Papież Leon XIII: Praktyka Pokory.
P R A K T Y K A P O K O R Y.
Jest prawdą niezaprzeczoną. że
nie ma miłosierdzia dla pysznych, że królestwo niebieskie zamknięte
przed nimi i że Pan nie dopuści do niego, tylko samych pokornych.
Pismo święte naucza, że Pan Bóg sprzeciwia się pysznym, że poniża tych, którzy się wywyższają, że potrzeba stać się podobnym dziatkom, by wejść do chwały Jego, że kto tego podobieństwa do nich mieć nie będzie, otrzymać jej nie zdoła, nakoniec, że Pan Bóg łaskę swoją daje jedynie pokornym i samych pokornych wywyższa. Dlatego nie można dosyć mocno przekonać się otem, jak wielkiej wagi rzeczą jest dla każdego chrześcijanina, tem więcej dla przyszłych sług ołtarza, starać się o nabycie pokory i odpędzać od siebie wszelką zarozumiałość, wszelką próżność i wszelką pychę. Niema wysilenia, niema pracy takiej, którejbyśmy podjąć nie powinni, aby tak święty zamiar doprowadzić do skutku; że zaś do tego przyjść nie możemy bez łaski Bożej, trzeba o nią prosić usilnie i jak najczęściej.
Każdy chrześcijanin przy chrzcie świętym zobowiązywał się wstępować w ślady Chrystusa Pana, gdyż według tego wzoru Bożego kształcić powinniśmy życie nasze. Otóż ten Boski Zbawiciel przyjął na siebie do tego stopnia piętno pokory, iż zdał się ludziom być sromotą, a uczynił to dlatego, aby poniżyć naszą wyniosłość i zagoić rany naszej pychy, aby nas nauczyć własnym przykładem, jaka jest jedyna droga, wiodąca do nieba. I to jest, właściwe mówiąc, najważniejsza nauka Zbawiciela: Uczcie się ode mnie. Wy zatem, uczniowie tego Boskiego Mistrza, jeżeli chcecie nabyć tę perłę kosztowną, ten zadatek niejako świętości i znak wybrania waszego, przyjmijcie z uległością napomnienia, jakie wam daję, i wiernie je wykonywajcie.
Strzeżcie się, jako największego złego, sądzenia cudzych uczynków, starajcie się owszem tłómaczyć zawsze na dobrą stronę wszelkie słowa i uczynki drugich, wyszukując z miłością, coby mogło być na ich usprawiedliwienie i obronę. A gdyby było rzeczą niepodobną bronić uczynku, widocznie złego, starajcie się ile możliwe zmniejszać jego winę, przypisując, według okoliczności, albo nieuwadze, albo omyłce, albo mocy pokusy, albo innej podobnej przyczynie, co się stało; a przynajmniej starajcie się już więcej o tem nie myśleć, jeżeli położenie wasze nie nakazuje tego, abyście złemu zaradzili. Takie postępowanie jest również źródłem, i to najobfitszem, prawdziwej pokory.
Pismo święte naucza, że Pan Bóg sprzeciwia się pysznym, że poniża tych, którzy się wywyższają, że potrzeba stać się podobnym dziatkom, by wejść do chwały Jego, że kto tego podobieństwa do nich mieć nie będzie, otrzymać jej nie zdoła, nakoniec, że Pan Bóg łaskę swoją daje jedynie pokornym i samych pokornych wywyższa. Dlatego nie można dosyć mocno przekonać się otem, jak wielkiej wagi rzeczą jest dla każdego chrześcijanina, tem więcej dla przyszłych sług ołtarza, starać się o nabycie pokory i odpędzać od siebie wszelką zarozumiałość, wszelką próżność i wszelką pychę. Niema wysilenia, niema pracy takiej, którejbyśmy podjąć nie powinni, aby tak święty zamiar doprowadzić do skutku; że zaś do tego przyjść nie możemy bez łaski Bożej, trzeba o nią prosić usilnie i jak najczęściej.
Każdy chrześcijanin przy chrzcie świętym zobowiązywał się wstępować w ślady Chrystusa Pana, gdyż według tego wzoru Bożego kształcić powinniśmy życie nasze. Otóż ten Boski Zbawiciel przyjął na siebie do tego stopnia piętno pokory, iż zdał się ludziom być sromotą, a uczynił to dlatego, aby poniżyć naszą wyniosłość i zagoić rany naszej pychy, aby nas nauczyć własnym przykładem, jaka jest jedyna droga, wiodąca do nieba. I to jest, właściwe mówiąc, najważniejsza nauka Zbawiciela: Uczcie się ode mnie. Wy zatem, uczniowie tego Boskiego Mistrza, jeżeli chcecie nabyć tę perłę kosztowną, ten zadatek niejako świętości i znak wybrania waszego, przyjmijcie z uległością napomnienia, jakie wam daję, i wiernie je wykonywajcie.
I.
Otwórzcie oczy dusz waszych i
zobaczcie, że sami z siebie nie macie nic dobrego, z czegobyście mogli
mieć powód do uważania siebie za coś. Z siebie macie jedynie grzech,
niemoc i nędzę, a co do darów natury i łaski, jakie się w was, ponieważ
odebralibyście je od Boga, z którego wasze istnienie wzięło początek,
Jemu zatem samemu należy się za nie chwała, a nie wam.
II.
Rozbudźcie więc w
sobie głębokie poczucie nicości i starajcie się, aby rosło nieustannie w
waszem sercu na najwyższą wzgardę i zawstydzenie pychy, która w was
panuje. Starajcie się przekonać jak najmocniej, że niema na świecie nic
tak próżnego i tak śmiesznego, jak chcieć być cenionym za daty, użyczone
sobie ze szczodrobliwej łaski swego Stwórcy; albowiem, jak mówi
Apostoł: ,,jeżeliś wziął, czemuż się chlubisz, jakobyś nie wziął".
III.
Myślcie często o tem, jaka
jest wasza niemoc, jakie zaślepienie, jaka nikczemność, jaka nieczułość
serca, jaka niestałość, jaka oziębłość dla Boga, a jakie przywiązanie
do stworzeń, jakie mnóstwo wad, któremi napełniona jest wasza zepsuta
natura. To wam bardzo dopomoże do zanurzania się nieustannie w waszej
nicości i do tego, abyście się mieli za bardzo małych i lichych we
własnych oczach swoich.
IV.
Przechowujcie zawsze w
duchu pamięć grzechów przyszłego życia waszego nadewszystko jednak
starajcie siebie przekonać, że grzechy pychy jest złem tak ohydnem, że w
porównaniu z niem wszelkie zło, tak na ziemi, jak w piekle, jest
niczem. Grzech to był, który Aniołów pozbawił Nieba i wtrącił ich do
piekła, który cały ród ludzki zepsół, sprowadził na ziemię tę
nieprzeliczoną liczbę klęsk, co trwać będą aż do końca świata, a lepiej
mówiąc, przez całą wieczność. A przytem starajcie się dobrze zrozumieć,
że dusza, splamiona grzechem, na nic innego nie zasługuje, jak na
nienawiść, na wzgardę i na katusze, - z tego zaś osądźcie sami, co
trzymać o sobie należy po tylu grzechach, któreście popełnili.
V.
Rozważcie nadto, że niema grzechu ani takiego wielkiego, ani tak szkaradnego, do którego by was nie pobudzała wasza zepsuta natura i którego nie bylibyśmy w stanie się dopuścić, i że jeżeliście się ustrzegli go dotychczas, winniście to jedynie miłosierdziu Boga i pomocy Jego łaski według tego, co mówi Augustyn święty: ,,Niema takiego grzechu człowieka na świecie, którego by także inny człowiek dopuścić się nie mógł". Płaczcie zatem w duchu na stanem waszym, tak godnym politowania, i postanówcie sobie mocno uważać się zawsze za jednych z najniegodniejszych grzeszników.
