sobota, 5 grudnia 2020

Tradycjonaliści bez Tradycji

 

Tradycjonaliści bez Tradycji – artykuł wstępny z 35 numeru „Opportune Importune”

Ks. Hugon Carandino wyjaśnia w liście do wiernych z 2001 roku dlaczego  opuścił FSSPX | Myśl Katolicka 

            Czytam obecnie żywot św. Joanny Antydy Thouret, napisany przez ks. prał. Franciszka Trochu. Była ona świętą zakonnicą, założycielką Sióstr Miłosierdzia (zgromadzenia, które zostało docenione przez antyliberalnych władców, takich jak Karol Feliks Sabaudzki i Franciszek IV z Modeny), kanonizowaną przez Piusa XI, przeżyła tragedię rewolucji francuskiej. Dzięki znakomitemu pióru ks. prał. Trochu czytelnik może zrozumieć wszystkie aspekty dramatu, który wstrząsnął życiem Kościoła i społeczeństwa w tamtym czasie. Najbardziej uderza stanowczość, z jaką prawie wszyscy wierni odrzucili Msze duchowieństwa konstytucjonalnego (które przysięgło wierność schizmatyckiej „Konstytucji Cywilnej Kleru”) i wybrali, ryzykując życiem, uczestnictwo w potajemnych Mszach, odprawianych w lesie, w piwnicach lub stajniach przez „opornych” kapłanów (którzy odmówili złożenia przysięgi nałożonej przez rewolucjonistów). Nikt nie uczestniczył w nabożeństwach „intruzów”, jak ich nazywano, ponieważ stawką była wierność Chrystusowi i Jego Namiestnikowi. A jednak była to Msza św. Piusa V celebrowana ważnie na (majestatycznych) ołtarzach kościołów we Francji, a nie zreformowany ryt odprawiany przez fałszywych księży. Siostry zakonne z nowicjatu siostry Joanny Antydy pozbawiały się sakramentów pokuty i Najświętszej Eucharystii, ponieważ nie mogły ich przyjąć z rąk świętokradzkich – nie mogły! Bardzo wielu spośród opornego duchowieństwa, zakonnic i dobrych katolików poniosło męczeństwo, dzięki tej więzi miłości, która jednoczy z Bogiem i która nie może zostać zerwana przez względy ludzkie, niezależnie od tego, jak poważne mogą być konsekwencje.

Jakże niewyobrażalna to różnica z tak wieloma katolikami, w szczególności z Włochami, którzy 50 lat temu zaakceptowali (być może z niechęcią, ale nic więcej) „nową mszę”,  i którzy od tego czasu przyswoili sobie modernistyczną truciznę poprzez ekumeniczny i protestancki ryt, który złamał wiarę u osób starszych i uniemożliwił im przekazanie jej tym młodszym.

Tegoroczny kalendarz „Sodalitium” obiera sobie za cel oddanie hołdu wszystkim, kapłanom i świeckim, którzy od 1969 r. nie chcieli porzucić Najświętszej Ofiary Mszy i którzy nie przyjęli w ten sposób nowego rytu, odprawianego przez nowych „intruzów”. Znajdziemy w nim celowo zapomniane strony ponownych prześladowań w imię „wiosny” Vaticanum II, kiedy to najbardziej gorliwi „soborowcy” (niektórzy po prostu w celu zrobienia kariery: och, jak niebezpieczna jest ambicja!) narzucili reformę liturgiczną i doktrynalne aggiornamento, z wściekłością przypominającą terror jakobiński. Jeden z kapłanów, którzy nie przyjęli nowego mszału, zmarły w zeszłym roku, powiedział mi, że po Soborze zorganizowano spotkania w dekanatach jego diecezji, aby przedstawić nową linię postępowania i odkryć potencjalnych przeciwników, których następnie odizolowywano i poddawano presji psychologicznej: były to maoistyczne systemy obozów reedukacyjnych! W najlepszym przypadku przydzielano ich do jakichś małych parafii w górach, gdzie było więcej kóz niż chrześcijan, tak jak w jego przypadku, żeby ograniczyć szkody, które wyrządziłby uparty „oporny”, nadal używający mszału, rytuału i katechizmu swoich święceń, żeby pozostać wiernym teologii i aktom magisterium studiowanym w seminarium. W innych przypadkach dochodziło do zerwania z biskupem, borykano się z problemami ekonomicznymi, żeby przetrwać. Do tego dochodzi dramat zakonników i zakonnic, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia swoich zgromadzeń z bólem serca w celu zachowania Wiary (i uniknięcia śmierci duszy) dzięki rytowi, który wyraża tę wiarę bez dwuznaczności. Wokół garstki kapłanów wiernych Mszy św. Piusa V gromadzili się wierni, którzy nie zamierzali przyjąć nowej religii opartej na nowej mszy i którzy w każdą niedzielę odbywali długie podróże, żeby oddać Bogu należną cześć i zapewnić uświęcenie sobie oraz swojej rodzinie.

Po zakończeniu fazy prześladowań, która nie przyniosła spodziewanych rezultatów (Paweł VI, Jan Paweł I i Jan Paweł II byli już martwi, ale prawdziwa Msza nie), przeszło się do czegoś, co możemy nazwać „wchłonięciem”, przeprowadzonym przez Benedykta XVI, jednego z głównych „bohaterów” zimnej wiosny kościelnej lat sześćdziesiątych. Odległe niestety były już czasy Wandei, czasy, w których prawdziwi katolicy nie wahali się w obliczu wyborów fundamentalnych dla życia chrześcijańskiego, a zatem i życia wiecznego, gdy katolicyzm istniał jako religia, a nie jako ideologia czy zwyczaj, którym jest dla wielu „tradycjonalistów” naszych czasów. Po dziesięcioleciach liberalizmu i relatywizmu, którymi oddycha się wszędzie, pewna niemoc dotknęła tych, którzy prowadzili „dobry bój” w obronie Wiary (z bardzo wielką odpowiedzialnością ze strony Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X), czyniąc w ten sposób wielu ludzi podatnymi do wpadnięcia w skuteczną, a zatem destrukcyjną, pułapkę Benedykta XVI, to znaczy zaakceptowanie Soboru i nowej mszy: wszystkiego, co „tradycjonaliści” zawsze odrzucali. Tradycjonaliści bez Tradycji!

Począwszy od motu proprio Summorum Pontificum z 2007 r., „tradycjonalizm” w dużej mierze utożsamia się z kapłanami (czy ważnie wyświęconymi?) i wiernymi, którzy zaakceptowali, powtarzam, wszystko to, co było przyczyną „oporu” kapłanów i wiernych w 1969 r. i w latach następnych. W magiczny sposób w zakrystiach odkurzono stare szaty, relikwiarze i dekoracje wszelkiego rodzaju, żeby zorganizować prawie teatralne celebracje, z celebransami odzianymi w cappa magna, peleryny i mucety, wraz z licznymi klamrami na butach i nakryciami głowy, z frędzlami w najbardziej różnorodnych kolorach, którym towarzyszy nieproporcjonalna liczba świeckich w sutannach i komżach z obfitymi koronkami. Wszystko po to, aby wyznawać wiarę w sprzeciwie do dokumentów soborowych? Ostrzegać przed błędami modernizmu nauczanymi przez Wojtyłę i Ratzingera? Aby potwierdzić odrzucenie rytu Pawła VI? Nic z tego: motu proprio służyło do „normalizacji”, w ujęciu ekumenicznym i liberalnym, tak zwanego „katolickiego tradycjonalizmu”, przyznając „kaplicy świętego Piusa V” miejsce w panteonie religii, o którym mówiono kilka dekad wcześniej. Wolicie starą Mszę? Udzielamy jej wam, pod warunkiem, że wykorzeni się z niej wiarę, powierzy się ją „księżom” uformowanym w nowej religii, a przede wszystkim w komunii z tymi, którzy okupują Stolicę Piotrową.

Irytującym aspektem tego wszystkiego jest to, że w środowiskach tych wyróżniają się postacie, które w swoich pismach i na wykładach wychwalają Wandeę, powstania antyjakobińskie, krucjaty, a następnie zachowują się dokładnie odwrotnie niż ci, których chcą rozsławiać. Wandejczycy trzymali się z dala od Mszy „intruzów” i ryzykowali życie dla wierności Prawdzie, a ci autorzy – będący obiektywnie złymi nauczycielami tych, którzy za nimi podążają – mogliby tego dokonać przy znacznie mniejszym ryzyku, jak np. zmniejszona popularność, utrata pewnej przestrzeni wydawniczej lub medialnej, zamknięcie niektórych drzwi (są to te same powody, które skłoniły niektórych do milczenia, przynajmniej w przestrzeni publicznej, na temat książki ks. Franciszka Ricossy Hańba Tradycji, której tytuł nawiązywał do gorszącej sympatii Radio Spada wobec niemoralnych autorów ciemnej proweniencji). Dziś „wyruszenie na krucjatę” oznacza przede wszystkim niepozostawanie w komunii z Franciszkiem (ale nie tak jak ks. Minutella, który krytykuje Bergoglio ze względu na Sobór, „świętego” Wojtyłę i „Jego Świątobliwość” Ratzingera) i ustanowienie na tej podstawie życia sakramentalnego dla dobra duszy i dla zbliżenia jak największej liczby zdezorientowanych ludzi do nauczania Chrystusa i Kościoła. Zakonnice św. Joanny Thouret dały „mężne” przykłady spójności i odwagi, które powinny wywołać rumieńce u wielu ludzi, łącznie z tymi, którzy deklarując się jako non una cum, w sieciach społecznościowych rutynowo informują o Mszach w komunii z Bergoglio, celebrowanych przez księży Bractwa Świętego Piusa X lub przez ich zaprzyjaźnionych „księży”, z których wszyscy są birytualistami, przy okazji sympozjów i konferencji.

Dlatego dziękujmy Boskiej Opatrzności za to, że mamy małe, ale obecnie niezbędne środki, takie jak Instytut Matki Dobrej Rady i zaprzyjaźnione zgromadzenia, które pozwalają zachować wiarę i karmić ją łaską Mszy i sakramentów. Z tysiącami kilometrów przejeżdżanymi przez kapłanów w celu sprawowania Mszy św. łączą się setki kilometrów, które przejeżdżają wierni i całe rodziny, żeby w nich uczestniczyć i pobożnie przystępować do spowiedzi i komunii świętej. Przykład „opornych” sprzed 50 lat nie poszedł na marne: modernizm nie wyeliminował katolicyzmu w całości (Jak mógłby zniszczyć religię objawioną przez Boga i wspomaganą Jego obietnicami?), Msza świętych i męczenników nadal jest ofiarowywana codziennie na ołtarzach, nowe powołania i nowe ogniska [Wiary] są wzbudzane przez Opatrzność, aby przekazać Wiarę przyszłym pokoleniom. Szatan, wieczny przegrany, również tym razem nie wygrał, ponieważ Chrystus jest wiecznym zwycięzcą. Ważne jest, aby stanąć po stronie Boga, przy ołtarzu i w życiu, i uczestniczyć w Jego zwycięstwie.

Ks. Hugon Carandino

Tłumaczenie z języka włoskiego. Źródło: „Opportune Importune”, nr 35 ze stycznia 2019 roku, ss. 1-2.

Za:  https://www.sodalitium.eu/tradycjonalisci-bez-tradycji-artykul-wstepny-z-35-numeru-opportune-importune-ww/?fbclid=IwAR2VbRlyUBNk7a_c9ZTpNlMhhmIhONur57HXO-9LAcfPlB5-tPbCkTD5Zeo

wtorek, 13 października 2020

–Bp. Dolan

 

Recent Short, Daily Sermons
St. Wenceslaus and Family Strifes

St. Michael, Loyal in Battle

St. Jerome

Holy Guardian Angels

History of St. Gertrude the Great

zelusdomustuae
✠ The Bishop’s Corner ✠
The sun came out after Communion on Rosary Sunday. How could it not, for the Sun of our souls was surely shining on us? Thus encouraged we made our way outside, Rosary in hand, for the fine procession which concluded the beautifully sung High Mass. I thank the Rosary Ladies for an abundant and so welcome brunch, and all of you (a record 100+!) who bought a ticket from the ever entrepreneurial Paddy.

It was interesting for me to trace our church history for you afterwards. How clearly, even in the necessarily broad lines of the story, does the Divine Providence appear, and the patronage of great St. Gertrude. The last minute offering of a proper church in Sharonville, the devoted workers, the altar and confessional and communion rail, the mysterious statue of our patroness just standing in back of Mgr. Marceau’s chapel and available, free, gratis; our deliverance from lawsuits, real and threatened, our survival from splits time and again: Thanks be to God and the Mother of God!

Cool nights and breezy Summer days here make October delightful thus far. The month of the Rosary is customarily one of our busiest and certainly most prayerful. We have many October Rosaries and Benedictions, two Rosary processions and the two more Eucharistic processions with Forty Hours Adoration, and then, All Saints and the children. A good thing, too. So much we have to ask, and so little time remains. The rulers of England and Ireland are openly announcing the new age of strict, fascistic socialism (could you call it “National Socialism?”). They admit that these changes are not about Covid, whatever that may be, but rather a whole new world. Pray. Inform yourself. Pray.

Today is the Month’s Mind of Fr. Cekada. This ancient term goes back to Saxon England and indicates one month since the death of a dear one, observed with a Mass, very often, in the old days, a Requiem. Our Masses for the repose of Fr. Cekada continue each week, as I know your prayers do as well. We received so many touching memories, condolences, and expressions of gratitude for this priest of God, that I thought I would share some with you today. Our new world with its coming persecution Fr. Cekada dreaded. Its very thought caused him much grief in his last months. But now he is free of this “vale of tears.” Let us ask him to remember us, and our needs, even as we remember him and his soul. There is comfort here, in the sweet hour of prayer.

Maligned and attacked, his statues pulled down, the saintly Italian Catholic navigator Christopher Columbus, who claimed the new world for Christ as well as for Catholic Spain, is meant to be honored tomorrow. Remember him, and your daily Rosary.

But Tuesday evening us surely a mandatory turn out! The Candlelight Fatima Rosary Procession for Peace calls out at you, as Catholics and citizens. Let’s get a hundred praying together, more than a hundred, to answer Our Lady’s request, shall we? ’Tis little enough, but it could be everything to turn the tide of this threatened totalitarianism. May you remember the Mother of God. May she never forget you!

–Bp. Dolan

Msza ,,Una Cum" - Bp. Sanborn

 

Msza ,,Una Cum" - Bp. Sanborn

File:Mass of Saint Gregory (1440) by Robert Campin.jpg - Wikimedia Commons

Jestem pewien, że większość zna nasze ścisłe stanowisko w sprawie uczestnictwa na Mszy una cum. My, duchowni Instytutu Rzymskokatolickiego, uważamy, że obiektywnie świętokradzkim jest uczestniczenie we Mszy św., W której Bergoglio jest wymieniany (lub lokalny N.O. biskup) w kanonie.

 Pozwolę sobie przedstawić powody. Aby Msza była Mszą katolicka, nie wystarczy, że będzie ona jedynie ważna, ale musi być również ofiarowana w jedności z uległością i posłuszeństwem wobec hierarchii Kościoła katolickiego. Tak jak nie można oddzielić katolicyzmu od hierarchii katolickiej, tak nie można oddzielić Mszy, głównego aktu kultu, od hierarchii katolickiej.

 Kiedy panuje prawdziwy papież, Msza musi zawierać imię obecnego papieża w pierwszej modlitwie Kanonu, Te igitur.  Jeśli biskup diecezji żyje, jego imię należy również wymienić w tym samym miejscu. Jest to wyznanie jedności z Biskupem Rzymu z jego przedstawicielem, biskupem diecezji, a zatem także uległości i posłuszeństwa wobec niego. Ten niewielki, ale bardzo ważny gest odróżnia Mszę katolicką od Mszy schizmatyckiej.

 Greccy schizmatycy (tak zwani „prawosławni”) mają liturgię całkowicie katolicką, ponieważ jest ona starożytną liturgią odprawianą przed zerwaniem z Rzymem. Ale przez zwykły fakt pomijania imienia papieża, ich Msza, choć ważna, nie jest katolicka i jest świętokradzka. Dlaczego świętokradztwo? Ponieważ ma się na celu udzielenie sprawy Najświętszej, Najświętszą Eucharystię, w niewłaściwy sposób.

 W jaki sposób Msza katolicka, skoro, mamy wakat na Stolicy Rzymskiej? Aby Msza była katolicka podczas rzymskiego wakatu, konieczne jest, aby żadne imię papieża nie było wymieniane w Kanonie, dopóki stolica jest pusta. Nadal istnieje wyznanie jedności, uległości, i posłuszeństwo Papieżowi, ponieważ wierni czekają na wybór nowego papieża, któremu należycie się podadzą.

 Te sprawy powiedziane: teraz spójrzmy na przypadek Bergoglio. Bergoglio niekoniecznie jest prawdziwym rzymskim papieżem. Powodem jest to, że promolugował Kościołowi herezje i  doktryny potępione w jego Magisterium. Znaki Kościoła nieomylność, doktryna, kult, i dyscyplina, uniemożliwiają, by prawdziwy papież zwodził wiernych fałszywymi doktrynami i złą liturgią. Nieomylność dotyczy wiary, i w związku z tym musimy dojść do wniosku, bezpośrednio przez wiarę, że niemożliwe jest, aby Bergoglio był papieżem, i dlatego konieczne jest, aby jego imię nie znajdowało się w Kanonie. Tylko w ten sposób Msza będzie Mszą katolicką. Ponieważ umieszczenie imienia fałszywego papieża w Kanonie czyni Mszę schizmatycką.

 Powinienem tutaj powiedzieć, iż jestem pewien, że prawie wszyscy uczestnicy Mszy una cum robią to z czystym sumieniem. Nie znają tych zasad, i uczestniczą tylko przez nieokreślone pojęcia pozostawiając wiernym papieżowi. Jeśli tak jest, są oni zwolnieni z grzechu.

 Uniewinniać przyczynę, natomiast, nie jest uzasadnieniem przyczyny. Jest to zasada teologii moralnej, która oznacza, że ignorancja usprawiedliwia winę, ale nie usprawiedliwia tego czynu. Jeżeli mężczyzna strzela do czegoś poruszającego się w lesie, myśląc, że jest to jeleń, a tak naprawdę jest to mężczyzna, jest zwolniony z winy, ale jego działanie nie pozostaje uzasadnione. Sam w sobie jest to zły czyn.

 Co idzie w ręka rękę z Mszą una cum, która jest większości przypadków w Bractwie Świętego Piusa X, jest doktryną uznawać ale sprzeciwiać się, która koniecznie wypływa z ich pozycji. Z jednej strony wyznają posłuszeństwo Bergoglio, ale z drugiej strony opierają się mu praktycznie we wszystkich sprawach, jakby nie istniał.

 Uznawanie i opieranie jest schizmatyckie. Papież Pius IX tak powiedział. W encyklice Quartus supra z 6 stycznia 1873 r. Powiedział grupie Ormian, którzy twierdzili, że są katolikami, ale uważali, że nie muszą słuchać papieża:

 W rzeczywistości, jest to tak samo sprzeczne z boską konstytucją Kościoła, jak i wieczną i stałą tradycją wobec każdego, kto próbuje udowodnić katolickość swojej wiary i rzeczywiście nazywać siebie katolikiem, gdy nie przestrzega Stolicy Apostolskiej.

 Ponieważ Kościół katolicki zawsze uważał schizmatyków tych wszystkich, którzy uparcie sprzeciwiają się autorytetowi swoich prawowitych prałatów, a zwłaszcza ich najwyższego pasterza, i każdy, kto odmawiałby wykonania jego poleceń, a nawet uznają ich autorytet.

 Członkowie ormiańskiego odłamu w Konstantynopolu, postępując zgodnie z tą linią postępowania, nikt pod żadnym pozorem nie może uwierzyć, że są niewinni grzechu schizmy, nawet jeśli nie zostali potępieni przez schizmatycki autorytet apostolski. 

 Ten sam papież Pius IX, w encyklice Quæ in patriarchatu z 1 września 1876 r., Skierował tym razem do niektórych Chaldejczyków, którzy twierdzili, że są poddani papieżowi, ale ignorowali jego rozkazy:

 "Jaki pożytek płynie z publicznego głoszenia dogmatu o prymacie św. Piotra i jego następców, i z nieustannego powtarzania deklaracji wiary i posłuszeństwa wobec Stolicy Apostolskiej, kiedy czyny zadają kłam tym wzniosłym słowom? Co więcej, czyż taki bunt nie staje się bardziej niewybaczalny przez fakt, że posłuszeństwo jest uznawane za obowiązek? Prócz tego, czyż władza Stolicy Apostolskiej nie obejmuje środków – w postaci sankcji – jakie zmuszeni byliśmy podjąć, czy też wystarczy być w jedności wiary z tą Stolicą bez dołączenia uległego posłuszeństwa – postawa jakiej nie można przyjmować bez uszczerbku dla Wiary katolickiej? 

 W istocie, Czcigodni Bracia i umiłowani Synowie, idzie o okazanie lub odmówienie posłuszeństwa wobec Stolicy Apostolskiej, idzie o uznawanie władzy tej Stolicy, także nad waszymi kościołami, nie tylko w sprawach dotyczących Wiary, ale również dyscypliny. Ten kto temu zaprzecza, jest heretykiem; a ten kto to uznaje i uporczywie odmawia posłuszeństwa, zasługuje tym samym na anatemę".

 Chodzi o to, że stanowisko Bractwa Świętego Piusa X, uznanie Bergoglio za papieża, ale działanie tak, jakby on nie istniał, podlega surowym potępieniom przez papieża Piusa IX. Uczestnictwo w mszy una cum, w związku z tym, jest otwartym wyznawaniem tego, co dokładnie potępia papież Pius IX. 

 FSSPX stoi na krawędzi dylematu. Bo Bergoglio albo jest papieżem, albo nie papieżem. Jeśli jest papieżem, Msza Św. FSSPX una cum jest schizmatycka, ponieważ nie jest przez niego uznawana. Jeśli nie jest papieżem, Msza FSSPX una cum jest schizmatycka, ponieważ jest ofiarowana w łączności z fałszywym papieżem. Ponieważ pomimo wszelkich przyzwoleń udzielonych FSSPX, ich kapłani pozostają zawieszeni, ich apostolat nie jest uznawany, a jeśli Bergoglio jest papieżem, jest to grzech śmiertelny za każdym razem, gdy odprawiają Mszę św. 

