w Anglii.
To wszelako jeszcze bardziej staje się jasne gdy wspomni się
poselstwo które Filip i Maria monarchowie, za namową kardynała Polo, do
Rzymu do Papieża wysłali w styczniu 1555 r. Rzecznicy królewscy, trzej
mężowie wielce wybitni i odznaczający się wszelką cnotą, pośród których
był Tomasz Thirlby, biskup Elien, przedstawili Papieżowi postulat, w
sprawie warunków w jakich się mają sprawy religii w tym królestwie, aby
pogłębić znajomość sprawy, i domagali się od niego aby zatroszczył się o
to i ustanowił legata do tegoż królestwa w celu pojednania go z
Kościołem, aby miał udział w tym i to zaaprobował: w tym celu Papieżowi
dostarczono wszelkie pisane dokumenty które były potrzebne, w części
były to również dokumenty w pierwszym rzędzie dotyczące nowego rytu
święceń. Natychmiast Paweł IV po odprawieniu poselstwa z wszelkimi
honorami, w tejże sprawie dokumenty w gronie niektórych kardynałów
dogłębnie przedyskutował, i po starannym namyśle wydał list Praeclara
carissimi opieczętowany dnia 20 czerwca tegoż roku. W którym to
dokumencie znajduje się pełne potwierdzenie stanowiska Pawła IV w
kwestii dotyczącej święceń, gdzie tak jest postanowione: ci którzy
przyjęli święcenia duchowne… od kogoś innego niż od biskupa który
udzielił im ich zgodnie z rytem i godnie… mają je ponownie otrzymać.
Jacy to byliby ci biskupi którzy udzielaliby święceń niezgodnie z rytem i
niegodnie, dosyć już wskazują powyżej wspomniane dokumenty, które
zawierają w sobie pełnomocnictwa w tej sprawie udzielone przez legata:
ci mianowicie którzy otrzymali sakrę biskupią, tak samo jak i inne
święcenia, które zostały im udzielone: bez zachowania formy zwyczajowo
przyjętej w Kościele, albo nie została zachowana forma jak również i
intencja Kościoła, jak o tym wspomniany legat napisał do biskupa
Norwich. Ci więc nie w inny sposób przyjęli święcenia jak tylko według
nowego rytu, także ich sprawie zgromadzeni na posiedzeniu kardynałowie
poświęcili wiele uwagi. I nie należy również pominąć miejsca z tejże
papieskiej encykliki wszystko podsumowującego, gdzie wraz z innymi
piastującymi urzędy wymienieni są ci których święcenia jak i urzędy
kościelne są przez nich de facto nieważnie zajmowane. Nieważne bowiem
otrzymanie święceń jest tym samym co brak mocy prawnej [spełnianych
przez posiadających je] aktów jak i brak ich skutków, a więc w oczywisty
sposób są one pozbawione znaczenia, jak wskazuje to już sama ich nazwa
(„nullitas”) i potoczne określenie; szczególnie że to samo co odnosi się
do święceń dotyczy również i urzędów kościelnych, co wynika z pewnych
(ex certis) świętych kanonów, które uznawały za nieważne [urzędy i
godności] nabyte w sposób wadliwy. Nie tylko stąd wnosić można
wątpliwość co do ważności święceń biskupów, o których mówić można jako o
wyświęconych według rytu i godnie, zgodnie z myślą wyrażoną przez
Papieża, w tym dokumencie ale i w innym, który wydany został niedługo
potem, dnia 30 października, w formie brewe: i także tam, Postanowiliśmy
– powiada – dla spokoju sumienia, aby tego rodzaju wątpliwości
rozwiązać, odnośnie tych którzy trwając w schizmie zostali wyświęceni,
nasze rozumienie tej kwestii i zamiar w tymże naszym liście wyraziliśmy
dlatego dla większej jasności w tej kwestii, zasięgnąwszy rady uznaliśmy
za stosowne, orzec że nie można uznać za wyświęconych według rytu i
godnie tych biskupów i arcybiskupów którzy nie zostali wyświęceni i
konsekrowani według formy Kościoła (non in forma Ecclesiae). Która to
deklaracja, nie inaczej jak właśnie do obecnie zaistniałej w Anglii
sytuacji się odnosi, to jest do Ordinale eduardianum, należałoby zwrócić
uwagę że nic bardziej pewnego w tej kwestii nie wydał Papież prócz tych
ostatnich dokumentów, w których, zamierza i rozwiać wątpliwości i dać
radę na uspokojenie sumień. Te poszczególne dokumenty i postanowienia
Stolicy Apostolskiej nie inaczej też rozumiał legat, i tak też je w
duchu posłuszeństwa wiary przyjął, to samo również uczyniła królowa
Maria i ci którzy razem z nią podjęli trud aby religię i instytucje
katolickie do poprzedniego stanu przywrócić.
Autorytety Juliusza III i Pawła IV, które przywołaliśmy jawnie
ukazują początki norm postępowania (disciplina), które nieprzerwanie już
od ponad trzech wieków, były zachowywane, tak iż święcenia w rycie
edwardiańskim, były miane za niedopełnione i nieważne, o której to
dyscyplinie szczególnie zaświadcza wielka liczba święceń, w tym także
udzielonych w Rzymie, które były częstokroć w całości drugi raz
powtarzane w rycie katolickim. W zachowaniu tejże dyscypliny zawiera się
słuszne stanowisko. Jeżeliby ktoś w tej kwestii miał jeszcze
wątpliwości niech zważy na sentencję zaczerpniętą z dekretaliów
papieskich, która dobrze nadaje się do tej kwestii: Consuetudo optima
legum interpres (zwyczaj jest najlepszą wykładnią prawa). Ponieważ w
Kościele zawsze było ustalone i potwierdzone, że sakramentu święceń nie
godzi się powtarzać, dlatego stało się to tylko z powodu ich nieważności
gdyż z innego powodu żadnym prawem nie było możliwe aby taki zwyczaj
Stolica Apostolska mogła w milczeniu tolerować. Jednakże w tym przypadku
nie tylko tolerowała, ale także potwierdziła i sama uprawomocniła,
każdorazowo kiedy w tej sprawie należało wydać sąd. Dwa tego rodzaju
przytoczymy przypadki, z pośród licznych których dotyczy bulla Supremam:
jeden w roku 1684, dotyczył niejakiego Galla Kalwinisty, drugi w roku
1704, Jana Klemensa Gordona; obaj zostali wyświęceni według rytuału
edwardiańskiego. Od początku, po odpowiednim zbadaniu sprawy,
konsultorzy w udzielonych przez siebie odpowiedziach wcale niemałej
objętości, które zwą się vota, napisali, co można by podsumować w jednej
sentencji, w sprawie nieważności święceń: tylko kiedy zachodzi słuszna
podstawa, godzi się kardynałom udzielić odpowiedzi – “sprawa zostaje
odroczona” (dilata). (W czasach soborów na przełomie XIV i XV w., w
różnych sporach kościelnych posługiwano się formułą: “odracza się do
rozstrzygnięcia przez sobór” co w praktyce oznaczało odroczenie sprawy
ad calendas graecas i było częstokroć nadużywane w celu umorzenia sprawy
– przyp. tłum.). Te z kolei protokoły zostały ponownie rozpatrzone a
prócz nich zostały poddane pod dyskusję nowe odpowiedzi udzielone przez
konsultorów, pytani byli najwybitniejsi doktorzy z Sorbony i Duacen, i
nie można było już tutaj zarzucić że tej sprawy nie przebadano jak
najbardziej dokładnie i przenikliwie. Także i wówczas należało
stwierdzić, że chociaż sprawa dotyczyła samego tylko Gordona, niektórzy
konsultorzy oprócz kwestii nieważności jego święceń podnosili również
sprawę święceń Parkera, tak iż w konkluzji jest również podniesiona
także i ta sprawa, w rezultacie dokument ten dotyczy kwestii
nienaruszalności zasad wiary, i tutaj też nie został przytoczony inny
powód [do stwierdzenia nieważności święceń] jak brak formy i intencji.
Co do formy w której w pełni uzasadniony jest taki sąd, najlepiej nadaje
się przykład święceń anglikańskich, ale także razem z nim wiele różnych
innych form udzielania święceń, spotykanych pośród różnych wschodnich i
zachodnich obrządków. Wtedy to Klemens XI, wobec kardynałów którzy w
tej sprawie radzili, tego dnia w czwartek, 17 kwietnia 1704 r.,
rozstrzygnął: «Jan Klemens Gordon zupełnie w całości przyjmie wszystkie
święcenia także sakrę biskupią i święcenia kapłańskie i tak samo jak nie
był bierzmowany wpierw przyjmie sakrament bierzmowania». Orzeczenie to
odpowiednio rozważane wskazuje iż nie zostało wydane z powodu braku
odpowiedniego potwierdzenia w tradycji takich praktyk ale świadczy o
ustanowieniu zwyczaju udzielania święceń pod warunkiem jeżeli poprzednie
byłyby nieważne (sub conditione). Najwięcej z tego co tutaj zostało
poddane pod rozwagę z wypowiedzi Papieża odnosi się w ogólności do
wszystkich święceń anglikanów. Na mocy tej ustawy dotyczącej w
szczególności, wszelako nie pojedynczej sprawy, a w rzeczy samej
wadliwości formy, przez co wadliwość dotyczy na równi wszystkich tych
święceń: dlatego ilekroć w podobnej sprawie miałoby się rozstrzygać,
tylekroć tenże dekret Klemensa XI miałby być oznajmiany.
Co do tego że tak się rzeczy mają, nie widać aby ktokolwiek w naszych
czasach wnosił kontrowersję, albowiem orzeczenie Stolicy Apostolskiej
zostało sformułowane już o wiele wcześniej: w dokumentach jak należy
sądzić, dość dobrze znanych, i chyba tylko przypadkiem jakiś pisarz
katolicki w swojej dyspucie mógłby o ich istnieniu wątpić. Ponieważ jak
na wstępie powiedzieliśmy, nic Nam tak bardzo nie przyświeca jak to
abyśmy mogli służyć przebaczeniem i miłością ludziom prawego ducha,
dlatego poleciliśmy aby Ordinale anglicanum, które jest korzeniem całej
tej sprawy, ponownie z jeszcze większą pilnością poddać badaniu.
Istota ważności święceń kapłańskich zawiera się w materii,
formie i intencji, których brak w święceniach wprowadzonych przez
nowatorów
W rycie każdego sakramentu w sprawowaniu i udzielaniu zgodnie z
prawem rozróżnia się pomiędzy częścią obrzędową (ceremonialem) a częścią
istotną (essentialem), które przyjmuje się określać jako materię i
formę. Wszystkim też jest wiadome, że sakramenty Nowego Przymierza, jako
znaki widzialne i posiadające skutek niewidzialnej łaski mają więcej
łaski i znaczenia niż sprawiają skutku, a ich skutek [jest praktycznie
bardziej pożądany] niż ich znaczenie. (significare quam efficiunt et
efficere quam significant). Które to znaczenie powinno istotnie mieścić
się w całym obrządku, to jest powinno znajdować się w materii i w
formie, szczególnie jednak powinno odnosić się do formy; gdyż materia
jest korelatem przez siebie nieokreślanym, i dopiero przez coś innego
jest określana. To więc w sakramencie kapłaństwa szczególnie się
ujawnia, gdyż składająca się nań materia, na ile tutaj da się ona
rozpatrywać, polega na nałożeniu rąk; co jednak nic określonego przez
się nie oznacza, które również do innych święceń jak też do bierzmowania
jest brane. Już słowa które aż do ostatnich czasów były stosowane u
Anglikanów jako forma właściwa święceń kapłańskich, to jest Przyjmij
Ducha Świętego (Accipe Spiritum Sanctum), bardzo niewiele znaczą w
określeniu święceń prezbiteratu czy też jego łaski i władzy, która w
szczególności jest władzą konsekrowania i składania w ofierze
prawdziwego ciała i krwi Pańskiej (Sobór Trydencki, sesja XXIII, O
sakramencie święceń, kan. 1), tej ofiary, która nie jest tylko samym
wspomnieniem ofiary dokonanej na Krzyżu (Sobór Trydencki, sesja XXII, O
Ofierze Mszy św., kan. 3.). Forma ta została potem powiększona przez
następnie dodane słowa: dla wypełniania urzędu i czynności prezbitera
(ad officium et opus presbyteri): co świadczy bardzo dobrze o tym, że
sami Anglikanie dostrzegli że pierwsza formuła miała braki i była
nieodpowiednia. Dodanie tego, jeżeli nawet mogłoby być uznane za
prawomocne znaczenie dla zaistnienia formy, zostało wprowadzone w czasie
późniejszym, już po upływie wieku od wprowadzenia Ordinale eduardianum,
kiedy zniszczona hierarchia nie posiadała żadnej władzy udzielania
święceń. Daremnie także i później dla ratowania tej sprawy zostały
umieszczone w tymże Ordinale inne jeszcze modlitwy. Stąd, też, zresztą
zaniechano w rycie anglikańskim posługiwania się tą niewystarczającą,
jak to już zostało powiedziane formułą, jeden był przeważający argument,
mianowicie na podstawie przez nich samych przeprowadzonych konsultacji
stwierdzono, że zostało pominięte coś co szczególnie określa godność i
obowiązki kapłana w rycie katolickim. Nie jest to więc forma odpowiednia
i nie może być wystarczająca do urzeczywistnienia sakramentu, ponieważ
to właśnie pomija milczeniem co powinno decydować o jego znaczeniu.
Nowatorski ryt święceń biskupich jest dowodem odrzucenia katolickiej nauki o kapłaństwie i urzędzie biskupa
Podobnie przedstawia się sprawa święceń biskupich. Do formuły:
“Przyjmij Ducha Świętego”, dopiero nie mało później dodane zostały
słowa: “dla wypełniania urzędu i czynności biskupa” (ad officium et opus
episcopi), ale także i ta sprawa jak mówiliśmy, należy sądzić iż
przedstawia się inaczej niż w rycie katolickim. Nic tutaj nie pomoże
inwokacja we wprowadzającej modlitwie: “Omnipotens Deus”; skoro
równocześnie odjęte są słowa określające [biskupów]: “summum
sacerdotium”.. Zaiste nic, tutaj nie jest dookreślone, czy biskupstwo
jest dopełnieniem kapłaństwa, czy ten urząd jest od kapłaństwa czymś
odróżnionym, albo czy jest porównany, jak powiadają do awansu człowieka a
nie kapłana, czy posiada skutek czy też nie? Natomiast bez wątpienia
sam ten urząd, z ustanowienia Chrystusa, dotyczy święceń kapłańskich, i
przewyższa pierwszeństwem prezbiterat, co wyrażone jest w sformułowaniu
świętych Ojców zwyczajowo przyjętym w naszym rytuale, określanym
terminem “summum sacerdotium, sacri ministerii summa” (pełnia
kapłaństwa, pełnia udziału w świętej posłudze). Stąd, ponieważ sakrament
święceń kapłańskich i prawdziwe kapłaństwo Chrystusa w rycie
anglikańskim zostało wewnętrznie usunięte, także i w udzielaniu święceń
biskupich w tym rycie w żaden sposób kapłaństwo nie jest udzielane, w
żaden sposób też nie jest rzeczywiście i prawnie udzielane biskupstwo, a
tym bardziej to co jest najważniejsze w urzędzie biskupim to jest,
wyświęcanie szafarzy do sprawowania i ofiarowania najświętszej
Eucharystii.
Zmiany wprowadzone przez nowatorów w katolickim rycie święceń spowodowały, że ryt edwardiański pozbawiony jest ważności
W celu pełnej i odpowiedniej oceny rytu święceń anglikańskich, prócz
tego co już po części zostało przedstawione, nic rzeczywiście tak nie
jest ważne jak to aby rzetelnie rozsądzić to co zostało publicznie
zatwierdzone i ustanowione. Długo należałoby to w szczegółach referować,
co nie jest tutaj konieczne, wystarczy wspomnieć przykład z tego wieku
[kiedy wprowadzono ryt edwardiański], jakiego ducha byli ci autorzy
Rytuału, którzy [jeszcze] w Kościele katolickim, uchodzili za
zwolenników nieortodoksyjnej sekty, a którzy potem zrealizowali swoje
zamiary. Nade wszystko wiedząc że przekraczają konieczność zachowania
ścisłego związku między wiarą a kultem, między lex credendi et lex
supplicandi, w szczególności na wiele sposobów zniekształciwszy obrzędy
liturgiczne z zamiarem przywrócenia ich do pierwotnej formy, popadli w
błędy nowatorów. Dlatego też, w całym Rytuale prawie wcale nie ma
otwarcie wymienionej ofiary, konsekracji, kapłaństwa, władzy składania i
ofiarowania ofiary, a wszystkie tego rodzaju ślady, które przeważają w
modlitwach rytu katolickiego nie tylko zostały po prostu pominięte, ale
wręcz zostały usunięte ze szczególnym zamysłem, na co zwrócimy dalej
uwagę. Tak więc przez to ukazuje się od początku zawarty w Rytuale
charakter i duch, jak zwykło się mówić. Tutaj od samego początku został
wprowadzony fałsz, i chociaż jak najmniej miał on pomóc w udzielaniu
święceń, to z biegiem czasu, w takiej samej postaci pozostał aby w
przyszłości mieć duże znaczenie.
Brak skutków sakramentalnych czynności sprawowanych przez duchownych anglikańskich
Tak więc daremne były czynności tych którzy odtąd od czasów Karola I
mniemali iż są dopuszczeni do czegoś w rodzaju składania ofiary i
kapłaństwa, ponieważ do niczego takiego Rytuał nie upoważniał, daremne
także były wysiłki tej nie małej przecież części anglikanów, którzy w
minionych czasach porozumieli się w mniemaniu że mogliby ten Rytuał
przywrócić do zdrowej i odpowiedniej postaci, a zrozumiawszy tę myśl tak
też postąpili. Próżne, jak mówimy były i są tego rodzaju usiłowania:
także i z tej przyczyny, że jeżeli pewne słowa, w Rytuale anglikańskim
takim jaki jest teraz, wzajemnie się skonfrontuje, to zupełnie inny jest
tam ich sens niż w rycie katolickim. Albowiem raz wprowadzony nowy ryt,
jak widzimy, który prawie neguje czy też fałszuje sakrament święceń, i
przez co jakby odrzucona jest konsekracja i składanie ofiary, już prawie
wcale nie wymaga formuły Accipe Spiritum Sanctum, skoro Duch Święty,
wstępuje w duszę w łasce sakramentalnej, i już także nie są potrzebne
słowa: “ad officium et opus presbyteri” lub “episcopi”, i tym podobne,
które pozostają tylko słowami bez istotnej rzeczy którą ustanowił
Chrystus. Wartość tej argumentacji rozumieją doskonale liczni
anglikanie, pilnie zastanawiający się nad Rytuałem, któremu zarzucają
zafałszowanie, ci którzy na nowo usiłują tenże interpretować, daremnie
żywią swoją nadzieję co do wartości i mocy w ten sposób otrzymanych
święceń.. Ten następnie argument czy też jeden z nich także traci
wartość, sądzą bowiem że wystarczy do prawomocnej formy święceń wezwanie
modlitewne: Omnipotens Deus, bonorum omnium largitor, (Wszechmogący
Boże, dawco wszelkich dóbr), które znajduje się na początku czynności
obrzędowych, chociaż być może i byłoby wystarczające w jakimś rycie
katolickim który by Kościół zatwierdził.
Tak więc wewnętrzny brak formy połączony jest z brakiem intencji,
która jest równie koniecznie wymagana aby był [udzielony] sakrament. O
zamyśle czy intencji, która mianowicie jest czymś wewnętrznym, Kościół
nie osądza, natomiast to co zewnętrznie się ujawnia, powinno się w tej
rzeczy osądzić. Rzeczywiście jeśli ktoś sprawuje sakrament i wymaganą
materię i formę poważnie i zgodnie z rytem zachowuje, o nim samym sądzi
się, że bez wątpienia zamierza czynić to co czyni Kościół. Na której to
zdrowej zasadzie opiera się nauka, która utrzymuje że jest prawdziwym
sakrament [chrztu] czyli to, co posługą ludzką heretyków albo nie
ochrzczonych, byleby tylko zgodnie z rytem katolickim było wykonane.
Przeciwnie jeżeli ryt zostałby zmieniony taką decyzją, tak że
wprowadzony byłby inny, w Kościele nie przyjęty, tak iżby to było
przeciwne temu co czyni Kościół i temu co z ustanowienia Chrystusa
dotyczy natury sakramentu, wówczas jest jawne, że nie tylko pozbawiony
jest intencji wymaganej do sakramentu, ale intencję posiadałby
sakramentowi wrogą i przeciwną.
Orzeczenie papieskie w sprawie nieważności święceń anglikańskich i zachęta do nawrócenia na wiarę katolicką
To wszystko długo i wiele rozważaliśmy u Nas wraz z Czcigodnymi
Naszymi Braćmi, sędziami najwyższej instancji, któremu to gremium w
naszej obecności szczególnie pomógł czwartek, dnia 16 lipca bieżącego
roku, we wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. I ci
jednomyślnie, przedstawioną już wcześniej Stolicy Apostolskiej sprawę,
która w pełni została rozpatrzona i osądzona, postanowili ujawnić, tak
aby ponownie postanowienia i protokoły zostały udostępnione i aby cała
sprawa w całym świetle, mądrze i sprawiedliwie mogła być dogłębnie
rozwiązana. Wszelako najlepiej postąpilibyśmy odraczając wyrok, przez co
i lepiej byłoby gdybyśmy go odpowiednio zawiesili aby nie angażować w
tej sprawie naszego autorytetu, i raczej bardziej wzywali bożego
oświecenia. Tedy po rozważeniu przez Nas, aby ten główny problem,
chociaż wedle prawa już osądzony i przez niektórych zaliczony do
kontrowersji, której powód właściwie już został odwołany, ze zbocza w
przepaść jeszcze bardziej szkodliwego błędu nie runął – albowiem nie
mało tych, którzy sądzą, że należy sakramentu kapłaństwa i jego owoców
szukać tam gdzie jest ich najmniej – zdało się nam w Panu aby Nasze
zdanie wypowiedzieć.
Dlatego w tej właśnie sprawie, wszystkich Papieży Poprzedników
dekrety stosownie do tego stwierdzające, w pełni je potwierdzając a
nawet niejako naszym autorytetem je ponawiając, z naszej inicjatywy,
jako pewną opinię, ogłaszamy i deklarujemy: święcenia dokonane w rycie
anglikańskim, były i są nieważne i w każdym wypadku są niebyłe.
To jeszcze pozostaje nam, skoro występujemy w imieniu Wielkiego
Pasterza i ducha prawdy, gdyż tak ciężko na rzecz najpewniejszą wskazać,
zaapelować do was, którzy święceń i hierarchii dóbr szczerze pragną i
poszukują. Albowiem, ci którzy kierowali się gorliwością cnoty
chrześcijańskiej, odczytując w duchu wiary Pismo święte, podwajając
modlitewne prośby, jednak niepewni i niespokojni, z wahaniem głosu
Chrystusa już od dawna usilnie słuchali. Słusznie zatem byli przekonani,
że Ów który jest dobry zaprasza ich i pragnie. Aby powrócili do jedynej
jego owczarni, dopiero wówczas prawdziwie i szczerze dostąpią dóbr i
dostąpią zbawczej pomocy, której szafarzem On sam uczynił Kościół, jako
wiekuistego rzecznika swojego odkupienia i namiestnika pośród narodów.
Wówczas prawdziwie będziecie w radości czerpać wodę ze źródeł
Zbawiciela, jego cudownych sakramentów, stąd wierne dusze żyjące w
przyjaźni z Bogiem, po uzyskaniu odpuszczenia grzechów, zostaną
dopuszczone do karmienia się niebieskim chlebem i korzystania z jego
obrony, a pokrzepione w ten sposób tym bardziej dostąpią udziału w życiu
wiecznym. Których to dóbr szczerze pragnącym, oby Bóg pokoju, Bóg
wszelkiej pociechy sprawi, że staną się uczestnikami jego uczty i nasyci
ich łaskawie. Naszą zatem zachętą i życzeniem pragniemy objąć tym
więcej tych którzy pełnią w swoich wspólnotach posługę religijną. Osoby,
które z powodu pełnienia tej swojej funkcji przewodzą innym swoją
wiedzą i cieszą się szacunkiem, które w sercach kierują się troską o
chwałę Bożą i zbawienie dusz, które pragnęłyby czynnie odpowiedzieć na
Boże powołanie i być jemu posłusznym niech same dadzą jasny przykład
innym. Każdego z radością przyjmie matka Kościół i wszystkim im udzieli
wszelkich dóbr i opieki, a gdyby ktoś z pośród nich z powodu swojej
szlachetnej decyzji napotkał jakieś trudności, wielkodusznie przygarnie
do swojego łona. Tutaj też można z mocą zapewnić, że ich szacunek i
honor będzie pośród braci na całym katolickim świecie, gdzie nadzieja i
wiara jest żywiona wobec sędziego Chrystusa, a jego nagroda w królestwie
niebieskim! My zaś, na ile to będzie w każdym przypadku stosowne, nie
zaniechamy zachęcania do pojednania z Kościołem, stąd także
pragnęlibyśmy, aby poszczególne osoby duchowne i zakony poszły tym samym
śladem. Równocześnie ze względu na niezmierzone miłosierdzie naszego
Boga, prosimy wszystkich i zaklinamy, aby starali się wiernie o otwarcie
na działanie prawdy i łaski Bożej.
Niniejszy list i to wszystko, co jest w nim zawarte, niech nigdy w
żadnym czasie nie zostanie fałszywie zrozumiane w wyniku podstępnego
działania czy wykorzystania wbrew naszym intencjom albo jego
zafałszowania czy to być może z powodu złej woli notariuszy albo użycia
wobec nich przymusu, ale niech zawsze trwale sam będzie argumentem na
swoją obronę wobec wszystkich jego sędziów każdego stopnia i godności,
którzy niech przy tym wykażą swoją niezawisłość w sądzie, byłoby także
bezcelowe i daremne, gdyby ktoś z czyjegoś polecenia lub pod jakimś
pretekstem, świadomie czy też nieświadomie usiłował zataić istnienie
tego dokumentu z powodu wyrażania przeciwnych do sformułowanych tam
poglądów.
Pragniemy aby odpis tego listu, także w postaci drukowanej, jednak
podpisany własnoręcznie przez naszego notariusza był opieczętowany przez
męża piastującego z urzędu godność kościelną, tak aby wszystko to
świadczyło o pełnej zgodności z naszą wolą.
Dane w Rzymie u Świętego Piotra roku Wcielenia Pańskiego 1896, w dniu
idów wrześniowych [13 września], w dziesiątym roku Naszego pontyfikatu.
Leon XIII
Podstawa przekładu: SS. D. N. Leonis Papae XIII Allocutiones,
Epistolae, Constitutiones, Aliaque Acta Praecipua, vol. VI (1894-1897),
Brugia 1900, s. 198-210, opracował F. Rostafiński.
Dodatek: Fragment listu papieża Leona XIII do kardynała arcybiskupa
Paryża, François-Marie-Benjamina Richarda de la Vergne z listopada 1896:
„naszym zamiarem było wydanie ostatecznego wyroku i definitywne
rozstrzygnięcie kwestii najwyższej wagi dotyczącej święceń
anglikańskich… Rozstrzygnęliśmy sprawę z pomocą argumentów takiej wagi i
wyrażając to słowami o takiej jasności, że jest niepodobieństwem, aby
jakaś rozważna i dobrze usposobiona osoba mogła poddać w wątpliwość nasz
osąd. Wszyscy katolicy są zobowiązani przyjąć naszą decyzję z
najwyższym respektem, jako będącą na zawsze ważną, niewzruszoną i
nieodwołalną (perpetuo firmam, ratam, irrevocabilem)” – tekst
zamieszczony w Acta Sanctae Sedis, tom 29, s. 664, a cytowany w
angielskiej wersja bulli Apostolicae Curae, Catholic Truth Society,
London 1968