Rozważcie nadto, że niema grzechu ani takiego wielkiego, ani tak szkaradnego, do którego by was nie pobudzała wasza zepsuta natura i którego nie bylibyśmy w stanie się dopuścić, i że jeżeliście się ustrzegli go dotychczas, winniście to jedynie miłosierdziu Boga i pomocy Jego łaski według tego, co mówi Augustyn święty: ,,Niema takiego grzechu człowieka na świecie, którego by także inny człowiek dopuścić się nie mógł". Płaczcie zatem w duchu na stanem waszym, tak godnym politowania, i postanówcie sobie mocno uważać się zawsze za jednych z najniegodniejszych grzeszników.
VI.
Myślcie często o tem, że
prędzej czy później umrzeć musicie , że ciała wasze staną się
zgnilizną, i miejsce zawsze przed oczyma nieubłagany są Chrystusa Pana,
przed którym wszyscy stanąć musimy; i rozmyślajcie nad wiecznemi mękami
piekła, zgotowanemi dla złych, a szczególnie dla naśladowców szatana, to
jest dla pysznych. Zastanawiajcie się jeszcze i nad tem, że, ponieważ
sądy Boże zakryte są i niedoścignięte, jesteście zatem w zupełnej
niewiadomości, czy należycie lub nie należycie do rządu potępionych,
którzy na wieki w towarzystwie szatana strąceni będą w otchłań mąk na
wieczną pastwę ognia, rozpalonego tchem gniewu Bożego. Sama ta
niepewność dostateczną być powinna do utrzymywania was zawsze w
największem upokorzeniu do rozbudzania w was najzbawienniejszej bojaźni.
VII.
Nie łudźcie się nadzieją że
zdołacie przyjść do nabycia pokory bez praktyk, które jej są właściwe,
jako to: bez praktykowania łagodności, cierpliwości, posłuszeństwa,
umartwienia, nienawiści samych siebie, wyrzeczenia się złej skłonności i
własnego sądu, wyznawania grzechów i żal za nie, - bo wszystko to służy
do wyniszczenia w nas miłości własnej, tego zarzewia obrzydłego, co w
zarodzie swoim mieści w sobie wszystko zło i z którego, nad wszystko
wyradza się pycha i zarozumiałość.
VIII.
Ile tylko będziecie mogli, starajcie
się żyć w milczeniu i w skupieniu, tak jednak, abyście przez to drugim
nie byli uciążliwi, a ile razy będziecie zmuszeni mówić, róbcie to z
największem czuwaniem nad sobą i ze skromnością. A jeśli się przydarzy,
że was mówiących słuchać nie zechcą albo przez wzgardę, albo z innego
jakiego powodu, nie okazujcie, żeście to dostrzegli, ale przyjmujcie to
upokorzenie i znoście je z poddaniem się i ze spokojem.
IX.
Ze wszelkiem staraniem i
ze wszelką uwagą unikajcie słów, w którychby czuć było wyniosłość, dumę
i chęć okazania wyższości; unikajcie również wszelkiej mowy wyszukanej i
sposobu mówienia błachego i żartobliwego. Zamilczajcie zawsze to
wszystko, co mogłoby dać do myślenia, że jesteście ludźmi rozumnymi i
godnymi poważania; jednem słowem, nie mówcie nigdy o sobie bez słusznego
powodu, unikając wszystkiego, coby na was ściągnąć mogło cześć i
pochwałę.
X.
W rozmowach unikajcie jeszcze
dowcipkowania, słów uszczypliwych, szyderczych i zbyt żartobliwych i
wszystkiego, co tchnie światowością. O rzeczach duchownych mówcie mało w
sposób nauczający i napominający, jeżeli was do tego nie upoważnia wasz
urząd. Przestawajcie na robieniu zapytań tym, którzy te rzeczy
rozumieją i o których wiecie, że mogą wam dać objaśnienia stosowne.
Chcieć nauczać bez potrzeby - jest to samo, co odrzucać drzewa do ognia
rozpalonego, to jest, do duszy naszej, która już i bez tego pełna dymu
pychy.
XI.
Z całej mocy powstrzymujcie próżną
i nieużyteczną ciekawość. Nie pragnijcie widzieć rzeczy, które ludzie
światowi mienią być pięknemi, rzadkiemi i wspaniałemi; nie żądajcie
wiedzieć nic innego, jak rzeczy, które należą do waszego obowiązku i
które mogą wam dopomódz do waszej doskonałości i do zbawienia waszego.
XII.
Jak najstaranniej i najuważniej okazujcie
zawsze, że jesteście pełni czci i uszanowania dla przełożonych, ale i
dla równych, z szacunkiem i uprzejmością, dla niższych z miłością.
Gdybyście inaczej postępowali wiedzcie, że to pochodzi z pychy.
XIII.
Idąc za radą Ewangelii świętej, wybierajcie
sobie zawsze najniższe miejsce, i to z jak najszczerszego przekonania,
że wam się ono należy. W potrzebach życia wybierajcie sobie to, co
najmniej dogodne, uważające się jako najmniej zasługujących na względy.
Starajcie się o wyrobienie w sobie tego przekonania, że we wszystkiem
drudzy powinni mieć najlepszego, a wy co najpodlejszego, boście wielce
niegodni; wreszcie pragnijcie serdecznie, aby się wszyscy z wami tak
obchodzili.
XIV.
Jeżeli pociechy doczesne zaczną
was opuszczać, jeżeli i Bóg was słodyczy duchownych odmówi, myślcie, że
mieliście ich zawsze poddostakiem i nad zasługę waszą, i przestawajcie
na tem, co wam Pan Bóg daje.
XV.
Starannie przechowujcie w
sobie zawsze święte nawyknienia oskarżania się, naganiania i potępiania
siebie. Bądźcie surowymi sędziami swoich uczynków, jako skalanych
mnóstwem wad i nieustannem odzywaniem się w ich miłości własnej.
Rozbudzajcie w sobie często najsprawiedliwszą pogardę siebie samych,
widzą w waszych uczynkach brak roztropności i czystości serca. Bądźcie
wreszcie cenzorami nieustannymi was samych i niczego siebie nie
przebaczajcie. To nizskie mniemanie o sobie, połączone z nieustannem
potępianiem własnego postępowania, jest prawdziwem źródłem pokory i
doskonałości chrześcijańskiej.
XVI.
Strzeżcie się, jako największego złego, sądzenia cudzych uczynków, starajcie się owszem tłómaczyć zawsze na dobrą stronę wszelkie słowa i uczynki drugich, wyszukując z miłością, coby mogło być na ich usprawiedliwienie i obronę. A gdyby było rzeczą niepodobną bronić uczynku, widocznie złego, starajcie się ile możliwe zmniejszać jego winę, przypisując, według okoliczności, albo nieuwadze, albo omyłce, albo mocy pokusy, albo innej podobnej przyczynie, co się stało; a przynajmniej starajcie się już więcej o tem nie myśleć, jeżeli położenie wasze nie nakazuje tego, abyście złemu zaradzili. Takie postępowanie jest również źródłem, i to najobfitszem, prawdziwej pokory.
XVII.
Nie spierajcie się nigdy w rozmowie o rzeczach wątpliwych, w których, jak się zdaje, można zarówno sądzić tak, albo nie tak. W dysputach nie zapalajcie się; jeżeli wasze zdanie nie trafi do czyjego przekonania, ustąpcie ze skromnością i zachowujcie pokorne milczenie. Ustępujcie również i zachowujcie się w tenże sam sposób w rzeczach nic nie znaczących, choćbyście nawet byli pewni, że nie jest prawdą, co drudzy utrzymują. We wszelkiem innem zdarzeniu, kiedy będzie potrzeba bronić prawdy, występujcie z odwagą bez uniesienia i goryczy, i bądźcie pewni, że obronicie ją lepiej słodyczą, niż gwałtownością i gniewem.