 W obu przypadkach ich Msza jest schizmatycka, a ci, którzy aktywnie w niej uczestniczą, obiektywnie popełniają grzech śmiertelny.

 Omówienie tych powodów naszym wiernym, było potrzebne aby oni zrozumieli fundament naszego stanowiska. Wśród wielu istnieje pokusa, by powiedzieć: „Dobrze jest udać się na Mszę una cum, jeśli potrzebuję sakramentów i nie masz nic do tego”. 

 Jest to nieprawda, ponieważ w żadnym wypadku nie można przyjmować schizmatyckiego czynu.

http://myslkatolicka.blogspot.com/2020/07/msza-una-cum-bp-sanborn.html

Tłumaczył: Kacper Dobrzyński, Korekta: Michał Mikłaszewski 

https://inveritateblog.com/2020/03/07/the-una-cum-mass/

Bp. Sanborn: Vigano o Vaticanum II

 

Bp. Sanborn: Vigano o Vaticanum II


Vigano o Vaticanum II

W drugim liście z 14 czerwca 2020 r., Czyli zaledwie pięć dni po swoim „bombowym” liście o Vaticanum II i jego reformach, arcybiskup Novus Ordo wygłosił zaskakujące oświadczenie dotyczące Soboru. Jak to ujął, „lepiej jest pozwolić, by całą sprawę odpuścić i została zapomniana”. Zwrócił również uwagę, że Vaticanum II należy obwinić jako wydarzenie, które spowodowało ogromne problemy w Kościele. To jeden z powodów, dla których uważa, że należy o tym „zapomnieć”.

Cytuje przychylnego profesora Pasqualucciego, który uważa Sobór Watykański II za conciliabulum, klasyczny termin określający fałszywy sobór: „Jeśli sobór odszedł od wiary, papież ma prawo go unieważnić. Rzeczywiście, to jego obowiązek ”.

Arcybiskup mówi również: „Istnieje pilna potrzeba przywrócenia 2000-letniej Tradycji i odzyskania skarbów Oblubienicy Chrystusa, które zostały zrabowane i rozproszone, umożliwiając w ten sposób pełne nakarmienie zdezorientowanej trzody”.

Chociaż idea unieważnienia Vaticanum II jest oczywiście cudownym pomysłem, dziwię się, że abp. Viganò nie widzi oczywistego problemu: w przeciwieństwie do innych fałszywych soborów w historii Kościoła, ten został ogłoszony w całości przez „autorytet” Pawła VI. Krótko mówiąc, nie można unieważnić Vaticanum II bez unieważnienia również autorytetu tego, który go ogłosił. W przeciwnym razie otrzymamy Kościół, który jest w stanie prowadzić dusze do piekła.  W rzeczy samej, czy nie był to skutek tego soboru, jeśli rozważymy niszczycielską utratę wiary miliardów dusz? Czy nie jest słuszne i prawdziwe stwierdzenie: „Wróg to uczynił?”

Ostatnie komentarze arcybiskupa Viganò są oczywiście zachęcające, ale nic nie wyniknie z jego interwencji, jeśli nie zostanie rozwiązany problem Pawła VI i „papieży” Vaticanum II. W rzeczy samej, do tej grupy musimy również włączyć Jana XXIII, albowiem reprezentował Sobór Watykański II  nie tylko sobór, który ogłaszał herezje, ale, co gorsza, stworzył w Kościele mentalność rewolucyjną, która doprowadziła go do ruiny. To wyzwoliło ducha herezji, żądzę zerwania z przeszłością, maniakalną niechęć do katolicyzmu sprzed Soboru Watykańskiego II. Hordy Antify na naszych ulicach są dla naszego kraju tym, co Jan XXIII i Paweł VI rozpalili w Kościele. Ponieważ Jan XXIII był inicjatorem tej rewolucji, on także, ja tak to widzę, musi zostać zaliczony do wroga, który tego dokonał.

http://myslkatolicka.blogspot.com/2020/10/bp-sanborn-vigano-o-vaticanum-ii.html

Tłumaczył: Kacper Dobrzyński, Korekta: Michał Mikłaszewski 

https://inveritateblog.com/2020/07/12/vigano-on-vatican-ii/?fbclid=IwAR0YICSdc8wj0QZE552p2p4jzbFhWYfDWzw519yG2toRdQiyGdcBNwc03eY

poniedziałek, 12 października 2020

Niedziela dziewiętnasta po Zielonych Świątkach KS. JAKUBA WUJKA SI

 

KRÓTKIE

 

NAUKI HOMILETYCZNE

 

na niedziele i uroczystości całego roku

 

WEDŁUG

 

Postylli Katolickiej Większej

 

KS. JAKUBA WUJKA SI

 

OPRACOWAŁ

 

BP WŁADYSŁAW KRYNICKI

 

––––––––

 

Niedziela dziewiętnasta po Zielonych Świątkach

 

Boski Zbawiciel nasz najczęściej mówił przez przypowieści, ten bowiem sposób nauczania łatwiejszy jest dla słuchających, bardziej zaciekawia, dłużej tkwi w pamięci i nietrudno z niego wyprowadzić zbawienną przestrogę. I dzisiejsza Ewangelia jest właśnie jedną z takich przypowieści, a zawiera w sobie przypomnienie dobroci Boga i niewdzięczności ludzkiej. Albowiem król, o którym w niej jest mowa, to sam Bóg wszechmogący; syn królewski, to Jezus Chrystus; małżeństwo, to zjednoczenie natury Boskiej z naturą ludzką w Panu Jezusie, czyli tajemnica wcielenia Syna Bożego i spokrewnienie się Boga z ludźmi. Gody małżeńskie, to odkupienie i zbawienie, które nam przyniósł Boski nasz Zbawca. Woły i co było karmnego, to rozmaite dary i łaski, które On nam zgotował. Zaproszeni, to naród żydowski, któremu naprzód dane były obietnice Boskie. Słudzy najpierw posłani, to Mojżesz, Aaron, Jozue, Samuel, Dawid. Słudzy posłani po wtóre, to Eliasz, Elizeusz, Izajasz, Jeremiasz i inni prorocy. A że jedni z zaproszonych przyjść nie chcieli, drudzy o gody nie dbali, inni się wioskami i kupiectwem wymawiali, jeszcze inni sługi królewskie lżyli i zabijali, okazuje to rozmaitą niewdzięczność ludu żydowskiego. Wojska, które ów lud wytraciły i rozproszyły, byli Rzymianie. Słudzy po raz trzeci posłani, są święci Apostołowie. Lud, ze wszystkich dróg zebrany, są poganie, zgromadzeni ze wszystkich narodów. Gody, napełnione biesiadnikami, oznaczają wielką ilość ochrzczonych. Że się dobrzy ze złymi na godach pomieszali, okazuje, że nie wszyscy są Chrystusowi, którzy się chrześcijanami nazywają. Człowiek, który nie miał odzienia weselnego, znamionuje tych, którzy mają wiarę, ale nie mają miłości i dobrych uczynków. Przybycie króla na oglądanie biesiadników przypomina przyszły sąd Boga nad nami. Spostrzeżenie człowieka, nienależycie odzianego, daje znać, iż na sądzie Bożym nic się nie zatai, że tam nawet skryte myśli będą ujawnione. Strofowanie królewskie, to ów robak, który gryzie sumienie ludzi potępionych i który nigdy nie ma umrzeć. Milczenie strofowanego jest dowodem, iż przed obliczem Boga żadna wymówka nic ważyć nie będzie. Słudzy, pod których moc jest oddany na ukaranie, są czarci piekielni. Związane ręce i nogi ostrzegają, iż po sądzie Bożym już nikt ani pokuty czynić, ani dobrych uczynków pełnić, ani się potępienia, na które sobie zasłużył, ustrzec nie może. Wrzucenie w ciemności zewnętrzne to nieodwołalność wyroku, który na wszystkie wieki skutek mieć będzie. Oto jakie nauki Pan Jezus zebrał w tej przypowieści, aby i najprostszy człowiek zrozumiał, co nam Bóg wszechmogący i miłosierny uczynił, co czyni jeszcze i co potem czynić będzie, aby nikt nie miał wymówki, że o tym nie słyszał, albo tego nie wiedział.

 

Gdy przeto dobroć Króla niebieskiego wzywa nas na te gody, na których Syn Jego najmilszy pragnie sobie dusze nasze poślubić, aby je na wieki uczynił szczęśliwymi, starajmy się usłuchać świętego wezwania Jego. Co by to za miłość była, gdyby syn królewski tak dalece umiłował prostą wieśniaczkę i poddaną swoją, żeby dla niej zapomniał swego stanu wysokiego i opuścił Ojca, pałace i szaty drogocenne, a przyodziawszy się jako zwyczajny wieśniak, mieszkał tak przez lat trzydzieści nikomu nie znany i służył swej wybranej nawet pomimo tego, że ona by o niego nie dbała! Co by to za miłość była, gdyby On, ujrzawszy ją splugawioną, wywlókłby ją z poniżenia, obmył w łaźni swojej, przyodział w królewskie szaty i uczynił ją małżonką i współdziedziczką królestwa swego!... O wszechmocny Panie i Zbawicielu nasz miły, cóż to jest w porównaniu do tej miłości, którąś Ty nam raczył okazać? Albowiem Ty, będąc Synem Najwyższego, Królem nad królami i Panem nad wszystkimi pany, opuściłeś dom swój i królewskie pałace swoje i dziedzictwo swoje, wyniszczyłeś i uniżyłeś sam siebie, przyjąłeś postać sługi, byłeś znalezion jako człowiek, mieszkałeś przez lat trzydzieści i kilka w lichej wiosce tego mizernego świata, obrałeś sobie rodzaj ludzki za umiłowaną oblubienicę, a chociaż znalazłeś ją splugawioną wszelkimi nieprawościami, wyrwałeś ją przecie z tego błota, obmyłeś we własnej krwi Twojej, dałeś nam wszelkie pomoce do zbawienia i gorąco pragniesz uczynić współdziedzicami Twego wiecznego królestwa. Któżby był kiedy uwierzył takiej nieskończonej dobroci Twojej, gdybyś sam tego nie raczył objawić?... Skądże tobie, o duszo człowiecza, skądże tobie tak nieoszacowana cześć i chwała, żeś jest oblubienicą Tego, na którego się anieli napatrzeć nie mogą? Skąd tobie taka łaska, aby Ten był oblubieńcem twoim, którego piękności i niebo i świat się dziwuje, którego skinieniu wszystko jest posłuszne? Cóż oddasz temu Panu za wszystko, co On tobie uczynić raczył? Oto porzuć grzechy i złe żądze i przemijające marności świata, a zachowaj wiarę i miłość twemu Boskiemu Oblubieńcowi, gdyż On nic innego nie żąda od ciebie, jedno wiary i miłości. Niestety, pospolicie jednej z tych dwóch rzeczy nam nie dostaje i rzadko to oboje społem bywa. Żydom nie dostawało wiary w Chrystusa Pana, a nam przeważnie nie dostaje miłości. Oni do Jezusa wiarą przyjść nie chcieli, a my chociaż idziemy, ale tak się na owych godach sprawujemy, iż się bać potrzeba, aby gdy przyjdzie sąd Boży, większej części od królestwa niebieskiego nie odpędzono. A czemuż to? Bo chociaż wierzymy i za stołem siedzimy, to jest do Kościoła katolickiego należymy, to jednak w szatę weselną, czyli w prawdziwą miłość Boga i bliźniego nie jesteśmy przyobleczeni. Więc cóż po tym, żeśmy katolicy, żeśmy na godach, jeśli dla niedostatku miłości wykluczeni będziemy od owej wielkiej i wiecznej wieczerzy w niebiesiech?

 

Nie wszyscy zaproszeni usłuchali wezwania sług królewskich, a Ewangelia dzisiejsza podaje pięcioraką przyczynę owej niewdzięczności ludzkiej. Pierwszą jest brak dobrej woli, dobrej ku temu chęci: I nie chcieli przyjść. Dobra wola jest – chcieć, czego Pan Bóg chce, a nie chcieć czego i On nie chce; bo gdybyśmy dobrą wolę mieli, nigdy byśmy nie zgrzeszyli, nigdy byśmy od Boga i przykazań Jego nie odstąpili. Ta dobra, Bogu posłuszna wola, przeciwna jest swawoli, która ciągnie do tego, co się złej miłości własnej i zepsutym żądzom podoba. Przeto i Duch Święty upomina: Nie chodź za pożądliwościami twymi, a odwracaj się od swej woli (Ekli. XVIII, 30). Drugą przeszkodą zbawienia naszego jest niedbalstwo: a oni zaniedbali. Nie ospałym, ale pilnym i pracowitym obiecane jest królestwo Boże i na ostatnim sądzie niebieski Gospodarz tym tylko każe wydać zapłatę, którzy w winnicy Jego wiernie robili. Trzecią przeszkodą – pycha, wyrażona przez tych, którzy ufni w swą wielkość, odeszli do wsi swojej i nie raczyli przyjąć zaproszenia. Pycha jest jedną z największych przeszkód do służenia Panu Bogu, który dlatego wyraźnie mówi przez proroka: Nie będzie mieszkał w pośród domu mego, który czyni pychę (Ps. C, 7). Czwartą jest chciwość, oznaczona przez tych, którzy wzgardzili zaprosinami dla zysków kupieckich. Mnogich (powiada Pismo św.) zatraciło złoto i srebro (Ekli. VIII, 3). A cóż ci pomoże, chrześcijaninie, choćbyś wszystek świat zyskał, jeśli utracisz duszę swoją? Nie chcę jednak, aby mnie kto źle zrozumiał; ani bowiem wioski, ani przemysł, ani kupiectwo samo przez się nie jest złe, lecz złe jest to, że ludzie tych rzeczy nadużywają ku obrazie Pana Boga, że się częstokroć całkowicie, z zaniedbaniem swej duszy, tym sprawom oddają. Piąta wreszcie przyczyna jest złość ludzka i dziwna jakaś niegodziwość serca, jaka była w tych, którzy pojmali sługi królewskie i zelżywszy, zabili je. I dziś niemało takich nienawistnych prześladowców wiary św., Kościoła i sług jego. Biada im, bo czeka ich pewna kara Boża!

 

Lecz i my, chrześcijanie, przez chrzest św. i łaskę wiary dopuszczeni na gody, to jest zaliczeni do dzieci świętego katolickiego Kościoła, nie dufajmy w sobie, ale się nadto pilnie starajmy o szatę godową, to jest o prawdziwą miłość Boga i bliźniego, jako się wyżej rzekło. Inaczej bowiem na sądzie Pańskim ani słowa na swą obronę mieć nie będziemy, a Król niebieski bezwątpienia każe nas wrzucić do ciemności zewnętrznych. Wewnętrzne ciemności (mówi Grzegorz św.) jest ślepota serca, a zewnętrzne – noc wiecznego potępienia. Sprawiedliwie przeto tego wyrzucają do zewnętrznych ciemności, kto wewnętrzne do duszy swojej dopuścił. A w owych okrutnych ciemnościach piekielnych niczego się nie spodziewać, jedno płaczu i wiecznego zgrzytania z bólu i rozpaczy.

 

O wielki i sprawiedliwy Królu i Sędzio, nie dopuść na nas takiego końca, lecz jakoś nas z łaski Twojej policzył między wielu wezwanych, tak przez miłosierdzie swoje policz nas między owych mało wybranych.

 

–––––––––––

 

 

Krótkie nauki homiletyczne na niedziele i uroczystości całego roku według Postyli Katolickiej Większej Ks. Jakóba Wujka opracował Ks. Władysław Krynicki. Włocławek. Nakładem Księgarni Powszechnej. 1912, ss. 280-284.

 

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)

Cracovia MMXVII, Kraków 2017

 

DJVU PDF )

 

Powrót do spisu treści książki biskupa Władysława Krynickiego pt.
Krótkie nauki homiletyczne na niedziele i uroczystości całego roku

według Postylli Katolickiej Większej ks. Jakuba Wujka SI

niedziela, 27 września 2020

Prawdziwe teorie spiskowe

Prawdziwi wyznawcy teorii spiskowych, wierzą że rząd dba o nich, że media nigdy by ich nie wprowadziły w błąd i nie okłamały i że firmy farmaceutyczne zarabiające biliony na chorobach - chcą choroby leczyć.


W latach 60tych KGB przeprowadziło eksperyment psychologiczny.

Nauczyli się z niego, że bombardując ludzi zastraszającymi wiadomościami non stop, w ciągu mniej więcej dwóch miesięcy większość z nich kompletnie podda się temu praniu mózgu i uwierzy w fałszywą wiadomość. Do takiego stopnia, że żadna dawka klarownej informacji przeczącej tej fałszywej wiadomości nie jest w stanie zmienić ich zdania.



Prezydent Tanzani ogłosił, że w wyniku testów przeprowadzonych na kozłach, owocach papai i owcach uzyskano pozytywny wynik na obecność COVID-19. Następnie zwolnił dyrektora laboratoriów odpowiedzialnego za ewaluacje testów.

Niemieckie laboratorium dziecięcego ośrodka charytatywnego poddało testom jedną z maseczek noszonych przez dziecko przez 8 godzin (zakupioną w sklepie). Wykryto na niej 82 kolonie bakteryjne i 4 hodowle pleśni.

http://www.sgg.org/wp-content/uploads/2020/09/20200927.pdf

 

 

 

 

poniedziałek, 14 września 2020

Śmierć ks. Cekady

 

Śmierć ks. Cekady

śp. x. Antoni Cekada
           Wielebny ks. Cekada zmarł dzisiaj rano (11.09.2020 - przyp Redakcji "Katolika") czasu wschodnioamerykańskiego (ok. 16.30 czasu polskiego), wsparty modlitwą i umocniony sakramentami Kościoła świętego. 

Zapraszam wszystkich do modlitwy za duszę tego dobrego i walecznego księdza.

Bóg zapłać!

ks. Rafał Trytek ICR

niedziela, 6 września 2020

Wyznanie wiary kościoła "posoborowego"

Wyznanie wiary kościoła „posoborowego”.



Wierzę w boga ewolucji i postępu, stworzyciela różnorodności i matkę ziemię. I w Jezusa, syna zwykłej kobiety, brata naszego. Który się począł przez ubóstwienie człowieka, narodził się z Maryi ponoć dziewicy. Umęczon pod ponckim Piłatem, ukrzyżowan , umarł i pogrzebion. Zstąpił do nieistniejących piekieł, a trzeciego dnia metaforycznie zmartwychwstał. Dostąpił punktu omega w ewolucji, siedzi zarówno po prawicy jak i lewicy boga architekta wszechświata. Stamtąd przyjdzie ogłosić równość wolność i braterstwo na ziemi.


Wierzę w "odnowę w duchu świętym", różnorodny ekumeniczny kościół soborowy, osobistą relację z bogiem, duchowe zmartwychwstanie, żywot doczesny. Alleluja i do przodu.


Lub


Wierzę w różnorodny ekumeniczny soborowy kościół. Wyznaję chrzest na przyjęcie do wspólnoty i chrzest w "odnowie ducha". Oczekuję doczesnego szczęścia i pewnego miejsca w niebie. Alleluja i do przodu.


niedziela, 2 sierpnia 2020

"Jako owce, nie mające pasterza" - Sześćdziesiąt lat Sede vacante


Owieczki. Mozaika w kościele św. Apolinarego w Rawennie.

"Jako owce, nie mające pasterza"


Sześćdziesiąt lat Sede vacante

Referat wygłoszony na Konferencji Fatimskiej 11 października 2018

MARIO DERKSEN, M.A.

––––––––

Papież Pius XII

Kiedy 9 października 1958 roku zmarł papież Pius XII, nikt nie mógł przewidzieć jakie nieszczęścia spadną na Kościół w nadchodzących latach. To, czego byliśmy świadkami w ciągu ostatnich sześćdziesięciu lat jest bezprecedensowe i gdyby komuś wówczas powiedziano, że w ciągu zaledwie kilku lat świat ujrzy rzekomy Kościół katolicki, który pogodził się z błędami współczesnego świata i przekształcił Mszę Świętą w protestanckie nabożeństwo, to by mu z pewnością nie uwierzył. Gdyby mu jeszcze powiedziano, że tak zwany "Kościół katolicki" w ciągu kilku następnych dekad będzie indoktrynował dzieci i dorosłych naturalizmem i tak zwanymi "prawami człowieka" oraz zaangażuje się w poszukiwanie prawdy wspólnie z heretykami, żydami, muzułmanami i poganami, to uznałby taką przepowiednię za szaloną.

Pseudopapieże Roncalli i Montini oraz Zbójecki Sobór Watykański II

Tak wyraźny jest kontrast między Kościołem katolickim znanym aż do śmierci papieża Piusa XII, a instytucją, która odtąd zaczęła się pod niego podszywać, że w 1968 roku – zaledwie dziesięć lat po śmierci Piusa XII – australijski pisarz Frank Sheed wydał książkę o wymownym tytule: Czy to ten sam Kościół? (Is it the same Church?) (1) Karol Wojtyła – kardynał Novus Ordo, który nazwie się później "papieżem Janem Pawłem II", napisał w książce z 1977 roku Znak sprzeciwu, że "podczas Drugiego Soboru Watykańskiego Kościołowi udało się ponownie zdefiniować swą naturę" (2). Najwyraźniej było to również stanowisko Watykanu, albowiem zastępca sekretarza stanu, kardynał Novus Ordo Giovanni Benelli w 1976 roku jako pierwszy użył terminu "Kościół soborowy" w odniesieniu do nowej religii jaką wprowadził Vaticanum II. A monsignor Joseph Clifford Fenton, wybitny amerykański teolog uhonorowany przez papieża Piusa XII, który uczestniczył w Vaticanum II jako doradca teologiczny kardynała Alfredo Ottavianiego, napisał w swoim prywatnym dzienniku, że sobór oznaczał "koniec religii katolickiej, jaką znaliśmy" (3).

Giovanni Benelli

W 1976 roku kardynał Novus Ordo Giovanni Benelli jako pierwszy użył terminu "Soborowy Kościół" odnosząc się do nowej religii, którą przyniósł  Vaticanum II.

Szybka analiza krajobrazu kościelnego Anno Domini 2018, ukazuje nam instytucję, która nazywa się Kościołem katolickim, ale z wyjątkiem niektórych zewnętrznych atrybutów nie zachowała już praktycznie niczego z istoty Kościoła Papieża Piusa XII i jego poprzedników. Po prawie sześćdziesięciu latach błędów, herezji, skandali, antykoncepcji i rozluźnienia moralnego, liturgicznej anarchii, architektonicznych bluźnierstw, chaosu doktrynalnego, filozoficznego i teologicznego bankructwa oraz intensywnego wspomagania ducha tego świata, "kościół soborowy" – jeśli chcemy używać tego terminu – sam znalazł się teraz w rozsypce, zmiażdżony ciężarem własnej nieistotności i skutkami własnej doktrynalnej, sakramentalnej i rozrodczej bezpłodności. Wszystko to jest rzeczywistością tego kościoła, nie wspominając już o moralnym zepsuciu wielu – w żadnym wypadku wszystkich, lecz wielu – członków jego duchowieństwa.

Zastanówcie się, co to oznacza w świetle mniej więcej 1900 lat historii Kościoła: To czego nie były w stanie osiągnąć prześladowania żydowskie i rzymskie, herezje Ariusza, Pelagiusza, Nestoriusza, Eutychesa, Sergiusza i Leona Izauryjczyka, schizma Focjusza i Michała Cerulariusza, Wielka Schizma Zachodnia, Marcin Luter i protestancka "reformacja", wojna trzydziestoletnia, jansenizm, rewolucja francuska, komunizm oraz pierwsza i druga wojna światowa razem wzięte, tego w ciągu zaledwie kilku lat dokonał Vaticanum II i powstały na jego fundamentach "kościół soborowy".

Za ewangelicznym siewcą możemy jedynie wywnioskować, że: "Nieprzyjazny człowiek to uczynił" (4). To, co mamy przed sobą, to nic innego jak Wielkie Odstępstwo, "bunt" zapowiedziany przez św. Pawła Apostoła (5), który musi poprzedzić panowanie Antychrysta przed końcem świata.

Co się stało?

Aby wyjaśnić skutki o takiej naturze i rozmiarach, musimy przyjąć zaistnienie równie poważnej przyczyny; i tylko jedna przyczyna może wyjaśniać tak piekielne i niszczące dusze spustoszenie: po śmierci papieża Piusa XII doszło do przejęcia tronu papieskiego przez jego rzekomych następców uzurpatorów – oszustów, którzy stworzyli nowy kościół i nadali mu fałszywą teologię, fałszywą liturgię, fałszywe magisterium, fałszywe sakramenty, fałszywych świętych, fałszywe zasady karności – krótko mówiąc, fałszywą religię.

Apostazja modernistycznych sekciarzy

Biorąc pod uwagę fakt, że w strukturach katolickich Rzymu panuje teraz nowa, fałszywa religia, to jest absolutnie pewne, że rzekomi papieże odpowiedzialni za jej stworzenie i rozpowszechnianie są oszustami, ponieważ katolicka nauka mówi nam, że tron św. Piotra (urząd papieski),  dopóki jest obsadzony przez prawowitego papieża, nie może popaść w błąd:

"Jak dobrze wiecie, najbardziej zajadli wrogowie religii katolickiej zawsze toczyli zaciętą wojnę – jednakże bez powodzenia – przeciwko temu Tronowi; zawsze mieli świadomość, że sama religia nigdy się nie zachwieje ani nie upadnie, jeśli ten Tron pozostaje nietknięty, Tron spoczywający na skale, której pyszne bramy piekielne nie mogą obalić i w którym znajduje się cała i doskonała trwałość chrześcijańskiej religii" (6).

Ponieważ papiestwo posiada niezniszczalne Boskie gwarancje i obietnice, a Bóg nie może ani błądzić, ani oszukiwać, to żaden inny wniosek nie jest możliwy: Tron św. Piotra jest pusty – non habemus Papam! (7) Innym bardziej sugestywnym stwierdzeniem byłoby: Jeśli Franciszek jest prawdziwym Papieżem, to Jezus Chrystus nie jest Bogiem! To nie przesada – sprawa naprawdę jest aż tak poważna.

Pseudopapież Franciszek Bergoglio, komunista.

Ale w jaki sposób – można słusznie zapytać – doszło do uzurpacji na papieskim tronie? Jakie są na to dowody?

W 1994 roku były znawca spraw watykańskich i członek papieskiej gwardii szlacheckiej imieniem Franco Bellegrandi opublikował książkę o Janie XXIII, pierwszym z fałszywych soborowych papieży. Książka nosi osobliwy tytuł Nikita Roncalli: Counterlife of a Pope (Nikita Roncalli: Przeciwżycie papieża) (8), a Bellegrandi relacjonuje w niej, jak to hrabia Paolo Sella z Monteluce opowiedział mu o swoim spotkaniu –"siedem lub osiem dni przed konklawe" – z

"postacią, którą znałem jako wysoki masoński autorytet pozostający w kontaktach z Watykanem. Odwożąc mnie do domu, powiedział, że «… następnym papieżem nie będzie Siri, jak o tym szeptano w niektórych rzymskich kręgach, ponieważ był zbyt autorytarnym kardynałem. Wybiorą papieża pojednawczego. Wybór padł już na patriarchę Wenecji Roncalliego». «Wybrany przez kogo?» zareplikowałem zaskoczony. «Przez naszych masońskich przedstawicieli na konklawe» odpowiedział spokojnie mój uprzejmy towarzysz. A potem wyrwało mi się: «To na konklawe są masoni?». «Oczywiście» brzmiała odpowiedź: «Kościół jest w naszych rękach»" (9).

To by wyjaśniało, dlaczego msgr. Fenton zapisał w swoim dzienniku, że kardynał Francis Spellman wyszedł z konklawe w 1958 roku "blady i wstrząśnięty" (10).

Mason Roncalli. Pseudopapież Jan XXIII.

Przez ostatnie 60 lat katolicki Kościół, Mistyczne Ciało Chrystusa, pozostawał w rękach wrogów, tak samo jak Chrystus był w rękach Swoich nieprzyjaciół w Wielki Piątek i to z tego samego powodu: tylko dlatego, że On tego chciał. On tego chce ze względu na Swą chwałę i cześć oraz ze względu na zbawienie dusz (11). Chce tego także w celu ukarania tych, którzy zostaną potępieni, jak mówi św. Paweł Apostoł:

"…z wszelką ułudą nieprawości dla tych, co giną, dlatego że z miłością prawdy nie przyjęli, aby byli zbawieni. Dlatego podda ich Bóg działaniu błędu, aby uwierzyli kłamstwu, żeby osądzeni byli wszyscy, co nie uwierzyli prawdzie, ale zgodzili się na nieprawość" (12).

Dziś jesteśmy świadkami tego "działania błędu" (13).

W swojej interpretacji 13-ego rozdziału Apokalipsy ks. Sylvester Berry, profesor seminarium, który zmarł w 1954 roku, wspomina o wakacie na tronie papieskim zajętym przez fałszywego papieża w ramach operacji zwodzenia świata:

"Nasz Boski Zbawiciel ma na ziemi przedstawiciela w osobie Papieża, któremu udzielił pełnych uprawnień do nauczania i rządzenia. Podobnie Antychryst będzie miał swojego przedstawiciela w fałszywym proroku, który zostanie obdarzony całą mocą szatańską, aby oszukać narody.

…[fałszywy] prorok prawdopodobnie zasiądzie w Rzymie jako swego rodzaju antypapież podczas wakatu na tronie papieskim… Ale wybrani nie dadzą się zwieść; przypomną sobie słowa naszego Pana: «Wtedy jeśliby wam kto rzekł: Oto tu jest Chrystus, albo tam, nie wierzcie» (Mt. 24, 23)" (14).

To największe ze wszystkich oszustw, ta mistyfikacja z fałszywym papieżem nie mogłaby dojść do skutku, nie mogłaby zagrozić zwiedzeniem nawet wybranych (15), gdyby prawdziwy Papież nie został odsunięty lub przynajmniej znalazłby się poza zasięgiem wzroku, przyćmiony. Fałszerstwo będzie o wiele bardziej przekonujące, jeśli oryginał będzie nieobecny lub zostanie ukryty. Mówiąc metaforycznie, w naszych czasach św. Piotr jest znów w okowach (16), gdyż papiestwo jest więzione przez wrogów Kościoła, dopóki Bogu nie spodoba się go uwolnić.

Ale "tam, gdzie jest Piotr, tam jest Kościół" (17) – wraz z prześladowaniem papiestwa przychodzi prześladowanie całego Kościoła. Dziewiętnastowieczny kardynał Henryk Edward Manning zauważył w serii wykładów o czasach ostatecznych co następuje:

"Słowo Boże mówi nam, że przy końcu czasów potęga tego świata stanie się tak nieodparta i tak triumfująca, że Kościół Boży pogrąży się pod jego ręką… Będzie pozbawiony ochrony. Wyniszczony, bezradny i zdruzgotany i będzie leżał zakrwawiony u stóp możnych tego świata… Przez pewien czas będzie się wydawać, że [Kościół] został pokonany, a potęga wrogów wiary na jakiś czas wzięła górę" (18).

W swojej książce Communism and the Conscience of the West (Komunizm i sumienie Zachodu) z 1948 roku msgr. Fulton Sheen ostrzegał, że szatan

"ustanowi antykościół, który będzie małpą [katolickiego] Kościoła, ponieważ on, Diabeł, jest małpą Boga. Będzie on miał wszystkie znaki i charakterystyki Kościoła, ale na opak oraz pozbawione Boskiej treści. Będzie to mistyczne ciało Antychrysta, które we wszystkich aspektach zewnętrznych będzie przypominać mistyczne Ciało Chrystusa…" (19).

Jest to zgodne z wizjami "fałszywego kościoła" czcigodnej Anny Katarzyny Emmerich z 1820 roku; z proroczymi ostrzeżeniami Matki Bożej z La Salette w 1846 roku i Matki Bożej Fatimskiej w 1917 roku oraz modlitwą egzorcyzmów przeciwko szatanowi i upadłym aniołom, opublikowaną przez papieża Leona XIII w 1890 roku, w której Papież modli się słowami:

"Ci najprzebieglejsi wrogowie napełnili żółcią i goryczą Kościół, oblubienicę Niepokalanego Baranka i położyli bezbożne ręce na jej najświętszej własności. W samym Świętym Miejscu, gdzie ustanowiono stolicę świętego Piotra i Tron Prawdy dla oświecenia świata, wznieśli oni tron swojej obrzydliwej bezbożności, z niegodziwym zamysłem, że gdy uderzą w pasterza, owce się rozproszą" (20).

Wszystko to jest również zgodne z wizjami bł. Anny Marii Taigi, które ujawniły jej spiski masońskie mające na celu obalenie Kościoła. Jest to zgodne ze Stałą Instrukcją Loży Alta Vendita, prawdziwym planem systematycznej infiltracji Kościoła, który opatrznościowo wpadł w ręce papieża Grzegorza XVI i został udostępniony publicznie z polecenia papieża Piusa IX. Ten masoński dokument stwierdza:

"Musimy iść do młodzieży. To ich musimy zwieść; to właśnie ich musimy ściągnąć pod sztandar tajnych stowarzyszeń… Za kilka lat młody kler, siłą rzeczy, przejmie wszystkie stanowiska. To oni będą rządzić, kierować i rozstrzygać… Sprawcie, by kler maszerował pod waszym sztandarem w przekonaniu, że kroczy pod sztandarem Stolicy Apostolskiej… Zarzućcie wasze sieci… w głębie zakrystii, seminariów, zakonów... Plonem waszego połowu będzie Rewolucja w Kapie i Tiarze, maszerująca z krzyżem i sztandarem – Rewolucja potrzebująca tylko iskry, by cztery strony świata stanęły w ogniu" (21).

Nie bez powodu papieże ostrzegali wielokrotnie, zwłaszcza w XVIII i XIX wieku przed podkopywaniem katolicyzmu przez tajne stowarzyszenia i sekty heretyckie. Tak więc – wspominając tylko kilka przykładów – papież Pius VII wezwał swoich biskupów, by "strzegli depozytu nauki Chrystusa, którego zniszczenie zostało zaplanowane, jak wiecie, przez wielki spisek" (22). Papież Pius VIII poinstruował ich, aby "wykorzenili tajne stowarzyszenia wichrzycielskich ludzi, którzy całkowicie przeciwni Bogu i książętom, całkowicie oddali się doprowadzeniu do upadku Kościoła, zniszczenia królestw i nieporządku na całym świecie" (23). Papież Leon XIII potępił masonerię za "spiskowanie mające na celu pozbawienie ludu włoskiego katolickiej wiary" (24), ubolewając, że "za pomocą spisków, zepsucia i przemocy" zdołali już "zdominować Włochy, a nawet Rzym" (25).

Wszystko to z kolei współgra z otwartym marszem masonów na Bazylikę Świętego Piotra w Rzymie w 1917 roku, którego świadkiem był O. Maksymilian Kolbe. Sztandary niesione przez masonów głosiły, że ich celem jest, aby w Watykanie rządził Szatan mając papieża za niewolnika (26). Jest to zgodne z publicznym oświadczeniem byłej komunistki Belli Dodd, że w latach 30. XX wieku pomogła wprowadzić do katolickich seminariów 1100 agentów komunistycznych, którzy jako przyszli kapłani i biskupi mieli niszczyć Kościół od wewnątrz.

Papież Pius XII ze swoim przyjacielem hrabią Enrico Galeazzi

Papież Pius XII ze swoim przyjacielem hrabią Enrico Galeazzi. Będąc jeszcze kardynałem, Pacelli powiedział do Galeazziego, że przesłanie Matki Bożej Fatimskiej było "Boskim ostrzeżeniem przed samobójstwem, jakie reprezentuje sobą przemiana wiary – w liturgii, teologii i duszach. Wszędzie wokół siebie słyszę innowatorów, którzy chcą rozmontować Świętą Kaplicę, zniszczyć powszechny płomień Kościoła, odrzucić jego ozdoby, sprawić, by żałował swojej historycznej przeszłości".

I wreszcie, wszystko to jest również spójne ze słowami kardynała Eugenio Pacellego, przyszłego papieża Piusa XII, który powiedział do swojego przyjaciela hrabiego Enrico Galeazzi:

"Przypuśćmy, drogi przyjacielu, że komunizm jest tylko najbardziej widocznym narzędziem działań wywrotowych przeciwko Kościołowi i tradycji Boskiego objawienia, wtedy zauważymy inwazję na wszystko, co duchowe, filozofię, naukę, prawo, edukację, sztukę, prasę, literaturę, teatr i religię. Mam obsesję na punkcie tajemnic przekazanych przez Najświętszą Maryję Dziewicę małej Łucji z Fatimy. Nieustępliwość Naszej Pani w obliczu niebezpieczeństwa, jakie zagraża Kościołowi, jest Boskim ostrzeżeniem przed samobójstwem, jakie reprezentuje sobą przemiana wiary – w liturgii, teologii i duszach. Wszędzie wokół siebie słyszę innowatorów, którzy chcą rozmontować Świętą Kaplicę, zniszczyć powszechny płomień Kościoła, odrzucić jego ozdoby, sprawić, by żałował swojej historycznej przeszłości" (27).

Dowody przemawiające za komunistyczno-masońską infiltracją katolickiego Kościoła, a następnie uzurpacją urzędu papieskiego są po prostu oszałamiające.

Był to strategiczny majstersztyk rodem z piekła: ponieważ papież jest najwyższym nauczycielem i prawodawcą w Kościele, któremu wszyscy się podporządkują, dlatego ostatecznym celem wrogów Kościoła zawsze było papiestwo. W końcu to papiestwo jest powstrzymującą siłą powołaną przez Boga, aby do wyznaczonego czasu trzymać "tajemnicę nieprawości" na dystans. Jak św. Paweł Apostoł napisał do Tesaloniczan: "Już bowiem tajemnica nieprawości działa; tylko ten, co teraz powstrzymuje – niech powstrzymuje – będzie usunięty" (28).

Twierdza Wiary

Tak jak Chrystus Pan skutecznie powstrzymywał swoich wrogów, aż nadeszła Jego godzina, tak samo Jego Namiestnik powstrzymywał tajemnicę nieprawości aż do wyznaczonego czasu, kiedy to 60 lat temu został "usunięty"; a po tym, jak ponownie uderzono w pasterza, owce znów są rozproszone (29). Boży lament z dawnych czasów, zapisany przez proroka Ezechiela, znów odnosi się do naszych czasów: "… owce moje stały się na pożarcie wszystkich zwierząt polnych, gdyż nie było pasterza…" (30).

Dziś oczywiście patrzymy z perspektywy czasu. Różne ostrzeżenia, prognozy i proroctwa sprzed 100-200 lat mogły się wydawać niektórym zbytnim pesymizmem lub przesadną czujnością opartą na teoriach spiskowych mówiących o siłach walczących z Kościołem; obecnie można je uznać jedynie za wynik mądrości, roztropności oraz jasnego zrozumienia duchowej walki (31).

Czy można się dziwić, że Jan XXIII – pierwszy z fałszywych papieży – w przemówieniu inauguracyjnym na Vaticanum II postanowił storpedować "tych proroków zagłady, którzy zawsze przewidują katastrofę, jak gdyby koniec świata był bliski"? (32) Pięćdziesiąt sześć lat później możemy powiedzieć ze smutną satysfakcją: ci prorocy zagłady mieli rację.

Prawdopodobnie nie ma lepszej metafory opisującej stan tego, co jest dziś uważane za katolicyzm, niż zdewastowana winnica (33). Przypomina się nam ostrzeżenie, które nasz Błogosławiony Pan skierował do żydów na samym końcu Starego Testamentu: "Oto wam zostanie dom wasz pusty" (34).

Bez wątpienia żyjemy w czasach odsiewania [ziarna od plew]. "A doświadczać ich będę, jak doświadczają złota" – mówi Bóg przez proroka Zachariasza (35). Bóg doświadcza naszej Wiary, naszej lojalności i naszej miłości do Niego ponad wszystko inne, a czyniąc to, przesiewa i oczyszcza Swych wybranych.

Cnotą boskiej wiary jest gotowość umysłu, wspomaganego łaską, do zdecydowanego przyjęcia tego, co Bóg objawił – nie dlatego, że uznaliśmy to za akceptowalne według naszych własnych standardów, ani dlatego, że pasuje to do naszego światopoglądu lub ponieważ akurat się zgadzamy, że to prawda – ale dlatego, że objawił to Bóg, który nie może ani kłamać, ani popełnić błędu. Nie może istnieć wyższa, bardziej pewna wiedza niż przyjęcie słów samego Boga.

"Nie bądź niewierny, ale wierny" powiedział po swoim zmartwychwstaniu Pan Jezus do wątpiącego św. Tomasza (36). "Nie bój się, wierz tylko!", powiedział Pan Jezus do Jaira, zanim wskrzesił mu córkę (37).

Kiedy Chrystus leżał zdruzgotany u stóp Swoich wrogów i wydawał się być pokonany na krzyżu, nie wymagał od Swoich uczniów, aby znali odpowiedź na wszystko – żądał natomiast, aby mieli wiarę: wiarę, że Jego Słowo jest prawdą, wiarę, że Ten, który pokazał, że jest Panem życia i śmierci, może zwyciężyć i zwycięży, pomimo wszelkich pozorów świadczących na niekorzyść.

"Podczas Męki Apostołowie i uczniowie stracili wiarę; wątpili, że ich Mistrz jest prawdziwym Bogiem i Mesjaszem…", pisze słynny liturgista i opat benedyktyński Dom Prosper Guéranger (38). Nie naśladujmy Apostołów w ich niedowiarstwie, za co Pan Jezus słusznie ich zgromił (39).

Tej samej wiary, jakiej Bóg domagał się od swoich Apostołów, domaga się dzisiaj od nas: wiary, że Ten, który "ma moc z tych kamieni wzbudzić synów Abrahamowi" – jak powiedział św. Jan Chrzciciel – może raz jeszcze dać światu prawdziwego Papieża, prawdziwego Namiestnika Chrystusa i przywróć katolicki Kościół do jego dawnej chwały (40).

Niestety, w naszych czasach ogromna liczba ludzi, którzy chcą być tradycyjnymi katolikami – w ostatecznym rozrachunku – okazuje się nie posiadać wiary. Chcą zaakceptować tylko to, co dla nich samych ma sens lub co zbytnio nie zakłóca ich wygodnego małego świata – do tego stopnia, że bardziej byliby skłonni przyznać, że Kościół katolicki przekształcił się w niebezpieczną heretycką sektę, prawdziwą arkę potępienia, aniżeli dojść do wniosku, że ludzie, którzy dziś mają się za hierarchię katolicką są antykatolickimi oszustami, którzy nie mają żadnej władzy w Kościele – "fałszywi apostołowie", jak nazywa ich św. Paweł, "są to robotnicy zdradliwi, przybierający postać apostołów Chrystusowych" (41).

Antypapieże modernistycznego neokościoła

Tacy niewierni pseudokatolicy – bo obiektywnie nimi są – nie mogąc znieść myśli, że nie mają papieża decydują się zamiast tego na raczej ewidentną podróbkę. Ich dziwna logika wydaje się sugerować, że lepsza sytuacja to papież, któremu się odmawia podporządkowania aniżeli brak papieża, któremu należy się posłuszeństwo.

Nie mogą znieść myśli, że nie mają jasnej odpowiedzi na pytanie, gdzie jest Kościół lub co się z nim stało, dlatego zadowalają się wskazywaniem zamiast tego na instytucję, która wyraźnie porzuciła prawdziwą Wiarę oraz prawdziwe uwielbienie Boga, wmówiwszy sobie, że pewnego dnia nawróci się z powrotem na to, co eufemistycznie nazywają "Tradycją", ale co w rzeczywistości jest po prostu Wiarą.

Pod tym względem przypominają nieco dawnych Izraelitów-renegatów. Nie mogąc znieść przedłużającej się nieobecności Mojżesza – ich przywódcy, który na górze Synaj odbierał od Boga Dziesięć Przykazań – stworzyli sobie sami przedmiot kultu czyli złotego cielca (42).

Lepiej mieć coś namacalnego, aby wiedzieć, co z tym zrobić, niż pozostawać w zawieszeniu przez nieokreślony czas, bez wyraźnego kierunku, nie mając wyboru, jak tylko ufność Bogu z wiarą i nadzieją.

Powtórzę raz jeszcze, wypowiadam się obiektywnie. Próbuję opisać to, co się dzieje – nie staram się  oceniać niczyich subiektywnych postaw wobec Boga. Obiektywne opisywanie rzeczy jest dopuszczalne, a w tym przypadku raczej konieczne. W encyklice Pascendi z 1907 roku, Papież św. Pius X nazwał modernistów "najbardziej zgubnymi ze wszystkich wrogów Kościoła", a jednocześnie jednym tchem wyjaśnił, że "tylko Bóg jest sędzią" "wewnętrznej dyspozycji ich dusz" (43).

Chociaż prawdą jest, że u innych zawsze musimy zakładać dobrą wolę, o ile coś przeciwnego nie jest oczywiste, to musimy również uważać, aby nie pomylić dobrej woli z ortodoksją lub ze szczytnym celem. Ks. Fryderyk Faber mówiąc o nadchodzących zwodzeniach Antychrysta w kazaniu wygłoszonym w niedzielę Zesłania Ducha Świętego w 1861 roku, ostrzegał:

"Musimy pamiętać, że gdyby wszyscy dobrzy ludzie byli po jednej stronie, a wszyscy źli ludzie po drugiej, nie byłoby niebezpieczeństwa, aby ktokolwiek – a zwłaszcza wybrani – mógł być oszukany przez kłamliwe cuda. To właśnie dobrzy ludzie – niegdyś dobrzy, miejmy nadzieję, że wciąż dobrzy – mają czynić dzieła Antychrysta i niestety na nowo krzyżować Pana Jezusa, ci, którzy czynią więcej niż tylko wyznają, że kochają. Miejcie na uwadze ten aspekt czasów ostatecznych, że ta kłamliwość wynika z tego, że dobrzy ludzie są po złej stronie (44).

Innymi słowy: dobra wola nie wystarczy, aby uczynić cię katolikiem. Mieć zamiar wykonywania dzieła Chrystusa to nie to samo, co faktyczne wykonywanie dzieła Chrystusa.

"Ale, ale" – często słyszymy – "wy, sedewakantyści jesteście tak między sobą podzieleni!". Zakrawa na ironię, że ludzie uważający, że mają papieża – zasadę jedności w Kościele – i wyznający przywiązanie do kościoła, do którego oficjalnie przynależą ludzie od Hansa Künga i Richarda Rohra po lewej stronie do Atili Guimaraesa i Atanazego Schneidera po prawej, wytykają nam, że jesteśmy podzieleni.

Sedewakantyści są niewątpliwie podzieleni w kwestii kierownictwa, nie co do zasady, ale w zależności od okoliczności, i to po prostu dlatego, że jak wiemy brak jest władzy zarządzającej. Ten brak jedności jest konieczną konsekwencją braku najwyższego pasterza, a to z kolei jest konsekwencją przejęcia urzędów kościelnych przez wrogów Kościoła około sześćdziesiąt lat temu. Innymi słowy, jeśli ktoś jest winny podziałów wśród sedewakantystów, to jest to soborowy kościół, instytucja, do której – jak mówią nasi krytycy – powinniśmy się przyłączyć. W każdym razie nieumyślny brak jedności w kierownictwie z pewnością nie zostanie naprawiony przez okazanie wierności "pasterzom", którzy nie są zjednoczeni z nami w wierze, a następnie odrzucenie przez nas ich kierowniczej władzy.

Być może zauważyliście, że tak naprawdę nie ma "przywódcy" sedewakantystów – i to dobrze! Jest tylko jedna widzialna głowa Kościoła katolickiego, a mianowicie papież. W przypadku nieobecności papieża nie może być jego substytutu! Gdy tron papieski jest pusty nie może być "erzacu papieża" – na podobieństwo tego jak tradycjonaliści spod znaku "uznawać i sprzeciwiać się" potraktowali abp. Marcela Lefebvre'a lub innego konserwatywnego prałata z soborowego kościoła – czyli człowieka, za którym ma się de facto podążać, w opozycji do człowieka uznawanego za Namiestnika Chrystusa.

Obietnice naszego Pana Jezusa Chrystusa dotyczące nieomylności i wieczystej prawowierności zostały złożone tylko papieżom i nikomu innemu. Absurdem jest myśleć, że papież może odpaść od wiary, a kiedy tak się stanie, pojawi się kolejna postać, do której przyłączą się wszyscy ortodoksyjni wyznawcy, dopóki papież nie nawróci się na katolicyzm. A jednak iluż jest ludzi uważających się za tradycjonalistów i właśnie tak rozumujących!

Jako sedewakantyści, jako katolicy uznajemy, że naszym przywódcą zawsze pozostaje co do zasady papież, nad którego obecnym tymczasowym brakiem bardzo ubolewamy. Ale nie zaakceptujemy żadnego zamiennika! W przeciwieństwie do wyobrażenia jakie od dawna propagowali nasi przeciwnicy, to właśnie my wierzymy w papiestwo! To my wierzymy w Kościół! To my wierzymy w obietnice Chrystusa udzielone Jego Namiestnikowi i Jego Kościołowi i właśnie już z tego tylko powodu odrzucamy instytucję, która choć mieni się Kościołem katolickim, głosi ekumenizm zamiast nawrócenia, wolność religijną zamiast społecznego panowania Chrystusa Króla, prawa człowieka zamiast praw Boga!

W swojej książce o Apokalipsie ks. Berry napisał:

"Większość zła, które dotyka Kościół i społeczeństwo w ogólności, można bezpośrednio przypisać tak zwanej reformacji [protestanckiej]. To jej należy przypisać apostazję narodów, osłabienie wiary oraz szybko rosnącą bezbożność i niewiarę współczesnych czasów [1921]" (45).

W przeciwieństwie do tego, kościół Vaticanum II ogłosił niedawno, że katolicy mogą teraz uznać Marcina Lutra – podżegacza do reformacji – za "świadka ewangelii" (46).

Pseudopapież Franciszek-Bergoglio pozdrawia 1000 luteranów w Auli Pawła VI w Watykanie, 13. 10. 2016 r.

Z posągiem Marcina Lutra w tle, Bergoglio pozdrawia 1000 luteranów w Auli Pawła VI w Watykanie, 13 października 2016. W styczniu 2017 roku Watykan wydał oświadczenie stwierdzające, że "katolicy mogą teraz usłyszeć wyzwanie Lutra dla dzisiejszego Kościoła, uznając go za «świadka ewangelii»".

Św. Paweł w pierwszym liście do św. Tymoteusza, opisuje Kościół ustanowiony przez Pana Jezusa jako "filar i utwierdzenie prawdy" (47). Czy ktoś – z całą powagą i uczciwością – mógłby przyznać, że jest to trafny opis kościoła Vaticanum II? A jeśli tak, to dlaczego trzeba się mu przeciwstawiać? Dlaczego ktokolwiek miałby opierać się "filarowi i utwierdzeniu prawdy"?

Faktem jest, że tradycjonaliści spod znaku "uznawać i sprzeciwiać się" wierzą w kościół upadły, "zepsuty Kościół katolicki". I jakże mogliby tego nie robić, skoro wierzą, że soborowy kościół to Kościół katolicki!? Czyniąc to, okazują swój brak wiary w obietnice Chrystusa. Po prostu nie wierzą w Kościół katolicki. Nie wierzą w papiestwo. Oni [po prostu] nie wierzą (48).

I znowu tu mamy: ten brak prawdziwej Boskiej Wiary. Akceptują tylko to, co zadowala ich intelekt. Kościół katolicki się zepsuł i Bóg go naprawi – to mogą zrozumieć. Jedyny problem leży w tym, że diametralnie zaprzecza to temu, co Bóg objawił – to herezja! Kościół, który może się zepsuć, że tak powiem, nie jest Kościołem założonym przez Jezusa Chrystusa. I odwrotnie, Kościół założony przez Jezusa Chrystusa nie może się zepsuć.

W związku z tym chciałbym polecić broszurę Devotion to the Church (Nabożeństwo do Kościoła) ks. Fryderyka Fabera (49), która zawiera całe – cytowane wcześniej – kazanie, które wygłosił w dniu Pięćdziesiątnicy 1861 roku. Ten piękny tekst wyjaśnia, jaki powinien być stosunek katolika do Kościoła, a nasi krytycy powinni zadać sobie pytanie czy to, co mówi ks. Faber, mogą rzeczywiście odnieść do soborowego kościoła Vaticanum II.

Moi drodzy bracia katolicy, musimy przestać patrzeć na naszą dzisiejszą sytuację, jak gdyby był to nieprzewidziany wypadek mający pokrzyżować Boski plan dla Kościoła. Tak nie jest. Jest to raczej wypełnienie tego planu. Tak, to krzyż, ale ten krzyż nie jest czymś niefortunnie ingerującym w nasze zbawienie, jest on, podobnie jak każdy inny krzyż, właśnie samym narzędziem naszego zbawienia, jeśli przyjmiemy go przez łaskę Bożą. Przeżywając tę Mękę Mistycznego Ciała, Kościół, podobnie jak św. Paweł "dopełnia to, czego nie dostaje utrapieniom Chrystusowym" (50).

Jako wypełnienie się proroctwa wszystko, co dzisiaj znosimy, powinno naprawdę wzmacniać naszą Wiarę, a nie kusić nas do powątpiewania lub rozpaczy. Jak ujął to ks. Berry: "…proroctwa Apokalipsy powinny być źródłem pocieszenia, gdy widzimy Kościół atakowany i prześladowany, ponieważ mamy zapewnienie Ducha Świętego, że wyjdzie z tego zwycięski i będzie królował pokojowo nad wszystkimi narodami" (51).

Najwyraźniej Bóg przygotowuje swoich wybranych, oddziela pszenicę od plew. Do sedewakantyzmu nie pociąga nas nic poza czystą siłą jego prawdy (52). Nie jest to wygodne, nie jest popularne, nie zapewnia osobistego spełnienia. Ale trzymanie się prawdziwej Wiary ze wszystkimi jej nieraz nieprzyjemnymi konsekwencjami jest tym, co odróżnia katolika od heretyka. Wierzymy nie dlatego, że rozumiemy lub dlatego, że czujemy się z tym dobrze, ale dlatego, że Bóg to objawił, a Jego Słowo jest prawdą. Podobnie jak św. Paweł "przez wiarę bowiem chodzimy, a nie przez widzenie" (53). Jedynie łaska Boża podtrzymuje nas w tych niebezpiecznych i absurdalnych czasach.

Ostatecznie, mamy powód do radości: wrogowie Kościoła chcieli się nas wszystkich pozbyć, ale im się nie udało! Chcieli zniszczyć Mszę i inne sakramenty, ale im nie wyszło! Chcieli zniszczyć starożytną Wiarę, ale im się nie udało! Chcieli wyeliminować papiestwo, ale jedyne, co udało im się dokonać, to na pewien czas pozbawić nas prawdziwego Papieża – i nawet to, tylko za dopuszczeniem Bożym!

Zawsze musimy pamiętać, że Bóg umieścił nas na świecie w tym szczególnym momencie, nie przez przypadek, ale przez swoją świętą Opatrzność. Była to decyzja wszechwiedzącej Inteligencji nieskończenie dobrego Boga, "który chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i przyszli do uznania prawdy" (54). Innymi słowy, żyjemy teraz, a nie w jakimś innym punkcie historii, ponieważ ten czas jest najbardziej sprzyjający dla naszego zbawienia.

Sede vacante. Modernsityczni antypapieże i prawdziwi katoliccy Papieże.

Życie w dzisiejszych czasach jest ogromną łaską, za którą zawsze musimy być wdzięczni. Grozi nam ryzyko niedostatecznego zrozumienia, a przez to niedocenienia wyjątkowego momentu w historii Kościoła, przez który przechodzimy. Przypomnijcie sobie słowa, które Chrystus powiedział do swoich uczniów: "Albowiem zaprawdę mówię wam, iż wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło widzieć, co widzicie, a nie widzieli, i słyszeć, co słyszycie, a nie słyszeli" (55).

Zostaliśmy uprzywilejowani przez Boga, aby być świadkami Mistycznej Męki, Męki Mistycznego Ciała Chrystusa – Chrystusa, który tak dawno temu "ujrzał wielką rzeszę, i ulitował się nad nimi, że byli jak owce nie mające pasterza…" (56).

Zachowując prawdziwą wiarę bez względu na koszty i żyjąc życiem oddanym Chrystusowi, naszemu Królowi i Najświętszej Maryi Pannie, naszej Królowej, obyśmy otrzymali łaskę doczekania się prawdziwego Papieża, błagając Boga, który jest najwyższym "pasterzem i biskupem dusz [naszych]" (57).

Mario Derksen, M.A.

Artykuł z czasopisma "The Reign of Mary", nr 170, Fall 2019 ( www.cmri.org ) (a)

Tłumaczył z języka angielskiego Mirosław Salawa

–––––––––––––––
Przypisy:
(1) F. J. Sheed, Is it the same Church? (London: Sheed and Ward, 1968).

(2) Karol Wojtyła, Sign of Contradiction (New York, NY: The Seabury Press, 1979), s. 17.

(3) Mgr. Joseph Clifford Fenton, "Journal of the Sixteenth, Seventeenth, Eighteenth and Nineteenth trips to Rome, March 1962-February 1963", wpis z 31 października 1962. Dostępne online na Digital Collection of Catholic University of America, https://cuislandora.wrlc.org/islandora/object/achc-fenton:6 (dostęp 5 października 2018).

(4) Mt. 13, 28.

(5) 2 List do Tesaloniczan 2, 3.

(6) Papież Pius IX, Encyklika Inter multiplices (21 marca 1853), n. 7.

(7) Należy to rozumieć w ten sposób, że nie wiemy nic o istnieniu żadnego papieża. Zdaniem autora, nie można całkowicie wykluczyć, że prawdziwy papież przebywa na wygnaniu, w podziemiu.

(8) Oryginalny tytuł to Nichitaroncalli: Controvita di un Papa (Rome: International Eiles, 1994). Ten pseudonim Angelo Roncalliego odnosi się do sowieckiego polityka i przywódcy partii komunistycznej Nikity Chruszczowa (1894-1971). Chociaż nie wydano książki do 1994 roku, Bellegrandi zasadniczo ukończył jej rękopis do 1977 roku.

(9) Bellegrandi, Nichitaroncalli, s. 62. Tłumaczenie na podstawie angielskiego wydania http://www.huttongibson.com/PDFs/hutton_johnxxiii_book.pdf (s. 76; dostęp 5 października 2018). Świadectwo to potwierdziła mi również osobiście córka masona-różokrzyżowca, która wspominała jak ojciec powiedział jej w 1958 roku, że po Piusie XII nie będzie już papieży i że Jan XXIII był "nasz" (wiadomość e-mail od osoby nieujawnionej do autora, 31 października 2016 r.).

(10) Mgr. Joseph Clifford Fenton, "The Continuation of the Journal of my Fourteenth Trip to Rome, Beginning of the Journal of my Fifteenth Trip to Rome, October 1960-September 1961", wpis z 2 listopada 1960. Dostępne online na Digital Collection of Catholic University of America, https://cuislandora.wrlc.org/islandora/object/achc-fenton:7 (dostęp 5 października 2018).

(11) Por. Jan 10, 18; Jan 19, 11; Izajasz 55, 8-9.

(12) 2 List do Tesaloniczan 2, 10-11.

(13) Łacińska Wulgata używa terminu operationem erroris, a greka ἐνέργειαν πλάνης (energeian planēs).

(14) Rev. E. Sylvester Berry, The Apocalypse of St. John (Columbus, OH: John W. Winterich, 1921), s. 135.

(15) Por. Mt. 24, 24.

(16) Zob. Dz. Ap. 12, 3-19.

(17) "Ubi Petrus, ibi Ecclesia" – tę maksymę po raz pierwszy wypowiedział św. Ambroży w swoim komentarzu do Dwunastu Psalmów Dawida (389 AD).

(18) Cardinal Henry Edward Manning, The Pope & the Antichrist (Sainte-Croix du Mont: Tradi-books, 2007), ss. 78, 75. Ta książka to reprint oryginału The Present Crisis of the Holy See Tested by Prophecy (London: Burns & Lambert, 1861).

(19) Mgr. Fulton J. Sheen, Communism and the Conscience of the West (Bobbs-Merril Company, Indianapolis, 1948), s. 24.

(20) Acta Sanctae Sedis XXIII (1890-1891), s. 744. Wersja angielska z artykułu ks. Anthony Cekada, "The St. Michael Prayer: A «Falsified» Text?" (12 października, 2007) na stronie http://www.fathercekada.com/2007/11/12/the-st-michael-prayer-a-falsified-text (dostęp 5 października 2018). Chociaż jest oczywiste, że słowa te zostały zapisane w czasie przeszłym i odnoszą się bezpośrednio do wydarzenia z przeszłości (jak pokazuje to ks. Cekada), jest to jednak spójne z przedstawioną tutaj ideą; można przypuszczać, że oprócz ich pierwotnego i bezpośredniego znaczenia, Bóg chciał, aby miały one także znaczenie drugorzędne i prorocze wskazujące na przyszłe wydarzenia, które od tamtej pory wyraźnie się spełniły.

(21) Mgr. George E. Dillon, Grand Orient Freemasonry Unmasked (Palmdale, CA: Christian Book Club of America, 1999), ss. 92, 94-95.

(22) Papież Pius VII, Encyklika Diu satis videmur (15 maja 1800), n. 11.

(23) Papież Pius VIII, Encyklika Traditi humilitati (24 maja 1829), n. 6.

(24) Papież Leon XIII, Encyklika Inimica vis (8 grudnia 1892), n. 3.

(25) Papież Leon XIII, Encyklika Custodi di quella fede (8 grudnia 1892), n. 3.

(26) Zob. Francis M. Kalvelage, Kolbe: Saint of the Immaculata (San Francisco, CA: Ignatius Press, 2002), s. 31.

(27) Mgr. Georges Roche and Philippe Saint Germain, Pie XII devant l'Histoire (Montreal: Editions du Jour, 1972), s. 52; wersja angielska autorstwa Alana Aversa na http://strobertbellarmine.net/viewtopic.php?f=2&t=1651&view=next (dostęp 5 października 2018).

(28) 2 List do Tesaloniczan 2, 7.

(29) Zachariasz 13, 7; Mt. 26, 31.

(30) Ezechiel 34, 8.

(31) Por. List do Efezjan 6, 12; 1 List do Koryntian 2, 14-15.

(32) Antypapież Jan XXIII, Przemowa Gaudet Mater Ecclesia (11 października 1962).

(33) Być może pierwszą osobą, która użyła tej metafory do chaosu wywołanego przez soborowy kościół, był Dietrich von Hildebrand, który opublikował książkę pod tym tytułem w języku niemieckim w 1973 roku.

(34) Mt. 23, 38.

(35) Zachariasz 13, 9.

(36) Jan 20, 27.

(37) Mk 5, 36.

(38) Abbot Prosper Guéranger, The Liturgical Year, vol. 8, trans. by Dom Laurence Shepherd (Fitzwilliam, NH: Loreto Publications, 2000), s. 286. Guéranger oczywiście wyłączył Najświętszą Maryję Pannę z tego oskarżenia.

(39) Zob. Mk 16, 14.

(40) Mt. 3, 9

(41) 2 List do Koryntian 11, 13.

(42) Zob. Księga Wyjścia 32, 1-6.

(43) Papież św. Pius X, Encyklika Pascendi Dominici gregis (8 września 1907), n. 3.

(44) Ks. Fryderyk William Faber, Devotion to the Church, 2nd ed. (London: Richardson and Son, 1861), s. 27.

(45) Berry, The Apocalypse of St. John, s. 99.

(46) Papieska Rada do spraw Popierania Jedności Chrześcijan, "Resources for The Week of Prayer for Christian Unity and throughout the year 2017", Introduction to the Theme for the Year 2017 (31 maja 2016). Dostępne online na http://www.vatican.va/roman_curia/pontifical_councils/chrstuni/weeks-prayer-doc/rc_pc_chrstuni_doc_20160531_week-prayer-2017_en.html (dostęp 5 października 2018). Cytowany fragment pochodzi ze wspólnej deklaracji tejże rady z luteranami "From Conflict to Communion" (2013), n. 29.

(47) 1 List do Tymoteusza 3, 15.

(48) Jest to najbardziej godne ubolewania, ponieważ "bez wiary zaś nie podobna jest podobać się Bogu" (Hebr. 11, 6), a wiara jest absolutnie niezbędna do zbawienia (zob. Mk 16, 16). Ten, kto nie wierzy choćby jednemu dogmatowi, nie wierzy im wszystkim i nie jest katolikiem (zob. Papież Leon XIII, Encyklika Satis cognitum [29 czerwca 1896], n. 9; Papież Benedykt XV, Encyklika Ad beatissimi [1 listopada 1914], n. 24).

(49) Ta broszura jest dostępna online https://books.google.com/books?id=eA91hh6luNgC lub można zamówić wersję drukowaną https://miqcenter.com/products/devotion-to-the-church-ph7175 (dostęp 18 października 2018).

(50) List do Kolosan 1, 24.

(51) Berry, The Apocalypse of St. John, s. 8.

(52) W tym Mistyczne Ciało Chrystusa przypomina swoją Głowę: "…nie ma krasy ani piękności; i widzieliśmy Go – a nie było na co spojrzeć i pożądaliśmy Go – wzgardzonego i najpodlejszego z mężów, męża boleści i znającego niemoc, a jakby zasłonięta twarz Jego i wzgardzona, stąd i za nic Go mieliśmy" (Izajasz 53, 2-3).

(53) 2 List do Koryntian 5, 7.

(54) 1 List do Tymoteusza 2, 4.

(55) Mt. 13, 17.

(56) Mk 6, 34.

(57) 1 List św. Piotra 2, 25.






6) Ks. Jacek Tylka, a) Dogmatyka katolicka. b) O cnotach heroicznych.





11) Ks. Andrzej Wyrzykowski, Wielka Schizma Zachodnia (1378-1415).


13) Ks. Jan Nepomucen Brischar, Jan XXIII – Baltazar Cossa.

14) Ks. Franciszek Hettinger, Nieomylność Papieża.


(Przyp. (a) i kolorowe ilustracje od red. Ultra montes).

 
( PDF )

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMXX, Kraków 2020

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ:

List Lavala byłego protestanckiego pastora w Condé sur Noireau

    POWODY   zniewalające licznych protestantów do powrotu na łono   KOŚCIOŁA KATOLICKIGO   ...