EXTRA ECCLESIAM SALUS NON EST"
W ŚWIETLE NAUKI ŚW. AUGUSTYNA
KS. DR JAN CZUJ
Zdanie to było niejednokrotnie w ciągu wieków
kamieniem obrazy dla innowierców, a częstokroć nie rozumieli go i może dziś nie
rozumieją katolicy. Jest ono tak starem, jak starym jest Kościół, a w formie
podanej w nagłówku: "Extra Ecclesiam salus non est" datuje się od św.
Cypriana (1), uzasadnienie zaś i
pogłębienie jego treści zawdzięczamy św. Augustynowi (2). Ponieważ Chrystus jeden założył Kościół i przezeń
jedynie wskazał drogę do zbawienia, przeto prosty stąd wypływa wniosek, że
Kościół jest instytucją, niezbędnie potrzebną do osiągnięcia zbawienia, co
uważane negatywnie, pokrywa się z twierdzeniem: Poza Kościołem nie ma zbawienia
– Extra Ecclesiam salus non est (3).
Poza Kościołem można mieć wszelakie korzyści doczesne,
a nawet w duchownych uczestniczyć obrzędach, lecz do zbawienia to nie
wystarczy, gdyż ono jest tylko w Kościele, założonym przez Chrystusa (4). Warunkiem nieodzownym dostąpienia zbawienia jest
tedy życie w Kościele, lecz nie w granicach Kościoła tylko, ale w jedności z
nim i miłości (5).
Z tego przekonania wypływają przepiękne porównania,
jakimi się Augustyn posługuje. I tak, przyrównuje Kościół do arki Noego, w
której znaleźli ocalenie przed wodami potopu tylko ci, którzy się w niej schronili,
wszyscy inni poginęli. – Po przyjściu na świat Chrystusa zbawić się mogą tylko
ci, którzy się znajdą w granicach Kościoła przezeń założonego (6).
Kościół jest świątynią, w której Bóg wysłuchuje, poza
nią nie masz wysłuchania na żywot wieczny (7); jest "ową świętą górą, która wzrosła z maleńkiego kamienia,
według widzenia Daniela, burząc królestwa ziemi – i tak się rozrastająca, że
napełnia całą ziemię (Dan. II, 35). Ktokolwiek by znajdował się poza tą górą,
niech nie żywi nadziei, iż będzie wysłuchany na żywot wieczny" (8).
Najpiękniejsze bezsprzecznie jest porównanie Kościoła
z ciałem Chrystusa – toteż Augustyn w ślad za św. Pawłem najżywszych,
najwspanialszych dobiera barw, by odmalować w całości obraz mistycznego ciała
Chrystusowego – jak nazywa Kościół. Chrystus jest głową – Kościół ciałem. – Kto
przyjmuje chrzest, staje się członkiem mistycznego organizmu. Przynależność ta
do Chrystusa i Kościoła jest metafizyczną, fizyczną i prawną – kto przeto do
tej całości nie należy – o zbawieniu marzyć nie może (9).
Dwie są głowy rodzaju ludzkiego: Adam, praojciec,
fizyczną, Chrystus duchową – i jak co do ciała wszyscy ludzie pochodzą od Adama
i na wszystkich przeszedł grzech praojca, tak przez Chrystusa wszyscy rodzą się
duchowo i przezeń tylko dostępują usprawiedliwienia i zbawienia. I jak nie ma
człowieka, któryby co do ciała nie pochodził od Adama, tak nie może być nikogo,
kto by się mógł duchowo odrodzić poza Chrystusem (10). Dwie również wszyscy posiadamy matki: Ewę, z której
wzięliśmy ciało i Kościół, który nas odradza duchowo (11). A więc dwie mamy pary rodziców: Adam i Ewa, dając
nam życie doczesne, rodzą nas na śmierć; Chrystus i Kościół, dając nam życie
duchowe, odradzają nas na życie wieczne (12).
Poza tymi rodzicami nie ma życia w ogóle (13). "Non habebit Deum Patrem, qui Ecclesiam noluerit habere
matrem" – zdanie, które się stało hasłem dla przyszłych pokoleń w walce z
heretykami i schizmatykami, powtarza św. Doktor za Cyprianem (14).
Tak zresztą uczyć i wierzyć musiał nie tylko Augustyn,
ale każdy, kto uznawał Kościół za jedyną instytucję, powołaną do prowadzenia
ludzkości ku zbawieniu i wyposażoną we wszystkie środki do osiągnięcia tak
wzniosłego celu – przyznać to musi każdy protestant, chcący choć czasem uchodzić
za bezstronnego (15).
Jeżeli tedy poza Kościołem nie ma zbawienia, to
wszyscy, którzy do Kościoła nie należą, muszą iść na potępienie – powie ktoś,
słysząc tak stanowcze i na pierwszy rzut oka bezwzględne orzeczenie Augustyna.
W gruncie rzeczy nie jest tak źle.
Za genialnym teologiem był Augustyn i orlim swym wzrokiem
dość daleko sięgał w zbawcze plany i wyroki Boże, by go można posądzać czy to o
pośpiech, czy o przesadę w kwestii tak ważnej, jak kwestia zbawienia. Mimo
świadomości swej wartości intelektualnej, Augustyn był człowiekiem pokornym i
chętnie przyjmował uwagi, jak sam wyznaje w jednym z listów do św. Hieronima (16), a trudno przypuścić, by się nie znalazł ktoś, kto by
się przeciwstawił tej nauce, gdyby ją rozumiano tak, jak wskazują pozory lub
gdyby nie uwzględniano motywów, z jakich wypływała.
Że twierdzenie "Extra Ecclesiam salus non
est" powtarzane bardzo często w najrozmaitszych odcieniach, wypływało z
najgłębszego przekonania Augustyna, świadczą o tym jego niestrudzone wysiłki
celem przywiedzenia donatystów do upamiętania i skłonienia ich do powrotu na
łono Kościoła (17).
Roznamiętnienie i upór schizmatyków wystawiały
cierpliwość wielkiego biskupa Hippony na ciężką próbę i niemal żadnej nie
rokowały nadziei. Wobec tego nie pozostawało nic innego, jak odwołać się zasadniczo
do niechybnego sądu Bożego i kary wiecznej, czekającej niepoprawnych
grzeszników – a więc przede wszystkim heretyków i schizmatyków. Postępowanie
tedy błędnowierców, którzy poza Kościołem szukali drogi do zbawienia, było
powodem, iż często i z naciskiem podkreślał zdanie: "Poza Kościołem nie ma
zbawienia".
Błędnowiercami byli obok donatystów różni heretycy,
występujący na widownię w różnych epokach działalności Augustyna. Manichejczycy
gardzili Kościołem, odrzucali Pismo św. i tradycję, a popisywali się
ezoteryczną filozofią religii, powierzchowną, udaną ascezą wywierali znaczny
wpływ na ludzi łatwowiernych, nieuświadomionych o ich rzeczywistej wartości. Ich
błędom przeciwstawiał Augustyn jedyną i najpewniejszą drogę przez Chrystusa i Jego
Kościół (18).
Jeszcze silniejszy wyraz tej myśli, że droga do
zbawienia wiedzie jedynie przez Kościół katolicki, dał Doktór w polemice z donatystami,
a to dlatego, iż oni z pośród ówczesnych sekciarzy najwięcej mieli pozorów,
przemawiających za tym, że w ich łonie jedynie przechowało się niefałszowane
chrześcijaństwo, tym więcej, że w zasadniczych rzeczach zgadzali się z
katolikami. Naiwnych mogła ujmować rzekoma świętość donatystów, bo przecież
wyklinali z pośród siebie grzeszników, przynajmniej w teorii (19). Wielu z władców świeckich sprzyjało odszczepieństwu,
wszystkich zaś prześcignął w nienawiści do Kościoła Julian Apostata, który
usiłował wyzyskać błędnowierców przeciw katolikom, tych poniżając, a tamtych obsypując
przywilejami (20).
Toteż nic dziwnego, jeżeli w takich warunkach biskup
katolicki tej miary, co Augustyn, na którego liczyli okoliczni biskupi, patrząc
na nieokiełzane niczym szaleństwa kacerzy – nie mógł milczeć i musiał wystąpić
stanowczo, stawiając kwestię na ostrzu miecza. Tym się tłumaczy pewnego rodzaju
rygoryzm u niego posunięty aż do zaprzeczenia możności zbawienia poza
Kościołem. Zaraz jednak uwzględnić należy to, że Augustyn walczył z herezją i
schizmą, nie jako teoretyk, nie mający pojęcia o życiu praktycznym, ale jako
gorliwy i troskliwy biskup, który codziennie własnymi oczami patrzył na
nadużycia i wybryki sekciarzy. Zastrzega się wprawdzie często, że występuje
tylko przeciw błędnej nauce, a nie przeciw osobom (21), ale niemożliwą jest dlań rzeczą ustrzec się
zaakcentowania moralnej nędzy błędnowierców, tym bardziej, że to mu ułatwia
walkę z fałszywymi założeniami. Augustyn bowiem jest mocno przekonany, że nie ma
kacerza, któryby błądził tylko w teorii przeciw artykułom wiary, a nie wykraczał
równocześnie w praktyce przeciw dobrym obyczajom (22). Manichejczyków znał Augustyn jak nikt inny, bo przez
9 lat był ich zwolennikiem (23); tu też
znajomość znakomicie mu posłużyła do sparaliżowania zgubnych wpływów tych chełpliwych
i obłudnych ascetów, dopuszczających się w rzeczywistości haniebnych występków.
By wykazać różnicę między obyczajami katolików, a ich obyczajami, napisał w r.
388 dwie rozprawy: De moribus Ecclesiae catholicae i De moribus
Manichaeorum (24). Zdaniem Augustyna
z porównania tego każdy snadnie wysnuje wniosek o moralnej wartości jednych i
drugich (25). Manichejczykom stawia
Augustyn bardzo ciężkie zarzuty, tak co do wiary, jak i co do obyczajów; nawet
tak zwani "wybrani" pośród nich dopuszczają się czynów karygodnych,
tak dalece, iż trzeba by o tym pisać całe tomy, by je wyliczyć (26). Jednym słowem całe postępowanie heretyków zmuszało
Augustyna do stanowczego potępienia ich doktryny i jej następstw – a nie mógł
temu lepszego dać wyrazu, jak przez postawienie zasady: Extra Ecclesiam
salus non est (27).
Wiele również przyczyniła się do akcentowania tej
zasady polemika z donatystami, którzy na zewnątrz gorszymi byli od manichejczyków
i zupełnie nie przebierali w środkach, byle dokuczyć katolikom i szerzyć schizmę
choćby pałką i pięścią (28).
Grozą i zemstą zatrzymywali zwolenników w łonie sekty,
a katolikom przeszkadzali nawet w wykonywaniu praktyk religijnych (29). Urządzali formalne wyprawy na świątynie i
posiadłości katolickie, przy czym niejednokrotnie nie obeszło się bez tortur i
krwi rozlewu (30). Jeden zwłaszcza odłam
donatystów, tzw. "circumcelliones" – istni rozbójnicy, stanowili
przednią straż i dopuszczali się szalonych zbrodni na rachunek swych
protektorów, duchownych sekciarzy, którzy tego wrogiego ruchu byli sprężynami (31). Ponieważ donatyści powoływali się często na cechę
świętości swej sekty, jako główny probierz prawdziwości ich kościoła, przeto
Augustyn oprócz ogólnikowych i sumarycznych oskarżeń przytacza całe szeregi
konkretnych zarzutów, świadczących o tym, że donatyści nie tylko nie odznaczają
się świętością życia, jako wykwitem wzniosłych zasad, ale nadto popełniają i
tolerują u siebie wszelkiego rodzaju nadużycia.
Fatalnym w skutkach zasadom – o ile je zasadami nazwać
można – heretyków i schizmatyków przeciwstawia Augustyn tę cechę Kościoła
Chrystusowego, która najłatwiej wpada w oczy, tj. jego powszechność czyli
katolickość. Sekciarze oderwali się od całości, zasklepili się w małym zakątku
Afryki, zerwali z tradycją i stanęli do walki z całym katolickim światem – a co
dziwniejsze – i w rozterkę ze samymi sobą, bo co innego głoszą, a co innego
czynią (32). Czy wobec tego może być mowa
o osiągnięciu zbawienia tam gdzie nie ma odpowiednich ku temu środków, przede
wszystkim środków najszerzej pojętych, tj. miłości i jedności, bez których nie
ma ani odpuszczenia w tym życiu, ani zbawienia w przyszłym (33).
Podaliśmy w najkrótszych zarysach tło, na jakim się
rozgrywała walka i motywy, jakie skłaniały Augustyna do tak rygorystycznego
pojmowania kwestii zbawienia. Zaznaczyliśmy jednak wyżej, że rygoryzm ten nie
jest tak bezwzględnym, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. I istotnie tak
jest. Augustyn nie wyklucza bezwzględnie możności zbawienia poza Kościołem. Aby
to twierdzenie pogodzić z poprzednim, należy u św. Doktora odróżnić teorię od
praktyki. W teorii, gdy idzie o zasady, Augustyn głosi nieugięcie zdanie: Extra
Ecclesiam salus non est; w praktyce natomiast, gdy wchodzi w grę sprawa
zbawienia jednostek, okazuje się człowiekiem nader wyrozumiałym i wspaniałomyślnym.
Nie wynika z tego jakaś chwiejność czy niestałość w zapatrywaniach, bo zasady
tej trzymał się od samego początku walki z donatystami, o czym świadczy np.
"Psalmus contra partem Donati" z r. 393 (34), w którym z wielką miłością i słodyczą zwraca się do
błędnowierców, wykazując im zgubne skutki odłączenia się od Kościoła, jedynego
źródła łaski, i nawołując ich do rychłego powrotu. Zapewne, że silniej
akcentował teoretyczną zasadę, gdy został biskupem, bo jako pasterz diecezji
więcej poczuwał się do odpowiedzialności za całość zasad katolickich. Mimo to
jednak i wtedy nigdy nie zaprzeczał możności zbawienia poza Kościołem w
poszczególnych wypadkach. Skąd to wiemy? Wiemy to z oświetlenia przez Augustyna
stosunku innowierców tzn. heretyków i schizmatyków do Kościoła. Heretycy i
schizmatycy, odłączając się od Kościoła, nie zrywają z nim całkowicie, bo
pozostaje wiele rzeczy, które ich jeszcze z nim wiążą, jak np. chrzest, symbol
wiary i inne sakramenty; zrywają zaś w pierwszym rzędzie jedność i zgodę (35). Augustyn nie zaprzecza przedmiotowej wartości
sakramentów i ich ważności po stronie heretyków i schizmatyków – owszem, nawet
wyraźnie o niej mówi; natomiast jako główną przeszkodę w oddziaływaniu
sakramentów poza Kościołem, podnosi brak odpowiedniego usposobienia u tych,
którzy je przyjmują (36).
Wina błędnowiercy, przyjmującego sakrament, w stopniu
swym zależy od stopnia jego świadomości, z jaką go przyjmuje, nie zostając w
łączności z Kościołem, jedynym prawnym właścicielem sakramentów (37).
Wielki Doktor Kościoła zachodniego nie zaprzecza
możności dobrego usposobienia poza Kościołem, chociaż czyni to ostrożnie i z
pewnymi zastrzeżeniami, które zresztą są całkiem uzasadnione.
Gdzie nie ma prawdziwej wiary, tam żadna z cnót nie ma
istotnego gruntu, na którym by się ostać mogła. Z wiary ma wypływać ta
najpiękniejsza z cnót – miłość, bez której nawet wiara nie zbawia; a nie ma
miłości bez jedności i łączności, przede wszystkim duchowej, bo sama zewnętrzna
nie wystarcza (38).
Z tego wynika, jak Augustyn wspaniale z Kościoła
widzialnego wyprowadza Kościół niewidzialny, czyli połączenie (communio)
tych, którzy czy to w Kościele, czy poza Kościołem w dobrej wierze żyją, według
najszczerszego swego przekonania (39).
Z tego również punktu widzenia należy patrzeć i na
stosunek błędnowierców do Kościoła; tych dzieli Augustyn na dwie kategorie, tj.
formalnych i materialnych czyli błądzących świadomie i nieświadomie. Wszystkie
tedy rygorystyczne wyrażenia odnoszące się tak do możności zbawienia, jak i
ważności sakramentów poza Kościołem, stosują się do heretyków i schizmatyków formalnych, tj. zdających sobie sprawę ze
swego postępowania. Posądzanie Augustyna o brak tolerancji (40) nie ma najmniejszego uzasadnienia, jak również zarzut
ekskluzywności katolickiej moralności i rygorystycznego pojmowania kwestii
zbawienia. Tak mogą sądzić ci, którzy albo nie czytali Augustyna, albo
czytając, nie chcieli rozumieć (41).
Jakkolwiek według Augustyna poza Kościołem nie ma
Ducha Świętego, – to przecież łaska Boża mimo to może oddziaływać i na
odszczepieńców w kierunku nawrócenia. Oderwanych od Kościoła przyrównuje św.
Doktór do połamanych gałęzi, które mogą jeszcze zrosnąć się w jedno z
życiodajnym pniem (42). Dopóki żyją, nie
można zupełnie wątpić o ich zbawieniu, bo i względem ich niezmierzonym jest
miłosierdzie Boga (43). Wielkości tego
miłosierdzia i cierpliwości Bożej doznał Augustyn na sobie samym, jak mało kto
i tyle musiał złamać przeszkód na drodze do nawrócenia, czemu wspaniały wyraz
dał w Wyznaniach – że trudno przypuścić, iżby później zapomniał o tym i
stał się nieubłaganym dla błądzących w wierze, zwłaszcza zrodzonych i wychowanych
poza Kościołem (44). Augustyn przyznaje,
że niejednokrotnie nawet najgorsi heretycy mogą działać w dobrej wierze (45). Nie może jednak być zbawiony ani usprawiedliwiony
ten, kto poznawszy Kościół, czy to z lektury ksiąg świętych, czy po jego
cechach lub w inny sposób, mimo to zerwał z nim łączność lub zerwanej łączności
nie nawiązał (46).
Według Augustyna możliwym jest usprawiedliwienie,
zasługujące na żywot wieczny, dokonujące się w duszy człowieka bez zewnętrznej
pomocy, wtedy mianowicie, gdy ta zewnętrzna pomoc i widzialne środki są dlań
niedostępnymi. Dobre usposobienie, "recta dispositio" w wypadku extremae
necessitatis zastępuje sakrament chrztu; w ten sposób np. zbawił się łotr
na krzyżu (47). Przekonywująco dowodzi
wielki biskup Hippony, że od początku rodzaju ludzkiego, a raczej od obietnicy
Odkupiciela, objawiał się Chrystus różnymi sposobami ludzkości, i w każdym
czasie byli tacy, którzy weń wierzyli; byli tacy już w erze patriarchalnej od
Adama do Mojżesza; byli zwłaszcza wśród narodu wybranego, a nie brakło ich i
wśród pogan. Co z tego wynika? Oto, że Bóg nigdy nie skąpił łaski swej i środków,
wiodących do zbawienia – a odmawiał ich tylko tym, którzy z własnej woli i winy
stali się ich niegodnymi (48).
Widzimy tedy z tego krótkiego przedstawienia sprawy,
iż Augustyn bardzo roztropnie pojmuje kwestię zbawienia – nie potępia z góry
nikogo – jest wyrozumiałym na słabości ludzkie – i zasadę: "Extra
Ecclesiam salus non est" w ten sposób i w tym znaczeniu głosi, iż każdy ze
spokojnym sumieniem na nią zgodzić się może.
X.
Dr Jan Czuj
–––––––––––
Artykuł
z czasopisma: "Przegląd Teologiczny". Kwartalnik naukowy. Rocznik
III. 1922. We Lwowie. NAKŁADEM TOW. "BIBLIOTEKA RELIGIJNA", ss. 205-215. (a)
(Pisownię
nieznacznie uwspółcześniono; przypisy poprawiono).
Przypisy:
(1)
Cf. Epist. ad Iubaianum, § 21 (M. P. L. 4, 1123); Cf. Cypr. Ep. 62, § 4
(ibid. 369).
(2) Cf. Pfeiderer, Die Entwicklung des Christentums. Monachium
1907, p. 90.
(3) De bapt., l. 4, c. 17, § 24 (43, 170); In Io. Evang.
tract. 45, c. 10, § 15 (35, 1726); Ep. 141, § 6 (33, 579); Ep. 173, § 6
(33, 7551).
(4) Sermo ad Caesar. Eccl. plebem, § 6 (43, 695): "Extra
Ecclesiam catholicam totum potest, praeter salutem. Potest habere honorem,
potest habere sacramentum, potest cantare Alleluja... potest Evangelium
tenere... fidem habere et praedicare, sed nusquam, nisi in Ecclesia catholica
salutem poterit invenire;... sanguinem fundere potest, coronam accipere non
potest".
(5) S. 125, § 6 (38, 694): "Ab unitate noli recedere, si non vis
immunis esse ab ista salute". Ep. 173, § 6 (33, 755 s.).
(6) S. 359, § 8 (39, 1596); Ep. 141, § 5 (33, 579); C. Faust.
Manich., l. 12, C. 14 (42, 262): "Aquae diluvii baptismum
significabant; arca Ecclesiam, vel secundum alios crucem Christi; nam ut arca
fabricata ex ligno fuit, ita crux ex ligno, et per utrumque salus. Rursus
familia Noe arca inclusa significat eos, qui sunt in Ecclesia; qui extra arcam,
eos, qui extra Ecclesiam; et sicut extra arcam nemo salvatus fuit, ita nec
salus est extra Ecclesiam". Cf. D. C. D. XVI. 26, 27.
(7) En. in. ps. 130, § 1 (37, 1704): "Quisquis praeter templum Dei
oraverit Deum non auditur ad illam pacem supernae Jerusalem, etsi exauditur ad
quaedam temporalia, quae Deus et paganis donavit".
(8) En. in. ps. 42, § 4 (36, 478); En. in. ps. 98, § 14 (37, 1270); Ep.
173, § 6 (33, 755 s.).
(9) De pecc. mer. et rem., l. 3, c. 4, § 7 (44); De unitate
Ecclesiae, c. 19, § 49 (43, 428 s.) ibid. c. 2, § 2 (43, 392): "Utique
manifestum est, eum, qui non est in membris Christi, christianam salutem habere
non posse".
(10) S. 293, § 9 (38, 1333); Ep. 157, c. 3, § 11 (33, 678): "Sicut
non invenitur homo, qui praeter Adam carnaliter generetur, sic non invenitur
homo, qui praeter Christum spiritualiter regeneretur".
(11) En. in ps. 126, § 8 (37, 1673).
(12) S. 22, c. 10, § 10 (38, 154): "Parentes, qui
nos genuerunt ad mortem, Adam et Eva; parentes, qui nos genuerunt ad vitam,
Christus et Ecclesia". Ep. 157, c. 3, § 11-14 (33, 678 s. s.); Cf. C.
litt. Petil., l. 3, c. 10 (43, 353 s.).
(13) Ep. l57, c. 3, § 12 (33, 679); Ep. 187, c. 9, § 30 (33, 843 s.).
Cf. P. Capistran Romeis, Das Heil des Christen ausserhalb der wahren Kirche
nach der Lehre des hl. Augustin. Paderborn 1908, str. 94 n.
(14) S. 4. ad catech., c. 13; Cf. Cypr., De unitate Ecclesiae, §
6 (4, 502): "Habere non potest Deum Patrem, qui Ecclesiam non habet
matrem".
(15) Cf. Harnack, Dogmengeschichte, III 4. Tübingen
1910, str. 145 s.
(16)
Ep. 82 c. 4, § 31 (33, 289). Budującą jest pokora Augustyna wobec Pisma św. Cf. Ep. 147, c. 1, § 2 (33, 597); c. 16, §
39 (33, 614); c. 23, § 54 (33, 622); Ep. 148, c. 4, § 15 (33, 628); Ep. 193, c.
4, § 10 (33, 873).
(17) Cf. De gestis cum Emer., § 12 (43, 706).
(18) Ep. 118, c. 3, § 21 (33, 442); c. 5, § 32 (33,
447).
(19) C. epist. Parmen.,
l. 3, c. 1, § 1 (43, 81 s.): "illi filii mali, qui non odio iniquitatum
alienarum, sed studio contentionum suarum infirmas plebes iactantia sui nominis
irretitas vel totas trahere, vel certe dividere affectant, superbia tumidi,
pervicaria vesani, calumniis insidiosi, seditionibus turbulenti; ne luce
veritatis carere ostendantur, umbram rigidae severitatis obtendunt, et quae in
Scripturis sanctis salva dilectionis sinceritate et custodita pacis unitate, ad
corrigenda fraterna vitia mordaciori curatione fieri praecepta sunt, ad sacrilegium
schismatis et ad occasionem praecisionis usurpant...".
(20) C. litt. Petil., l. 2, c. 83, § 184 (43,
315 s.).
(21) C. Cresc., l. 3, c. 5, § 5 (43, 498): "O scelus, o
portentum, non sicut ait quidam, in ultimas terras exportandum (Cicero, act. 1.
in Verr.), sed potius extra omne coelum et omnes terras, si fieri possit,
abigendum. Non te ipsum dico, quem correctum volo, sed hunc errorem, a quo te
corrigi cupio". Cf.
Ep. 78, § 8 (33, 271).
(22) De bapt., l. 4, c. 20, § 27 (43, 171):
"Si quis dicat, quia haereticus est, non potest hoc solum esse, quin et
alia consequantur; carnalis est enim et animalis, ac per hoc et aemulus sit
necesse est, et animosus, et invidus" etc.
(23) De moribus Manich., l. 2, c. 19, § 68 (32,
1374).
(24) M. C. L. 32, 1300 ss.
(25) Retract., l. 1, c. 7, § 1 (32, 79 s.).
(26) De mor. Manich., l. 2, c. 19, § 67 (32, 1373 s.); c. 19, §
68 (1374); c. 19, § 70 (1374); De mor. Eccl. cath., c. 35, § 78 (32, 1343); C. Faust. Manich., l.
20, c. 6 (42, 371); l. 22, c. 80 (42, 453); S. 50, c. 9, § 13 (38, 332); C. 6,
§ 9 (38, 330) etc.
(27) Dlatego w błędzie jest W. Thimme, gdy pisze: "Das «extra
Ecclesiam nulla salus» kennt Augustin übrigens nicht". – Augustins
geistige Entwicklung in den ersten Jahren nach seiner Bekehrung 386-391. Berlin 1908, p. 230.
(28) C. litt. Petil., l. 2, c. 14, § 33 (43,
268); C. Cresc., l. 3, c. 44, § 48 (43, 522); c. 43, § 47 (43, 521); Ep.
29, § 12 (33, 120).
(29) C. Cresc., l. 3, c. 48, § 53 (43, 525);
Ep. 185, § 18 (33, 800 s.).
(30) C. litt. Petil.,
l. 2, c. 14, § 33 (43, 268); Contra Gaudentium, l. 1, c. 22, § 25 (43,
720) etc.
(31) Contra Gaudentium, l. 1, c. 28, § 32 (43, 725); c. 31, § 36
(43, 728); C. litt. Petil., l. 2, c. 83, § 184 (43, 315); Brevic.
collat., III d., c. 11, § 21 (43, 635); Ep. 105, § 3 (33, 397);
"circumcelliones" charakteryzuje dobrze: Ferrère, La
situation religieuse de l'Afrique romaine depuis la fin du IV siècle
jusqu'à l'invasion des Vandales (429). Paryż 1897, str. 151 n.;
Monceaux, Histoire litteraire de l'Afrique chrétienne, t. 4, str. 158;
S. Optati Milev. De schismate Donatistarum liber IV (ed. Hartez, t. X); C.
Cresc., l. 3, c. 42, § 46 (43, 520 s.).
(32) C. litt. Petil., l. 2, c. 83, § 184 (43, 315); C. Cresc.,
l. 3, c. 66, § 75 (43, 537); c. 3, § 3 (43, 497); Contra Gaudentium, l.
1, c. 20, § 22 (43, 717); Ep. 93, § 3 (33, 322); c. 6, § 20 (33, 321); En. in
ps. 54, § 16 (36, 639).
(33) De bapt., l. 3, c. 16, § 21 (43, 149): "Quodlibet
haeretici et schismatici accipiant, charitas, quae cooperit multitudinem
peccatorum, proprium donum est catholicae unitatis et pacis... Praeter ipsam
tamen esse illa charitas non potest, sine qua caetera, etiamsi agnosci et
approbari possunt, prodesse tamen et liberare non possunt..."; ibid., c.
17, § 22 (43, 150): "Sacramenti integritas ubique cognoscitur, sed ad
peccatorum illam irrevocabilem remissionem extra unitatem Ecclesiae non
valebit. Nec in haeresi aut
schismate constitutum sanctorum orationes, id est, illius unicae columbae
gemitus poterunt adjuvare".
(34) Retract., l. 1, c. 2 (32, 617).
(35) Ep. 93, c. 11, § 46 (33, 343): "Nobiscum...
estis in baptismo, in symbolo, in caeteris Dominicis sacramentis. In spiritu
autem unitatis et vinculo pacis... nobiscum non estis". Cf. De bapt.,
l. 1, c. 13, § 21 (43, 120 s.); S. ad Caes. eccl. pleb., § 6 (43, 694);
En in ps. 83, § 7 (37, 1060); Contra Gaudentium, l. 1, c. 22, § 25 (43,
720 s).
(36) Ep. 87, § 9 (33, 301): "Privatam hominum impietatem
detestamur in schismate, baptismum vero Christi ubique veneramur". Cf. Ep. 89, § 7 (33, 312); De bapt., l. 4, c.
15, § 22 (43, 168). Gdy jest mowa o ważności sakramentów poza Kościołem, należy
to rozumieć przede wszystkim o chrzcie, o którym Augustyn "explicite"
pisze.
(37) C. Cresc., l. 2, c. 16, § 19 (43, 477). De
bapt., l. 1, c. 2, § 3 (43, 110).
(38) De bapt., l. 3, c. 17, § 22 (43, 150):
"Nec in haeresi aut schismate constitutum sanctorum orationes, id est,
illius unicae columbae gemitus poterunt adjuvare; sicut nec intus positum
possunt, si adversum se ipse per vitam pessimam teneat debita peccatorum".
(39) Cf. Schwane, Dogmengeschichte 2. Freiburg Br.
1895, str. 654.
(40)
Co w nieskończoność powtarzają protestanci np. Böhringer, Aurelius Augustinus, Bischof von Hippo.
Stuttgart 1877, str. 419. Eucken, Die Lebensanschauungen der grossen Denker,
7. Lipsk 1907, str. 238.
(41) Cf. Eucken, ibid., str. 239. Pisze tendencyjnie: "Auch der
Gehalt der Moral leidet Schaden durch jene Allgewalt der Kirche und die
Alleinherrschaft ihrer Zwecke. Die Moral erscheint nicht als ein
selbstständiges und an sich wertvolles Reich, sondern als eine Summe von
Einrichtungen der Religion und – da Religion und Kirche hier zusammen gefallen,
der kirchlichen Ordnung. So gibt es sittlich gute Handlungen im wahren Sinne
nur innerhalb der katholischen Kirche: Den Nichtkatholiken nützen auch die aufopferndsten
Liebeswerke nicht, sind sie doch, weil ausserkirchlich, auch aussergöttlich und
daher überhaupt keine gute Werke".
(42) S. 200, c. 3, § 4 (38, 1030); C. Cresc., l. 2, c. 12, § 14
(43, 474).
(43) Contra Gaudentium, l. 1, c. 22, § 25 (43, 720 s.):
"Quamdiu in hoc corpore vivitis, spes nobis aliqua de vobis datur...
quamdiu in hac carne vivitis, de vobis desperare non possumus..."; De
bapt., l. 1, c. 17, § 26 (43, 123 s.); ibid., l. 4, c. 14, § 21 (43, 167):
"De conversione autem nullius desperandum est, sive foris, sive intus
constituti, quamdiu patientia Dei ad poenitentiam eum adducit...". Cf. Rom. II, 4.
(44) En. in ps. 64, § 6 (36, 776 s.); C. ep. Manich. fundam., c.
2, § 2; c. 3, § 3 (42, 174).
(45) Ep. 93, c. 1, § 2 (33, 322); c. 3, § 10 (33, 325 s.).
(46) En. in ps. 30, s. 2, § 8 (36, 244); Cf. E. Commer, Die
Katholicität nach dem heil. Augustinus.
Breslau 1873, str. 84 n.
(47) C. Cresc., l. 2, c. 9, § 11 (43, 472 s.).
(48) Ep. 102, c. 12, § 15 (33, 374, 376); Ep. 175, c.
3, § 4 (33, 760 s.); D. c. D. XVIII, 47. In
Io. Evang. tract. 45, § 9 (35, 1722); S. 11, § 3 (38, 99); De catech. rud.,
c. 17, § 26 (40, 330).
(Przyp. red Ultra montes).
© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMXV, Kraków 2015