Nie spierajcie się nigdy w rozmowie o rzeczach wątpliwych, w których, jak się zdaje, można zarówno sądzić tak, albo nie tak. W dysputach nie zapalajcie się; jeżeli wasze zdanie nie trafi do czyjego przekonania, ustąpcie ze skromnością i zachowujcie pokorne milczenie. Ustępujcie również i zachowujcie się w tenże sam sposób w rzeczach nic nie znaczących, choćbyście nawet byli pewni, że nie jest prawdą, co drudzy utrzymują. We wszelkiem innem zdarzeniu, kiedy będzie potrzeba bronić prawdy, występujcie z odwagą bez uniesienia i goryczy, i bądźcie pewni, że obronicie ją lepiej słodyczą, niż gwałtownością i gniewem.
XVIII.
Czuwajcie bardzo nad tem, byście
nikogo nie zasmucali, choćby też był daleko niższym od was, i to ani
słowem, ani uczynkiem, ani sposobem obchodzenia się z nim, jeżeli
niekiedy was do tego nie zmusza obowiązek, posłuszeństwo lub miłość
bliźniego.
XIX.
Jeżeliby zaś znalazł się taki, coby
wam nieustannie dokuczał i coby miał szczególne upodobanie martwić was
przy każdej sposobności obelgami i zniewagami, nie unoście się gniewem,
ale uważajcie go jako narzędzie, którego używa miłosierdzie Boże dla
dobra waszego, aby wam uleczyć z zastarzałego wrzodu pychy.
XX.
Gniew jest wadą nieznośną w
każdym, szczególniej w osobach duchownych. Czerpie on swoją gwałtowność
z pychy, z której się wyradza; starajcie się przeto o nabycie wielkiego
zasobu słodyczy, abyście, znieważeni i jak najmocniej wewnątrz
dotknięci, mogli się utrzymać w graniach spokoju. W takich razach
strzeżcie się bardzo, abyście nie rozbudzali i nie przechowywali w sercu
żadnej odrazy, żadnej chęci zemsty nad tymi, którzy was obrazili;
owszem, odpuszczajcie im z serca, przekonani będąc, że tym sposobem
usposobicie się jak najlepiej do otrzymania od Boga przebaczenia za
zniewagi, któreście Mu wyrządzili. Bądźcie pewni, że ta cierpliwość
wasza pokorna wyda wam z siebie wielkie zasługi do pozyskania Nieba.
XXI.
Z dobrocią i cierpliwością znoście
ułomności i wady innych, mając zawsze przed oczami własne wasze nędze, z
powodu których potrzebujecie aby i drudzy was znosili i przebaczali
wam.
XXII.
Jednem słowem, bądźcie pokornymi i
uprzejmymi dla wszystkich, ale szczególniej dla tych, do których
czujecie jaką odrazę, i nie mówicie, jak to mówią niektórzy: ,,Niech mię
Bóg zachowa, abym miał nienawiść do tej osoby; ale nie mogę jej widzieć
koło siebie i nie chcę mieć z nią nic do czynienia". Taka odraza,
bądźcie pewni, pochodzi z pychy i dowodzi, żeście za pomocą łaski nie
zwyciężyli jeszcze naszej natury pysznej i naszej miłości własnej,
albowiem, gdybyście się poddali poruszeniom łaski, uczulibyście wkrótce w
sobie uśmierzone swe odrazy i znosilibyście z cierpliwością
usposobienia ludzi daleko twardszych i daleko mniej okrzesanych.
XXIII.
Jeżeli doświadczacie jakiego utrapienia, błogosławcie
Boga za to, że dopuścił to dla waszego dobra, i myślcie, żeście
zasłużyli że zasługujecie na daleko więcej i że niegodni jesteście
żadnej pociechy; możecie jednak prosić Boga w prostocie serca, ażeby was
uwolnił, jeżeli mu się tak podobać będzie, a jeżeli nie, proście Go,
żeby wam dał siłę do znoszenia z zasługą waszego udręczenia. W waszych
krzyżach nie szukajcie pociechy na zewnątrz, szczególniej też wówczas,
kiedy wam łatwo dostrzedz, że Pan Bóg dopuszcza ją na was, aby was
upokorzyć i żeby zniszczyć waszą pychę i zarozumiałość. Mówcie raczej z
Królem-Prorokiem: ,,Dobrze mi Panie, żeś mię upokorzył, abym się nauczył
sprawiedliwości Twoich".
XXIV.
Dlatego samego, jeżeli
wam podadzą do pożywania rzeczy nie według waszego smaku, nie
powinniście się obruszać i obrzydzać ich sobie, ale róbcie wtedy, jak
robią ubodzy Chrystusowi; jedzą dobrem sercem, co dla nich przygotowano,
dziękując Opatrzności Bożej nad sobą.
XXV.
Jeżeli kto niesłusznie łajać was będzie, to
ze złością, jeżeli wasze postępowanie naganiać będą wasi podrzędni,
albo tacy, co więcej od was zasługują na naganę, i to w rzeczach daleko
ważniejszych, nie chciejcie dlatego unosić się oburzeniem i odrzucać
napomnienia, jakie wam dają, ale roztrząsajcie spokojnie przy świetle
Bożem wszystkie sprawy wasze z głębokiem przekonaniem, że możecie w
każdym kroku błądzić, jeżeli łaska Boża was od tego nie powstrzyma.
XXVI.
Nie pragnijcie nigdy, aby
was szczególniej kochano. Miłość zależy od woli, a wola z natury swojej
usposobiona ku dobremu; za tem idzie, że być kochanym, a być uważanym
za coś dobrego jest jedno i to samo; pragnienie zaś, aby być
szczególniej i nad innych cenionym, nie może się zgodzić z prawdziwą
pokorą. Unikajcie tego, a wielką stąd korzyść odniesiecie. Dusza, która
już nie pragnie miłości stworzeń, w świętych ranach Zbawiciela ukryta,
znajdzie w przenajchwaleniejszem sercu Jezusa niewymowne słodycze Boże,
albowiem wyrzekłszy się wspaniałomyślnie dla Niego miłości ludzkiej
stanie się zdolną do pełnego rozpływania się w uciechach Bożych, których
stałaby się pozbawioną, gdyby się dała zachwycić kłamliwym i zwodniczym
słodyczom pociech ziemskich. Uciechy bowiem Boże są tak czyste i tak
niepokalane, że nie znoszą żadnego przymieszania się uciech tego świata i
o tyle tylko niemi napełnieni być możemy, o ile nam tamte ckliwemi się
staną. Nadto dusze wasze będą mogły z wielką wolnością zwracać się do
Boga i rozmyślając o Jego obecności i o Jego doskonałościach
nieskończonych, spoczywać i radować się w Nim. W końcu, ponieważ niema
nic tak słodkiego, jak kochać i być kochanym, jeżeli sobie wzbronicie
tej przyjemności przez miłość ku Bogu i aby Bóg posiadał całe serce
wasze, nierozdwojone miłością stworzeń, złożycie przez to Bogu ofiarę
najpożądańszą, a dla was najpełniejszą w zasługi, i nie bójcie się, żeby
się przez to oziębła miłość wasza dla bliźnich, - owszem będziecie ich
kochali miłością czystszą i doskonalszą, bo będziecie ich kochać nie dla
siebie, idąc za wszą skłonnością, ale jedynie aby się Bogu podobać,
robiąc to, co wiecie, że Jemu jest miłem.
XXVII.
Wszystko, co robicie, choćby
rzeczy najdrobniejsze, róbcie zawsze z wielką uwagą i największą
dokładnością i pilnością, albowiem robić wszystko z lekkością i
pośpiechem jest skutkiem zarozumiałości; prawdziwie pokorny ma się
zawsze na baczności i boi się uchybić nawet w najdrobniejszych rzeczach.
Dlatego samego także niech ćwiczenia wasze pobożne będą jak najprostsze
i unikajcie wogóle wszystkiego, coby było nadzwyczajnem, a do czego
mogłaby was pociągać wasza skłonność. Jak człowiek pychą nadęty szuka
odznaczenia we wszystkiem, co robi, tak człowiek pokorny podoba sobie w
uczynkach zwyczajnych i pospolitych.
