Objawienia. Czy pochodzą od Boga, czy od diabła?
Zasady Kościoła katolickiego w sprawie rozeznawania zjawisk nadnaturalnych
Nieznacznie poprawiona wersja artykułu, który ukazał się w numerze 1/1999 (26) „Zawsze Wierni”.
Urząd Nauczycielski i objawienia
Uwagi teologiczne
Pan Jezus powierzył swemu Kościołowi potrójny urząd: nauczycielski,
uświęcania i rządzenia, sprawowany przez hierarchię. Urząd rządzenia
polega na prowadzeniu dusz do wiecznego celu przez decyzje, polecenia,
nakazy, zakazy, duszpasterstwo, karanie i potępianie. Musi on badać
wszelkie inicjatywy wiernych, zachęcać ich do współpracy dla zbawienia
dusz, a także zwracać uwagę na ewentualne braki czy niebezpieczeństwa.
Aby zachęcać wiernych do postępów na drodze do świętości, Bóg
rezerwuje sobie własne inicjatywy, którymi są szczególne dary,
objawienia (tak zwane prywatne, w przeciwieństwie do Objawienia
apostolskiego, publicznego, które jako jedyne obowiązuje wszystkich i
wymaga całkowitego posłuszeństwa), cuda i inne. Dary te teologia nazywa
darami darmo danymi:
gratia gratis data – są to szczególne łaski dane nie dla własnego uświęcenia, ale
pro bono communi
(dla dobra wspólnego – przyp. red. „Zawsze Wierni”) – dla dobra
wspólnego, dla duchowej korzyści pojedynczych katolików bądź całego
katolickiego społeczeństwa, jak np. objawienia w Lourdes, Fatimie, Paray
le Monial, bądź dla katolików danego kraju – jak np. w Pontmain, Notre
Dame de Laus, Licheniu…
Gratia gratis data mogą być objawieniem
Pana Jezusa, Matki Bożej, anioła, świętego… Istnieją też tak zwane
charyzmaty, których Duch Święty udziela według swego upodobania (por. 1
Kor 12), zawsze zaś są one podporządkowane autorytetowi kościelnemu i
służą dobru Kościoła, nigdy natomiast własnej chwale. Dlatego też Pan
Bóg dał apostołom władzę rządzenia, aby w świetle
rozumu i
objawionej wiary mogli badać i sprawdzać, czy nadzwyczajne zjawisko rzeczywiście jest
gratia gratis data, darem Bożym, czy te może złudzeniem szatańskim; ten proces badania nazywamy
rozeznawaniem duchów. Ten rygorystyczny egzamin nazywa się
kanonicznym, to jest oficjalnym badaniem przez Kościół katolicki, który sprawuje swój urząd rządzenia.
Głos uroczystego Magisterium
V Sobór Laterański, 19 grudnia 1516 r. (
Conciliorum Oecumenicum Decreta,
Bolonia 1973, ss. 634–636): wszelkie „natchnienia” bądź „proroctwa”
muszą być badane przez Stolicę Apostolską w formie procesu (stąd „proces
kanoniczny”), który rozpoczyna się pod auspicjami ordynariusza,
powołującego komisję doświadczonych i świątobliwych ludzi. Wszelkie
oszustwo ma być surowo karane (ekskomunika zastrzeżona papieżowi).
Sobór Trydencki, 4 grudnia 1563 r., sesja XXV,
De invocatione, veneratione et reliquiis sanctorum et sacris imaginibus (
tamże, s. 776): odpowiedzialny w sprawach „objawień” i nadnaturalnych zjawisk jest ordynariusz. „Żaden nowy cud (
miraculum)
nie może być zatwierdzony bez aprobaty biskupa”. „Jeśli biskup ma pewną
wiedzę o tych sprawach, po konsultacji rady doświadczonych teologów i
pobożnych ludzi niech dokonuje tego, co uważa za stosowne do prawdy i
pobożności”.
Jurysprudencja Kościoła po Soborze Trydenckim:
zawsze proces kanoniczny, z przesłuchaniem świadków, medycznym badaniem
uzdrowień, rozpatrywaniem orędzi pod względem teologicznym, fizycznym
badaniem cudownych wydarzeń albo przedmiotów (np. cuda eucharystyczne,
objawienia Matki Bożej św. Katarzynie Labouré, Alfonse’owi
Ratisbonne’owi, w La Salette, Lourdes, Pontmain, Fatimie, Syrakuzach…).
Cechy kanonicznego osądu Kościoła
Tylko te zjawiska zostały uznane za autentyczne, w których nie było
miejsca na żadne wątpliwości, nie został znaleziony żaden błąd.
Bonum ex integra causa, malum ex quocumque defectu
(dobro [rodzi się] z całkowicie dobrej przyczyny, zło z jakiegokolwiek
braku – przyp. red. „Zawsze Wierni”). Jeśli powstaje najmniejsza nawet
wątpliwość, Kościół odmawia takim zjawiskom autentyczności, jeśli
natomiast zostaje znaleziony najmniejszy choćby błąd, Kościół je potępia
(por. np. alumbrados w XVI w. w Hiszpanii, siostra Maria de la
Visitación,
etc.).
Nawet jeśli hierarchia stwierdza autentyczność danego zjawiska, to
nie korzysta z przywileju nieomylności, ponieważ ta jest gwarantowana
tylko w przypadku
apostolskiego, a więc publicznego Objawienia Boskiego, depozytu wiary, Tradycji apostolskiej i Pisma Świętego. Ogłoszenie dogmatu jest stwierdzeniem, że przedstawiona prawda jest treścią Tradycji apostolskiej, depozytu wiary (
depositum fidei).
Z tego wynika, że nawet deklaracja autentyczności jakiegoś objawienia
nie wymaga absolutnego posłuszeństwa, a jego brak nie jest zagrożony
wiecznym potępieniem. Nie jest więc automatycznie heretykiem albo
schizmatykiem ktoś, kto nie wierzy np. w prawdziwość objawień w La
Salette, jest nim zaś ten, kto nie wierzy w dogmat wniebowzięcia
N.M.Panny. Jednak odmowa uznania potwierdzonych przez Kościół zjawisk
wskazuje na brak wiary, a nawet pogardę wobec
magisterium ordinarium
Kościoła poprzez lekceważenie uroczyście potwierdzonych objawień
prywatnych, nierozsądek i brak logiki w sprawach jasnych, brak czci
wobec Pana Boga lub Matki Bożej.
Z tego wynika również, że zgodnie z powyższymi zasadami żadne objawienie nie może skupiać na sobie takiej samej uwagi co
magisterium extraordinarium
i nie może wymagać od wiernych bezwarunkowej wiary, może natomiast –
podporządkowania się hierarchii. Jeśli wizjoner musi wybierać między
wezwaniem z orędzia a nakazem kościelnym, to powinien wybrać nakaz
kościelny (św. Małgorzata Maria, św. Katarzyna Labouré, siostra Łucja z
Fatimy, szczególnie św. Bernadetta Soubirous z Lourdes) – ufając, że Pan
Bóg jest w stanie poruszyć serca przełożonych.
Nawet w czasie kryzysu kompetentnej hierarchii nie wolno lekceważyć
potrzeby procesu kanonicznego. Jeśli dzisiejsza hierarchia nie jest w
stanie przeprowadzić rzetelnego procesu (brak wiary, lenistwo
etc.),
to trzeba ufać, że Pan Bóg jest w stanie nawrócić odpowiedzialnych.
Nigdy nie wolno opierać się na niepotwierdzonych zjawiskach
nadnaturalnych. Konkretny przykład: proces kanoniczny biskupa Mostaru w
sprawie Medjugorie. Proces ten odbył się według jurysprudencji Kościoła.
Wyniki są jasne, mimo tego, że członkowie komisji nie byli związani z
ruchem Tradycji.
Badanie kanoniczne według „reguł rozeznania duchów”
Zasady
Trzeba zawsze najpierw badać zastrzeżenia, szukać cech negatywnych.
„Bóg jest światłością, a ciemności w Nim nie ma żadnej!” (1 J 2, 1).
Ponieważ Bóg jest najwyższym dobrem, czystym aktem (
actus purus),
nie może być w Nim braku, wady czy błędu. Jeśli więc objawienia zawiera
choćby mały błąd czy wadę, czy tylko brak integralności dobra, to nie
może pochodzić od Boga, ale od Jego przeciwnika, zazwyczaj zjawiającego
się jako „anioł światłości”, którego zawsze można „poznać po owocach”.
Jeszcze kiedyś pokaże ogon i rogi… „Taktyką złego anioła jest wślizgiwać
się do wnętrza duszy nabożnej zgodnie z zastanymi w niej pojęciami, by
tak skaptowaną uwieść z kolei do sobie właściwych celów […] Dla
rozpoznania tedy jakości działającego ducha winna taka dusza zwrócić
bacznie uwagę na cały zasięg myśli zasugerowanej przez działającego w
niej ducha. Jeśli tedy spostrzeże, iż zarówno początek zasugerowanej
myśli, jak też środkowy jej przebieg, a w dodatku sam jej finał składają
się z elementów wyłącznie dobrych, zmierzających ku dobru, znakiem to
będzie, iż działa tu duch dobry. Jeśli zaś w owym ciągu sugerowanej
myśli zarysował się choćby odcień zła, znakiem to będzie oczywistym, iż
działa za nią duch zła” (św. Ignacy Loyola, reguły 4. i 5.). Jednym z
najważniejszych uczestników badania kanonicznego jest
promotor fidei,
który ma obowiązek sprawdzenia wszystkiego związanego z „objawieniem”,
co w jakikolwiek sposób mogłoby być niezgodne i sprzeczne z wiarą lub
moralnością katolicką; z tego powodu nazywano go adwokatem diabła (
advocatus diaboli).
Cały proces badania jest podobny do procesu kanonizacyjnego. Pierwsze
zadanie promotora wiary polega na przesłuchaniu wszystkich świadków
(zob. KPK 1983, kan. 2023 i 2025). Dokładnie to stało się w Lourdes
(1859) czy w Fatimie (1922).
Badania w świetle rozumu oraz wiary
Po pierwsze, należy zapytać, czy dane zjawiska można wytłumaczyć w
sposób naturalny. W to badanie będą zaangażowane osoby zajmujące się
dziedzinami naturalnymi, ludzkimi, takimi jak psychologia i medycyna;
zostaną zastosowane zasady logiczne i metafizyczne, krytyka świadectw
świadków według tych samych zasad. W ten sposób wyklucza się wszelki
rodzaj oszustw, choroby psychiczne
etc., a zarazem stwierdza się, że chodzi tu o zjawiska, których naturalna wiedza nie potrafi wytłumaczyć.
Po drugie, jeśli na pewno chodzi o fakty nadnaturalne, to trzeba
zbadać, czy pochodzą od Boga, czy też od szatana. Mamy tu do czynienia z
rozeznaniem duchów, chodzi bowiem o czystą naukę teologiczną, która
opiera się na Boskiej wierze.
Wymienione niżej kryteria oceny można podzielić na dwie grupy: według
porządku naturalnego w świetle rozumu oraz według porządku
nadprzyrodzonego w świetle depozytu wiary. Z kolei kryteria teologiczne
są dwojakie: pierwsze dotyczą samego objawienia, jego treści oraz
otaczających je cudów; traktują one o naturze oraz doktrynalnej i
mistycznej treści faktów i orędzi, które mają pochodzić od Boga.
Kryteria te są obiektywne, pewne i
a priori, ponieważ ani sam
Bóg, ani Najświętsza Maryja Panna nie są obcy dla katolika. Wiemy o Nich
z Boskiego Objawienia i te kryteria pozwalają szczegółowo sprawdzić,
czy orędzie jest we wszystkim zgodne z depozytem wiary. Drugie kryteria
odnoszą się do badania owoców duchowych tej nadprzyrodzonej interwencji,
według słów Pana Jezusa: „Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy
przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami.
Poznacie ich po ich owocach […] Tak każde dobre drzewo wydaje dobre
owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce” (Mt 7, 15–20). Dobre owoce są
owocami autentycznego życia nadprzyrodzonego. Te owoce trzeba znaleźć
najpierw u wizjonera, potem u wiernych „dotkniętych” objawieniem,
wreszcie muszą skutecznie przyczyniać się do wspólnego dobra całego
Kościoła, Mistycznego Ciała Chrystusa. Ponieważ sens historii polega na
rozwoju tego Mistycznego Ciała Chrystusa aż do jego pełni, tak każda
taka Boska interwencja w naszej historii jest koniecznie podporządkowana
uświęceniu wiernych i wyjaśnieniu pasterzom precyzyjnej woli Bożej dla
swego Kościoła w danym okresie jego ziemskiej pielgrzymki.
Dla stwierdzenia autentyczności zjawisk jest ważne, aby
wszystkie
zastosowane kryteria badania znalazły pozytywną odpowiedź. Jeśli jedno
kryterium przynosi odpowiedź negatywną, to badane zjawisko nie jest
dziełem Pana Boga.
Poszczególne kryteria
Kryteria naturalne
1. Zdrowie psychiczne świadka objawień. Należy sprawdzić, czy wizje, mowy, stygmaty
etc.
nie są owocem jakiejś choroby psychicznej. Diagnostyka lekarska ma
pokazać, czy u wizjonera występują zaburzenia psychiczne, histeria,
halucynacje albo tendencje do konfabulacji, przesadzona wyobraźnia itp.
Bóg nie wybiera sobie świadków, których świadectwo z góry
zdyskwalifikowałby ich brak równowagi psychicznej czy nerwowej. Istnieją
piękne relacje z badań wizjonerów z Lourdes, La Salette, Pontmain,
Fatimy, rue de Bac, Paray le Monial, nawet z procesu św. Joanny z
Orleanu, ze stwierdzeniem ich zupełnej prostoty, psychologicznej
równowagi
etc.
2. Prawdziwość i prawdomówność świadka. Nie
wystarczy, żeby świadek był zdrowy psychicznie – aby być wiarogodny,
musi być również szczery. Dlatego badacze szczególnie zajmują się
charakterem wizjonera, jego zachowaniem, jego zwyczajną szczerością i
otwartością. Świadectwo otoczenia jest tutaj bardzo przydatne. Trzeba
również porównywać różne świadectwa wizjonera, aby stwierdzić ich
powiązania oraz ścisłość. Nie może być w nich żadnej sprzeczności. Potem
należy porównać świadectwa wizjonera ze świadectwami otoczenia
(zwłaszcza jeśli chodzi o wydarzenie widzialne też dla innych osób).
Chodzi o zdemaskowanie ewentualnej obłudy, oszustwa, udawania
etc. Pozytywne cechy: wstręt do najmniejszego kłamstwa, skrupulatna szczerość, brak najmniejszych sprzeczności.
3. Autentyczne, obiektywne fakty udowadniające interwencję przyczyny nadnaturalnej.
Jeśli to objawienie Boskie, to potrzeba tzw. podpisu Pana Boga w
postaci autentycznych cudów, które – wskazując na Jego interwencję –
potwierdzają autentyczność zjawiska. Trzeba tutaj konsultować się ze
specjalistami psychologii, naukowcami z zakresu wiedzy naturalnej,
którzy stwierdzą niemożność naturalnego wytłumaczenia faktów (np.
uzdrowienia w Lourdes czy cud słońca w Fatimie 13 października 1917 r., w
przypadku którego meteorologia i astronomia nie są w stanie podać
naturalnego wytłumaczenia). Trzeba również wykluczyć zbiorową
halucynację.
Kryteria teologiczne
1. Regula fidei. Po stwierdzeniem
nadnaturalności zjawisk pierwsze zadanie polega na zbadaniu, czy orędzia
głoszone podczas „objawień” są zgodne z Boskim Objawieniem, czyli z
depozytem wiary, powierzonym Kościołowi katolickiemu. To kryterium jest
bezwzględne, bo nic, co pochodzi od Boga, nie może być sprzeczne z
prawdą tego samego Boga, z wiarą katolicką – nawet gdyby posłańcem był
„anioł z nieba”: „Gdybyśmy my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię
różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie wyklęty!” (Ga 1, 8).
Św. Jan w swoim pierwszym liście pisze: „Umiłowani, nie dowierzajcie
każdemu duchowi, ale badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu
fałszywych proroków pojawiło się na świecie. Po tym poznajecie Ducha
Bożego: każdy duch, który uznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele,
jest z Boga. Każdy zaś duch, który nie uznaje Jezusa, nie jest Boga, i
to jest duch Antychrysta” (1 J 4, 1–3). To, co apostoł mówi tutaj o
wcieleniu Chrystusa, zaprzeczonym przez heretyków swego czasu, stosuje
się do każdej prawdy katolickiej należącej do nieomylnego depozytu
wiary. Mało znaczące są „cuda” i „znaki”, dokonywane przez tego, kto
uważa się za wysłannika nieba, bo jeśli jego doktryna nie jest doktryną
Kościoła, nie może mówić w imię Boga. Już w Starym Testamencie Mojżesz
ostrzegał naród wybrany: „Jeśli powstanie u ciebie prorok lub wyjaśniacz
snów i zapowie znak lub cud, i spełni się znak albo cud, jak ci
zapowiedział, a potem ci powie: «Chodźmy do bogów obcych i służmy im»,
nie usłuchasz słów tego proroka. Gdyż Pan, Bóg twój, doświadcza cię,
chcąc poznać, czy miłujesz Pana, Boga swego, z całego swego serca i z
całej duszy […] Ów zaś prorok musi umrzeć, bo chcąc cię odwieść od
drogi, jaką iść ci nakazał Pan, Bóg twój, głosił odstępstwo od Pana,
Boga twego […] W ten sposób usuniesz zło spośród siebie” (Pwt 13, 2–6).
Kościół zawsze wiernie stosował to Boskie prawo, ekskomunikując
fałszywego proroka czy fałszywego wizjonera. „Wystarczy, że w sprawie
dogmatycznej jeden jedyny punkt jest zaprzeczony i można z pewnością
wnioskować, że wizjoner nie jest wysłannikiem Boga” (o. Poulain).
Wszyscy autorzy piszący nt. katolickiej mistyki są jednomyślni w
stosunku do tej pierwszej zasady, od której nie ma żadnych wyjątków
(por. zwłaszcza św. Teresa z Avila,
Życie, rozdz. 25 i 32). Jeśli
więc wizjoner stwierdzi, że Pan Jezus albo Najświętsza Maryja Panna
powiedzieli mu, iż „wszystkie Kościoły, katolicki, prawosławny,
protestancki […] są środkami zbawienia”, to mogą pokazać choćby i tysiąc
cudów, a wszystkie sprzęty elektroniczne udowadniające rzeczywistość
ekstazy są już niepotrzebne. Z drugiej strony teologia ostrzega: „Jeśli
«objawienie» nie zawiera żadnego doktrynalnego błędu, to jeszcze nic nie
można wnioskować”: chociaż prawowierność jakiegoś orędzia jest
warunkiem
koniecznym jego autentyczności, to nigdy nie jest warunkiem
wystarczającym.
2. Regula oboedientiae. Bóg nie może być
sprzeczny z samym sobą. Jeśli objawia swą wolę wybranej duszy, nie może
On być sprzeczny ze swą nieodmienną wolą, już podaną w nieomylnym
Objawieniu Starego i Nowego Testamentu. Innymi słowy, w orędziu ukazanym
jako pochodzącym od Boga nic nie może zaprzeczać Boskiemu prawu.
Przeciwnie, wszystko ma zachęcać do jak największego posłuszeństwa wobec
przykazań boskich, wobec poleceń Pana Jezusa w Ewangelii i wobec
przykazań Jego świętego Kościoła. Wszystko w takim orędziu musi zachęcać
do dobrych obyczajów oraz praktykowania cnót, więc nade wszystko należy
zbadać posłuszeństwo prawu Bożemu we wszystkich jego wyrazach.
Wymagane jest również posłuszeństwo jego przedstawicielom widzialnym.
Dlatego „objawienia” udzielane uprzywilejowanej duszy muszą przejść
test posłuszeństwa prawowitemu autorytetowi. Żywoty świętych są tu
dobrym przykładem. Pan Jezus powiedział św. Małgorzacie Marii: „Jestem
zadowolony, jeśli wolisz wolę twoich przełożonych od Mojej, gdy oni
zakazują ci robić to, co Ja od ciebie wymagam”. Ci święci, którzy
najwięcej otrzymali tego typu szczególnych łask (wizji, ekstaz, orędzi),
byli zarazem najbardziej posłuszni rozkazom autorytetu kościelnego
względem tychże łask. Spójrzmy na jasną i surową doktrynę św. Jana od
Krzyża. W
Drodze na Górę Karmel (II, 19 i 20) ten wielki święty
napisał: „Dla dobra dusz i dla ich bezpieczeństwa należy je zatem
skłaniać do tego, by roztropnie odrywały się od tych nadprzyrodzonych
zjawisk (tzn. tych prawdziwych – przyp. red. „Zawsze Wierni”). Trzeba je
natomiast przyzwyczajać do czystości ducha w ciemnej wierze, będącej
środkiem do zjednoczenia”.
Trzeba jeszcze dodać, że kryterium posłuszeństwa jest podporządkowane
kryterium wiary, tak jak cnota posłuszeństwa jest podporządkowana
cnocie wiary. Znaczy to, że posłuszeństwo nie tylko dotyczy wizjonera,
ale także hierarchii kościelnej, która tylko wtedy prawidłowo działa
wobec tych „objawień”, kiedy szuka wyłącznie woli Bożej, dobrze jej
znanej z depozytu wiary, z doktryny Kościoła, jego ojców i doktorów oraz
z przykładu świętych.
3. Regula sanctitatis. Czy fakty, gesty,
słowa „objawienia” są zgodne z Boskim majestatem, z Boską świętością?
„Gdy boskie wizje zawsze są zgodne z powagą i majestatem niebieskich
rzeczy, diabelskie zjawiska zawsze mają jakąś cechą niezgodną z Bogiem,
coś śmiesznego, dziwacznego, niedorzecznego, nieporządnego i
nierozsądnego” (msgr Farges,
Traktat teologii mistycznej). Poza
tym Bóg jest „Bogiem pokoju i miłości” (2 Kor 13, 11). „Duch niepokoju”
nie jest duchem Bożym. Niepokój (zewnętrzny i wewnętrzny) uniemożliwia
prawdziwe skupienie oraz należyty respekt przed Boską obecnością. We
wszystkich objawieniach Bożych, przedstawionych w Piśmie Świętym,
człowiek nieruchomo milczy. I mistrzowie dodają:
silentium tibi laus.
Jeśli objawiająca się osoba rodzi niepokój, to jest złym duchem.
Również „mowa Pana jest prosta” (Ps 33, 4). Wszelkie cechy „zamieszania”
są obce Dobremu Duchowi. „Niepokój” i „zamieszanie” biorą się stąd, że
zły duch chce przez nie zmęczyć człowieka i duchowo, i fizycznie tak, by
miał on w końcu dosyć wszelkiego rodzaju objawień.
Aby lepiej badać, czy „objawienie” jest we wszystkich swych
elementach zgodne ze świętością, majestatem, wszechmocą i mądrością
Boga, trzeba metodologicznie i chronologicznie badać:
3.1. Wizjonera przed „objawieniem”: tym razem nie ze względu na
równowagę psychiczno-nerwową, lecz ze względu na nadprzyrodzoną
odpowiedniość, że Bóg właśnie jego wybrał do realizacji takiej misji.
Tutaj solidne cnoty nadprzyrodzone są gwarancją autentyczności.
Rzeczywiście, czasem Bóg objawia się grzesznikom w celu ich nawrócenia,
jest natomiast również rzeczą udowodnioną, że Pan Bóg powierzył
wszystkie wielkie orędzia albo małym dzieciom żyjącym w doskonałej
czystości, albo osobom duchownym zaawansowanym na drodze świętości. Czy
chodzi o św. Małgorzatę, św. Katarzynę Labouré, św. Bernadettę,
wizjonerów z Pontmain czy z Fatimy, wszyscy oni byli godni, aby otrzymać
i przekazać orędzia z nieba.
3.2. Okoliczności pierwszego objawienia: w momencie wybrania
wizjonera za swoje narzędzie, mające światu zakomunikować „niebieskie
objawienia” Bóg na pewno nie wybiera okoliczności grzechu, lecz stan
modlitwy i skupienia, albo też praktykowanie jakiegoś aktu cnoty. Bóg
nie powierzyłby swej tajemnicy komuś, kogo życie wewnętrzne w samym
momencie objawienia nie byłoby w porządku, albo nawet byłoby wypełnione
jakąś złą intencją (np. dokonania grzechu). Również trzeba uważać na
zjawiska otaczające pierwsze objawienie: światłość czy „szurgotanie”
itd.
3.3. Pierwsze reakcje wizjonerów w obecności nadnaturalnego bytu,
który im się objawił, są szczególnie cenne. Tutaj często można łatwo
rozpoznać dobrego czy złego ducha: lęk, strach, niepokój, zamieszanie,
panika, podrażnienie, podniecenie, omdlenie, zamęt, trwoga – są
towarzyszami złego ducha. Pokój, skupienie, bojaźń przed obecnym
majestatem, słodycz i radość – są znakami Dobrego Ducha.
3.4.
Dokładne określenie cyklu objawień (jak np. w
Lourdes czy Fatimie) jest pozytywnym znakiem. Przeciwnie, ich
nieokreślone mnożenie w czasie i przestrzeni jest cechą niepokojącą, tak
samo jak machinalne ich powtarzanie się o porze według woli wizjonerów.
W autentycznych manifestacjach Boga zawsze znajduje się aspekt
nieprzewidywalny, spontaniczny. W ten sposób Bóg pokazuje, że jest i
zawsze pozostaje suwerennym Panem w swoich objawieniach. Ponadto każdy
układ chronologiczny ukazuje wewnętrzny sens objawień. Widać w tym cyklu
obmyślany plan, widać, że zachodzi w jego przeprowadzeniu jakaś logika
wydarzeń: rozpoczynają się, jak np. w Lourdes, zjawiskami milczącymi,
dochodzą do swego szczytu w objawieniu „Jam jest Niepokalane Poczęcie”;
albo w Fatimie: coraz jaśniejsze i dokładniejsze pouczanie dzieci o
tajemnicy Niepokalanego Serca, aby zakończyć się „Boskim podpisem” przez
cud słońca. Jeśli natomiast zjawiska stają się coraz rozmaitsze, bez
żadnej logiki albo harmonijnego rozwoju orędzi, lecz raczej cykl zjawisk
przebiega postępem opadającym (po „wielkich” wydarzeniach na początku
zjawiska stają się coraz bardziej rozczarowujące, prowadzą donikąd), to
jest to znak szatana, który na pierwszy rzut oka ukazuje wielką fasadę,
za którą jednak nic nie stoi.
3.5. Opisanie objawiającej się osoby przez wizjonerów wyjaśnia często
od samego początku, z kim mamy do czynienia: widok przerażający,
wzbudzający strach albo widok karykaturalny wskazuje na złego ducha.
3.6. Zachowanie „osoby objawiającej się” jest szczególnie ważne dla
badania autentyczności: jakikolwiek gest czy zachowanie wulgarne lub
nieprzyzwoite, każde niegodne niedbalstwo, każda dziwaczność lub maniera
groteskowa lub niezdrowa są złymi znakami, ponieważ nawet w ich
najbardziej pobłażliwej zażyłości Osoby Boskie zawsze pozostają pełne
prostoty, godności, czystości i świętości.
3.7. Słowa „osoby objawiającej się” podlegają najdokładniejszym
badaniom: czy są one zgodne z pokorą, dobrocią, z królewską skromnością
Słowa Wcielonego lub Jego Najświętszej Matki? Każde nadmierne wymaganie,
wszystko to, co wychwala nieumiarkowanie wizjonera, nie może pochodzić
od Boga. Trzeba dalej badać, czy „osoba objawiająca się” zrealizowała
swe bezwarunkowe obietnice? Czy jej przepowiadania są dwuznaczne,
niewyraźne, niejasne? Czy wahała się lub ujawniła się u niej ignorancja
albo niewiedza? Trzeba tutaj wspomnieć jeszcze inną zasadę: Pan Bóg nie
interweniuje w sposób nadzwyczajny bez odpowiedniej przyczyny. Jeśli
„orędzie” jest banalne albo jeśli tylko powtarza już oklepany frazes,
albo powtarza słowa już wyrażone w poprzednich objawieniach, to takie
orędzie jest w najwyższym stopniu podejrzane. Pan Bóg nie jest gadułą. W
autentycznych objawieniach, prywatnych czy apostolskich, Bóg mówi
krótko. Ostatnia zasada:
Quid ad aeternitatem? Czy orędzie jest
użyteczne dla zbawienia wiecznego? Można być pewnym, że Pan Bóg nie
objawia się, aby zaspokoić naszą ciekawość, lecz tylko dla bardzo
poważnego powodu. Każde „orędzie” prawdziwie Boskie jest zawsze
pożyteczne dla zbawienia. Jeśli „osoba objawiająca się” udziela w każdej
chwili każdemu ciekawemu porady, to takie „objawienia” są raczej
podobne do seansów spirytystycznych aniżeli przystają do godności Bożej,
bo na tych seansach „duch” również odpowiada na wszelki rodzaj
ciekawskich pytań.
3.8. Trzeba również badać dzieła otaczające „objawienia”: ekstazy,
stygmaty, uzdrowienia i inne znaki. Znowu: nie chodzi tu o stwierdzenie
nadnaturalności tych zjawisk, lecz o ich zgodność z majestatem Bożym.
Trzeba sprawdzić, czy jest to możliwe, że takie zachowanie (np. podczas
ekstazy) ma nieskończenie świętego Boga za autora?
4. A fructibus cognoscetis illos. Owoce nadprzyrodzone w duszy wizjonera.
Nie wystarczy stwierdzić tylko kilka cech zewnętrznych, widzialnych
intensywnego życia pobożności i ascezy. Trzeba dojść do istoty: badać
wzrost cnót teologalnych (czyli Boskich: wiary, nadziei i miłości –
przyp. red. „Zawsze Wierni”), które są koniecznymi owocami oraz środkiem
sprawdzenia prawdziwego stanu życia nadprzyrodzonego.
Pierwszy owoc: wiara, która jest całkowitym przyleganiem bytu, rozumu
i serca do wszystkich dogmatów nauczanych przez Kościół. Dusza naprawdę
faworyzowana przez nadzwyczajne Boże łaski jest tak utwierdzona w
wierze, że „czuje się w stanie zmusić do zamilknięcia wszystkie demony,
broniąc najmniejszej z prawd naszej wiary”.
Drugi owoc: nadzieja. Każda nadzwyczajna łaska powiększa w duszy
pragnienie nieba (por. życie św. Bernadetty czy wizjonerów fatimskich).
Wizjoner, który nie ma takiej przenikliwej tęsknoty, nigdy nie
kontemplował owych Boskich tajemnic, o których mówi! Z pragnieniem nieba
idzie w parze pragnienie, żeby jak najwięcej dusz osiągnęło ten wieczny
cel. Stąd u prawdziwego wizjonera „obsesja” na punkcie zbawienia dusz;
niezmierny smutek z powodu tylu dusz, które się same potępiają;
stanowcza i heroiczna wola poświęcenia się całkowicie, aby im wyjednać
łaskę nawrócenia.
Trzeci owoc: miłość, która wyraża się najpełniej w umiłowaniu woli
Bożej, zawartej w swoich przykazaniach, w prawach Kościoła, w decyzjach
prawowitych przełożonych. Wizjoner, który naprawdę kocha Boga, pragnie
tylko przekazać Jego orędzia, nieustannie obawiając się, czy nie padł
ofiarą iluzji lub oszustwa szatana, poddaje się chętnie wyższemu
autorytetowi Kościoła, który go kieruje na dobrą drogę.
Czwarty owoc: duch adoracji. Dusza, która dotknęła tajemnicy Boskiego
majestatu, na zawsze będzie przeniknięta taką wizją, w której mogła
widzieć coś z nieskończonej świętości Bożej oraz rozumieć coś z Jego
tajemnicy. Taka dusza na zawsze pozostaje przepojona wielkim respektem,
duchem nieustannej adoracji, całkiem przeciwnej wulgarnej intymności
fałszywych wizjonerów, którzy chcą zadowolić własne i innych kaprysy,
ciekawość
etc.
Stała cecha prawdziwego wizjonera: absolutna szczerość; prawdziwość
we wszystkich słowach, gestach i czynach. Wiedząc, że jest wysłannikiem
Słowa Prawdy, nie może wytrzymać najmniejszego złudzenia, najmniejszego
oszustwa czy kłamstwa. Przeciwnie, fałszywy wizjoner, oszukany przez
księcia kłamstwa, wcześniej czy później zdradzi się przez nieprawdę i
błędy. Patrząc na potwierdzone przez Kościół wielkie objawienia można
a posteriori stwierdzić, że Pan Bóg wykazał ważność tychże objawień m.in. przez jasną świętość wizjonerów.
5. Owoce nadprzyrodzone w duszach wiernych. Ponieważ
orędzia kierują się zawsze do wiernych, jest to rzecz normalna, że
wierni dotknięci przez ten kontakt z Bogiem otrzymują szczególne łaski, a
zatem widać u nich owoce nadprzyrodzone. W Paryżu na rue de Bac w 1830
r. Niepokalana powiedziała: „Przyjdźcie do stóp tego ołtarza, skąd łaski
spłyną na te osoby, które o to proszą z ufnością i gorliwością”.
Trzeba natomiast zaznaczyć, że to kryterium nie jest wystarczające.
Wszystkie fałszywe objawienia pociągnęły za sobą mnóstwo wiernych,
którzy modlili się i spowiadali, przyjmowali Komunię św., czasem nawet
nawracali się. Takie zjawisko może trwać przez wielu lat, diabeł bowiem
często pozwala na realizację pewnego dobra, aby jak najwięcej dusz przez
to pozorne dobro zwieść – i w ten sposób osiągnąć większy sukces.
Mistrzowie życia mistycznego uczą: „Są ludzie, którym demon nie
przeszkadza czynić dużo dobrego, gdyż dobro, którego dokonują, służy mu,
aby wprowadzić w błąd!” (o. Lallemant). „Demon jest podobny graczom,
którzy chcą oszukiwać: na początku pozwalają partnerom wygrywać, tak że
oni coraz bardziej zaangażują się w grę, aby potem przegrali 10 razy
więcej” (o. Poulain). Dlatego trzeba dokładnie sprawdzać, czy owoce są
prawdziwie nadprzyrodzone i trwałe, czy powiększają u wiernych cnoty
wiary katolickiej, pragnienie nieba i triumfu Najświętszego Serca Pana
Jezusa i Niepokalanego Serca Maryi nad wszystkimi wrogami, miłość do
jedynego, świętego, apostolskiego, katolickiego Kościoła, posłuszeństwo
przykazaniom Bożym i kościelnym, gorliwą praktykę sakramentów.
Ze szczególną uwagą trzeba badać życie duchowe (modlitewne), które
pod wpływem objawień rozwija się u wizjonerów i pielgrzymów. Definicja
modlitwy (z
Katechizmu kard. Gasparriego – przyp. red. „Zawsze
Wierni”) jest następująca: „Modlitwa jest to pobożne wzniesienie duszy
do Boga, żeby Mu oddawać cześć, dziękować za otrzymane dobrodziejstwa,
prosić Go o odpuszczenie grzechów i o inne rzeczy potrzebne lub
pożyteczne bądź dla nas samych, bądź też dla drugich”
. Warunkiem
prawdziwej modlitwy jest skupienie, cisza, milczenie. Modlitwa jest
odpoczynkiem w Bogu, więc ma cechę spokoju i ładu. Modlitwa jest
działaniem duszy, bo tylko władze duszy mogą osiągnąć tajemnicę Boga.
Dusza natomiast używa wzruszenia serca, ruchów ciała i języka, aby
wyrażać w ludzkim całokształcie swoje oddanie Bogu. Praktyki modlitewne,
które wywracają tę hierarchię, są znakiem działania tego, któremu na
imię „Przewracający”, po grecku
diabolos. Mnożenie ustnych
modlitw prowadzonych bez przerwy podczas całego dnia, a nawet podczas
kilku dni, czasem w sposób mechaniczny, monotonny, męczy duszę,
uniemożliwiając jej prawidłowe działanie. Taka „materializacja” modlitwy
jest istotą „modlitw” wschodnich religii oraz islamu: powtarzanie słów
bez działania duszy, która dopiero nadaje tym słowom sens i głębię. Inna
przewrotność polega na modlitwie służącej pokazowi uczuć (zob. ks. K.
Stehlin,
Ruch charyzmatyczny. Czy to jest katolickie?, Warszawa
1997; nie jest przypadkiem, że ruch charyzmatyczny pojawia się
szczególnie w miejscach objawień, bo dla tego ruchu nadnaturalne
sensacje są jakby racją bytu i sednem całej „duchowości”). Taki rodzaj
modlitwy nigdy nie prowadzi do prawdziwej świętości.
Patrząc na owoce, trzeba wyjaśniać, w jaki sposób „duchowość”, „życie
modlitewne”, „orędzia” nadnaturalnego objawienia wpływają na codzienne
życie wiernych. Prawdziwa duchowość, prawdziwe życie modlitewne ma taki
wpływ na wiernych, że mogą oni coraz lepiej wykonywać swoje obowiązki
stanu (rodzinne, zawodowe, społeczne
etc.). W harmonijny sposób
łączą życie wewnętrzne i zewnętrzne. Gdyby natomiast nastąpiło gwałtowne
zerwanie między „seansem modlitewnym” a życiem codziennym, a może nawet
sprzeczność między tymi dwoma stanami, byłby to znak nieporządku i
zamiast uzyskać odpowiednie owoce, prowadziłoby to człowieka do
zaniedbania jego obowiązków. Gdyby dodatkowe przyczyny i intencje tak
modlących się wiernych były ciekawością, szukaniem sensacji,
zadowoleniem uczuć, to trzeba analizować takie „seanse modlitewne”,
porównując je z seansami spirytystycznymi, które przynoszą takie same
skutki.
Trzeba również badać, czy owoce u wiernych są specyficznymi i
bezpośrednimi owocami samego objawienia. Tak np. w przypadku Fatimy czy
Lourdes łatwo zauważyć, że pielgrzymi są przyciągani przez Matkę Bożą, a
nie przez kazania zapalonego duchowieństwa. Przeciwnie, duchowieństwo
na początku prawdziwych objawień zawsze zachowuje rezerwę, jest nieufne.
Dopiero po stwierdzeniu autentyczności przez kompetentny autorytet
kapłani mogą w imię Kościoła popierać te wydarzenia w celu osiągnięcia
największych owoców duchowych wśród wiernych.
6. Bonum commune Ecclesiae. Każde prawdziwe objawienie, a również każde szatańskie złudzenie ma swój cel.
Omne agens agit propter finem
(wszystko, co działa, działa dla celu – przyp. red. „Zawsze Wierni”).
Ukrytym autorem każdego wydarzenia jest ten, który na końcu definitywnie
z tego wydarzenia korzysta. „Można poznać węża po jego ogonie, tzn.
przez skutki jego działania i przez kierunek, dokąd prowadzi” (o.
Lallemant). Aczkolwiek zaproszenia do złego nigdy nie mogą pochodzić od
dobrego ducha, często zaproszenie do dobrego pochodzi od ducha złego,
który używa dobrego środka do realizacji złego celu. Tak właśnie wygląda
tzw. pokusa pod pozorem dobra, którą św. Ignacy Loyola tłumaczy w
regułach o rozeznawaniu duchów.
7. Demon jest małpą Pana Boga, jego strategia polega
na imitacji oraz na konkurencji. Zawsze trzeba pytać przy okazji nowych
objawień, czy nie są one po prostu pułapkami diabła, aby niweczyć
poprzednie, autentyczne objawienia. Często nowe „objawienie” wzbudza
sensację, aby odwrócić uwagę wiernych od prawdziwych orędzi Bożych,
które zostają zlekceważone i całkowicie zapomniane. Takie przykłady w
historii miały już miejsce: w czasach św. Teresy z Avila i św. Jana od
Krzyża pojawiły się Magdalena od Krzyża i inna, tzw. stygmatyczka z
Lizbony, z fałszywymi objawieniami, aby przeszkadzać i, jeśli to
możliwe, zniszczyć wielkie dzieło wymienionych świętych. Fałszywa
wizjonerka Nicole Tavernier chciała przeszkodzić bł. Acarie i kard. de
Bérulle w odnowieniu życia zakonnego we Francji. Pani Guyon i fałszywi
święci jansenizmu starali się zniszczyć apostolat św. Jana Eudes, św.
Małgorzaty Marii, św. Ludwika Grignion de Montfort. Krótko po
objawieniach Matki Bożej w Lourdes zjawiły się w jego okolicach
dziewczynki, u których stwierdzono nadzwyczajne zjawiska i które
powiedziały, że objawiła się im Matka Boża. Tak miało być
zdyskredytowane objawienie w Lourdes. Po objawieniach fatimskich można
stwierdzić chyba najwięcej diabelskich oszustw – z ich pomocą diabeł
chce za wszelką cenę powstrzymywać wiernych i dostojników Kościoła od
wypełniania próśb Matki Bożej z Fatimy i w ten sposób powstrzymywać
realizację wielkich obietnic z nimi związanych: uratowanie niezliczonych
dusz od potępienia, nawrócenie Rosji, triumf Niepokalanego Serca
N.M.Panny. Trzeba zauważyć, że wszystkie te szatańskie przedsięwzięcia
miały własne „cuda, znaki, proroctwa, orędzia”. Szatan próbuje szkodzić
prawdziwym objawieniom i zmniejszyć nadprzyrodzone owoce przede
wszystkim przez pułapkę fałszywych objawień, aby oderwać gorliwych i
prostych wiernych od źródła łask i prowadzić ich do błędu przez duchowe i
materialne ciekawostki.
Podsumowanie. Jeśli tylko jedno kryterium jest negatywne, to objawienie nie pochodzi od Boga, według wspomnianej zasady:
bonum ex integra causa, malum ex quocumque defectu.
Jeśli wszystkie kryteria są pozytywne, i to w sposób trwały,
kompetentny autorytet ma ogłosić autentyczność objawienia. Z tego
wynika, że ostateczny, pozytywny osąd nie może być ogłoszony przed
zakończeniem objawień, a nawet jakiś czas musi upłynąć, aby owoce stały
się bardziej widoczne.
Badania uzupełniające
W celu pełnego zrozumienia zjawisk nadnaturalnych Kościół klasyfikuje
je, aby w ten sposób lepiej odróżnić prawdę od błędu, prawdziwe
wydarzenia mistyki od zjawisk metapsychicznych albo psychopatologicznych
bądź nawet spirytystycznych. Tak samo należy rozróżniać różne rodzaje
wizji (intelektualnych, imaginatywnych, cielesnych, pseudocielesnych),
aby stwierdzić ich wartość nadprzyrodzoną. Z powodu podobieństwa zjawisk
diabelskich z objawieniami Boskimi (zob. ostatnie kryterium) zewnętrzny
wygląd prawdziwych nadprzyrodzonych wydarzeń mistycznych może być dla
niedoświadczonego oka podobny do opętania. Wyjaśnienie różnic i
podobieństw pomaga wiernym lepiej rozeznać duchy. Tak samo trzeba
traktować pojawiające się charyzmaty: w jakiejś mierze mogą być
spowodowane przez złego ducha, do jakiegoś stopnia mogą być wynikiem
interwencji samego Boga.
Trzeba analizować „objawienie” również na tle zaangażowanych osób,
które same nie są wizjonerami, lecz mają wielki na nich wpływ, a czasem
są właściwymi kierownikami „objawienia”. W jaki sposób wizjoner jest od
nich zależny? Jakie są motywy tych osób? Jakie są reakcje wizjonera na
ich działanie, jakie pod ich wpływem? Jakie są u nich owoce
nadprzyrodzone?
Wyrok kanoniczny
Osąd kanoniczny jest wynikiem badania kanonicznego. Wartość wyroku
zależy od wartości badania. Jeśli badania dokonano w sposób
powierzchowny albo jednostronny, to wyrok jest nieważny (jest to
szczególnie istotne w dobie charyzmatyzmu, jeśli biskup – pierwszy
odpowiedzialny za proces kanoniczny – jest charyzmatykiem albo
modernistą). Trzeba pod tym względem przyjrzeć się badaniom kanonicznym
objawień w La Salette, Lourdes, Pontmain, Fatimie
etc.: odpowiedź na zastrzeżenia, zarzuty, wszelkie możliwe argumenty przeciw.
Odpowiedzialność pasterzy jest wielka. Kardynał
Alfredo Ottaviani przypomina: „Jest prawo i obowiązek Magisterium
kościelnego, aby rozstrzygnąć o prawdzie i naturze zjawisk czy objawień,
o których mówi się, że są specjalną interwencją Boga”. Przez prawdziwe
orędzia Pan Bóg przekazuje Kościołowi swą świętą wolę, aby w każdym
czasie przez szczególną interwencję ukazać swe nieskończone
miłosierdzie, pokazać intencje swego Boskiego Serca nad ludźmi oraz
pomagać wiernym w osiągnięciu wiecznego zbawienia, szczególnie w
trudnych czasach. Lekceważenie prawdziwych interwencji Boga przez
zaniedbanie badania kanonicznego jest zbrodnią ze strony
odpowiedzialnych za to w Kościele.
Pasterze mają zatem obowiązek rozpoznania i zatwierdzenia autentycznych Boskich objawień.
Jeśli Bóg mówi dla dobra swego Kościoła, to pasterze mają ciężki
obowiązek rozpoznać Jego głos i być mu posłuszni. Jak to widać w
objawieniach Najświętszego Serca Pana Jezusa w Paray le Monial, w
objawieniach Matki Bożej w Guadalupe, rue de Bac, Lourdes, Fatimie, Pan
Bóg używa tego szczególnego środka łaski w przewidywaniu
apokaliptycznego dramatu na końcu czasów. Nie chodzi tu zatem o
dodatkowe wsparcie, które można by było zlekceważyć, lecz o niezbędną
pomoc, którą Bóg w czasach konieczności udziela jako środka zbawienia –
na pierwszym miejscu różaniec, dalej nabożeństwo do Najświętszego Serca
Pana Jezusa i Niepokalanego Serca N.M.Panny. Kościół nauczający i wierni
muszą uwzględnić tę wolę Bożą.
Jeśli nadprzyrodzoność jest stwierdzona, autorytet kościelny
ma obowiązek dokonać badania orędzi przekazanych przez wysłannika Boga,
np. bp Laurence w deklaracji kanonicznego wyroku Kościoła, według
którego „Niepokalana Matka Boża rzeczywiście objawiła się Bernadetcie
Soubirous”, publicznie zapewnia, że jego stanowczą wolą jest być
posłusznym wymaganiom Matki Bożej, wyrażonym podczas objawień w Lourdes.
Jeśli natomiast po deklaracji autentyczności pasterze zaniedbują
realizacji wymagań wyrażonych w objawieniach, jest to z ich strony jawne
nieposłuszeństwo, które często będzie ukarane zaślepieniem. Tak np. św.
Joanna z Orleanu została potępiona, orędzia fatimskie są do
dzisiejszego dnia wzgardzone, a orędzie z La Salette jest zwalczane
chociażby przez strażników sanktuarium…
Przeciwnie, jeśli zjawisko jest rozpoznane jako
nienadprzyrodzone albo diabelskie, hierarchia ma ciężki obowiązek
zdemaskowania i potępienia go. Z największym naciskiem Pan
Jezus (i po Nim św. Paweł) ostrzegał przed fałszywymi prorokami. Taka
denuncjacja musi być dokonana w ten sam sposób, jak potępienie herezji.
Tolerować bez interwencji zjawiska, które na pewno nie pochodzą od Boga –
a zatem od diabła – jest narażeniem na niebezpieczeństwo utraty wiary i
zbawienia wiernych, jest też wzgardzeniem świętości Boskiego majestatu.
Z drugiej strony można często zauważyć, że skoro kompetentny autorytet
wypełnił swój obowiązek, odkrywając diabelskie oszustwa pewnych zjawisk,
one same zanikają. Tymczasem przez obojętność, lekceważenie albo nawet
współudział pasterzy owe zjawiska mogą się przedłużać i w ten sposób
pozwalają ojcu kłamstwa dokonywać „cudów i wielkich znaków”, aby
doprowadzić do jak największego zgorszenia wiernych.
Według tych zasad należy badać wszystkie zjawiska nadnaturalne, jak na przykład te w Oławie, Medjugorie, Garabandal – i inne.
https://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/2509