niedziela, 8 grudnia 2019

Reformy PawłaVI a Reforma Anglikańska

Uderzające podobieństwo
REFORM PAWŁA VI DO REFORMY ANGLIKAŃSKIEJ 1549 ROKU
[Artykuł z 1973 r.]
Ks. Noël Barbara
"Zawsze jest korzyść z poznania błędów" (Dom Prosper Gueranger OSB)
Celem poniższych rozważań jest:
– przede wszystkim potępienie potwornego oszustwa tak zwanej "odnowy" oczekiwanej rzekomo przez ojców Drugiego Soboru Watykańskiego, a w rzeczywistości narzuconej ażeby spowodować zupełną ruinę katolicyzmu poprzez praktykę nowej wiary, jako że Wiara jest regułą modlitwy: LEX ORANDI, LEX CREDENDI;
– po drugie, aby oświecić duchowieństwo Kościoła katolickiego, tych przynajmniej którzy kochają prawdę... i zachęcić ich aby powstali i przyłączyli się do bitwy w obronie Wiary. "Każdy, który gorliwie miłuje prawo, zachowując przymierze, niech podąża za mną!" (1 Mach II, 27).
"Jakoż się będziem mogli potykać, my nieliczni, z tak wielkim i z tak mocnym ludem?" pytali Żydzi Judę Machabeusza. Odpowiedział im: "niemasz różnicy przed obliczem Boga niebieskiego wybawić przez wielu albo przez niewielu, bo nie w mnóstwie wojska zwycięstwo bitwy, ale z nieba jest siła" (1 Mach III, 17-19).
Uwagi wstępne
Pierwsza uwaga. Nawet najbardziej skandaliczne incydenty do jakich doszło w kościołach od zakończenia Drugiego Soboru Watykańskiego, wszystkie pozostają zgodne z duchem tych, którzy kontrolują obecną reformę liturgiczną. Jako dowód tego można tylko zwrócić uwagę na fakt, że ostatecznie takie nadużycia zawsze są tolerowane, następnie legalizowane, a w końcu narzucane przez hierarchów. Pomyślmy na przykład o świeckim stroju duchowieństwa, Mszy w języku narodowym, komunii na rękę, Mszach młodzieżowych, itd.
Druga uwaga. Liturgia wyraża Wiarę przeżywaną przez wiernych. Heretyckie spekulacje w niewielkim stopniu niepokoją prostych ludzi, ponieważ są oni przeważnie nieświadomi teologicznych teorii. Jednakże, wszyscy wierni – są podobnie formowani (albo deformowani) przez formuły modlitw które recytują, przez śpiewy i muzykę jaką słyszą, przez nabożeństwa jakie praktykują, przez czytania i komentarze których słuchają, przez formę kultu którą żyją: jednym słowem, przez liturgię w której biorą udział.
Oto dlaczego heretycy wszystkich wieków zawsze chcieli wykorzystać liturgię, ponieważ widzieli w niej najłatwiejszy i najbardziej efektywny środek służący do zyskania przychylności dla swoich błędów i dla zmiany wiary ludzi w kierunku przez nich pożądanym.
Trzecia uwaga. Msza jest zwornikiem całej Wiary katolickiej. "Zniszcz Mszę", mówił Luter, który nienawidził papiestwa (innymi słowy: katolicyzmu), "a wtedy zniszczysz cały katolicyzm". I podobnie jak przez zastąpienie danej rzeczy inną, ta pierwsza ulega zniszczeniu, wewnętrzni wrogowie, zdecydowani aby zniszczyć Mszę, postanowili zastąpić ją "nowym obrządkiem", będącym w rzeczywistości dwuznacznym rytem wiodącym do protestanckiej Wieczerzy Pańskiej.
Czwarta uwaga. Deklaracja wygłoszona do Światowego Zgromadzenia Luterańskiego w Evian, 16 lipca 1970, przez kardynała Willebrandsa, legata Pawła VI, ujawnia "luterofilską" naturę Drugiego Soboru Watykańskiego. Jeżeli wierzyć jego słowom – a dlaczego mielibyśmy lekceważyć jego napomnienia? – "Czyż sam Drugi Sobór Watykański nie przyjął pewnych żądań, które między innymi, były wysuwane przez Lutra, i poprzez które wiele aspektów chrześcijańskiej wiary jest dzisiaj lepiej wyrażanych niż dawniej? Luter nadał teologii i chrześcijańskiemu życiu swojej epoki całkiem nadzwyczajny kierunek".
* * *
Analogie między pierwszą protestancką reformą w Anglii w 1549 roku i reformą Pawła VI po Soborze Watykańskim II.
Aby bardziej uwydatnić te podobieństwa, w lewej kolumnie przedstawiamy reformy wprowadzone przez nowy anglikański obrządek i nowe sakramenty w 1549 roku. Fakty te przytaczamy za: (1) "Histoire De l'Eglise" kanonika Boulengera i Dom Pouleta; (2) "Brief History of the Introduction of Protestantism in England", Hugh Ross Williamsona; (3) artykułem Francis Clarka SI "Les ordinations anglicanes, probleme oecumenique". Naprzeciw, w prawej kolumnie znajdą się reformy wprowadzone przez nowy obrządek i nowe sakramenty Pawła VI:
 
1. Cel pierwszej "Prayer Book" z 1549 roku został wskazany w przedmowie: oprócz innych reform, zastąpienie łaciny, której wierni nie rozumieli, językiem angielskim. 1. Zwracamy uwagę na zastąpienie łaciny językiem narodowym we wszystkich księgach liturgicznych zreformowanych przez Pawła VI, w podobny sposób motywowane poprawą zrozumienia [przez wiernych].
2. Modyfikacja brewiarza przez skracanie go. 2. Tutaj również dokonano modyfikacji brewiarza, polegającej na jego znacznym skróceniu a nawet, w praktyce, uczynieniu go fakultatywnym.
3. Przedmowa "Prayer Book" mówi tylko o zmianach w brewiarzu, ale były tam też inne dużo poważniejsze zmiany o których on milczy, niewątpliwie po to aby nie przestraszyć duchowieństwa. Chcemy przedyskutować modyfikacje, które dotyczyły sakramentów i Mszy (1) . (1) "Prayer Book" z 1552 jest bez wątpienia protestancką księgą.
3. Jakkolwiek tekst Konstytucji "De Sacra Liturgia", z której wywodzi się obecny liturgiczny przewrót, był mniej powściągliwy niż "Prayer Book", niemniej jednak zachował jego ostrożność; zobaczmy: "Wierny tradycji Sobór Święty oświadcza wreszcie, że święta Matka Kościół wszystkie prawnie uznane obrządki uważa za równe w prawach i godności, pragnie, aby w przyszłości były zachowane i pielęgnowane bez przeszkód, oraz, aby tam, gdzie zachodzi potrzeba, zostały one roztropnie i gruntownie rozpatrzone w duchu zdrowej tradycji, oraz aby im nadano nową żywotność, stosownie do współczesnych warunków i potrzeb". (N. 4).
"Aby wierni chrześcijanie pewniej czerpali z liturgii obfitsze łaski, święta Matka Kościół pragnie dokonać ogólnego odnowienia liturgii. Liturgia bowiem składa się z części niezmiennej, pochodzącej z ustanowienia Bożego, i z części podlegających zmianom, które z biegiem lat mogą lub nawet powinny być zmienione, jeżeli wkradły się do nich elementy, które nie zupełnie dobrze odpowiadają wewnętrznej naturze samej liturgii, albo jeżeli te części stały się mniej odpowiednie". (N. 21).
"Prawo kierowania sprawami liturgii należy wyłącznie do władzy kościelnej. Przysługuje ono Stolicy Apostolskiej oraz, zgodnie z prawem, biskupowi". (N. 22 § 1).
"Nikomu innemu, choćby nawet był kapłanem, nie wolno na własną rękę niczego dodawać, ujmować lub zmieniać w liturgii". (N. 22 § 3).
"... Wreszcie nowości należy wprowadzać tylko wtedy, gdy tego wymaga prawdziwe i niewątpliwe dobro Kościoła, z zastrzeżeniem jednak, aby formy nowe wyrastały niejako organicznie z form już istniejących". (N. 23).
4. Według reformatorów udzielanie Chrztu składa się poza samym rytem, ze znaku Krzyża na czole dziecka, egzorcyzmu, wprowadzenia do Kościoła, namaszczania olejem katechumenów i krzyżmem. 4. Nowy Obrządek Chrztu wprowadzony przez Pawła VI również zawiera, poza samym obrządkiem, tylko jeden znak Krzyża na czole "ochrzczonego", w samym rycie nie ma żadnego. Co do egzorcyzmu, nowy obrządek nie zawiera w ogóle żadnego mimo "doktrynalnych objaśnień" o ich występowaniu w pewnych narodowych wersjach. Nie możemy bowiem nazywać modlitwy, która kończy część zatytułowaną "celebrowanie Słowa Bożego" egzorcyzmem, gdyż w żadnym miejscu nie występuje rozkazująca forma nakazująca szatanowi opuścić duszę: "Opuść to dziecko, duchu nieczysty" lub "Zaklinam ciebie, duchu nieczysty, w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, wyjdź z tego stworzenia Bożego". Tak więc, nie ma tam żadnego egzorcyzmu.
Wprowadzenie do Kościoła zostało zachowane .
Jeżeli porównywać oba obrządki Chrztu, to ten Pawła VI jest gorszy od tamtego z czasów reformy 1549 roku.
5. Przy Bierzmowaniu, namaszczenie Krzyżmem Świętym zostało pominięte. Luter odrzucał ten sakrament, uważając go za czysto kościelny obrządek. Kalwin określał bierzmowanie jako: "świętokradzką ceremonię, wymyśloną przez pychę biskupów". 5. W nowym rycie Bierzmowania zachowane jest namaszczanie Świętym Krzyżmem; ale Krzyżmem, które zostało zmienione: to już nie jest Święte Krzyżmo Tradycji składające się z oliwy z oliwek i balsamu, uroczyście błogosławione przez biskupa w Wielki Czwartek. Teraz jest to dowolny rodzaj oleju, a nawet perfumy dobrane według własnego uznania, który może być pobłogosławiony przez jakiegokolwiek księdza w dowolnym dniu. Ponadto, sakramentalna formuła Bierzmowania została zmieniona. Nie jest to już ta formuła, którą święty Kościół zawsze używał i która dlatego powinna być zachowana (1 Tym. VI, 20), lecz zupełnie nowa formuła. Co więcej, namaszczaniu nie towarzyszy już potrójny znak Krzyża, oznaczający Trójcę Przenajświętszą. Zmiany są tego rodzaju, że ważność obrządku jest co najmniej wątpliwa. Naprawdę, nie możemy zapominać, że nawet jeżeli pewne zewnętrzne gesty zdają się przypominać te znane z przeszłości, to jednak całość ceremonii została zaburzona do takiego stopnia, że intencja, którą one wyrażają wydają się już nie być intencją Kościoła: a mianowicie, naznaczenie nie dającym się zetrzeć znamieniem, który daje chrześcijańską śmiałość wyznawania swojej Wiary przed światem.
6. Spowiedź uszna uznana została za "opcjonalną". 6. W przypadku spowiedzi usznej, powszechnie znienawidzonej przez heretyków, Paweł VI postąpił z większą ostrożnością . Jako "najwyższy Arcykapłan", nie mógł zadeklarować spowiedzi usznej jako opcjonalnej; jego plan zrujnowania katolicyzmu stałby się oczywisty dla wszystkich wiernych i mógłby zawieść. Tak więc, w tym samym czasie kiedy bardzo sprytnie wychwalał spowiedź uszną, jednocześnie "dopuścił" ogólne rozgrzeszenie. Stopniowo będzie ono wypierało spowiedź uszną. Podczas gdy słudzy Gospodarza spali, ukradkowo zasiano kąkol. Nie potrzeba nic więcej niż pozwolić mu rosnąć. Jeżeli Pan nie zainterweniuje, dni spowiedzi usznej są policzone.
7. "Communion Service" było główną zmianą w "Prayer Book". Słowo "Msza" z wyjątkiem podtytułu już nie występuje. 7. Nowe "Ordo Missae" jest główną zmianą reformy Pawła VI. Słowo "Msza" jest najczęściej zastępowane przez "celebrację", "eucharystię", "stół Pański" lub "wieczerzę Pańską", itd. "Msza św." lub "święta Ofiara Mszy" są terminami już teraz nigdy nieużywanymi. Te dwa szczególnie katolickie określenia zostały zupełnie wyeliminowane.
8. Anglikańska "Communion Service", całkowicie w języku angielskim, zniosła modlitwy u stopni ołtarza,... 8. Ta samo zjawisko ujawnia się w nowym "Ordo Missae" Pawła VI: modlitwy u stopni ołtarza już nie istnieją;
9. ...i nadała większą ważność czytaniom i komentarzom Pisma Świętego. 9. liturgia Słowa została znacząco rozbudowana.
10. Antyfona ofertorium składająca się z wersetów Pisma Świętego, została zachowana ale,
 
10. W obrządku Pawła VI, antyfona ofertorium już nie istnieje.
11. Przy ofiarowaniu chleba i wina, zostały usunięte wszystkie modlitwy, które jasno wskazywały, że ofiarowane są one, aby stały się Ciałem i Krwią Pana Jezusa. 11. Przy ofiarowaniu chleba i wina, nowa reforma zniosła wszystkie modlitwy i rubryki, które w jasny sposób świadczyły o mającej zajść przemianie w Ciało i Krew: "Suscipe Sancte Pater...", "Offerimus tibi, Domine, calicem salutaris..."; również zniesione jest umieszczanie hostii na korporale (mające przypomnieć o rzeczywistej obecności Ciała Pańskiego), po wykonaniu znaku krzyża hostią (pamiątka ofiarowania), i wezwaniu do Ducha Świętego aby spowodował odnowienie Ofiary Krzyża, "Veni Sanctificator...". Te bezprzykładne pominięcia, nieomylnie wskazują na inspirację duchem Lutra, duchem herezji.
12. Prefacja, Sanctus i Benedictus zostały zachowane. 12. Zostały zachowane.
13. Modlitwy Kanonu zostały drastycznie zredukowane, a to co pozostało było starannie oczyszczone ze wszystkiego co mogłoby przypominać, nawet w najmniejszym stopniu, ofiarny charakter "obrzydliwej Mszy papieskiej". Łatwo dostrzec tu ducha Reformacji. Luter powiedział: "obrzydliwy Kanon jest nagromadzeniem kałuż szlamowatej wody, które uczyniły ze Mszy ofiarę. Modlitwy Ofertorium zostały dodane. Msza nie jest ofiarą. Nie stanowi ona aktu składającego ofiarę kapłana. Razem z Kanonem odrzucamy wszystko co przywołuje na myśl ofiarę". 13. Jak sama nazwa wskazuje, "Kanon" był "niezmienną" częścią Mszy; był uznawany za "nienaruszalny", w większym stopniu niż Ofertorium. Tak więc, reforma Pawła VI została przeprowadzona z dużo większą ostrożnością niż reforma Cranmera. Nowi reformatorzy woleli przekręcać Kanon: z jednej strony, z pomocą "nowych tłumaczeń", które w wielu wypadkach są zwykłym fałszerstwem, a z drugiej, przez zmienianie znaczenia rytu przez pozornie znikome zmiany w użytych słowach lub przez usunięcie pewnych gestów; jednakże, jako że faktycznie te rubryki wyrażały lub podkreślały ofiarny charakter Mszy, ich usunięcie spowodowało, że pozostałe słowa przestały oznaczać ofiarny charakter Mszy. Ten podwójny proces ułatwił ukradkowe wprowadzenie reform, jakie zamarzyli sobie innowatorzy, eliminując w największym możliwym stopniu "wszystko co sugerowało ideę ofiarowania" (Luter) ofiary: tzn. odnowienie przebłagalnej ofiary.
Trzy nowe modlitwy eucharystyczne, o tak neutralnym charakterze jaki tylko można sobie wyobrazić, spreparowane przez specjalistów od herezji w celu wyrugowania Kanonu znanego jako "rzymski" i ciągle nie akceptowalnego dla protestantów, pomimo wprowadzonych zafałszowań, zrealizowały plan, który z samej swej natury, ma na celu zniszczenie katolickiej Mszy.
14. Błogosławiona Dziewica i Święci są jeszcze wspominani, ale nie wzywa się już ich wstawiennictwa. 14. Nie wzywa się już wstawiennictwa Błogosławionej Dziewicy i Świętych w żadnej z dwóch nowych "eucharystycznych modlitw"; trzecia wspomina o wstawiennictwie, lecz nie prosi o nie. To kolejny przykład przebiegłości autorów NOM.
15. Wspomnienie żywych i umarłych jest połączone w jedno, po słowach ustanowienia?  15. Podobnie we wszystkich trzech nowych "modlitwach eucharystycznych" obecnej reformy.
16. Wszystkie słowa i gesty (rubryki), które wskazywały, że Msza nie jest po prostu pamiątką, ale jest prawdziwą Ofiarą przebłagalną, odnawiającą Ofiarę Krzyża i ofiarowaną za żywych i umarłych zostały całkowicie usunięte. 16. Również Nowe Ordo Pawła VI znosi wszystkie słowa i wszystkie gesty (rubryki), które tak jasno podkreślały zarówno ofiarny charakter Mszy, która jest prawdziwie odnowieniem Ofiary Krzyża na ołtarzu, jak i rzeczywistość prawdziwej obecności Naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa, który jest obecny na ołtarzu jako poświęcona i ofiarująca się Ofiara. Tego typu pominięć dokonanych przez różne sztuczki i z pomocą "fałszywych przekładów" (tekstu) jest niezliczona ilość. Zwróćmy uwagę tylko na kilka z nich:
1) niemal całkowita eliminacja znaków Krzyża, mających zademonstrować wyraźnie, że ta Ofiara jest tożsama z Ofiarą na Kalwarii:
Na przykład, w modlitwie "Unde et memores", która następuje po poświęceniu Kielicha, kapłan recytując słowa "offerimus praeclarae Majestatis tuae", zwykł był robić pięć znaków Krzyża, które nie oznaczały błogosławieństwa, ale były znakami wskazującymi [na Ofiarę]. Każdy z nich wskazywał z precyzją Ofiarę † czystą, Ofiarę † świętą, Ofiarę † niepokalaną, świętą † Hostię i Kielich †wiecznego Zbawienia, obecne na ołtarzu. Dlaczego wszystkie te znaki, tak bogate w treści, zostały zniesione w nowym "Ordo"? Czy to możliwe, że nie ma już w nim wiary w tajemniczą Rzeczywistość spowodowaną przez Przeistoczenie?
Z ponad trzydziestu znaków Krzyża jakie zawierał tradycyjny Obrządek, Ordo Pawła VI zachowało zaledwie jeden i to jeden, który znaczy nie więcej niż proste błogosławieństwo.
2) te same uwagi mają zastosowanie do przyklęknięć (co jest logiczne, jeżeli chce się wspierać wiarę, że jest tam tylko potencjalna obecność): zachowano jedynie dwa zamiast dziesięciu. W tej materii, najbardziej znaczącym jest likwidacja tych, które następują po każdej z dwóch konsekracji. Przez przyzwolenie na usunięcie aktu adoracji, który następował bezpośrednio po każdej z konsekracji dokonanej przez kapłana, ryt Pawła VI uwiarygodnia protestancką herezję, która zaprzecza skuteczności konsekracji (poniżej, pkt 37).
3) Wszystkie słowa przypominające o Ofierze zostały usunięte lub fałszywie przetłumaczone; na przykład, "adscriptam, ratam, rationabilem" usunięto; słowo "hostiam", oznaczające "ofiarę" i dokładnie odnoszące się do naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa oddającego się ponownie w ofierze na ołtarzu, nie jest wiernie tłumaczone. Za tym sposobem przemilczania określonych prawd wiary, kiedy powinno się je otwarcie głosić bez wątpienia kryje się ich faktyczne zaprzeczanie.
Najwidoczniej, tak dla nowych jak i dla starych reformatorów, Msza nie jest "rzeczywistą i prawdziwą Ofiarą Nowego Przymierza”, ale jedynie zwykłym jej wspomnieniem. Szczególnie jasno stwierdza to francuski "Nowy Mszał na Niedziele", mówiąc o Mszy jako o wydarzeniu, które "jest zwykłym przywołaniem pamięci Ofiary, która już się dokonała" (wydanie z roku 1972, s. 332, w wyd. z r.1973 s. 383).
17. Po Kanonie następował Pater Noster i pewne modlitwy a następnie spowiedź powszechna, 17. Reforma Pawła VI usunęła spowiedź powszechną przed Komunią.
18. i komunia pod dwiema postaciami ze słowami: "Ciało...Krew...naszego Pana Jezusa Chrystusa..., chroni twoje ciało i duszę na żywot wieczny". 18. Komunia pod dwiema postaciami upowszechnia się wolniej; wydaje się mieć drugorzędne znaczenie dla dzisiejszych reformatorów. Jednakże, słowa wypowiadane przy komunii w nowym obrządku składają się tylko z: "Ciało Chrystusa". Jest to krótsze, a co najważniejsze zniknęły: "dusza" i "wieczne życie"; tak więc nowi reformatorzy okazują się być bardziej heretyccy niż starzy.
19. Zmiany te dowodzą oczywistego faktu, że autorzy modlitw i ceremonii nowej anglikańskiej "eucharystii" starali się usilnie, aby usunąć w cień wszystko cokolwiek mogłoby sugerować istnienie doktryny o Przeistoczeniu (Transsubstancjacji). 19. Jak już to akcentowaliśmy, nowi "reformatorzy", przez swoje zmiany i innowacje, jasno wykazali, że również oni pragną usunąć w cień, lub co najmniej już dłużej nie uwydatniać katolickiej doktryny o Ofierze Mszy świętej, ani tej o prawdziwej, rzeczywistej Obecności dokonanej przez Przeistoczenie (Transsubstancjację).
20. Ponadto Cranmer, który był głównym inspiratorem "Prayer Book", podobnie jak Kalwin nie wierzył w prawdziwą, rzeczywistą Obecność. Dla nich była to tylko potencjalna obecność Chrystusa. Ponieważ jednak wśród świeckich, którzy przyjęli reformację byli tacy, którzy wierzyli w Obecność przez consubstantiation (herezja Lutra), i także wierzący w Przeistoczenie (ci w tym punkcie zachowali katolicką doktrynę), Cranmer i inni autorzy "Prayer Book" zwracali uwagę, aby ostrożnie głosić swoje luterskie albo kalwińskie doktryny by nie spowodować wstrząsu wśród duchowieństwa i świeckich. Gdziekolwiek mogli je głosić bez obawy jakiegoś niebezpieczeństwa, tam posuwali się tak daleko jak to było możliwe w innowacjach i pominięciach: jakkolwiek, kiedy obawiali się pobudzania opozycji katolików a nawet niektórych "reformowanych", wtedy uciekali się do pewnego stopnia powściągliwości w mowie,
do nieprecyzyjnych i dwuznacznych formułek, jakie każda osoba mogła tłumaczyć według własnych pragnień – będąc jednocześnie pewnymi, że czas zrobi resztę. To kolejny przykład ich sztuczek.
___________________
(2) Poza małą liczbą przypadków, łaciński tekst nie jest używany przez tych, co przyjęli nową liturgię.
20. Jak ich wielcy poprzednicy, obecni "reformatorzy" powrócili do protestanckiej doktryny, jakkolwiek zwracając uwagę aby nie wzbudzić katolickiego oporu (sprzeciwu). Aby osiągnąć ten cel użyli również dwuznacznych określeń, pozwalających katolikom wierzyć, że nowy ryt utrzymał doktrynę o rzeczywistej Obecności, choć faktycznie zamierza ją wyeliminować. Przykład: w sfałszowanym "tłumaczeniu" rzymskiego Kanonu, zawierającym zamiast "ofiarujemy (Tobie)... Ofiarę czystą, Ofiarę świętę, Ofiarę niepokalaną...(hostiam puram, hostiam sanctam, hostiam immaculatam)", kapłan mówi: "ofiarujemy Tobie... tę świętą i doskonałą ofiarę..." (tłum. na podst. tłumaczenia ICEL).
Tak więc, nie tylko łaciński tekst Kanonu został zakłamany przez błędne tłumaczenie, ale zawiera też pełną przebiegłości dwuznaczność. Katolicy będą myśleć, zgodnie z katolicką doktryną, że "święta i doskonała ofiara”, o której tu mowa to ta, która dokonuje się na ołtarzu. Jednakże, w tym samym czasie protestanci będą myśleć, zgodnie z ich własną doktryną, że ta "święta i doskonała ofiara" tutaj wspominana, jest tą ofiarą, jaka się dokonała na Kalwarii, raz i na zawsze w 33 A. D., a która teraz jest przywoływana z powrotem przez przewodniczącego zgromadzenia, będąc zwykłym wspomnieniem a nie odnowieniem Ofiary Krzyżowej. Warto tu zaznaczyć, że ta heretycka doktryna, jest w całej pełni przywoływana we francuskim "Nowym Mszale Niedzielnym", jak to odnotowano powyżej w akapicie 16.
Już mówiliśmy o przekłamaniach łacińskiego tekstu w tłumaczeniach, mając szczególnie na myśli przekład francuski; ale i w angielskim obecne są podobne dwuznaczności i ten fakt zmusza nas do zastanowienia się czy nie jest to przypadkiem zamierzone działanie.
Przytoczymy dwa dowody na poparcie tego stwierdzenia:
a) Hierarchowie chociaż są świadomi tej zdrady, akceptują to i chronią przez swoje milczenie. A przecież, "kto milczy ten jakby był współwinny". Doprawdy, cóż może być przyczyną milczenia z ich strony, jeżeli nie to, że są świadomi tego, czego takie tłumaczenia w zamiarze autorów w praktyce mają uczyć?
b) Generalnie, podobne odstępstwa od łacińskiego tekstu można znaleźć w różnych narodowych wersjach – angielskiej, niemieckiej, hiszpańskiej, itd. Jak można twierdzić, że ta jednolitość w przekłamywaniu tekstu nie jest zamierzona, a nawet narzucona? Dalej mamy następną porcję szelmostwa: istnieje mianowicie zadowalający łaciński tekst, którym w momencie ataku, hierarchia zawsze będzie zdolna się osłonić, aby uniknąć oskarżenia o herezję. Pozwoli, aby spadło ono na tłumaczy; w czasie gdy tradycyjnie wierzący ludzie są uspokajani przez myśl, że mimo wszystko łaciński tekst jest tekstem oficjalnym i jest to dopuszczalne. To czego nie chce hierarchia zauważyć, to fakt, że przez swoje uporczywe milczenie staje się odpowiedzialna za rozprzestrzenianie się wadliwych tłumaczeń, które w praktyce szerzą herezję przez zmianę wiary wiernych odnośnie określonych zagadnień wiary. Innymi słowy, nowi "reformatorzy" jeszcze dają wyraz wyznawanej doktrynie, ale robią to za pośrednictwem tekstów w praktyce rzadko używanych (2), w czasie gdy oddają do użytku wiernych wadliwe tłumaczenia zawierające błędy i odpowiedzialne za zmienianie się, a w konsekwencji zniszczenie wiary.
Podobieństwo między reformą Cranmera i reformą Pawła VI obejmuje też szczegóły, co jasno dowodzi, że są one inspirowane przez tego samego ducha, który jest jednak daleki od bycia Duchem Świętym. Podobnie jak dzieło Cranmera, reforma Pawła VI jest oszustwem, nawet bardziej obłudnym.
21. Drugi Regent młodego Edwarda VI, Warwick, pozbawiony skrupułów, fałszywy charakter, był osobą zdecydowaną i energiczną, przejawiał pewne przywiązanie do katolicyzmu, co ułatwiło mu skuteczniejsze niszczenie wiary. 21. Charakter Warwicka, wyjąwszy jego gwałtowność ponownie pojawia się w całej pełni w osobach autorów obecnej "reformy". Jednakże wydaje się, że obecni "reformatorzy" nie muszą uciekać się do żadnej przemocy, jako że ich dzieło postępuje naprzód pod hasłami "kapy i tiary", "z Krzyżem i Sztandarem".
22. W czasie regencji Warwicka nowe prawo nakazywało zniszczenie wszystkich dotychczasowych ksiąg liturgicznych: mszałów, brewiarzy i antyfonarzy. 22. Podobne zniszczenie dotknęło konwenty i klasztory, a niektórzy bywają nagradzani za likwidację swoich zbiorów mszałów, brewiarzy i antyfonarzy.
23. W marcu roku 1550 ukazał się anglikański Ordinal albo Pontyfikał. Pod pretekstem powrotu do pierwotnej liturgii niższe święcenia i subdiakonat zostały zniesione. 23. 15 sierpnia 1972 Paweł VI również zniósł niższe święcenia i subdiakonat.
24. Formy ataków na Mszę mnożą się. 24. Od śmierci Piusa XII ataki na Mszę również się mnożą; a to pod postacią mniej lub bardziej skandalicznych "celebracji", "wieczornych ewangelii", czy innych "twórczych" innowacji popieranych przez hierarchię. Tylko Tradycyjna Msza święta jest zakazana, chociaż św. Pius V zatwierdził ten ryt na wszystkie czasy.
25. Po stłumieniu buntów będących następstwem narzucenia nowych form kultu, religijna rewolucja postępowała skokowo. Bezczeszczono i niszczono ołtarze, ołtarze, które we wszystkich kościołach w kraju były wymownymi, cichymi dowodami odwiecznej wiary w Ofiarę Mszy Świętej. Zastąpiły je proste stoły. 25. Aby uniknąć jakiegokolwiek wrzenia pośród wiernych, nowa reforma postępowała z dużo większą ostrożnością. "Dlaczego Msza ciągle się zmienia?" pytał kardynał Heenan w liście pasterskim z 12 października 1969. I zaraz odpowiadał: "Ryzykownym byłoby wprowadzać wszystkie zmiany naraz jednocześnie. Niewątpliwie mądrzejsze jest stopniowe i łagodne wprowadzanie zmian. Wprowadzenie wszystkich naraz spowodowałoby wstrząs". Pomimo tych środków ostrożności heretycką nienawiść do ołtarza ofiarnego widać też wśród nowych "reformatorów", którzy wślizgnęli się na najwyższe urzędy w Kościele. W ten sam sposób jak to dokonało się parę wieków wcześniej, ołtarze zastąpione zostały stołami, celem zniszczenia w umysłach katolików pojęcia ofiary: działania te dobrze współgrają z nowym "Ordo", które za pomocą likwidacji i pominięć niszczy cała doktrynę Ofiary Mszy świętej, redukując ją do prostej pamiątkowej wieczerzy z zaledwie duchową Obecnością Pana, jaka może mieć miejsce w czasie jakiegokolwiek modlitewnego zgromadzenia: "Gdzie dwóch albo trzech zgromadzi się razem w moje imię, tam Ja jestem pośrodku nich" (Mt. XVIII, 20).
26. W Londynie biskup Ridley był jednym z pierwszych, który wprowadził tą szczególną innowację w swojej diecezji. Ledwie objął swój urząd a już wydał rozporządzenie dla parafialnego duchowieństwa, w którym nawoływał ich, aby "zainstalowali stół Pański w formie prostego stołu". Pierwszy dał przykład, gdy nocą 11 czerwca 1550 roku usunął ołtarz z katedry świętego Pawła i zastąpił go stołem ustawionym u stopni prowadzących do prezbiterium. Kilka miesięcy później, królewski dekret zobowiązał biskupów do zniszczenia wszystkich pozostałych ołtarzy i zastąpienia ich stołami. "Jak długo ołtarze pozostaną", głosił Hooker, "nieuświadomieni ludzie i ciemni księża zawsze będą marzyć o ofierze".
W tym miejscu należałoby przywoływać ponownie twierdzenie jasno sformułowane przez Cranmera. Pomoże to nam uświadomić sobie, że ortodoksyjne terminy jakie zachowali reformatorzy nie koniecznie niosą ze sobą katolicką treść.
W swojej nowej "Prayer Book" Cranmer w kilku miejscach użył słowa "ołtarz". A oto jak on sam objaśniał tę sprawę: "Stół, przy którym udzielana jest komunia święta może być nazywany OŁTARZEM, ponieważ to na nim jest ofiarowana NASZA ofiara chwały i dziękczynienia".
26. W tym samym heretyckim szale ołtarze były usuwane, niszczone lub przykrywane draperiami, jeżeli nie przeciwstawiały się temu świeckie władze opiekujące się sztuką. Ani jedna katedra (we Francji) nie uchroniła swojego ołtarza przed popadnięciem w zapomnienie a większość parafialnych kościołów i kaplic w domach zakonnych zniszczyła lub usunęła swoje. Wszędzie przy wejściu do prezbiterium, na podobieństwo protestanckich kościołów, prosty stół wyrugował ideę Ofiary.
27. Katolicko nastawione duchowieństwo i biskupi, którzy zdecydowali się na obronę Mszy i tradycyjnej Wiary byli usuwani lub zastępowani przez gorliwych zwolenników nowej wiary. W Niemczech kapucyni z Wittenbergi kontynuowali odprawianie Mszy św., co spowodowało, że Luter uzyskał od elektora Saksonii edykt zakazujący publicznego jej odprawiania. Tak więc, ponieważ zachowali Mszę musieli odprawiać ją prywatnie bez
udziału wiernych.
27. Tę samą nieugiętą gorliwość w niszczeniu tradycyjnej Mszy przejawiają też neo-reformatorzy, którzy nie mogą znieść, gdy starzy kapłani, posiadający prawo do odprawiania czynią to publicznie w obecności wiernych. Podobnie, jeżeli jakikolwiek duchowny (proboszcz, wikary, kapelan albo kaznodzieja) odważa się na zachowanie tradycyjnego obrządku, o którym Ojcowie Soboru uroczyście oświadczali, że powinien "być zachowany i pielęgnowany bez przeszkód" (De Sacra Liturgia, n. 4), albo, jeżeli naucza on tradycyjnego katechizmu, jest wtedy uważany za "przeszkodę dla nowej teologii pasterskiej" i powinien być "zastąpiony przez gorliwego wyznawcę nowej religii" a sam zasługuje na życie w niedostatku.
28. "Prayer Book" z 1552 roku wprowadził dalsze modyfikacje. 28. Również Paweł VI zreformował pozostałe sakramenty.
29. Egzorcyzm, naznaczenie i namaszczenie krzyżmem świętym zniknęło z obrzędów chrzcielnych. 29. Jak to już zauważyliśmy nowy obrządek chrztu Pawła VI natychmiast zniósł wszystkie egzorcyzmy; namaszczanie może być dokonane lub pominięte zależnie od woli celebransa! Jeżeli jest wykonywane nie musi być wypowiedziana żadna formuła; podobna sytuacja ma miejsce przy wykonywaniu pojedynczego znaku Krzyża na czole już poza właściwym rytem, odbywa się to bez słów. Stale powracające w rubrykach nowego rytu "bez wypowiedzenia czegoś" jest bardzo znamienne: mamy tu do czynienia ze znakami, które już nic nie oznaczają z powodu usunięcia formuły, od której zależała ich treść. Jest to typowy modernistyczny podstęp: zachować użycie zewnętrznych znaków, ale pozbyć się katolickiej formuły i w ten sposób ogołocić je z całego znaczenia. Wszakże Lenin, którego upamiętnili w swoim nowym kalendarzu, stwierdził, że efektywnym środkiem walki przeciw religii jest: "zachowajcie zewnętrzną otoczkę, ale pozbawcie ją wewnętrznej istoty".
30. Namaszczenia zniknęły również z "Nawiedzenia Chorych" (nowa nazwa, którą nowi protestanci określają Ostatnie Namaszczenie); w konsekwencji sam sakrament zniknął. 30. Nowa "Reformacja" nie oszczędziła oczywiście Ostatniego Namaszczenia, które stało się "Namaszczeniem Chorego"; jako że była to nazwa nadana w pierwszych wiekach, zmiana ta wydaje się być nieszkodliwa. Jednak musimy zwrócić uwagę na fakt, że innowatorzy przyjęli tę nazwę, ponieważ ułatwia to szerzenie heretyckiej doktryny protestanckiej, która zapewnia, że ten obrządek jest przeznaczony dla wszystkich chorych, obojętnie czy są w niebezpieczeństwie śmierci czy też nie, w przeciwieństwie do nauki katolickiej rezerwującej ten sakrament dla tych, których choroba albo podeszły wiek stawia w niebezpieczeństwie śmierci (stąd też nazwa Ostatniego Namaszczenia). Błędna idea jest widoczna w praktyce wszędzie a zwłaszcza w miejscach pielgrzymek gdzie odbywają się ceremonie udzielania kolektywnego Namaszczenia Chorych. W tym przypadku ponownie mamy do czynienia ze zmianą formy a przede wszystkim materii sakramentu. Pod pretekstem, że "oliwa z oliwek jest rzadkością albo jest bardzo trudno zdobyć ją w jakimś regionie" (czy Paweł VI zapomniał, że żyjemy w epoce "Concorda"?) jakikolwiek olej, błogosławiony przez jakiegokolwiek duchownego w dowolnym dniu może być odtąd użyty, "w przypadkach prawdziwej konieczności", oczywiście: pozory muszą być zachowane!
31. To, co pozostało ze starego Kanonu Mszy rytu katolickiego poddane zostało znaczącym zmianom; Cranmer usunął wspomnienie Niepokalanej Dziewicy i Świętych. 31. Należy zwrócić uwagę, że nowe Ordo jeszcze wzmiankuje Błogosławioną Dziewicę i Świętych, ale czyni to z dużą rezerwą i bez większej pobożności, niemniej wspomnienia te nie zostały jeszcze usunięte.
32. Usunął on też modlitwy poprzedzające Konsekrację, w których kapłan prosił Boga, aby pobłogosławił, przyjął i poświęcił te ofiary, aby "mogły się stać dla nas Ciałem i Krwią Twojego Syna Jezusa Chrystusa Pana Naszego". Usunięcie tych modlitw równa się pominięciu doktryny o Przeistoczeniu i ofiarnym charakterze Mszy, którą protestanci zawsze odrzucali. 32. W nowym Ordo znajdujemy tę samą intencję, aby usunąć wszystko, co mogłoby wyrażać bez dwuznaczności doktrynę o ofiarnym i przebłagalnym charakterze Mszy, skuteczności słów Konsekracji i rzeczywistej cielesnej Obecności Pana Jezusa. Tutaj jesteśmy zmuszeni stwierdzić, że wszystkie te zmiany – nie zapominajmy o tym – zostały wprowadzone przez neo-modernistów, którzy zgodnie z obserwacją zrobioną przez ojca Calmela OP, są zarówno heretykami jak i zdrajcami. Zmiany te będąc tak samo głębokimi jak te zrobione przez protestantów są jednak o wiele staranniej przygotowane. Stosownie do zalecenia Lenina zachowują one zewnętrzne pozory, lecz są pozbawione treści. Tak więc, widzimy ich czasami zmieniających zawartość lub sens tradycyjnie brzmiących wyrażeń a czasami usuwających gesty celem zniszczenia doktryny, które te gesty wyrażały. Słowa "aby mogły się stać dla nas Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa", wyrażają w katolickiej Tradycji skuteczność słów Konsekracji wypowiadanych przez kapłana; wyrażają tajemnicę Przeistoczenia i rzeczywistość substancjalnej Obecności Jezusa Chrystusa Który tam na ołtarzu, jako Ofiara będzie poświęcał i ofiarował pod sakramentalnymi postaciami Swoje Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo. Dla preparatorów nowego "Ordo Missae" te słowa mogą mieć inną treść: "aby mogły się stać dla nas", oznacza: przez wiarę a nie przez pośrednictwo kapłana, a "Ciało i Krew Jezusa Chrystusa", tylko potencjalną albo duchową Obecność jako że dla nowych reformatorów podobnie jak dla ich poprzedników po prostu nie zachodzi tu żadna zmiana istoty, nie ma żadnego cudu. Chleb pozostaje chlebem, wino winem. Jedynie potencjalna, duchowa obecność jest dla nich faktem, dokonująca się przez wiarę samych wiernych zebranych razem w imię Jezusa Chrystusa, stosownie do Jego obietnicy: "gdzie dwóch lub trzech zebranych jest razem w Moje imię, tam Ja jestem pośrodku nich". Z tą samą starannością, aby nie wyznać czasem tradycyjnej doktryny, autorzy Novus Ordo zlikwidowali przyklęknięcie kapłana natychmiast po wypowiedzeniu słów Konsekracji. Te akty adoracji wymagane przez Wiarę w prawdziwą cielesną Obecność dokonaną przez słowa Konsekracji demonstrowały skuteczność katolickiego obrządku: ich usunięcie świadczy na swój własny sposób (zakamuflowany, lecz efektywny), że słowa Konsekracji nie wywołały żadnej zmiany. Chleb podczas podniesienia okazałby się być niczym więcej niż chlebem a wino w kielichu niczym innym jak tylko winem. Tak, ten nowy obrządek jest naprawdę heretycki, ale na modernistyczną modłę, w obłudny sposób, przez wyrachowane pominięcia. Katolicy powinni być tego świadomi i nie zaprzeczać faktom...
33. Cranmer usunął też wezwanie do Ducha Świętego poprzedzające Konsekrację ("Veni Sanctificator"). 33. Przez zniesienie Rzymskiego Ofertorium również Paweł VI pozbył się tej modlitwy, która nie pozwala na żadną dwuznaczność. W wezwaniu tym adresowanym bezpośrednio do Ducha Świętego zawarte jest błaganie o dokonanie cudu Przeistoczenia, który powoduje, że Msza staje się prawdziwą i słuszną ofiarą przebłagalną gdyż sprawia, że Chrystus pod sakramentalnymi postaciami staje się obecny jako Ofiara (Hostia), poświęcona i ofiarowana. To pominięcie stanowi dalszą manifestację podejrzanych zamiarów autorów nowego obrządku, którzy postępują jak gdyby nie wierzyli, że Msza jest prawdziwą, przebłagalną Ofiarą. Aby się o tym przekonać wystarczy przeczytać tylko definicję Mszy zawartą w słynnym Artykule 7 Ogólnej Instrukcji nowego rytu: która "reprezentuje w całości jak i w szczegółach uderzające odstępstwo od katolickiej teologii Mszy świętej sformułowanej na XXII Sesji Soboru Trydenckiego". (kardynałowie Bacci i Ottaviani w liście do PawłaVI z 3 września 1969 roku, wraz z towarzyszącymi im rzymskimi teologami, znanym jako "Krótka krytyczna analiza Novus Ordo Missae").
34. Jednym słowem wszystko, co mogłoby faworyzować wiarę, że Wieczerza Pańska mieści w sobie rzeczywistą i cielesną Obecność Naszego Pana w postaci Ofiary poświęconej i ofiarowanej, zostało bezlitośnie wyeliminowane. 34. Ta sama właściwość charakteryzuje nowy obrządek: analiza nowych "przekładów", rubryk i nowych tekstów pokazuje tę determinację w eliminowaniu katolickich dogmatów Ofiary Mszy Świętej. Aby uwydatnić ten sam heretycki duch, który zaprzecza ofiarnemu charakterowi Mszy, autorzy nowego obrządku wprowadzili dwie dalsze zmiany.
1) Po ofiarowaniu chleba i wina, kapłan, zwykł był czynić pateną i kielichem obszerny znak Krzyża. Ten obrządek, ten krzyż, który uświadamiał tak jasno poświęcenie się Ofiary został usunięty.
2) znacząc pateną znak Krzyża kapłan nie pozostawiał opłatka na patenie; kładł go na korporale, który symbolizował całun, w który zostało zawinięte Ciało Chrystusa. Obecnie, przewodniczący zgromadzenia ma kłaść hostię na patenie a nie na korporale, ponieważ mogłoby to pozostawić w jego umyśle znaczenie, jakie teraz chce się wymazać z tego gestu a mianowicie: rzeczywistość Ciała Pana Jezusa. "Korporał = który przyjmuje ciało".
Ta taktyka dwuznaczności i kamuflażu, która uspokaja katolików i paraliżuje ich opór czyni nowe "reformy" bardziej przewrotnymi niż były nimi te z 1549 roku.
35. Zamiar Cranmera zaprzeczania rzeczywistej Obecności przejawia się nie tylko w daleko idących zmianach w tekście Kanonu z 1549 roku, ale też w samej naturze nowych rubryk. 35. Również dzisiejsi reformatorzy dokonali zmian w Kanonie stosując fałszywe tłumaczenia. Posługując się wyżej opisaną metodą, większość oszustw i nagannych praktyk przeszło niezauważonych przez bezkrytycznych katolików, którzy zawsze próbują unikać obowiązku reagowania zrzekając się odpowiedzialności za jakiekolwiek błędy, które zauważyli w fałszywych tłumaczeniach; z drugiej strony, władze kościelne, które dopuściły, by te złe tłumaczenia znalazły się w obiegu i były używane stały się prawdziwym źródłemrozprzestrzeniania błędów. "Qui tacet consentire videtur – kto milczy jest winny współudziału".
36. Kapłańskie szaty ustąpiły miejsca prostej komży; "stół" przykrywał pojedynczy biały obrus; chleb już nie był przaśnym (niekwaszonym) chlebem, o kolistym kształcie i był rozdawany do rąk zamiast do ust przyjmującego. 36. W ten sam sposób zgodnie z nową reformą na ołtarzu zamiast trzech jest już tylko pojedynczy biały obrus. Komunia jest też często rozdawana nie do ust, ale na rękę.
Kapłańskie szaty jeszcze nie zniknęły całkowicie, ale rozważa się taką możliwość. (List Kongregacji Kultu Bożego z 21 maja 1972). Jakkolwiek nie można zapominać, że herezja może zaakceptować używanie kapłańskich szat. Królowa Anglii, Elżbieta I w celu pozyskania katolików dla protestanckiej Reformacji nakazała ponowne wprowadzenie niektórych elementów ubioru duchownego.
37. Ostatecznie rubryka zawierała ostrzeżenie, że "przyklęknięcia powinny być uważane jako pokorny znak wdzięczności dla Boga za dar (duchowej) komunii, lecz w żaden sposób nie jako akt adoracji dla sakramentalnych postaci chleba i wina". "...Postawa", deklarował Hooker "i gesty przyjmującego komunię powinny wykluczać wszelki pozór lub tendencję ku bałwochwalstwu. Obecnie klękanie jest sygnałem i zewnętrzną oznaką honoru i czci i do chwili obecnej adoracja Najświętszego Sakramentu stanowi ciężki i potępienia godny akt bałwochwalstwa. Dlatego życzyłbym sobie, aby władze kościelne nakazały, aby komunia przyjmowana była na stojąco lub siedząco. W mojej opinii najlepsza byłaby postawa siedząca". Walka przeciwko przyjmowaniu Komunii Świętej na kolanach była wg. Philipa Hughes’a "ostatnim kamieniem dołożonym do stosu, który pogrzebał starożytną wiarę w Świętą Eucharystię".
37. Klękanie zostało bardzo szeroko wyeliminowane dochodząc nawet czasami do sytuacji odmawiania komunii tym wiernym, którzy jeszcze ośmielili się uklęknąć. Wszystko to niezaprzeczalnie świadczy o tym, że autorzy Novus Ordo kierują się tym samym duchem co ich poprzednicy, którzy za cel swojej reformy postawili sobie zniesienie wiary w rzeczywistą Obecność Naszego Pana Jezusa Chrystusa we Mszy św. Przykład: na południu Francji, arcybiskup udzielając Komunii Świętej i trzymając w swoich rękach cyborium zawierające Ciało Pana kopnął klęczącą starszą kobietę w kolana aby w ten sposób zmusić ją do powstania. Powyższy przykład pozwala na wysoce prawdopodobne przypuszczenie, że arcybiskup ten już nie wierzy w Przeistoczenie i dla niego "komunia" była zwykłym wspomnieniowym symbolem, a nie naszą Komunią Świętą. Raz jeszcze widać, że herezja ukrywa się przez użycie słowa w innym sensie niż jego prawdziwe znaczenie.
38. W tym samym czasie co reformy ukazał się nowy katechizm skomponowany przez biskupa Winchester. 38. W ten sam sposób, Nowy katechizm dla dorosłych zredagowany przez holenderskich teologów ukazał się przed "nową Mszą". Chociaż został potępiony przez Rzym to niemniej jednak zdobył sobie pewną pozycję. Został on przetłumaczony na wiele języków a jego włoskie wydanie przyjęła nawet diecezja rzymska. Biskupi są odpowiedzialni za powszechne narzucenie nowych katechizmów dla dzieci często wbrew życzeniom duchowieństwa parafialnego, katechetów i rodziców.
39. Reformy te napotkały na silny opór kilku biskupów, którzy zwalczali je i za to zostali uwięzieni. Na początku panowania królowej Elżbiety I tylko jeden biskup stał się apostatą. 39. Niestety nie widać takiego oporu ze strony dzisiejszych biskupów. Wydaje się, że Drugi Sobór Watykański zrodził nową rasę biskupów, swego rodzaju "króliki w mitrach". Niewątpliwie jest to jedna z kar przepowiedzianych przez Proroka: "dzieci będą ich książętami, i zniewieściali władcy będą panować nad nimi". (Iz. III, 4). Zwróćmy się tedy do Boga i módlmy się, aby szybko mógł powstać nowy święty Brunon, święty Hugon i święty Godfryd,którzy występując przeciw papieżowi Paschalisowi II i grożąc nie uznaniem go za prawowitego papieża zmusili go do potępienia heretyckiej doktryny, która przyznawała cesarzowi prawa w sprawie inwestytury biskupów.
40. Biskup Scott we wnikliwej krytyce nowej liturgii ukazał, że zaproponowana forma nowego obrządku zniszczyła Konsekrację, Ofiarę i Komunię. Nie było tam już więcej Konsekracji, ponieważ kiedy przewodniczący zgromadzenia wypowiadał słowa: "to jest Ciało Moje...", mówił je już bez wymaganej intencji, w taki sposób jak gdyby jedynie recytował opowieść. Nie posiadając już wiary w Przeistoczenie nie mieli już dłużej intencji dokonywania jej, a co za tym idzie nie dokonywali Przeistoczenia. Oni tylko odczytywali narrację wydarzenia, wspomnienia.
40. Od czasu wprowadzenia Novus Ordo żaden prałat nie miał dość odwagi, aby zanalizować ten obrządek i w sposób wyczerpujący pokazać jak jest zdeprawowany. Kardynałowie Ottaviani i Bacci byli osamotnieni wskazując Pawłowi VI, że nowy obrządek stanowi "zdecydowane odejście od katolickiej teologii Mszy Świętej". Ich głos został stłumiony a oni sami nie wytrwali w obronie swojego stanowiska. Podobnie jak w przypadku formuły wprowadzonej przez anglikańskich protestanckich reformatorów obrządek Pawła VI zmierza do usunięcia Konsekracji. Sprawia to, że słowa: "to jest Ciało Moje... to jest kielich Krwi Mojej..." są wymawiane w recytatywnym tonie, jak gdyby zmuszając kapłana aby nie czynił już nic więcej jak tylko odczytywał narrację, wspomnienie.
Ta zmiana wbrew jej pozornie nieszkodliwemu wpływowi jest nadzwyczaj istotną sprawą. Zastąpienie tonu kapłana osobiście dokonującego pewnego działania, który jasno przekazywał jego intencję konsekracji i wprowadzenie recytatywnego sposobu już dłużej niemanifestującego tego zamiaru, ale nawet wyrażającego jego przeciwieństwo – zwykłe przypomnienie faktu – objawia wolę zmiany intencji Kościoła na heretycką i protestancką. To heretyckie pragnienie neo-reformatorów jest wyraźnie widoczne w "nowych mszałach". "Nowa Msza" nie jest w żadnym sensie Mszą odkąd nie jest odnowieniem Ofiary Kalwarii, ale jej zwykłym Wspomnieniem (pkt. 16 powyżej). W zamiarach jej twórców jest niczym więcej niż protestanckim obrzędem. Jest to tylko uczczenie pamięci Ofiary raz już dokonanej, a nie jak uczy katolicka doktryna prawdziwym odnowieniem Ofiary.
Katolicy, którzy nalegają na zignorowanie tego wszystkiego i żądają, aby uznawać Novus Ordo Missae za ciągle jeszcze katolicką Mszę są żałosnymi ślepcami. To jest ich stanowisko. Ale ich sentymentalne zapewnienia nie zmienią rzeczywistości rzeczy: fakty, podobnie jak zamiar autorów świadczą, że nowy obrządek już nie jest Mszą, ale zwykłym wspomnieniem w czasie, którego już nie dokonuje się nasza cudowna Ofiara.
41. Ostatecznie nie było tam żadnej komunii gdyż tam gdzie nie ma ani Konsekracji ani Ofiary, tam nie ma też żadnej rzeczywistej Obecności Ciała i Krwi Naszego Pana Jezusa Chrystusa. 41. Z tymi samymi skutkami mamy do czynienia w nowym rycie. Odkąd zamiarem jego twórców jest tylko wspomnienie, nowy obrządek został tak zbudowany, aby nie tylko zaciemnić intencję konsekracji, ale co więcej dać jasno do zrozumienia, że chodzi tylko o opowieść. W tym ostatnim przypadku, jeżeli "przewodniczący zgromadzenia" dostosowuje się do nowego obrządku i do intencji jego autorów to podczas takiej uroczystości nie może być mowy o rzeczywistej Obecności, a bez tego nie ma tam żadnej Ofiary ani sakramentalnej komunii. Nowy obrządek, sam w sobie wyraźnie posiada wszystkie cechy rytu całkowicie bezprawnego. Tutaj konieczna jest pewna uwaga uprzedzająca ewentualne zarzuty: w przeciwieństwie do heretyków z 1549 roku, którzy opuścili Kościół, ci dzisiejsi postanowili pozostać w jego granicach. Zajmują oni kluczowe stanowiska "aż do najwyższych szczytów hierarchii", sprawiając wrażenie posiadania prawdziwej władzy: wilki w owczych przebraniach.
Stąd bierze się całe to łatwe oszukanie duchownych i wiernych w sprawach Mszy. Będąc niezdolnymi uwierzyć w wiarołomne intencje niszczycieli łudzą się oni, że tak długo jak długo Novus Ordo Missae jest odprawiany z zamiarem czynienia tego, co tradycyjny Kościół zamierzał czynić – tzn. z intencją dokonania prawdziwego Przeistoczenia i prawdziwej przebłagalnej Ofiary – Msza jest ważna pomimo użytego rytu. Istnieje możliwość, że takie Msze mogą być ważne gdyż, pomimo, że dzisiejsze dwuznaczności niszczą Mszę, to ciągle jeszcze dają nieostrożnym wrażenie zachowania jej ważności. Musimy zrozumieć, że modernistyczna herezja nie jest taką jak typowe klasyczne herezje, które były szczerze i jasno wyrażone; jest to herezja, która ukrywa się pod formami mogącymi być rozumianymi w heretyckim albo w katolickim sensie. Te obłudne metody dają oparcie dla błędu (przekształcenia Mszy w protestanckie zgromadzenie bez wzbudzenia konkretnego podejrzenia u wiernych i bez wywołania zdecydowanego sprzeciwu), ale jednocześnie niosą ze sobą [(dla reformatorów)] ryzyko (utrzymania ważności Mszy przez tych, którzy odprawiają ją z katolicką intencją). To ryzyko nierozłącznie wiąże się z użytą tu metodą planowej dwuznaczności; ale moderniści gotowi są podjąć to ryzyko gdyż dla nich, niewierzących w Przeistoczenie nie istnieje problem ważności Mszy; ponadto, dobrze wiedzą, że wraz z zaprzestaniem nauczania tradycyjnej doktryny (nowe katechizmy, nowa teologia), po pewnym czasie Msza zostanie zniszczona.
Stąd jest oczywistym jak straszną odpowiedzialność przyjmują na siebie ci, którzy odprawiają Novus Ordo Missae nawet, gdy mają oni zamiar ważnie ją celebrować, jako że w ten sposób uczestniczą we wprowadzaniu obrządku, który zmierza do zastąpienia katolickiej Mszy przez protestancki obrządek.
42. Nowe, uchwalone przez Parlament prawa kościelne, którym przeciwstawiło się wielu biskupów, były rewolucyjne w tym sensie, że dążyły do narzucenia nowych form kultu. 42. W czasie synodu w 1967 roku, Paweł VI przedstawił biskupom "Nową Mszę" jako "missa normativa". Biskupi podczas głosowania (Paweł VI dopuścił do poddania Mszy pod głosowanie!) opowiedzieli się jasno za jej odrzuceniem. Tym sposobem nowa reforma Mszy została zapoczątkowana w analogiczny sposób jak to miało miejsce w 1549 roku.
43. Na początku panowania Eliżbiety I, z pośród ówczesnych prałatów TYLKO JEDEN przyjął drugą reformę protestancką; wszyscy inni odrzucili ją i zostali usunięci z urzędów. Tak wygląda oficjalne zestawienie "błogosławionych" i "czcigodnych" Kościoła w Anglii za ten okres: pięćdziesięciu męczenników od 1545 do 1558 roku; od 1559 do 1663 roku stu osiemdziesięciu ośmiu męczenników. Od 1604 do 1680 roku siedemdziesięciu pięciu męczenników. Były też czterdzieści trzy odroczone przypadki, w których męczeństwo nie zostało ogłoszone z powodu braku dowodów.
Z pośród wszystkich tych męczenników dwóch było kanonizowanych w 1935 roku: święty Tomasz More (Morus) (świecki) i święty Jan Fisher (biskup)... Większość z nich to duchowni ale byli też ludzie świeccy, mężczyźni i kobiety.
Oprócz tych oficjalnie uznanych za męczenników i czterdziestu trzech przypadków "odroczonych", było też wielu innych, z czego większość umarła w więzieniu.
Pośród tych setek więźniów większość była katolickimi biskupami, którzy zajmowali swe stanowiska w momencie objęcia tronu przez Elżbietę I; pozostali oni w różnego rodzaju więzieniach, w mniej lub bardziej surowych warunkach aż do swojej śmierci. Ostatni z tych biskupów umarł w 1584 roku po dwudziestu pięciu latach aresztu. Tylko za czasów Henryka VIII biskupi – z wyjątkiem świętego Jana Fishera – byli tchórzliwi; za panowania Elżbiety I wsławili się odwagą i tylko jeden z nich stał się apostatą. Podczas panowania Elżbiety I więzienia zawsze były pełne i wiele nowych zostało zbudowanych, aby pomieścić tych, co odrzucali Reformację. Angielscy katolicy mogą być dumni z oporu ich przodków przeciw Reformacji i z ich odwagi w bronieniu Wiary!
43. Rezultat reformy Pawła VI różnił się od tamtego z 16-wiecznej Anglii: bardzo niewielu prałatów utrzymuje swoje przywiązanie do tradycyjnej Mszy świętej a ilu jest takich, którzy mają odwagę otwarcie i publicznie przyznawać się do tej więzi? Wiadomo nam tylko o dwóch: arcybiskupie Marcelu Lefebvre, założycielu Bractwa Św. Piusa X (Ecône w Szwajcarii) i biskupie Antonio de Castro Mayer, biskupie Campos w Brazylii. Niech Bóg błogosławi ich i umacnia! Ponadto jest wielu duchownych, którzy odrzucają nową Mszę i zachowują tradycyjny ryt, a niektórzy z nich – można ich znaleźć we wszystkich krajach – walczą z nowym rytem i demaskują heretycką złą wolę fałszywych reformatorów. Musimy stwierdzić, że większość katolików przyjęła postawę rezygnacji w stosunku do całej reformy zapoczątkowanej przez Pawła VI.
W swoim sercu wielu ludzi dotkliwie odczuwa brak wielowiekowej liturgii, która została nam przekazana od czasów Apostolskich, ale większość usprawiedliwiając się mnóstwem przyczyn – zawiniona nieznajomość, źle rozumiane posłuszeństwo, bezwład, letniość, upodobanie do "spokojnego życia" – nie ma odwagi powstrzymać procesu destrukcji Katolicyzmu, który dokonuje się na ich własnych oczach.
44. Królowa Elżbieta I mając na celu ostateczne założenie anglikańskiej religii dążyła do tego etapami postępując z niebywałą zręcznością. Wstępując na tron, pod pretekstem uszanowania wszystkich rodzajów opinii wprowadziła do swojej Rady ludzi już pozyskanych dla nowych idei, jednocześnie w tym samym czasie zachowując pewnych katolickich członków z czasów Marii Tudor. 44. Paweł VI musiał studiować strategię królowej Elżbiety I i szukać w niej natchnienia dla swojej reformy, ponieważ znajdujemy tu ponownie tę samą doskonałą zręczność, działanie etapami, różnorodność opinii, jego niezliczone komitety, komisje, konferencje, sekretariaty, itd., zakładane na całym świecie (jak pająk tkający swoją sieć) i składające się z osób uchodzących za konserwatystów oraz innych mających misję propagowania reformy.
45. Z drugiej strony spowodowała ona zniknięcie z katolickiej Mszy pewnych sformułowań niemiłych reformatorom; był to pierwszy etap. 45. Nowa reforma Mszy zaczęła się od usunięcia modlitw u stopni ołtarza oraz ostatniej Ewangelii. Następnie zobaczyliśmy kolejno: ołtarze odwrócone lub zastępowane przez "stoły", Mszę odprawianą na głos, również Kanon. Łacina zaczęła zanikać w tym samym czasie, kiedy pojawiły się nowe (nowe – tzn. sfałszowane) "tłumaczenia" modlitw mszalnych.
Wierni już i tak bardzo niezadowoleni z tej masakry Mszy, stali się jeszcze bardziej zdeprymowani, kiedy pojawiła się kolejna innowacja i rozprzestrzeniła szeroko: Komunia Święta na stojąco. Ten sposób przyjmowania Komunii Świętej tak przeciwny katolickiemu duchowi spotkał się z oporem wielu wiernych, których przeświadczenia zostały pogwałcone. Aby zapewnić sobie sukces w usunięciu hołdu oddawanego Prawdziwej, substancjalnej Obecności Naszego Pana Jezusa Chrystusa, pewni duchowni nie wahali się odwoływać do cnoty posłuszeństwa i ofiary, aby w ten chytry sposób wywoływać konflikt sumienia u tych, którzy upierali się przy oddawaniu Bogu należnej adoracji. Nieświadome, oszołomione zgromadzenie wiernych w końcu poddawało się głosom takich duchownych. Bardzo niewielu ośmieliło się temu sprzeciwić: czekało ich narażenie się na publiczną śmieszność.
Z upływem miesięcy, nawet z tygodnia na tydzień mnożyły się "nowości": jeden ksiądz usunął modlitwy u stopni ołtarza, inny zniósł znaki Krzyża w Kanonie, inny zaprzestał adoracji Hostii po słowach Konsekracji, itd., itd. Ludzie byli zszokowani a w rozmowach obwiniali za wszystko tych "nieposłusznych" kapłanów, podczas gdy, faktycznie byli oni posłusznymi tajnym zarządzeniom mającym na celu przyzwyczajenie wiernych do zmian, jakie jeszcze miały nadejść: mianowicie, do "Nowej Mszy", w której objawiło się, tak w całości jak i w szczegółach, całe "nieposłuszeństwo" dobrze poinformowanego duchowieństwa. Oszustwo stało się całkowite!
46. Następnie w 1559 roku Elżbieta I, absolutna władczyni religii w Anglii, zniosła prawa przeciw heretykom; miało to być miarą tolerancji. Wznowiła ona użycie otwarcie protestanckiej "Prayer Book" z 1552 roku a w 1563 roku nadała moc prawnie obowiązującego - Ordinal z 1550 roku – chociaż był w użyciu od początku jej panowania. 46. Od czasu Soboru Watykańskiego II pozostawiono wolną rękę wszystkim heretykom; wszystko jest dozwolone z wyjątkiem wiary i praktyk świętego Kościoła katolickiego. Jak za Elżbiety I w Anglii, Paweł VI dopilnował aby heretycy nie byli potępiani likwidując Święte Oficjum, które miało specjalny obowiązek uniemożliwiania heretykom czynienia szkód. Sam Paweł VI uporczywie nalegał na ostateczne zaprzestanie stosowania kar: "zamierzamy wprowadzić okres większej wolności w życiu Kościoła, i stąd dla każdego z jej synów... Formalna dyscyplina zostanie ograniczona, wszelkie arbitralne wyroki będą zniesione, jak również wszelka nietolerancja i absolutyzm" (9 lipca 1969 roku).
47. W końcu w 1563 roku, kiedy uznała ona, że ludzie byli już wystarczająco odseparowani od ich dawnych przyzwyczajeń osiągnęła ostateczny etap, jakim było wprowadzenie możliwości wyboru wyznania. 47. Dzisiejsi innowatorzy są pochłonięci tą samą ideą oddzielenia katolików od tego, co zawsze praktykowali i w co wierzyli od niemal dwóch tysięcy lat. Bez wątpienia wielka Apostazja, przepowiedziana przez świętego Pawła (2 Tes. II, 3-13; I Tym. IV, 1-2) dokonuje się w tej chwili.
48. Co więcej, religia założona przez królową zawierała w sobie dziwną mieszaninę trzech religii, katolickiej, luterańskiej i kalwińskiej: stało się faktem, że faworyzując nową liturgię zachowała ona pewne katolickie praktyki, takie jak używanie kapy w wielkich kościołach a także komży, świec na ołtarzu, itd., oraz zachowała hierarchiczną strukturę. W zamyśle Elżbiety I anglikańska religia oparta na kompromisie powinna być chętnie przyjęta przez wszystkich jej poddanych. Jednak była w błędzie. Anglikanizm był daleki od usatysfakcjonowania każdego: nie zadowalał ani katolików, którzy zachowali więź z nauczaniem świętego Kościoła, ani radykalnych kalwinistów uważających wprowadzone reformy za niewystarczające.
48. Marzeniem Pawła VI pozostaje połączenie wszystkich ludzi w pewnego rodzaju humanistycznej religii, w której nie będzie żadnych katolików ani protestantów ani muzułmanów, itd. W pierwszym etapie czyniąc fałszywy użytek z modlitwy naszego Pana, "aby wszyscy byli jedno", katolicy i protestanci są namawiani do połączenia się w imię fałszywej jedności. Mając to na celu, nie byłoby już dłużej mowy o katolikach, lecz tylko o "chrześcijanach".
W drugim etapie wychwalane jest zjednoczenie "chrześcijan" z żydami, muzułmanami, itd.
Od tego czasu, pozwólmy sobie zauważyć, faworyzowane jest użycie słowa "wierzący"; umożliwia to objęcie tym terminem wyznawców wszystkich religii, bez różnicy czy wyznają oni wiarę w Jezusa Chrystusa, Mahometa czy Buddę: jest to ta słynna jedność zadekretowana przez Pawła VI i jego Drugi Sobór Watykański – niestety kosztem Prawdy.
Nasz wniosek w obliczu tak oczywistego podobieństwa między protestancką reformą 1549 roku w Anglii i obecną reformą Pawła VI jest następujący: ktokolwiek pragnie zachować swą wiarę musi odrzucić innowacje.
Ten obowiązek dotyczy wszystkich katolików, ponieważ każdy zda rachunek przed Bogiem z tego, co uczynił dla obrony swej Wiary.
Ten obowiązek, niezwykle ważny dla każdego katolika, jest jeszcze większy dla tych, których Bóg powołał, których On wybrał, których On wezwał, których On uczynił Swoimi kapłanami. Niech teraz pamiętają o swoich kapłańskich święceniach i strzegą się zapominania swojej podwójnej przysięgi, czynionej z ręką położoną na świętych Ewangeliach: przysięgi antymodernistycznej i przysięgi kapłańskiej (wraz z wyznaniem wiary Soboru Trydenckiego).
Przyjęcie Novus Ordo Missae wraz z jego ukrytą herezją czyni ich winnymi podwójnego krzywoprzysięstwa.
Obowiązek bronienia Mszy jest honorem i łaską. Zdobądźcie się na odwagę!
Adjutorium nostrum in Nomine Domini!
[(Wspomożenie nasze w Imieniu Pana!)]
8 grudnia 1973,
w święto Niepokalanego Poczęcia
Tej która zmiażdży neomodernizm.
KS. NOËL BARBARA.
Z języka angielskiego tłumaczył Mirosław Salawa
Tłumaczenia dokonano na podstawie angielskiego wydania czasopisma "Fortes in Fide", Vol. 1, #4. Specjalne wydanie o Mszy św.
© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Kraków 2004

Long-Term Vacancy of the Holy See

Fr. Edmund James O’Reilly, S.J.:
On the Idea of a Long-Term Vacancy of the Holy See

By John Daly

Revised and edited by John Lane, October 1999
In 1882 a book was published in England called The Relations of the Church to Society — Theological Essays, comprising 29 essays by Fr. Edmund James O’Reilly S.J., one of the leading theologians of his time. The book expresses with wonderful clarity and succinctness many important theological truths and insights on subjects indirectly as well as directly related to its main theme. For our purposes the book has in one respect an even greater relevance than it did at the time of publication, for in it Fr. O’Reilly asserts with the full weight of such authority as he possesses, the following opinions:
  1. that a vacancy of the Holy See lasting for an extended period of time cannot be pronounced to be incompatible with the promises of Christ as to the indefectibility of the Church; and
  2. that it would be exceedingly rash to set any prejudged limits as to what God will be prepared to allow to happen to the Holy See (other, of course, than that a true pope will never fall into heresy, nor in any way err).
Of course Fr. O’Reilly does not have the status of pope or Doctor of the Church; but, that said, he was certainly no negligible authority. Some idea of the esteem in which he was held can be obtained from the following facts:
  • Cardinal Cullen, then Bishop of Armagh, chose him as his theologian at the Synod of Thurles in 1850. Dr. Brown, bishop of Shrewsbury, chose him as his theologian at the Synod of Shrewsbury.
  • Dr. Furlong, bishop of Ferns and his former colleague as professor of theology at Maynooth, chose him as his theologian at the Synod of Maynooth.
  • He was named professor of theology at the Catholic University in Dublin on its foundation. The General of the Society of Jesus, Fr. Beckx, proposed to appoint him professor of theology at the Roman College in Rome, though as it turned out circumstances unrelated to Fr. O’Reilly intervened to prevent that appointment.
  • At a conference held regarding the philosophical and theological studies in the Society of Jesus, he was chosen to represent all the English-speaking “provinces” of the Society — that is, Ireland, England, Maryland, and the other divisions of the United States.
In short Fr. O’Reilly was widely recognized as one of the most erudite and important theologians of his time.
Finally, the following quotation by Dr. Ward in the justly renowned Dublin Review (January 1876 issue) is worth quoting (emphasis added):
“Whatever is written by so able and solidly learned a theologian — one so docile to the Church and so fixed in the ancient theological paths — cannot but be of signal benefit to the Catholic reader in these anxious and perilous times.”
Dr. Ward thought his times were anxious and perilous! Well, let us now see what “signal benefit” we, a little more than a century later, can derive from some of Fr. O’Reilly’s writing.
We open with a brief passage from an early chapter of the book, called “The Pastoral Office of the Church”. On page 33 Fr. O’Reilly says this (emphases added):
“If we inquire how ecclesiastical jurisdiction... has been continued, the answer is that... it in part came and comes immediately from God on the fulfillment of certain conditions regarding the persons. Priests having jurisdiction derive it from bishops or the pope. The pope has it immediately from God, on his legitimate election. The legitimacy of his election depends on the observance of the rules established by previous popes regarding such election.”
Thus, if papal jurisdiction depends on a person’s legitimate election, which certainly is not verified in the case of the purported election of a formal heretic to the Chair of Peter, it follows that, in the absence of legitimate election, no jurisdiction whatever is granted, neither “de jure” nor, despite what some have tried to maintain, “de facto.”
Fr. O’Reilly makes the following remark later in his book (page 287 — our emphases added):
“A doubtful pope may be really invested with the requisite power; but he has not practically in relation to the Church the same right as a certain pope — he is not entitled to be acknowledged as Head of the Church, and may be legitimately compelled to desist from his claim.”
This extract comes from one of two chapters devoted by Fr. O’Reilly to the Council of Constance of 1414. It may be remembered that the Council of Constance was held to put an end to the disastrous schism which had begun thirty-six years earlier, and which by that time involved no fewer than three claimants to the Papacy, each of whom had a considerable following.
Back to Fr. O’Reilly:
“The Council assembled in 1414...
“We may here stop to inquire what is to be said of the position, at that time, of the three claimants, and their rights with regard to the Papacy. In the first place, there was all through, from the death of Gregory XI in 1378, a Pope — with the exception, of course, of the intervals between deaths and elections to fill up the vacancies thereby created. There was, I say, at every given time a Pope, really invested with the dignity of Vicar of Christ and Head of the Church, whatever opinions might exist among many as to his genuineness; not that an interregnum covering the whole period would have been impossible or inconsistent with the promises of Christ, for this is by no means manifest, but that, as a matter of fact, there was not such an interregnum.”
Thus one of the great theologians of the nineteenth century, writing subsequently to the 1870 Vatican Council, tells us that it is “by no means manifest” that a thirty-six year interregnum would have been impossible or inconsistent with the promises of Christ. And we can therefore legitimately ask: at what stage, if any, would such be manifest? After thirty-seven years? Or forty-seven years? Clearly, once it is established in principle that a long interregnum is not incompatible with the promises of Christ, the question of degree — how long — cannot enter into the question. That is up to God to decide, and who can know what astonishing things He may in fact decide.
And, indeed, as Fr. O’Reilly proceeds further in this remarkable chapter, written over a hundred years ago but surely fashioned by Divine Providence much more expressly for our day than for his, he makes this very point about what it can and cannot be assumed that God will permit. From page 287 (all emphases added):
“There had been anti-popes before from time to time, but never for such a continuance... nor ever with such a following...
“The great schism of the West suggests to me a reflection which I take the liberty of expressing here. If this schism had not occurred, the hypothesis of such a thing happening would appear to many chimerical. They would say it could not be; God would not permit the Church to come into so unhappy a situation. Heresies might spring up and spread and last painfully long, through the fault and to the perdition of their authors and abettors, to the great distress too of the faithful, increased by actual persecution in many places where the heretics were dominant. But that the true Church should remain between thirty and forty years without a thoroughly ascertained Head, and representative of Christ on earth, this would not be. Yet it has been; and we have no guarantee that it will not be again, though we may fervently hope otherwise. What I would infer is, that we must not be too ready to pronounce on what God may permit. We know with absolute certainty that He will fulfil His promises; not allow anything to occur at variance with them; that He will sustain His Church and enable her to triumph over all enemies and difficulties; that He will give to each of the faithful those graces which are needed for each one’s service of Him and attainment of salvation, as He did during the great schism we have been considering, and in all the sufferings and trials which the Church has passed through from the beginning. We may also trust He will do a great deal more than what He has bound Himself to by His promises. We may look forward with a cheering probability to exemption for the future from some of the troubles and misfortunes that have befallen in the past. But we, or our successors in future generations of Christians, shall perhaps see stranger evils than have yet been experienced, even before the immediate approach of that great winding up of all things on earth that will precede the day of judgment. I am not setting up for a prophet, nor pretending to see unhappy wonders, of which I have no knowledge whatever. All I mean to convey is that contingencies regarding the Church, not excluded by the Divine promises, cannot be regarded as practically impossible, just because they would be terrible and distressing in a very high degree.
While Fr. O’Reilly himself disclaims any status as a prophet, nevertheless a true prophecy is clearly exactly what this passage amounts to. Moreover it is the kind of prophecy which, provided it is advanced conditionally, as in this case, both can and should be made in the light of the evidence on which he is concentrating his gaze. In respect of much that lies in the future there is no need for special revelations in order that we may know it. As Fr. O’Reilly indicates, except where God has specifically told us that something will not occur, any assumptions concerning what He will not permit are rash; and of course such assumptions will have the disastrous result that people will be misled if the events in question do occur. “For my thoughts are not your thoughts, nor your ways my ways, saith the Lord.” (Isaias 55:8)
Back to top
Return to CMRI Home

Katoliccy Ojcowie "sedevacantyzmu"

Sedewakantyzm
 w  orzeczeniach Magisterim Kościoła

Papież Paweł IV (†1559), orzeka warunki - sede vacante - utracenia tronu papieskiego oraz nieważnego zajmowania tronu papieskiego w (†1559), Bulla Cum ex apostolatus z 15 II 1559
 


  Papież Paweł IV (†1559), Bulla Cum ex apostolatus z 15 II 1559

„Dodajemy również, że gdyby kiedykolwiek się okazało, że jakiś biskup, (a nawet pełniący obowiązki arcybiskupa, patriarchy, albo prymasa), czy też kardynał Świętego Kościoła Rzymskiego, albo (jak to zostało wyżej wspomniane) legat, czy też papież rzymski przed dokonaniem jego wyboru do godności kardynała, albo przed wyniesieniem go do godności papieskiej odpadł od wiary katolickiej, albo popadł w jakąkolwiek herezję: wówczas wybór albo wyniesienie tej osoby, nawet dokonane w zgodzie i jednomyślnie przez wszystkich kardynałów będzie żadne, nieważne i próżne… Prócz tego wszystkie razem i każda z osobna z osób wyniesionych i awansowanych w taki sposób do swych godności, mocą samego faktu, bez żadnego dokonanego w tej kwestii ogłoszenia będą pozbawione wszelkich godności, miejsc, zaszczytów, tytułów, władzy, urzędów i mocy”. Papież Paweł IV (†1559), Bulla Cum ex apostolatus z 15 II 1559

Pełna treść:
https://anamnesiacatholica.blogspot.com/2019/12/papiez-pawe-iv-niewazny-wybor-papieza.html



 Św. Robert Bellarmin (†1621)
Święty i Doktor Kościoła

Papież, będący jawnym heretykiem automatycznie (per se) przestaje być papieżem i głową Kościoła, jako że natychmiast przestaje być chrześcijaninem (katolikiem) oraz członkiem Kościoła. Z tego powodu może on być sądzony i ukarany przez Kościół. Jest to zgodne z nauką wszystkich Ojców [Kościoła], którzy nauczali, że jawni heretycy natychmiast tracą wszelką jurysdykcję”. św. Robert Bellarmin (†1621), Doktor Kościoła, De Romano Pontifice. II, 30



 św. Franciszek Salezy, Doktor Kościoła (†1622)



„Otóż kiedy Papież jawnie jest heretykiem, ipso facto traci swą godność i wyklucza się z Kościoła…”.




 w. Antonin (†1459)


 „W przypadku gdyby Papież stał się heretykiem, to – przez sam ten fakt i bez żadnego innego orzeczenia – odłączyłby się od Kościoła. Głowa oddzielona od ciała nie może – tak długo jak pozostaje oddzielona – być głową tego samego ciała, od którego została odcięta”.


 Papież Innocenty III (†1226)


 „"Papież nie powinien chlubić się ze swej władzy, ani nie powinien nieroztropnie szczycić się swoimi zaszczytami i wysoką pozycją, ponieważ im mniejszy jest jego osąd w oczach ludzi, tym większa jest jego ocena w oczach Boga. Tym bardziej nie powinien chlubić się rzymski Papież, ponieważ może być osądzony przez ludzi, a raczej, może być ukazane, że już został osądzony, jeżeli na przykład popadnie w herezję; gdyż ten, kto nie wierzy już został osądzony. W takim wypadku powinno się o nim powiedzieć: «Jeśli sól utraci swój smak, jaki z niej będzie pożytek jak tylko by została wyrzucona i podeptana przez ludzi»".

Si Papa (1198), Papież Innocenty III


 Thomas Cajetan († 1534) papieski legat
Główny oponent M.Lutra


De Comparatione Auctoritatis Papae et Concilii, Kajetan OP

"...w drodze wyjątku i w sposób zastępczy, ta moc (tzn. wyboru papieża), przypada na Kościół i Sobór, czy to z powodu braku kardynałów-elektorów, czy dlatego, że istnieje odnośnie nich wątpliwość, bądź sam wybór jest niepewny, jak to miało miejsce w czasie Schizmy [Zachodniej]".




Msgr. Charles Journet
 kardynał, światowej sławy teolog, profesor
(† 1975)
  "Po śmierci Papieża nie wolno nam myśleć o Kościele, iż posiada papieską moc w czynie (in actu), w stanie rozproszenia, przez co on sam mógłby powierzyć ją następnemu Papieżowi, w osobie którego zostanie ona na powrót skondensowana i ostatecznie ugruntowana. Kiedy Papież umiera Kościół jest osierocony i w odniesieniu do widzialnej powszechnej jurysdykcji jest on naprawdę pozbawiony głowy. Jednakże nie jest bezgłowy na podobieństwo schizmatyckich kościołów, bądź ciała znajdującego się w stanie rozkładu. Chrystus kieruje nim z nieba... Jednakże, chociaż tętno życia spowolniało, to nie opuścił On Kościoła; Kościół posiada moc Papiestwa w możności (in potentia), w tym znaczeniu, że Chrystus, który chciał by Kościół zawsze zależał od widzialnego pasterza, dał Kościołowi moc do wyznaczenia człowieka, któremu On Sam powierzy klucze Królestwa niebieskiego, jak niegdyś przekazał je Piotrowi".



abp Marcel Lefebvre 
"Ten soborowy kościół jest kościołem schizmatyckim, ponieważ zrywa z katolickim Kościołem, jaki zawsze istniał. Ma swoje nowe dogmaty, swoje nowe kapłaństwo, swoje nowe instytucje, swoją nową liturgię, wszystko to, co zostało już przez Kościół potępione w niejednym dokumencie, oficjalnym i definitywnym...
Kościół, który zatwierdza takie błędy jest jednocześnie schizmatycki i heretycki. Ten soborowy kościół jest zatem niekatolicki" (44)
  "Jeśliby papież w jakimkolwiek stopniu odszedł od... Tradycji, to stałby się schizmatykiem, zerwałby z Kościołem. Teologowie tacy jak święty Bellarmin, Kajetan, kardynał Journet oraz wielu innych rozważało tę możliwość. Tak więc, nie jest to czymś nie do pojęcia". (Le Figaro, 4 sierpnia 1976).

  "Herezja, schizma, ekskomunika ipso facto, nieważność wyboru są wieloma z powodów, dla których papież mógł faktycznie nigdy nie być papieżem lub mógłby już nim nie być. W przypadku zaistnienia takiej, oczywiście bardzo wyjątkowej sytuacji, Kościół znalazłby się w sytuacji podobnej do tej, która ma miejsce po śmierci papieża". (Le Figaro, 4 sierpnia 1976).

"...czyż te ostatnie postępki papieża i biskupów dokonane wspólnie z protestantami, animistami i żydami nie są czynnym uczestnictwem w niekatolickim kulcie jak to objaśnia kanonista Naz w kanonie 1258 § 1? W tym przypadku nie mogę sobie wyobrazić jak jest możliwe by twierdzić, że papież nie jest podejrzany o herezję, a jeśli będzie kontynuował takie postępowanie, że nie jest heretykiem, publicznym heretykiem. Takie jest nauczanie Kościoła". (Wypowiedzi z 30 marca i 18 kwietnia 1986 roku, opublikowane w The Angelus, lipiec 1986).


"Wydaje się niepojętym, aby następca Piotra mógł w jakiś sposób zawieść w przekazywaniu Prawdy, którą musi przekazywać, ponieważ nie może on – nie znikając niejako z listy sukcesorów Piotra – nie przekazywać tego, co papieże zawsze przekazywali". (Kazanie, Ecône, 18 września 1977). 

  "Gdyby się zdarzyło, że papież nie byłby już sługą prawdy, to nie byłby już papieżem". (Kazanie wygłoszone w obecności około 12000 osób w Lille, 29 sierpnia 1976 roku).

"Choć jesteśmy pewni, że wiara, której Kościół nauczał przez 20 stuleci nie może zawierać błędu, to o wiele dalej nam od absolutnej pewności, że papież jest prawdziwym papieżem". (Le Figaro, 4 sierpnia 1976).

"Możliwe, że możemy być zmuszeni do stwierdzenia, że ten papież nie jest papieżem. Przez dwadzieścia lat wraz z Msgr. de Castro Mayerem preferowaliśmy wyczekiwanie... Myślę, że czekamy na słynne spotkanie w Asyżu, jeśli Bóg do niego dopuści". (Wypowiedzi z 30 marca i 18 kwietnia 1986 roku, opublikowane w The Angelus, lipiec 1986).

"Nie wiem czy nadszedł czas by powiedzieć, że papież jest heretykiem (...) Być może po tym słynnym spotkaniu w Asyżu, być może będziemy musieli stwierdzić, że papież jest heretykiem, jest apostatą. Teraz nie chcę jeszcze powiedzieć tego formalnie i uroczyście, ale na pierwszy rzut oka wydaje się, iż jest niemożliwością by papież był formalnie i publicznie heretykiem. (...) Tak więc jest możliwe, że możemy zostać zmuszeni do stwierdzenia, że ten papież nie jest papieżem". (Wypowiedzi z 30 marca i 18 kwietnia 1986 roku, opublikowane w The Angelus, lipiec 1986)..

"Dlatego też błagam Waszą Eminencję... o uczynienie wszystkiego, co jest w Waszej mocy, aby dać nam Papieża, prawdziwego Papieża, następcę Piotra, zgodnego ze swymi poprzednikami, niewzruszonego i czujnego strażnika depozytu wiary... osiemdziesięcioletni kardynałowie mają pełne prawo do obecności na konklawe a narzucona im nieobecność z konieczności spowoduje pojawienie się kwestii ważności wyboru". (List do anonimowego kardynała, 8 sierpnia 1978).

2. "To niemożliwe, aby Rzym w nieskończoność pozostawał poza Tradycją. To niemożliwe... Na tę chwilę pozostają oni w rozbracie ze swoimi poprzednikami. To jest niemożliwe. Oni nie są już w Kościele katolickim". (Spotkanie rekolekcyjne, 4 września 1987, Ecône).

"...od początku pontyfikatu Pawła VI sumienie i wiara wszystkich katolików stoi w obliczu poważnego problemu: jak papież będący prawdziwym następcą Piotra, któremu została obiecana pomoc Ducha Świętego może przewodniczyć najbardziej radykalnej i dalekosiężnej destrukcji Kościoła jaką kiedykolwiek znano, w tak krótkim czasie, przekraczającej wszystko co jakikolwiek herezjarcha kiedykolwiek zdołał osiągnąć? To pytanie musi pewnego dnia doczekać się odpowiedzi...". (Le Figaro, 4 sierpnia 1976).

  
 "Obecnie niektórzy kapłani (nawet niektórzy kapłani w Bractwie) mówią, że my katolicy nie musimy się martwić tym, co się dzieje w Watykanie; mamy prawdziwe sakramenty, prawdziwą Mszę, prawdziwą doktrynę, czemu więc przejmować się tym czy papież jest heretykiem albo oszustem lub kimkolwiek innym; dla nas jest to bez znaczenia. Uważam jednak, że to nie prawda. Jeśli którykolwiek człowiek jest ważny w Kościele, to jest nim papież". (Wypowiedzi z 30 marca i 18 kwietnia 1986 roku, opublikowane w The Angelus, lipiec 1986).

"Uważamy za nieważne... wszystkie posoborowe reformy i wszystkie działania Rzymu dokonane podczas tej niegodziwości". (Wspólna Deklaracja z biskupem de Castro Mayerem wydana po Asyżu, 2 grudnia 1986).

"To nie my jesteśmy w schizmie, lecz Soborowy Kościół". (Kazanie wygłoszone w obecności około 12000 osób w Lille, 29 sierpnia 1976 roku – te słowa widnieją w oryginalnej nie poprawionej wersji kazania jaką odnotowano i zrelacjonowano w prasie).

"Rzym stracił Wiarę, moi drodzy przyjaciele. Rzym jest w apostazji. To nie są słowa rzucane na wiatr. Taka jest prawda. Rzym jest w apostazji... Oni odeszli od Kościoła... To jest pewne, pewne, pewne". (Spotkanie rekolekcyjne, 4 września 1987, Ecône).


Jan Paweł II "szerzy obecnie nieustannie zasady fałszywej religii, której skutkiem jest powszechna apostazja". (Przedmowa do L'Osservatore Romano 1990 Giulio Tama, napisana przez arcybiskupa zaledwie trzy tygodnie przed jego śmiercią).

"Sobór ten przedstawia – naszym zdaniem i zdaniem rzymskich władz – nowy Kościół, który oni nazywają Kościołem Soborowym". (Le Figaro, 4 sierpnia 1976).

2. "Kościół, który zatwierdza takie błędy jest zarówno schizmatycki jak i heretycki. Ten soborowy Kościół nie jest zatem katolicki". (29 lipca 1976, Refleksje w związku z suspensą a divinis).

"W jakimkolwiek stopniu papież, biskupi, księża lub wierni przynależą do tego nowego Kościoła, to oddzielają się sami od Kościoła katolickiego". (29 lipca 1976, Refleksje w związku z suspensą a divinis).

2. "Bycie publicznie kojarzonym z sankcją [ekskomuniki] będzie znakiem zaszczytu i ortodoksji w oczach wiernych, którzy mają bezwzględne prawo wiedzieć, że kapłani, do których się zwracają nie pozostają w łączności z fałszywym Kościołem...". (List otwarty do kardynała Gantin, 6 lipca 1988, podpisany przez 24 przełożonych FSSPX, niewątpliwie za aprobatą arcybiskupa Lefebvre'a).

  "Tak więc jesteśmy [mamy być] ekskomunikowani przez modernistów, przez ludzi którzy zostali potępieni przez poprzednich papieży. Cóż zatem może to w rzeczywistości oznaczać? Jesteśmy potępieni przez ludzi, którzy sami zostali potępieni...". (Konferencja prasowa, Ecône, 15 czerwca 1988).

2. Oświadczenie po dokonaniu konsekracji (lato 1988), szkoła FSSPX w Bitsche, Alzacja-Lotaryngia: "arcybiskup stwierdził – posuwając się nawet dalej niż podczas konferencji prasowej z 15 czerwca – że ci, którzy go ekskomunikowali już od dawna sami podlegają ekskomunice". (Streszczenie w biuletynie News and Views wydawanym przez Stowarzyszenie Kontrreformacji, święto Matki Boskiej Gromnicznej 1996).

3. "Stolica Piotrowa i stanowiska władzy w Rzymie są zajmowane przez antychrystów, zniszczenie Królestwa Naszego Pana dokonywane jest błyskawicznie nawet wewnątrz Jego Mistycznego Ciała tu na ziemi (...) To właśnie sprowadziło na nas prześladowania ze strony Rzymu antychrystów". (List do przyszłych biskupów, 29 sierpnia 1987).

  "Zostaliśmy suspendowani a divinis przez Kościół Soborowy i od Soborowego Kościoła, do którego nie chcemy należeć". (29 lipca 1976, Refleksje w związku z suspensą a divinis).

2. "...nie należymy do tej religii. Nie przyjmujemy tej nowej religii. Należymy do starej religii, religii katolickiej, nie do tej uniwersalnej religii jak się ją dzisiaj nazywa. To nie jest już religia katolicka...". (Kazanie, 29 czerwca 1976).

3. "Powinienem być bardzo szczęśliwy z powodu wyłączenia z tego Soborowego Kościoła... To Kościół, którego nie uznaję. Należę do Kościoła katolickiego". (Wywiad z 30 lipca 1976, opublikowany w Minute, nr 747).

4. "Nigdy nie chcieliśmy należeć do tego systemu, który sam siebie nazywa Soborowym Kościołem. Bycie ekskomunikowanym dekretem waszej eminencji... byłoby niezbitym dowodem, że do niego [do tego kościoła] nie należymy. O nic innego nie prosimy jak o ogłoszenie nas ex communione... wykluczonymi z bezbożnej wspólnoty niewiernych". (List otwarty do kardynała Gantin, 6 lipca 1988, podpisany przez 24 czołowych kapłanów FSSPX, niewątpliwie za aprobatą arcybiskupa Lefebvre'a).

 
he Relations of the Church to Society (1882), ks. Edmund J. O'Reilly SJ

– "Przede wszystkim, przez cały okres od śmierci Grzegorza XI w 1378 roku, był Papież – oczywiście, z wyjątkiem interwałów czasu między zgonami i elekcjami odbywanymi dla zapełnienia wakatów przez te zgony spowodowanych. Powtarzam – w każdym wybranym momencie był Papież, prawdziwie obdarzony godnością Wikariusza Chrystusa i Głowy Kościoła, bez względu na to jakie opinie odnośnie jego autentyczności mogły istnieć wśród wielu; i to nie z tej przyczyny, jakoby interregnum trwające przez cały ten okres miało być niemożliwe lub niezgodne z obietnicami Chrystusa, ponieważ w żaden sposób nie jest to oczywiste, lecz dlatego, że niezbitym faktem było to, iż takiego bezkrólewia nie było".


The Defense of the Catholic Church (1927), ks. Francis X. Doyle SJ

"Kościół jest widzialną społecznością posiadającą widzialnego Władcę. Jeżeli istniałaby jakakolwiek wątpliwość, kto jest tym widzialnym Władcą, oznaczałoby to, że nie jest on widzialny, a zatem, tam gdzie istnieje jakakolwiek wątpliwość czy dana osoba została legalnie wybrana na Papieża, to ta wątpliwość musi być usunięta zanim będzie on mógł się stać widzialną głową Kościoła Chrystusowego. Święty Robert Bellarmin SJ, stwierdza: «Wątpliwego Papieża nie można uważać za Papieża»; a Franciszek Suarez SJ, mówi: «Podczas soboru w Konstancji było trzech ludzi przypisujących sobie miano Papieża... Skutkiem tego, mogła zaistnieć sytuacja, że żaden z nich nie był prawdziwym Papieżem i w takim razie, nie było w ogóle żadnego Papieża...»".


Prawo Kanoniczne koscioła katolickiego orzeka o warunkach sede vacante

Prawo Kanoniczne (1943), Wernz-Vidal

– "Na skutek uporczywej i otwarcie rozgłaszanej herezji, rzymski Papież, jeśliby popadł w herezję, przez sam ten fakt (ipso facto) jest uważany za pozbawionego władzy jurysdykcji i to już przed wszelkim deklaratywnym wyrokiem wydanym przez Kościół... Papież, któryby popadł w publiczną herezję ipso facto przestałby być członkiem Kościoła; i dlatego, przestałby być również głową Kościoła".

Introductio in Codicem (1946), Udalricus Beste

– "Niemała liczba kanonistów uczy, że prócz śmierci i abdykacji, papieska godność może również zostać utracona przez popadnięcie w pewien stan choroby umysłowej, który prawnie równoważny jest śmierci, jak również wskutek jawnej i uporczywej herezji. W tym ostatnim przypadku, papież automatycznie utraciłby swą władzę i to rzeczywiście bez ogłaszania żadnego wyroku, ponieważ pierwsza Stolica (tj., Stolica Piotrowa) przez nikogo nie jest sądzona... Powód tego jest taki, iż papież popadając w herezję przestaje być członkiem Kościoła. Ten, kto nie jest członkiem społeczności, nie może być, rzecz jasna, jej głową".

Epitome Juris Canonici (1949), A. Vermeersch

– "Zgodnie przynajmniej z bardziej rozpowszechnionym nauczaniem rzymski Papież jako prywatny nauczyciel może popaść w jawną herezję. Wtedy to, bez żadnego deklaratywnego wyroku (jako że najwyższa Stolica nie jest sądzona przez nikogo), automatycznie (ipso facto) utraciłby tę władzę, której ten, kto nie jest już członkiem Kościoła nie jest zdolny posiadać".

Institutiones Theologiae Fundamentalis (1929), ks. A. Dorsch

– "Kościół jest zatem społecznością, która z natury rzeczy jest monarchiczna. Lecz nie stanowi to przeszkody by Kościół – przez krótki czas po śmierci papieża, lub nawet przez wiele lat – pozostawał pozbawionym swej głowy (vel etiam per plures annos capite suo destituta manet)".

Heretycy i schizmatycy są wyłączeni z piastowania urzędu papieskiego na mocy samego Boskiego prawa… muszą być bezwzględnie uważani za wykluczonych od zasiadania na tronie Stolicy Apostolskiej, która jest nieomylnym nauczycielem prawdy wiary i centrum kościelnej jedności.” Maroto, Institutiones Iuris Canonici 2, 784
Nominacja na Urząd Prymatu. 1. Co jest wymagane przez Boskie prawo dla tej nominacji… wymagane dla ważności jest również, aby osoba wybrana była członkiem Kościoła; i dlatego, wykluczeni są heretycy i apostaci (przynajmniej publiczni).” Coronata, Institutiones Iuris Canonici (Rzym, Marietti, 1950) 1: 312
„Jeżeli rzeczywiście zdarzyłaby się taka sytuacja, to on [rzymski Papież] z mocy prawa Boskiego, odpadłby z urzędu i to bez żadnego wyroku – doprawdy, nawet bez deklaratywnej sentencji. Ten, kto otwarcie głosi herezję sam się stawia poza Kościołem i jest niepodobieństwem, by Chrystus mógł zachować Prymat Swego Kościoła w kimś tak niegodnym. Dlatego też, gdyby rzymski Papież głosił herezję, to jeszcze przed jakimkolwiek potępiającym wyrokiem (który zresztą byłby niemożliwy) utraciłby swoją władzę”. Coronata, Institutiones Iuris Canonici (Rzym, Marietti, 1950) 1: 316
„Wszyscy, przed którymi na mocy Boskiego prawa lub unieważniającego prawa kościelnego nie stoją przeszkody, spełniają warunki niezbędne [do wyboru na papieża]. Dlatego, mężczyzna, który posiada zdolność używania rozumu wystarczającą by przyjąć wybór i sprawować jurysdykcję i który jest rzeczywistym członkiem Kościoła może być ważnie wybrany, nawet jeśli jest tylko człowiekiem świeckim. Wykluczeni jako niezdolni do ważnego wyboru, są jednakże: wszystkie kobiety, dzieci, które jeszcze nie doszły do wieku dojrzałości, dotknięci nieuleczalną choroba umysłową, heretycy i schizmatycy.” Wernz-Vidal, Ius Canonicum t. II, s. 415
„Gdyby poprzez notoryczną i otwarcie okazywaną herezję papież miał stać się heretykiem, przez sam ten fakt (ipso facto) uważa się go za pozbawionego całej władzy prawodawczej (jurysdykcji), nawet przed wydaniem przez Kościół deklaracji [o utracie urzędu] (…) papież popadając w herezję przestaje być ipso facto członkiem Kościoła, a co za tym idzie przestaje też być Jego głową”. Wernz-Vidal, Ius Canonicum, t. II: De Personis, s. 453
„Gdyby duchowny dopuścił się jawnej herezji, traci tym samym, przez milczące zrzeczenie się i bez dalszej deklaracji, wszystkie swe urzędy kościelne (kan. 188 n. 4).” x. Franciszek Bączkowicz CM, Prawo Kanoniczne.Podręcznik Dla Duchowieństwa, t. I, s. 161
„Niemała liczba kanonistów uczy, że prócz śmierci i abdykacji, papieska godność może również zostać utracona przez popadnięcie w pewien stan choroby umysłowej, który prawnie równoważny jest śmierci, jak również wskutek jawnej i uporczywej herezji. W tym ostatnim przypadku, papież automatycznie utraciłby swą władzę i to rzeczywiście bez ogłaszania żadnego wyroku, ponieważ pierwsza Stolica (tj., Stolica Piotrowa) przez nikogo nie jest sądzona… Powód tego jest taki, iż papież popadając w herezję przestaje być członkiem Kościoła. Ten, kto nie jest członkiem społeczności, nie może być, rzecz jasna, jej głową”. Udalricus Beste, Introductio in Codicem (1946)
„Zgodnie przynajmniej z bardziej rozpowszechnionym nauczaniem rzymski Papież jako prywatny nauczyciel może popaść w jawną herezję. Wtedy to, bez żadnego deklaratywnego wyroku (jako że najwyższa Stolica nie jest sądzona przez nikogo), automatycznie (ipso facto) utraciłby tę władzę, której ten, kto nie jest już członkiem Kościoła nie jest zdolny posiadać”. A. Vermeersch, Epitome Juris Canonici (1949)
„Obowiązujące obecnie prawo dotyczące wyboru rzymskiego Papieża sprowadza się do następujących punktów: […] Wykluczone jako niezdolne do ważnego wyboru są następujące osoby: kobiety, dzieci przed osiągnięciem wieku rozeznania rozumowego, obłąkani, nieochrzczeni, heretycy i schizmatycy…”. C. Baldii, Institutiones Iuris Canonici (1921)

List Lavala byłego protestanckiego pastora w Condé sur Noireau

    POWODY   zniewalające licznych protestantów do powrotu na łono   KOŚCIOŁA KATOLICKIGO   ...