XXVIII.
Bądźcie pewni, że
nie jesteście dobrymi doradcami dla siebie samych, i dlatego lękajcie
się własnego zdania i nie dowierzajcie mu, jako pochodzącemu ze źródła
mętnego i zepsutego. Mając takie przekonanie, radźcie się zawsze, ile to
wam będzie możebnem, ludzi światłych i sumiennych, i chciejcie raczej
być prowadzonymi przez lepszych od siebie, niż słuchać swoich własnych
sądów (zdań).
XXIX.
Choćbyście doszli do
bardzo wysokiego stopnia łaski, i choćbyście otrzymali nie wiedzieć jak
wysoki stopień modlitwy od Boga, choćbyście też tysiąc lat przeżyli w
niewinności i w jak najgorętszej pobożności, powinniście pomimo tego
chodzić zawsze w bojaźni i nie dowierzać sobie, szczególniej co do
czystości. Pamiętajcie, że nosicie w sobie zarzewie wygasić się nie
dające i źródło niewyczerpane grzechów, i wiedzcie o tem, że jesteście
niczem innem, jak słabością, niestałością i niewiernością. Bądźcie
przeto zawsze uważnymi na siebie samych: zamykajcie oczy, aby nie
widzieć, i uszy, aby nie słyszeć, coby mogło splamić duszę waszą;
unikajcie zawsze pobudek do grzechu, nie pozwalajcie sobie nigdy
próżnych rozmów z osobami różniej płci, a w koniecznych bądźcie zawsze z
jak największą skromnością i powstrzymujcie się; a w końcu, ponieważ
bez łaski Pana Boga nic dobrego zrobić nie jesteście w stanie, proście
Go nieustannie, aby miał litość nad wami i nie zostawał wam na chwilę
samych.
XXX.
Może otrzymaliście od Boga wielkie
talenta? albo może przypadkiem mają was ludzie za coś wielkiego? -
starajcie się więc, jeśli tak jest, coraz lepiej samych siebie poznać,
czem rzeczywiście jesteście, i używajcie wszelkich sposobów do
przekonania się o waszej niemocy, nieudolności, nicości i stańcie się
mniejszymi w oczach waszych od malutkich dziatek, a w pochwałach
ludzkich nigdy sobie nie podobajcie i strzeżcie się wszelkiego
pragnienia dostojeństw, nadto jedno i drugie zawsze odrzucajcie.
XXXI.
Jeżeli wam wyrządzą jaką wielką zniewagę, albo
sprawią wam jaką bardzo dotkliwą przykrość, zamiast żebyście się mieli
obruszać przeciwko temu, co was obraził, podnoście oczy w Niebo i
pomyślcie, że to Pan w swojej nieskończonej i najmiłosierniejszej
Opatrzności dopuścił albo na zadośćuczynienie za grzechy wasze, albo na
wyniszczenie w was ducha pychy, nasuwając wam sposób do ćwiczenia się w
aktach cierpliwości i upokarzania się.
XXXII.
Jeżeli wam się zdarzy sposobność oddania
bliźniemu jakiej posługi nizkiej i odrażającej, uczyńcie to z radością i
z całą pokorą, jakąbyście mieć powinni, gdybyście byli sługami
wszystkich; przez taką praktykę zbierzcie sobie skarby niezmierne cnót i
łask.
XXXIII.
Nie zajmujcie się rzeczami, które
was się nie tyczą i za które nie będziecie obowiązani zdawać rachunku
ani przed ludźmi, ani przed Bogiem; albowiem takie zajmowanie się
pochodzi z utajonej pychy i z zarozumiałości, podnieca próżność i
nabawia was mnóstwa kłopotów, niepokojów i roztargnień. Przeciwnie,
przestając na pełnieniu swych powinności, zażywać będziecie głębokiego
uspokojenia, według tego, co tak dobrze wyraża książka o naśladowaniu
Chrystusa Pana: ,,Nie wdawaj się w rzeczy, które do ciebie nie należą, a
będzie mogło stać się, że mało, albo rzadko kiedy doznasz niepokoju.
XXXIV.
Jeżeli zadajecie sobie jakie umartwienia niezwykłe,
starajcie się dobrze zrozumieć, powtarzam, że dlatego się umartwiać wam
trzeba, bo nie godzi się, aby grzesznicy, jakimi jesteście, prowadzili
życie wygodne i przyjemne, i dlatego wreszcie, że macie tyle wad i
grzechów, z których winni będziecie zdać rachunek przed sprawiedliwością
Bożą. Zauważcie przytem, że pokuty, które czynicie, są wam bardzo
potrzebne do powstrzymania waszych namiętności, aby nie przekraczały
granic obowiązku, tak jak potrzebne są lejce do powstrzymywania koni,
które się rozbiegają.
XXXV.
Ile razy poczujecie w sobie poruszenie
niecierpliwości i smutku w waszych utrapieniach i upokorzeniach,
brońcie się mocno przeciwko tej pokusie, pamiętając o tylu i tak
ciężkich grzechach waszych, za które zasłużyliście na daleko większe
cierpienia niż są te, które teraz znosicie. Uwielbiajcie nieskończoną
sprawiedliwość Bożą i przyjmujcie ze czcią Jej razy, które winniście
uważać jako źródło miłosierdzia i łaski. O, gdybyście zdołali poznać,
jak jest dla was rzeczą zbawienną być trapionymi w tem nędznem życiu
przez Ojca tak słodkiego, jakim jest Pan Bóg, zdalibyście się zupełnie
na wolę Jego Powtarzajcie często ze świętym Augustynem: ,,Tu pal, tu
siecz, tu nie przepuszczaj, abyś przepuścił na wieki". Nie przyjmować
tutaj cierpień-jest to buntować się przeciwko najzbawienniejszej
sprawiedliwości Bożej, jest to odrzucać kielich, który nam Bóg z
miłosierdzia swego podaje i z którego Chrystus Pan chciał pić pierwszy,
chociaż niewinny.
XXXVI.
Jeżeliby wam się zdarzyło w
czem przewinić, a ten, któryby był tego świadkiem, zacznie dlatego wami
pogardzać, żałujcie mocno, żeście obrazili Boga i żeście dali zły
przykład bliźniemu; ale pogardę, wam okazaną, i zawstydzenie doznane
przyjmujcie jako środek przez Pana Boga wybrany do odpokutowania za wasz
grzech i do postępu w pokorze i w innych cnotach. Jeżeli przeciwnie
doznane zawstydzenie was dręczy i sprawia przykrość, wierzajcie mi, że
nie macie prawdziwej pokory i że jest jeszcze w was jad pychy. Módlcie
się przeto do Boga z większą niż dotąd usilnością, aby was wyleczył i
zbawił, bo jeżeli nie będzie miał miłosierdzia nad wami, wpadniecie
niezawodnie znowu w inne jakie nieprawości.
XXXVII.
Jeżeliby między tmyi, z
którymi żyjecie, znalazł się taki, któryby wam się wydawał, że
zasługuje na to, aby nim pogardzać i mieć go za nic, postąpicie sobie
jako ludzie rozumni i roztropni, jeżeli zamiast wydawania o nich sądu,
starać się będziecie, aby wyszukiwać w nim dary przyrodzone i dary
łaski, którymi go Pan Bóg może obdarzył i które go czynią godnymi czci i
uszanowania. Tak czyniąc, znajdziecie w nim przynajmniej zawsze, jeżeli
nie co innego, to stworzenie Boże, utworzone na obraz Boży, odkupione
krwią przenajdroższą Chrystusa Pana, - chrześcijanina, oświeconego
światłem, oblicza Bożego, duszę zdolną widzieć i posiadać Boga na wieki,
a może też i wybranego według niezbadanego wyroku Jego
przenajchwalebniejszej Opatrzności. A wreszcie - czy możecie wy
wiedzieć, jakiemi już łaskami Pan Bóg obdarzył i obdarzać ma jeszcze
jego serce? Lepiej byście zatem zrobili, gdybyście, zamiast zagłębiania
się we wszystkich tych poszukiwaniach, odrazu odrzucili wszystkie te
wasze myśli pogardliwe, jak zatrute podszepty kusiciela.
XXXVIII.
Jeżeli was będą chwalić, zamiast
radować się z tego, bójcie się raczej, aby ta pochwała nie była całą
nagrodą za malutkie dobro, coście zrobili. Myślcie w duchu o waszej
nędzy, która was czyni godnymi pogardy ludzkiej, i strajcie się aby
przerwać tę rozmowę, lecz nie w taki sposób, iżby was jeszcze więcej
chwalono, jak to czynią pyszałki, którzy udają pokorę, ale czyńcie to ze
świętą zręcznością w taki sposób, aby się już więcej waszą rzeczą nie
zajmowano. A jeżeliby i to wam się nie udało, oddajcie natychmiast w
duchu całą cześć i chwałą Bogu, powtarzając z Baruchem i Danielem:
,,Tobie, Panie, niech będzie chwała z całej sprawiedliwości, a nam
zawstydzenie oblicza naszego."
XXXIX.
O ile pochwały, jakie
wam daję, powinny wam się niepodobać, o tyle powinniście się radować z
pochwał i ze czci, jaką oddają drugim, i ze swej strony przyczynicie się
do nich, ale bez udawania, o ile prawda wam tego dozwoli. Zazdrośni nie
mogą znieść, kiedy chwalą drugich; zdaje im się, że im to ubliża i
dlatego starają się zręcznie wpuścić do rozmowy jakie słówko, zdolne
osłabić pochwałę im dawaną. Nie róbcie tak nigdy, ale chwaląc bliźniego,
chwalcie razem Pana za udzieloną łaskę i za cześć, jaka Mu z niej jest
oddawaną.
XL.
Jeżeli w obecności waszej szarpią,
w rozmowie sławę cudzą, bolejcie nad tem, wymawiając w sobie tego, co
obmawia. Starajcie się bronić obmówionego, ale czyńcie to tak rozumnie i
zręcznie, abyście broniąc go nie wywołali gorszego oczernienia. Czyńcie
to albo wspominając o rzeczach na jego pochwałę, albo starajcie się
zręcznie zwrócić rozmowę na inny przedmiot, albo dajcie poznać jakim
znakiem zewnętrznym wasze nieukontentowanie. Takim sposobem wyrządzicie
wiele dobrego dla siebie samych i dla tego który obmawia, i dla tych,
którzy to słuchają, i dla tego w końcu, o którym źle mówią. Jeśli zaś
doznajecie przyjemnego uczucia, gdy bliźnich ganią, a niemiłego, gdy ich
chwalą, daleko wam jeszcze do pokory.
XLI.
Ponieważ niema nic tak pożytecznego dla
naszego postępu duchowego, jak kiedy nas kto uważnym czyni na nasze
błędy, przeto jest rzeczą niezbędną ośmielać tych, którzy nam tę
przysługę wyrządzają, aby to czynili w przyszłości. Przyjmując zaś ich
napomnienia z radością i wdzięcznie, weźcie sobie za obowiązek spełniać
je nie dlatego jedynie, że dobrą jest rzeczą poprawić się, ale i
dlatego, aby okazać tym prawdziwym przyjaciołom swoim, że ich praca nie
była próżną oraz że była dobrze przez was przyjętą. Człowiek pychą
nadęty i wtedy nawet, kiedy się chce poprawić, nie chce tego okazać, że
poszedł za radą tych, którzy mu ją dali, ale owszem, okazuje, że nią
gardzi; ten zaś, co jest prawdziwie pokorny, ma sobie za zaszczyt ulegać
wszystkim i uważa dobre rady, przez kogokolwiek sobie dane, jako
pochodzące od samego Boga, który ludzi używa tylko za narzędzie do swego
celu.
XLII.
Spuszczajcie się we wszystkiem na Boga, idźcie
za rozporządzeniem Jego Przenajdobrotliwszej Opatrzności, dajcie się Mu
prowadzić, jako dziecię ojcu, którego miłuje; niech robi z wami
wszystko, co chce, niech was nic nie miesza i niczego się nie lękajcie,
wszystko przyjmujcie od Niego z radością, z ufnością i z uszanowaniem.
Czynić inaczej-byłoby to nie znać Jego serca, wypłacać się
niewdzięcznością ojcowskiej dobroci; byłoby to samo, co nie ufać Jemu.
Pokora uniża nas bez miary prze nieskończonem Jestestwem Bożem, ale
zarazem każe nam w Nim widzieć całe nasze wsparcie i całą naszą
pociechę.
XLIII.
Ponieważ jest rzeczą oczywistą, że
bez Boga nic nie możecie zrobić dobrego, że bez Niego upadlibyście co
kroku i każda pokusa rzucałaby was o ziemię, wyznawajcie przeto
nieustannie waszą nieudolność do wszelkiego dobrego i waszą konieczną
zależność w każdej chwili od pomocy Bożej we wszystkich waszych
czynnościach. Dlatego nieustannie ciśnijcie się do Boga, jak małe
dzieciątko, które, nie widząc żadnego innego wsparcia dla siebie, tuli
się do łona matki. Mówcie z królem-prorokiem: ,,Gdyby mię Pan Bóg nie
był wspomógł, dusza moja o mało co nie byłaby wtrąconą do piekła".
Wołajcie z nim: ,,Wejrzyj na mnie Panie i zlituj się nade mną, bom sam
jeden i ubogi". ,,Boże, ku wspomożeniu memu przybądź, na ratunek mój
pośpiesz". Nakoniec nie przestawajcie nigdy dziękować Bogu z całem
wylaniem serca waszego; dziękujcie Mu szczególniej za opiekę, jaką was
nie tylko otacza, ale i uprzedza was, i proście Go nieustannie o
wspomaganie was w potrzebach waszych, którego nie możecie otrzymać, jak
od Niego samego.
XLIV.
Szczególniej w modlitwie potrzeba, żebyście
byli pełni wielkiego zawstydzenia na widok tego, czem jesteście;
żebyście uniżali się głęboko i ze świętą bojaźnią w obecności
Najwyższego Majestatu, do którego odważacie się mówić: ,,Ja mówić będę
do Pana mego, ja, proch i popiół." Jeżeli w modlitwie otrzymacie jakie
łaski nadzwyczajne, przyjmujcie je z najwyższem uczuciem waszej
niegodności; wiedzcie bowiem, że Pan Bóg wam ich udzielił darmo z
szczerego miłosierdzia swego. Strzeżcie się uważać je za waszą własność i
szukać w nich próżnego upodobania. Jeżeli zaś takowych nie otrzymacie,
nie szemrajcie, lecz myślcie, że wam wiele jeszcze brakuje do wysłużenia
ich sobie, że Pan Bóg i tak jest nadto dobry, znosząc was w obecności
Swojej u stóp Swoich. Czekajcie z cierpliwością i z pokorą, aż dopóki
was nie raczy nawiedzić, tak, jak żebrak czeka godziny całe u drzwi
bogacza, dopóki nie otrzyma od niego jakiej malutkiej jałomużny.
XLV.
Bądźcie bardzo skorzy do
oddawania Bogu całej chwały za dobry skutek i za szczęśliwy obrót
spraw, wam powierzonych, i nie przyznawajcie w nich sobie nic, prócz
samych niedokładności, gdyż one wyłącznie są wasze, a wszystko dobre z
Boga, Jemu przeto samemu za nie cześć i wdzięczność się należy. Wyryjcie
głęboko w umysłach waszych tę prawdę, byście o niej nigdy nie
zapominali; wierzcie przy tem, że wszyscy inni z łaską, jakąście wy
otrzymali, byliby lepiej współdziałali od was i nie dopuścili się tylu
błędów, co wy. Odrzucajcie pochwały, jakieby wam dawać chicano, mówiąc,
że się nie należą tak lichemu narzędziu, jakiem wy jesteście, ale
jedynie wielkiemu odwiecznemu robotnikowi, który może, jak zechce,
uderzyć trzciną w skałę i z niej wyprowadzić źródło wód, albo odrobiną
błota przywrócić ślepym wzrok i nieskończoną liczbę cudów czynić.
XLVI.
A gdyby przeciwnie, nie
powiodło się wam w dopełnieniu tego, co wam poruczono, sobie samym
przypisujcie w zupełności to nieudanie się, jako ludziom nieudolnym, na
których roztropność i zdolność wcale liczyć nie można. Strzeżcie się
mocno tego, aby zrzucać winę na drugich, albo wchodzić w szczegółowy
rozbiór tego, coście zrobili, na przekonanie, że nie było w waszej mocy
dać lepszy obrót rzeczom. Takie postępowanie, nazbyt zwyczajne ludziom
nieumartwionym, z niczego innego nie pochodzi, jak z ukrytej pychy,
którą niezdolną jest znieść upokorzenia i wzgardy. Pozwalajcie, jeżeli
tylko temu nie sprzeciwia się sumienie, myśleć ludziom o tej sprawie, co
im się podoba, i przyjmujcie jako bogaty spadek wszelką naganę i
niesławę, jakie stąd na was przyjdą. Nareszcie, choćby wam się zdawało,
że w tem wszystkiem niema żadnej winy waszej, powinnibyście i w tedy z
uległością uwielbiać zrządzenie Boże, przypuszczając, że może dawne
grzechy wasze i zbytnie zaufanie, jakieście mieli w sobie samych,
odwróciły błogosławieństwo Nieba od usiłowań waszych.
XLVII.
Jeżeli przystępujecie do
Komunii świętej sercem, rozpalonem ogniem miłości Bożej, trzeba także,
aby i duch wasz cały był przejęty uczuciem prawdziwej pokory.
Podziwiajcie, że w Komunii Bóg, tak czysty i tak święty, do tego stopnia
posuwa swą dobroć, iż się oddaje stworzeniom tak nędznym, jakiemi wy
jesteście. Zagłębiajcie się, o ile tylko zdołacie, w przepaść waszego
nicestwa, przystępujcie do tej świętości czci najgodniejszej z jak
najwyższem uszanowaniem; a jeżeli podobać się będzie najłaskawszemu
Zbawicielowi, który cały jest miłością w tym Sakramencie, przypuścić was
do Swoich pieszczot, udzielając się wam w obfitości swoich słodyczy,
nie zwalniajcie się w uszanowaniu dla Jego Majestatu nieskończonego;
zawsze stójcie na waszem miejscu, to jest, w uczuciu zależności i
nicości waszej; niech jednak poczuwanie się do nędzy i nizkości nie
ścieśnia wam serca i nie zmniejsza w niczem świętej ufności, jaką mieć
powinniście przy tej uczcie Bożej, -- niech wam służy, przeciwnie, do
powiększania waszej miłości ku Bogu, który tak się zniża, że podaje się
na pokarm dla dusz waszych.
XLVIII.
Pełni miłości, uprzejmości i uczynności, miejcie
zawsze wnętrzności miłosierdzia dla bliźnich waszych i źródło
niewyczerpane słodyczy i serdeczności dla nich; ze świętą chciwością
chwytajcie wszelką sposobność, aby im być użytecznymi, ale niech to
będzie zawsze dla podobania się Bogu. -- Uczęszczajcie starannie intecyę
waszych uczynków, aby usunąć z niej wszelką próżność i miłość własną i
do Boga samego odnosić wszystkie dobre, co robicie. Powinniście być
mocno przekonani, że uczynek dobry, ukryty i wiadomy jedynie Bogu
przynosi wam korzyść nieocenioną, a przeciwnie uczynek z winy waszej
rozgłoszony traci prawie całą swoją wartość, jako owoc podziobany od
ptactwa.
XLIX.
Zbawienną bojaźń, jaką
mieć powinniście, żeby Boga nie obrażać, łączcie z westchnieniem w
duchu do Niego (na widok nieustannego niebezpieczeństwa, upadku), aby
was raczył w dobroci Swojej Bożej zachować od tak wielkiego
nieszczęścia. I to jest właśnie ów błogosławiony jęk duszy, tak
zachwalony przez Świętych, za którym idzie czuwanie nad sobą, pilność,
by wszystko, co robicie, dobrze robić, zagłębianie się w prawdach
Bożych, pogarda rzeczy doczesnych, modlitwa serca, doskonale oddalenie
się od wszystkiego, co nie jest Bogiem, jednem słowem, jest w nim źródło
prawdziwej pokory i ubóstwa ducha; używajcie go zatem często i niech
wam stanie się, ile możności, rodzajem ciągłej modlitwy.
L.
Chory, który gorąco pragnie przyjść
do zdrowia, stara się jak najusilniej unikać wszystkiego, co zdrowiu
szkodliwe, boi się nadużywać najzdrowszych pokarmów i zastanawia się
przy każdym kawałku, czy mu nie zaszkodzi; tak samo i wy, jeżeli
szczerze pragniecie być wyleczeni ze smutnej choroby pychy i jeżeli
wzdychacie rzeczywiście za kosztownym darem pokory, powinniście
nieustannie czuwać nad tem, aby nic nie robić i nic nie mówić, coby jej
było przeciwne. Dlatego trzeba, żebyście zawsze dobrze rozważali czy to,
co chcecie robić, jest zgodne z pokorą, lub jej przeciwne, jeżeli
zgodne, róbcie je z ochotą, a jeżeli przeciwne, odrzucajcie je jak
najzupełniej.
LI.
Co jednak najmocniej pociągać
was powinno do rozmiłowania się w pokorze, to przykład Boskiego
Zbawiciela naszego, który powinniśmy mieć ciągle przed oczami naszemi w
Ewangelii swojej: ,,Uczcie się odemnie, żem cichy i pokornego serca". I
istotnie, jak zauważył św. Bernard, niema takiej pychy, którejby pokora
tego Boskiego Mistrza nie była w stanie wyleczyć. Można powiedzieć z
największą prawdą, że właściwie On sam jeden tylko się uniżył i
upokorzył. Kiedy nam się zdaje, że my to czynimy, to prawdę mówiąc, my
się nie uniżamy, ale stawiamy się na naszem miejscu i kładziemy się w
rzędzie, jaki się nam przynależy, gdyż, będąc lichem stworzeniem,
obciążonem może tysiącem nieprawości, nic nam się innego nie należy, jak
nicość i kara wieczna. Ale Chrystus Pan nasz Zbawiciel, uniżając się,
prawdziwie nieskończenie się uniżył, bacząc na najwyższą wysokość, jaka
Mu się należy. On, Bóg wszechmocny, Istota nieskończona i nieśmiertelna,
Pan i Rządca wszechrzeczy, stając się człowiekiem słabym, zdolnym
cierpieć, śmiertelnym i posłusznym aż do śmierci, przywiódł się do
ostatniej nędzy i do najzupełniejszego ubóstwa. On, który w Niebie jest
weselem i uszczęśliwieniem Aniołów i Świętych, chciał się stać
człowiekiem boleści i przyjąć na siebie, kiedy był między nami,
wszystkie nędze ludzkie. On, który jest Mądrością niestworzoną i
początkiem wszelkiej mądrości, pozwolił, aby Go miano za pozbawionego
rozumu. On, święty Świętych i sama Świętość, chciał być uważany za
grzesznika i za złoczyńcę. On, którego wielbi w Niebie liczba
nieprzeliczona duchów błogosławionych, chciał umrzeć wzgardzony na
krzyżu. On wreszcie sam z siebie Dobro najwyższe, chciał cierpieć
wszelkiego rodzaju nędze. Po takim przykładzie pokory cóż powinniśmy my
robić -- my, którzy jesteśmy popiół i proch. A pamiętając jeszcze, żeśmy
nadto nikczemni grzesznicy, czyż może być jakie upokorzenie, którebyśmy
za ciężkie dla siebie poczytywać mogli?!
LII.
Rozważajcie także nad
przykładami Świętych starego i nowego testamentu. Izajasz, ten prorok,
tak cnotliwy i tak gorliwy, wyznawał przed Bogiem, że nic czystego w nim
niema i że jego własne sprawiedliwości, to jest, jego dobre uczynki, są
jakoby chusty plugawe. Daniel, którego Pan w Ezechielu przedstawia jako
świętego, zdolnego powstrzymać przez modlitwy swoje gniew Boży, kiedy
mówił do Boga, stawał przed Nim jako człowiek obciążony nieprawościami,
którego twarz powinna ciągle płonąć od zawstydzenia i hańby. Święty
Dominik, ten cud niewinności i świętości, tak był pełny pogardy siebie
samego, iż mu się zdawało, że ściągnie niebłogosławieństwo Boże na
miasto, przez które miał przechodzić, i dlatego, nim do niego wszedł,
padając na ziemię, ze łzami w oczach wołał: ,,Panie zaklinam Cię przez
Twoją najmiłosierniejszą dobroć, abyś nie patrzał na grzechy moje i nie
rozciągał gniewu swego nad tem miejscem dlatego, że ja do niego
wchodzę". -- Święty Franciszek, który przez czystość swego życia
wysłużył nosić w sobie obraz Chrystusa Pana ukrzyżowanego, wierzył jak
najmocniej i wyznawał, że był największym grzesznikiem na świecie, i to
przekonanie było tak mocno utkwione w jego duszy, że nikt nie byłby w
stanie mu je odjąć. A na dowód tego, co mówił, przytaczał, iż jest
pewny, że gdyby Pan Bóg te łaski, któremi go obdarzył, był dał
ostatniemu z ludzi, człowiek ten byłby ich daleko lepiej użył i nie
byłby tak niewdzięczny, jak on. Inni Święci uważali się za niegodnych
pokarmu, jaki im dawano, powietrza, jakiem oddychali, odzieży, którą
nosili. Inni uważali za wielki cud miłosierdzia Pana Boga, że ich cierpi
na ziemi i że ich nie wtrąca do piekła. Inni dziwili się temu, że ich
ludzie znosili na świecie i że wszystkie stworzenia nie zbierają się
razem, aby ich wytępić i zniweczyć. Nakoniec wszyscy Święci mieli w
obrzydzeniu godności, pochwały i zaszczyty, i dla wielkiej pogardy, jaką
mieli dla siebie wzdychali za upokorzeniami i zniewagami. Czyż wam się
zdaje, że macie więcej rozumu, światła i świętości od nich? A jeżeli
nie, dlaczegóżbyście za ich przykładem nie mieli stać się malutkimi w
oczach własnych? dlaczegóżbyście nie mieli, jak oni, szukać całej
rozkoszy waszej w świętej pokorze?
LIII.
Abyście rośli coraz więcej w tej cnocie i
aby się oswoić z upokorzeniami i w nich sobie upodobać, będzie wam
bardzo pożyteczną rzeczą, gdybyście sobie wyobrażali, i to często, jakie
zniewagi i ciężką jaką wzgardę, któreby was spotkać mogły, i gdybyście
się wprawiali w duchu, przezwyciężając wszelki wstręt naturalny do
przyjęcia ich jako zadatek wielkiej łaski, jako znaki niewątpliwe
miłości Pana Jezusa i jako prawdziwe środki do uświęcenia waszego. Może
być że, aby dojść do tego, zmuszeni będziecie ciężko walczyć; ale nie
traćcie odwagi, trwajcie w tej walce szlachetnie, aż dopóki pychy waszej
i jej oporu nie przełamiecie i nie uczujecie w sobie mocnego
postanowienia, aby z radością cierpieć dla miłości Chrystusa Pana.
LIV.
Niech żaden dzień nie minie, w
którymbyście nie mieli czynić sobie wyrzutów, jakieby najwięksi wasi
nieprzyjaciele robić wam mogli nie na to, żeby je przed sobą wymawiać,
ale na to, aby przez nie utrzymywać siebie zawsze w poniżeniu i
upokorzeniu. Gdybyście wśród burzy jakiej gwałtownej pokusy uczuli
poruszenia niecierpliwości i wewnętrznego utyskiwania, że Pan Bóg w taki
sposób was doświadcza, oburzcie się sami na siebie, że jesteście
jeszcze tak pełni pychy, i mówicie do siebie: Jakim sposobem tak podli i
nędzni grzesznicy, jak my, mogą się uskarżać na to utrapienie? Czyliśmy
nie zasłużyli na kary nieskończenie większe? Czyż nie wiemy, o tem, że
wzgarda i cierpienie to prawdziwy chleb dla duszy naszej? że Pan daje
nam ten chleb jako kosztowną jałmużnę, aby nas wydobyć z naszej nędzy i
niedostatków naszych? Czyż nie powinniśmy go przyjmować z
dziękczynieniem? Kto go nie przyjmuje, nie jest godzien, a kto
przyjąwszy, porzuca go później, wystawia się na to, że może mu będzie
odebrany i dany innemu, coby go lepiej użył od niego. Pan chciał was
podnieść do godności Swoich ulubionych, prawdziwych uczniów
Kalwaryi,--chcieliżbyście przed małoduszność nie przyjąć tej walki? Bez
walki niemasz wieńca, bez dziennej pracy nikt zapłaty nie bierze.
Czyniąc sobie takie i tym podobne wyrzuty, ożywiać będziecie waszą
gorliwość i przejmować się pragnieniem życia wśród cierpień, pogardy i
upokorzeń, na wzór życia Zbawiciela naszego.
LV.
Choćbyście bardzo spokojnie znosili pogardę
i przeciwności, niech wam się nie zdaje, żeście już zdobyli sobie
pokorę niewzruszoną i zwycięską; może to być nic innego, jak uśpienie
pychy, co często się zdarza; przy pierwszej zręczności obudzi się i
rozpocznie znowu swoje straszne spustoszenie w duszy. Bądźcie przeto
zawsze na baczności, trwajcie w pracy około poznania siebie samych,
uciekajcie zawsze od zaszczytów, kochajcie się zawsze w upokorzeniach.
Tym sposobem, jeżeliście już otrzymali bogate dziedzictwo pokory,
uzbrójcie się przeciwko niebezpieczeństwu utracenia jej, gdyż trzeba się
ciągle upokarzać, aby nie stracić tego drogiego skarbu.
LVI.
Aby sobie przyjść w pomoc do
nabycia tej łaski, bierzcie sobie Najświętszą Pannę za waszą
pośredniczkę i wspomożycielkę. Święty Bernard mówi, iż Ona się
upokorzyła więcej, niż wszystkie inne stworzenia; najdoskonalsza wśród
nich, miała się za najniższą przez najgłębszą pokorę Swoją. -- Przez to
zadziwiające upokorzenie ściągnęła na siebie pełność łask i stała się
godną być Matką Bożą. Jest Ona przytem i Matką miłosierdzia i litości,
której nikt jeszcze nie wzywał napróżno. Rzućcie się z ufnością na
macierzyńskie Jej łono, zaklinajcie Ją, by wam wyjednała cnotę, która
Jej była tak drogą, i nie wątpcie, że was wspomoże, że ją wam uprosi u
Tego, który podwyższa pokornych, a poniża pysznych; a mając taką władzę
u Syna Swego, będzie z pewnością wysłuchaną. Uciekajcie się do Niej we
wszystkich waszych uciskach, a mogąc u Syna wszystko uprosić, we
wszystkich waszych pokusach niech będzie waszą ucieczką, waszem
wsparciem i waszą pociechą. Główną jednak łaską, o którą Ją prosić
macie, niech będzie pokora; poznawajcie prośbę o nią, dopóki jej nie
otrzymacie. Nie bójcie się Jej naprzykrzać; Ona lubi to naprzykrzanie
się, gdy idzie o zbawienie dusz waszych i o to, abyście się stali
milszymi Jej Boskiemu Synowi; a w końcu, aby Ją tem mocniej zniewolić do
tego, aby się przychyliła do żądania waszego, proście Ją przez Jej
pokorę, przez którą otrzymała godność Matki Bożej, i zarazem proście Ją
przez to Jej Boskie macierzyństwo, które było owocem niewypowiedzianym
Jej pokory.
LVII.
Polecajcie się także Świętym, którzy
szczególniej tą wielką cnotą jaśnieli, jak to: Świętemu Michałowi
Archaniołowi, który był pierwszym pokornym, jak Lucyfer pierwszym ze
wszystkich pysznych; świętemu Janowi Chrzcicielowi, którego świętość
była tak wielką, iż go brano za Mesyasza, a on się uważał za niegodnego
rozwiązywać rzemyki u trzewików Jego: świętemu Pawłowi, temu Apostołowi
uprzywilejowanemu, który był porwany aż do trzeciego Nieba, gdzie
słyszał tajemnice Boże, a tak małe miał rozumienie o sobie, iż się
uważał za najmniejszego z pomiędzy Apostołów, za niegodnego nazywać się
Apostołem; nietylko, ale miał się za nic, mówiąc o sobie: ,,Niczem
jestem"; świętemu Grzegorzowi Papieżowi, który więcej rozbił starań w
tym celu, aby nie zostać papieżem, niż ludzie światowi, chciwi
wywyższenia, robią, aby dojść do pierwszych dostojeństw; świętemu
Aleksemu, który wolał we własnym domu swoim, cierpieć wzgardę i zniewagi
od sług swoich, niż być od nich służonym i szanowanym; świętemu
Alojzemu Gonzadze, który z radością zrzekł się panowania i przeniósł nad
świetność władzy życie pokorne i umartwione, wreszcie polecajcie się
tylu innym Świętym, którzy świecą w dziejach Kościoła pokorą swoją.
Miejcie ufność, że wszyscy ci pokorni słudzy Pańscy chętnie wstawią się
za wami w Niebie, aby mieć w was naśladowników swej pokory.
LVIII.
Nareszcie w częstem przystępowaniu do
spowiedzi i do Komunii św. znajdziecie najobfitszą pomoc, aby się
utrzymać w praktyce pokory. Spowiedź, w której odkrywamy przed
człowiekiem sobie podobnym najskrytsze i jak najmocniej zawstydzające
nędze nasze jest największym aktem upokorzenia, ustanowionym w Kościele
przez Chrystusa Pana. Komunia święta, w której przyjmujemy Boga, który
stał się człowiekiem i wyniszczył się z miłości ku nam, jest cudowną
szkołą pokory i środkiem najskuteczniejszym do jej nabycia. Czyż możecie
wątpić o tem, że Chrystusa Pan nie udzieli wam tej przechwalebnej cnoty
wtedy, kiedy Jego serce przenajświętsze, to serce tak słodkie, tak
pokorne, to ognisko miłości i miłosierdzia, spoczywa w chwili Komunii
św. niejako na waszem sercu, i kiedy wy Go tę łaskę prosicie z całej
gorącości pragnienia waszego? Przystępujecie , ile tylko raz będzie
mogli, do tego czcinajgodniejszego sakramentu z potrzebnem
przygotowaniem, a znajdziecie w Nim mannę ukrytą, która się daje tym
jedynie, którzy jej szukają z upragnieniem.
LIX.
Zresztą nie zrażajcie się trudnościami, na
które natraficie w praktykach, wam przedstawionych, ani oporem, jakiego
sami w sobie doświadczacie. Strzeżcie się mówić, jak lękliwi uczniowie
Jezusowi: ,,Twarda to mowa, któż słuchać jej może?", bo ręczę wam, że
wszystkie gorycze, których z początku doświadczać będziecie, zmienią się
wkrótce w słodycz i w pociechę niewymowną. Wytrwałość w tych
ćwiczeniach uwolni was od tysiąca udręczeń ducha i wleje taki spokój do
serc waszych, w których dusza zaczyna już cieszyć się błogą
szczęśliwością, zgotowaną dla niej w Niebie na wieki. A przeciwnie,
jeżeli przez małoduszność nie zechcecie używać tych środków koniecznych,
aby stać się prawdziwie pokornymi, będziecie żyć w ciągłym niepokoju, w
ciągłych troskach i trwodze, staniecie się nieznośnymi dla siebie i dla
drugich i wystawicie się na wielkie niebezpieczeństwo utraty wiecznego
zbawienia, a przynajmniej z pewnością zamkniecie przed sobą bramę do
doskonałości, bo przez nią sami tylko pokorni przechodzą. Tą bramą
właśnie jest pokora. Niech was przeto ożywi święty zapał, aby wam już
nic nie zdołało odebrać odwagi. Podnieście oczy w górę i wejrzycie na
Chrystusa, który dźwigając krzyż swój, wskazuje nam drogę pokory i
cierpliwości, którą szło tylu Świętych, królujących z nim teraz w
Niebie, zaprasza was, przynagla was, byście szli w ślady tych wiernych
naśladowców cnót Jego. Wejrzyjcie na Aniołów świętych, pałających
pragnieniem zbawienia waszego, jak was zaklinają, byście szli tą drogą,
jedynie pewną, jedynie zdolną was doprowadzić do Nieba, na zajęcie
miejsc, które utracili zbuntowani aniołowie przez pychę. Wejrzyjcie na
te tłumy nieprzeliczone Świętych, którzy wielkim głosem wołają, że do
niezmiernej chwały, jaką się ciesz, doszli jedynie przez upokorzenia i
cierpienia. Widząc, że już zaczynacie onych pragnąć, radują się,
przyklaskują wam i zaklinają was, byście w tych pragnieniach nie stygli i
nie przygłuszali ich w sobie. Uzbrójcie się więc w siłę i w męstwo, aby
się wziąć bez zwłoki do tego wielkiego dzieła. Przypominajcie sobie
uroczyste zobowiązania przy chrzcie świętym uczynione, i drżyjcie na
samo wspomnienie niewierności świętym obietnicom, Bogu uczynionym.
Nadewszystko pamiętajcie na wyraźne słowa Chrystusa Pana: ,,Królestwo
niebieskie gwałt cierpi i gwałtownicy je porywają". Błogosławieni
będziecie i tysiąc razy błogosławieni, jeżeli przyjmiecie te rady i
jeżeli weźmiecie sobie za główne staranie ćwiczyć się w pokorze i
zasłużyć na chwałę w wieczności.
LX.
Nakoniec nie zapominajcie nigdy o
słowach Boskiego Mistrza do uczniów swoich wyrzeczonych, zalecających
im, ,,aby się uważali za sługi nieużyteczne wówczas nawet, kiedy
dopełnią wszystkiego, co im rozkazano". Tak i wy, skoro z największą
ścisłością wykonacie te wskazówki, powtarzajcie sobie: ,,Słudzy
nieużyteczni jesteśmy". Bądźcie przekonani mocno, że nie waszą siłą, ani
waszą zasługą się to stało, ale jedynie przez łaskę i nieskończone
miłosierdzie Boże. Bogu składajcie nieustanne dzięki i to z najżywszem
uczuciem i z głębi serc waszych za to wielkie dobrodziejstwo Jego.
Proście codziennie, aby wam raczył zachować ten skarb nieoceniony aż do
tej ostatniej chwili, w której dusze wasze, wyzwolone z więzów ciała,
będą mogły swobodnie wzlecieć na łono swego Stwórcy, aby się radować na
wieki chwałą, zgotowaną dla pokornych. Amen.
Złota książeczka o praktyce pokory przez Kardynała Pecci obecnie Leona XIII, Warszawa 1902 rok, 4- 51 str
Złota książeczka o praktyce pokory przez Kardynała Pecci obecnie Leona XIII, Warszawa 1902 rok, 4- 51 str

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz