Zjawy Faustyny Siostry Kowalskiej
Wielu z Katolików, tak zwanych dobrej woli, zachwyciły przekazy z
„Dzienniczka” Siostry Faustyny: Boże Miłosierdzie dla całego świata,
bezwarunkowa Miłość Boża do każdego człowieka, Łaska spokojnej śmierci, a
po niej – Życia wiecznego… Piękne słowa, sielski żywot, brak zobowiązań
niechybnie przyciągają uwagę, zwłaszcza w dzisiejszym trybie życia. Nie
dziwi więc, że teoretyczne tysiące Katolików bardzo przywiązały się do
obrazu „Jezu, ufam Tobie” i nowoczesnej wersji Koronki do Miłosierdzia
Bożego.
Prawdziwi jednak Katolicy, którym sprawy Wiary Świętej nie są obojętne i
niedający się porwać tłumowi wołającemu: „Ukrzyżuj!” (por. J XIX,6)
oraz: „Nie mamy Króla prócz [Cesarza/Jana Pawła II]*” (por. J XIX,15),
uważnie zbadają każdą z nowinek w sprawach religii, a przede wszystkiem
zdadzą się na decyzję samego Papieża.
Pierwsza wizja rzekomego Pana Jezusa miała miejsce 22 lutego 1931 roku w
Płocku. Siostra Faustyna otrzymała polecenie namalowania obrazu z
osławionym podpisem. Co więcej, miał on być czczony docelowo na całym
świecie. Do czci obrazu zostały przywiązane obietnice o podobno Bożej
obronie w godzinie śmierci. Autor objawień żąda także, by Kościół Święty
ustanowił osobne Święto Miłosierdzia Bożego, właśnie w obchody Oktawy
Zmartwychwstania Pańskiego (w Białą Niedzielę). Prośby o ustanowienie
tego Święta były wystosowywane wielokroć do Hierarchów Katolickich. Ich
jednak odpowiedź na ten powszechny entuzjazm była bardziej roztropna.
Przebadawszy najpierw treść objawień Siostry Kowalskiej, stwierdzili
oni, że nie ma najmniejszych podstaw, by cokolwiek dodawać do Kalendarza
Liturgicznego. W 1948 roku August Kardynał Hlond, a w roku 1951 Romuald
Arcybiskup Jałbrzykowski wyrazili swoją negatywną opinię na temat tego
nowego kultu. Odpowiednie pismo w tej sprawie zostało wysłane nawet do
Watykanu. W roku 1953 Święte Oficjum uznało, że nie należy ustanawiać
Święta, natomiast pięć lat później zupełnie wykluczyło taką możliwość.
Dlaczego?
Kościół Święty wiernie trzyma się Tradycji powierzonej Mu przez
Apostołów i bacznie wystrzega się wszystkiego, co mogłoby narazić
duchowe dzieci na niebezpieczeństwo. Nie dziwi więc wielka ostrożność we
wszystkiem, co nowe. W obliczu nietradycyjnych wizyj, które zawierają
żądania zmian w Kulcie oraz Liturgii Kościelnej, a które dodatkowo
znajdują oddźwięk w szeroko zakrojonych kręgach świeckich, należało dla
bezpieczeństwa gruntownie przyjrzeć się objawieniom zwłaszcza pod kątem
ich nieszkodliwości dla Zbawienia. Jako roztropne dzieci Boże
przyjrzyjmy się więc niektórym ustępom z „Dzienniczka”:
„…z żadną duszą nie łączę się tak ściśle i w ten sposób, jako z tobą…” (Dz. 587)
„…dlatego łączę się z tobą tak ściśle, jako z żadnem stworzeniem…” (Dz. 708 i 1546)
Na jakiej podstawie możemy wierzyć, że Pan Jezus zjednoczył się ze
zwykłą Zakonnicą o wiele ściślej niż z jakimkolwiek Świętym? Najświętsza
Maryja Panna miała największy z możliwych przywilejów – została
zachowana od wszystkiego grzechu, Ona była godna nosić w sobie samego
Syna Bożego, Ona została zabrana do Nieba i ukoronowana na Królową Nieba
i Ziemi… O drugiem największem stworzeniu Bożem na Ziemi mówi sam
Zbawiciel: „Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana
Chrzciciela” (Łuk VII,27)… Czyżby sama Matka Boża i Poprzednik Pański
nie zasługują na takie honory, na jakie zasługuje Siostra Faustyna? To
stwierdzenie bardzo mocno trąci pychą, nie mówiąc już, że na pewno nie
pochodzi z Nieba.
„…umiłowana perło Serca Mojego…” (Dz. 1061)
Bardzo niepokoi bijąca w oczy sztuczna słodycz. Porównajmy, jak zwraca
się w objawieniach do ludzi nasza czuła i litościwa Matka. Czy tak? Tem
bardziej, czy w ten sposób zwracałby się do prochu (por. Rdz III,19)
Król Wszechświata, Włodarz i Stwórca wszystkiego, Chrystus?
„…widzę miłość twoją tak czystą, więcej niźli Anielską…” (Dz. 1061)
Czy ten „pan Jezus” nie zna nauki własnego Kościoła? Wyjąwszy Maryję,
wszyscy jesteśmy skalani grzechem pierworodnym, więc nie jesteśmy w
stanie kochać miłością czystszą od Anielskiej… To jest herezja, a zdanie
na pewno nie pochodzi z ust Zbawiciela.
„…ze względu na ciebie błogosławię świat…” (Dz. 1061)
To zjawienie z 1937 roku nie bardzo harmonizuje z pobliską II wojną
światową. Czy zstępująca z Nieba wojna o tak szerokim zasięgu
rzeczywiście była wyrazem Bożego Błogosławieństwa?
„…Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli powolna będzie woli Mojej, wywyższę ją w potędze i Świętości…” (Dz. 1732)
Wola autora wizyj została niestety spełniona, ale Świętości narodu jak
nie było, tak nie ma… Za to znowu szerzy się spontaniczny kult –
Wielkiego Apostaty. Czy to o nim „pan Jezus” mówił: „…z niej [z Polski –
przyp. moje] wyjdzie iskra, która przygotuje cały świat na ostateczne
przyjście Moje…” (Dz. 1732)?
„…od dziś nie lękaj się sądów Bożych, albowiem sądzona nie będziesz…” (Dz. 374)
Jakże to? Jakim cudownym przywilejem cieszyła się owa biedna Zakonnica,
że Pan i Bóg uprzywilejował ją dalece bardziej niż największych Świętych
wszystkich czasów (z wyjęciem Matki Bożej)? Czy ktokolwiek może wyłamać
się ze świątobliwych reguł i zasad moralności Katolickiej? Poza tym,
czy to wołanie nie stoi w sprzeczności z rozpaczliwem błaganiem Maryi na
przykład w La Salette?
„…i wyszła Hostia z Tabernakulum i spoczęła na rękach moich… powtórzyło się to drugi raz… trzeci raz…” (Dz. 44)
„…pragnąłem spocząć na rękach twoich, nie tylko w sercu twojem…” (Dz. 160)
Słowa te, po trzykrotnym incydencie śmiesznego wyskakiwania „pana
Jezusa” z Przenajświętszej Hostii na ręce Siostry Faustyny są
najczystszą w świecie herezją. Ileż to razy Kościół Święty nieomylnie
nauczał, że tylko konsekrowane dłonie Kapłańskie mogą bez grzechu
ciężkiego dotykać Ciała naszego Pana? Jaką lekcję daje nam przykład
skaczącego bóstwa? Jezus Chrystus nie mógłby zaprzeczyć Kościołowi, a w
powyższym przypadku zrobiłby to i słowem i uczynkiem.
„…jeżeli nie uwielbią Miłosierdzia Mojego [przez świętowanie Niedzieli Miłosierdzia – przyp. moje], zginą na wieki…” (Dz. 965)
Czyżby więc dotychczasowe liczne środki pokuty i wynagrodzenia Panu
Jezusowi okazały się nieskuteczne? Przez dwa tysiące lat ludzkość nie
znała tego jedynego i cudownego środka Zbawienia, który został skryty
przed Kościołem Świętym, by objawić się właśnie przez Siostrę Kowalską?
„…powiedz Przełożonej Generalnej, niechaj liczy na ciebie jako na najwierniejszą córkę w Zakonie…” (Dz. 1130)
Niezaprzeczalnie stwierdzenie takie trąci ogromną pychą, która stoi w
opozycji do chrześcijańskiej cnoty pokory, szczególnie w Zakonie.
„…kiedy przyjęłam Jezusa w Komunii Świętej, moje serce całą mocą
zawołało: Jezu, przeistocz mnie w drugą Hostię!... i odpowiedział mi
Pan: Jesteś żywą Hostią…” (Dz. 1826)
Jeśli Przenajświętsza Hostia jest Ciałem Boga żywego, to mamy nową boginię!
Wystarczająco wiele, aż zanadto nawet, zobaczyliśmy potwornych rzeczy
wyjętych z „Dzienniczka” Siostry Faustyny Kowalskiej. Znajdują się tam
przypadki bezsensowne i głupie (jak wyskakiwanie Pana Jezusa z ważnie
konsekrowanej Hostii), nieprawdziwe (jak Błogosławieństwo Boże dla
całego świata w czasie karania wojną nieposłusznych słowom Matki Bożej w
Fatimie i La Salette), grzeszne (jak faryzejskie wynoszenie się nad
inne Siostry) oraz wprost heretyckie (jak lubowanie się Pana Jezusa w
niekonsekrowanych rękach czy uniknięcie Sądu Bożego). Zaprawdę, nie ma
więc najmniejszego powodu do zdziwienia, że xiążka ta została
umieszczona na Indexie Xiąg Zakazanych przez Piusa Papieża XII, a
później po dwakroć potępiona przez Święte Oficjum – o zgrozo! –
kierowane już przez antypapieża! Sam propagator nabożeństwa, x. Michał
Sopoćko, spowiednik Siostry Faustyny, zauważył: "Ten obraz można
zawiesić w salonie, jak to uczyniły SS. Karmelitanki w Częstochowie, ale
nigdy w kościele". Święte Oficjum, co prawda, wyraziło zgodę na
ustanowienie Święta Najmiłosierniejszego Zbawiciela, lecz nie byłoby to
wypełnienie żądań zjawy.
Jako Katolicy wierni niezmiennemu, bo nieomylnemu Magisterium
Kościelnemu, pozostajemy przy sprawdzonych i pewnych źródłach Łaski, jak
nabożeństwo do Najświętszego Serca Pana Jezusa, które to pała
nieskończoną Miłością ku każdemu z nas. Mamy też starszą Koronkę do
Miłosierdzia Bożego, z Imprimatur Kościelnem. Od zjaw Siostry Faustyny
stronimy zaś bezpiecznie daleko, a jej dzieł (koronki, obrazu,
pamiętnika) się wystrzegamy. Tak nam dopomóż Bóg!
Albert Polak
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz