niedziela, 31 maja 2020

X. Rafał Trytek: Kazanie na Zesłanie Ducha Świętego, wygłoszone 4 czerwca 2017 r.

X. Rafał Trytek: Kazanie na Zesłanie Ducha Świętego, wygłoszone 4 czerwca 2017 r.


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen!



         Oto drodzy wierni Katolicy jest dzień, w którym świętujemy Zesłanie Ducha Świętego, który, jak naucza nas Pan Jezus, w dzisiejszej Ewangelii ze św. Jana, jest tym, który został posłany, ażeby po widomym odejściu Chrystusa - Wniebowstąpieniu, ażeby był On pocieszycielem dla Apostołów, ale także po to, ażeby przypominał On wszystkie słowa Pana Jezusa. Taka jest szczególna rola Ducha Świętego po Wniebowstąpieniu Pana Jezusa. Duch Święty ma to szczególne zadanie i Duch Święty jest Trzecią Osobą Trójcy Przenajświętszej, jest Miłością, która łączy Boga Ojca z Bogiem Synem i jest Miłością, która łączy Boga Syna z Bogiem Ojcem. Spodobało się Panu Bogu objawić tajemnicę Trójcy Przenajświętszej dopiero poprzez Pana Jezusa, dopiero poprzez Zesłanie Ducha Świętego. I stąd też Kościół święty katolicki z jednej strony jest zachowywany przez Ducha Świętego od wszelkiego błędu, jest zachowywany w czystości i nieskalaności nauki, po to, żeby wierni, idąc za Kościołem świętym, mieli pewność zbawienia. Pan Jezus wiedział, że nasze umysły są słabe, że powstanie wielka liczba heretyków, inspirowanych przez księcia tego świata, jak mówił Pan Jezus, że będą inspirowani do błędu, a ciało ludzkie jest słabe, i wola jest słaba, są liczne namiętności, co powoduje, że herezje i błędy raz po raz powstawały. 

Widzimy, w czasie trwania historii bez liku, od pierwszych herezji ebionitów czy też żydujących, którzy uważali, że Stary Testament się nie skończył, po dzisiejszą apostazję modernistyczną. Ale zawsze też Kościół święty katolicki sprzeciwiał się herezji i zwalczał herezję. Po tym można rozpoznać Kościół katolicki, prawdziwy Kościół katolicki, że zachowuje Wiarę katolicką niewzruszoną, nienaruszoną, integralnie katolicką, ale też zwalcza i potępia wszystkie błędy i herezje. I widzimy, kiedy dzisiaj, po śmierci Piusa XII, nie mamy już Papieży, którzy zwalczaliby modernizm, mamy za to pseudopapieży, którzy nauczają błędów, to widzimy, że pomimo tego jest pewna grupa ludzi, jest grupa duchownych, biskupów, którzy głoszą prawdziwą, nieskażoną naukę katolicką, którzy nie idą na układy z duchem tego świata, z heretykami, którzy potępiają z całą mocą i z całą siłą wszelkie herezje, wszelkie błędy, które zwalczają zbawienie, które fałszują naukę katolicką, i którzy z całą mocą potępiają również wszelkie układy z heretykami, z modernistami, z błędnowiercami. I tam, gdzie przepowiada się Słowo Boże, słowa Pana Jezusa, niezniekształcone, niesfałszowane, tam, gdzie potępia się herezje, tam jest Kościół katolicki. Nie wystarczy samemu dla siebie zachowywać prawdy Wiary katolickiej, tak jak to robią często indultowcy czy też Bractwo św. Piusa X. Trzeba też z całą mocą potępiać błędy, żeby ludzie wiedzieli, co jest złem, żeby ludzie wiedzieli, co jest złem najgorszym. Bo najgorsze nawet zboczenie obyczajowe nie jest tak złe, jak zboczenie w kwestii doktrynalnej, jak sfałszowanie nauki Jezusa Chrystusa. I jest wyrazem naturalnego miłosierdzia i miłości bliźniego, jeśli nauczamy Prawdy katolickiej, jeśli protestujemy przeciwko fałszowaniu słów Jezusa Chrystusa. Tam, gdzie się to robi, tam jest Kościół katolicki, tam jest niewzruszona Wiara, tam działa również Duch Święty, który jest Duchem miłości, który przenika Kościół, który naucza, który chroni Kościół od błędu, od popadnięcia w złe rzeczy. Pod wpływem Ducha Świętego Apostołowie wyszli z wieczernika i rozgłaszali wszystkie słowa Chrystusa w językach tym, którzy się zgromadzili, którzy byli przestraszeni, którzy nie wiedzieli, co począć, którzy nie mieli jeszcze mocy, bo otrzymali tę moc z góry, otrzymali Ducha Świętego. I od tej pory otwarcie i odważnie głosili słowa Jezusa Chrystusa. Jest też taka cecha Kościoła katolickiego, nigdy nie było tak, aby Kościół ukrywał swoje przekonania i swoją doktrynę przed innymi. Zawsze rozgłaszał naukę katolicką, w całej jej rozciągłości, zawsze nauczał jej bez względu na to, czy był czas, czy nie był czas. Jedyne, co robił, to oczywiście dostosowywał nauczanie do możliwości pojmowania przez różnych wiernych. Inaczej głosi się katechizm dzieciom przed Pierwszą Komunią, a inaczej naucza się teologii katolickiej na uniwersytetach. Ale Wiary katolickiej nigdy żaden Papież ani hierarchia katolicka się nie zaparła. Mamy zatem Ducha Świętego, który został nam dany, byśmy nie zwątpili, byśmy nie stracili Wiary Jezusa Chrystusa, byśmy nie uronili żadnego z Jego słów, żadnego z Jego postanowień, żadnego z Jego przykazań i rozkazów. Duch Święty działa ciągle w Kościele katolickim, jeśli chcemy korzystać z darów Ducha Świętego, to musimy w Kościele katolickim pozostać. Poza Kościołem nie ma Ducha Świętego, nie ma działania Ducha Świętego, nie ma tych wspaniałych Jego skutków. Duch Święty został objawiony po to, ażeby cała Trójca Przenajświętsza była dostatecznie czczona. W Starym Testamencie, który był niedoskonały, nie wiedziano wielu rzeczy o Panu Bogu. To dopiero w Nowym Testamencie wiemy, jaki Bóg jest. Nie możemy tego pojąć i nigdy do końca nie zrozumiemy Istoty Boskiej, Istoty Boga, ale wiemy, że Bóg istnieje w Trzech Osobach w Trójcy, wiemy, jak nazywać naszego Boga, wiemy, jak Go czcić, jak być po prostu człowiekiem religijnym. Wiemy, jak czcić prawdziwie Pana Boga. I to jest wielki przywilej dla nas, że możemy czcić Pana Boga tak dokładnie, jak On sobie tego życzy, jak On tego chce, tak, jaka jest Jego święta wola, bo naucza nas tego i przekazuje nam to święty Kościół katolicki. Święty Kościół katolicki zachowujący integralnie całą spuściznę, całe dziedzictwo Jezusa Chrystusa i chroniony przez Ducha Świętego przed popadnięciem w błąd. Jesteśmy na tej Arce Zbawienia, jaką jest Kościół katolicki i musimy bardzo uważać, żeby z niej nie wypaść, żeby nie dać się zwieść głosicielom fałszywego pokoju, fałszywego ekumenizmu, którzy tworzą jedną światową religię bez dogmatów, bez prawdziwych dogmatów, religię bez prawdziwej obyczajowości, prawdziwych obyczajów, gdzie wszystko jest relatywne, gdzie stawia się błąd i Prawdę na jednym poziomie. Musimy się koniecznie odłączyć od takiego światowego kościoła, od ducha tego świata, od tego kościoła, który jest inspirowany przez księcia tego świata i w ostateczności służy temu, aby jak najwięcej dusz odciągnąć od Prawdy, od sakramentów, prawdziwych Sakramentów Świętych, od nauczania naszego Pana Jezusa Chrystusa. Matka Boża jest najlepszą Opiekunką, najlepszą tarczą przed błędami, przed herezjami, jest Pogromicielką wszelkich herezji. Ona nienawidzi grzechu, nienawidzi błędu. Nie może kochać błędu, nie może tolerować błędu. Może tolerować w pewnym sensie i zakresie grzeszników, ale tylko po to, ażeby dać im szansę, by w swoim wstawiennictwie i pośrednictwie ich nawrócić. Tak więc trzymając się Matki Bożej, mając prawdziwe nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny, nie upadniemy w grzechy i herezje, nie popadniemy w obojętność, również nie popadniemy w ducha tego świata. Niech Najświętsza Maryja Panna, którą łączyły tak bliskie relacje z Duchem Świętym, która poddawała się Jego natchnieniom w każdej minucie swego życia, która była przepełniona Duchem Świętym, niech Ona nas strzeże, zachowuje od zła i niech nas nauczy prawdziwego nabożeństwa do Ducha Świętego, prawdziwej mądrości Bożej i prawdziwej katolickiej religijności. 

 


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen! 



Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! 



Niepokalane Serce Maryi, módl się za nami!

 
Za: http://tenetetraditiones.blogspot.com/2017/06/x-rafa-trytek-kazanie-na-zesanie-

Leon XIII. Apostolicae curae – O nieważności święceń anglikańskich

Leon XIII. Apostolicae curae – O nieważności święceń anglikańskich

Z apostolską troską i miłością „Wielkiego Pasterza owiec, Pana naszego Jezusa Chrystusa” (Hbr 13, 20), która przynagla do obdarowywania nią i naśladowania jej dzięki natchnieniu jego łaski, pilnie usiłujemy, podzielić się nią z niemałą częścią chwalebnego narodu brytyjskiego.
O skierowaniu ku nim naszej woli szczególnie świadczył nasz własny list, który poprzedniego roku skierowaliśmy do Brytyjczyków, poszukujących królestwa Chrystusowego w jedności wiary: tenże naród do dawnego z matką Kościołem połączenia wspomniawszy one przywoływaliśmy, i zachęciwszy do upraszania w duszy u Boga szczęśliwego pojednania, usilnie zabiegaliśmy o jego dojrzenie. Wtedy, kiedy bynajmniej niedawno, w tymże okólnym liście o jedności Kościoła miała być mowa, przy czym bynajmniej Anglię mieliśmy na uwadze nie na ostatnim miejscu; przyświecała nam nadzieja, że być może nasze dokumenty zarówno katolikom przyniosą utwierdzenie jak również i spierającym się przeciwnikom przyniosą zbawienne oświecenie. Także i to wyłuszczyć pragnęliśmy, że każdy naród w równej mierze, człowieczeństwo i wielką troskę o zbawienie wieczne wykazuje, to jest że dobroć Brytyjczyków jest nam dobrze znana jak również i łaskawość dla każdego ludzkiego rozumnego wyrazu uczucia. Zatem teraz pragniemy skierować naszą uwagę ku rozważaniu pewnego istotnego problemu, który zresztą w samej rzeczy zawierał się już w przedłożonych przez nas dezyderatach. Albowiem u Brytyjczyków miało miejsce niedawne stosunkowo odstąpienie od centrum jedności chrześcijańskiej, nowy zupełnie ryt święceń kapłańskich został wprowadzony dopiero za króla Edwarda VI, ponieważ był on publiczne zaprowadzony; w wyniku czego miało było zabraknąć prawdziwego Sakramentu Kapłaństwa, który ustanowił Chrystus, podobnie i sukcesji hierarchicznej, co już samo w sobie wynika ze wspomnianego powyżej stwierdzenia, która przecież nie raz miała w dziejach Kościoła istotne znaczenie w utwierdzaniu dyscypliny i stałości.
Przypominamy sobie jednak iż szczególnie w tych ostatnich latach pojawiła się kontrowersja, czy święcenia kapłańskie udzielane w obrządku edwardiańskim, posiadają znaczenie, naturę i skutek sakramentu, potwierdzić lub poddać to w wątpliwość, udało się przecież nie małej ilości pisarzy anglikańskich, jak również i niewielkiej liczbie pisarzy katolickich, i to wcale nie angielskich. Jednych z nich zapewne motywowała chęć przysłużenia się idei kapłaństwa chrześcijańskiego, pragnęli bowiem aby jego podwójnej władzy w ciele Chrystusa nie byli pozbawieni. Innym przyświecała powzięta myśl osiągnięcia pewnego kroku na drodze ku jedności; obojgu więc z nich udało się dojść do przekonania jak się wydaje, na podstawie studiów tego rodzaju prowadzonych już wcześniej, czy też na podstawie nowszych wydań pomników literatury wydobytych z zapomnienia, również i tych ponownie zebranych dzięki naszej własnej inicjatywie jak widać wcale nie nadaremno podjętej. My jednak takie zamysły oraz pragnienia jak najmniej lekceważymy, i jak najbardziej przychylamy się do tych głosów w duchu apostolskiej miłości, sądząc że nic tak nie świadczy na korzyść jak to co w jakikolwiek sposób zbliża do dusz albo oddala winy lub służy pożytkowi. Uznaliśmy więc aby sprawę tę wznowić i potraktować ją ze szczególną życzliwością: tak aby w zdrowej atmosferze dzięki na nowo podjętej roztropnej dyskusji, w przyszłości wszystkie czy też jakieś konkretne wątpliwości zostałyby oddalone.
Papież zachęca do podjęcia głębokich studiów w celu zrozumienia natury kontrowersji
Dlatego więc tej określonej liczbie mężów uczonych i odznaczających się erudycją, których opinie w tej kwestii okazały się rozbieżne, proponujemy przedsięwzięcie spisania swoich twierdzeń właśnie w tych kwestiach: i przesłania nam ich abyśmy je zgromadzili i polecili wespół rozpowszechnić, tak aby cokolwiek z tego co byłoby godne tego aby więcej przyczyniło się do pogłębienia znajomości rzeczy zostało przestudiowane i zbadane. Uznaliśmy też aby w tej kwestii każdy mógł uzyskać odpis ze stosownych dokumentów z archiwów watykańskich czy to z tych które są udostępnione do wglądu czy też z jeszcze niezbadanych; również miałyby być udostępnione odpowiednie akta z prac komisji soborowej zwanej Suprema, które dotąd były zastrzeżone, tak iż nie małej liczbie uczonych mężów z każdej ze stron zostaną one upowszechnione. Tego rodzaju wsparcia poleciliśmy udzielić, również chętnie życzylibyśmy sobie zgromadzić ich na specjalnym kongresie, z których już dwanaście miało miejsce, pod przewodnictwem jednego z Kardynałów Świętego Kościoła Rzymskiego przez nas wyznaczonego, posiadającego specjalne uprawnienia do swobodnej dyskusji. W toku odbytych konferencji, jeden z powstałych z tego zgromadzenia protokołów, Czcigodnym Braciom Naszym Kardynałom polecamy wszystkim ujawnić; albowiem to co każdy w tej sprawie miał do powiedzenia, także i dla nas samych stało się powodem do refleksji.
Taki porządek rzeczy obecnie domaga się dogłębnego, rozpatrzenia zarówno z powodu skomplikowanej materii zagadnienia do której wyłuszczenia zamierzamy teraz przystąpić mając na uwadze pytania jakie pojawiły się w tej kwestii, które to w stosownym miejscu na wstępie były zasygnalizowane, jak również chodzi także o podjęte inicjatywy Stolicy Apostolskiej, których realizacja i wprowadzenie w życie, trwale i od podstaw zaiste będzie też rozważana. Dlatego, najpierw należy rozpatrzyć szczególnie te dokumenty, które wydali nasi Poprzednicy, zwracając się w modlitewnej prośbie do królowej Maryi, powierzając szczególnie troskę doprowadzenia do pojednania Anglikanów z Kościołem. Albowiem Juliusz III Kardynała Reginalda Polo, rodowitego Anglika, wielce zasłużonego, mianował swoim przybocznym legatem i wyznaczył mu zadanie jakby swojemu aniołowi miłości i pokoju, powierzając pełnomocnictwa czy też mandat do podejmowania działań z wyłączeniem obowiązujących norm kanonicznych, które następnie Paweł IV potwierdził i ogłosił. Dzięki czemu łatwo zrozumieć wagę omawianych tu dokumentów, należy zatem traktować je tutaj jako podstawę, jednakże nie można rozpatrywać ich wybiórczo i w oderwaniu od tej konkretnej sprawy ale jedynie względem szczegółowych kwestii, które w sobie zawierają. Na mocy pełnomocnictw przyznanych legatowi apostolskiemu od tych Papieży, została uwzględniona Anglia jak też i panująca w niej religia, jednak normy postępowania obowiązujące tego przez nich mianowanego legata nie dotyczyły, ani też wcale nie należy się w nich doszukiwać czegoś co w szczególności mogłoby mieć jakiekolwiek znaczenie w ogólnym pytaniu o to czego miałoby brakować do ważności święceń kapłańskich, ale powinny dotyczyć wyłącznie ostrożnego rozpatrywania kwestii święceń kapłańskich w tym królestwie, co zostanie tu w odpowiednim miejscu wyłożone. To samo, wynika zresztą z natury i rangi tychże dokumentów, stąd również jest jasne, że coś innego nie byłoby miane na względzie, co do tych okolicznościach które konieczne są do zaistnienia ważności sakramentu święceń kapłańskich, i o tym poniekąd napominany był też legat, przez tegoż męża którego nauka jaśniała jeszcze podczas Soboru Trydenckiego.
Autorytet papieży i praktyka udzielania powtórnych święceń świadczy o nieważności święceń anglikańskich
Tego się ściśle trzymając, nie trudno przecież dostrzec, że w listach Juliusza III do legata apostolskiego, podpisanych dnia 8 marca 1554 r., wymienione było, że ci pierwsi, którzy je zgodnie z rytem prawowicie otrzymali, w swoich święceniach zostają zachowani, podczas gdy o tych którzy nie dostąpili święceń kapłańskich, stwierdzone zostało że mogliby, jeżeli znaleźliby się godni i zdatni, ich dostąpić. Albowiem pewnie zostało stwierdzone, że faktycznie było tak iż, dwojaki był status tych mężów: ci z nich którzy prawdziwie otrzymali święcenia kapłańskie, zwłaszcza że to albo jeszcze przed odstępstwem Henryka, albo jeśli po tym fakcie i od szafarzy chociaż nie wolnych od błędu, jednak zachowujących zwyczaj rytu katolickiego; z kolei inni którzy zostali promowani według Rytuału edwardiańskiego, i z tej przyczyny mogliby dopiero zostać dopuszczeni do święceń, ponieważ przyjęli święcenia nieważne. Nie było także innego równie jasnego stanowiska Papieży, jak to nadzwyczaj wyraźnie potwierdza list jego legata, z dnia 29 stycznia 1555 r., który udziela swoich pełnomocnictw biskupowi Norwich. I to wszakże jeszcze bardziej należy mieć na uwadze, co ten sam list, który był wydany przez Juliusza III, mówi o swobodnym używaniu papieskich pełnomocnictw, także i w tej kwestii co do której urząd konsekracji, odejmuje z obrządku i nie zachowana jest forma przyjęta w Kościele; a mowa tu wyraźnie o tych którzy zostali konsekrowani według rytu edwardiańskiego, ponieważ prócz tej formy i formy katolickiej nie było wówczas żadnej innej w Anglii.
To wszelako jeszcze bardziej staje się jasne gdy wspomni się poselstwo które Filip i Maria monarchowie, za namową kardynała Polo, do Rzymu do Papieża wysłali w styczniu 1555 r. Rzecznicy królewscy, trzej mężowie wielce wybitni i odznaczający się wszelką cnotą, pośród których był Tomasz Thirlby, biskup Elien, przedstawili Papieżowi postulat, w sprawie warunków w jakich się mają sprawy religii w tym królestwie, aby pogłębić znajomość sprawy, i domagali się od niego aby zatroszczył się o to i ustanowił legata do tegoż królestwa w celu pojednania go z Kościołem, aby miał udział w tym i to zaaprobował: w tym celu Papieżowi dostarczono wszelkie pisane dokumenty które były potrzebne, w części były to również dokumenty w pierwszym rzędzie dotyczące nowego rytu święceń. Natychmiast Paweł IV po odprawieniu poselstwa z wszelkimi honorami, w tejże sprawie dokumenty w gronie niektórych kardynałów dogłębnie przedyskutował, i po starannym namyśle wydał list Praeclara carissimi opieczętowany dnia 20 czerwca tegoż roku. W którym to dokumencie znajduje się pełne potwierdzenie stanowiska Pawła IV w kwestii dotyczącej święceń, gdzie tak jest postanowione: ci którzy przyjęli święcenia duchowne… od kogoś innego niż od biskupa który udzielił im ich zgodnie z rytem i godnie… mają je ponownie otrzymać. Jacy to byliby ci biskupi którzy udzielaliby święceń niezgodnie z rytem i niegodnie, dosyć już wskazują powyżej wspomniane dokumenty, które zawierają w sobie pełnomocnictwa w tej sprawie udzielone przez legata: ci mianowicie którzy otrzymali sakrę biskupią, tak samo jak i inne święcenia, które zostały im udzielone: bez zachowania formy zwyczajowo przyjętej w Kościele, albo nie została zachowana forma jak również i intencja Kościoła, jak o tym wspomniany legat napisał do biskupa Norwich. Ci więc nie w inny sposób przyjęli święcenia jak tylko według nowego rytu, także ich sprawie zgromadzeni na posiedzeniu kardynałowie poświęcili wiele uwagi. I nie należy również pominąć miejsca z tejże papieskiej encykliki wszystko podsumowującego, gdzie wraz z innymi piastującymi urzędy wymienieni są ci których święcenia jak i urzędy kościelne są przez nich de facto nieważnie zajmowane. Nieważne bowiem otrzymanie święceń jest tym samym co brak mocy prawnej [spełnianych przez posiadających je] aktów jak i brak ich skutków, a więc w oczywisty sposób są one pozbawione znaczenia, jak wskazuje to już sama ich nazwa („nullitas”) i potoczne określenie; szczególnie że to samo co odnosi się do święceń dotyczy również i urzędów kościelnych, co wynika z pewnych (ex certis) świętych kanonów, które uznawały za nieważne [urzędy i godności] nabyte w sposób wadliwy. Nie tylko stąd wnosić można wątpliwość co do ważności święceń biskupów, o których mówić można jako o wyświęconych według rytu i godnie, zgodnie z myślą wyrażoną przez Papieża, w tym dokumencie ale i w innym, który wydany został niedługo potem, dnia 30 października, w formie brewe: i także tam, Postanowiliśmy – powiada – dla spokoju sumienia, aby tego rodzaju wątpliwości rozwiązać, odnośnie tych którzy trwając w schizmie zostali wyświęceni, nasze rozumienie tej kwestii i zamiar w tymże naszym liście wyraziliśmy dlatego dla większej jasności w tej kwestii, zasięgnąwszy rady uznaliśmy za stosowne, orzec że nie można uznać za wyświęconych według rytu i godnie tych biskupów i arcybiskupów którzy nie zostali wyświęceni i konsekrowani według formy Kościoła (non in forma Ecclesiae). Która to deklaracja, nie inaczej jak właśnie do obecnie zaistniałej w Anglii sytuacji się odnosi, to jest do Ordinale eduardianum, należałoby zwrócić uwagę że nic bardziej pewnego w tej kwestii nie wydał Papież prócz tych ostatnich dokumentów, w których, zamierza i rozwiać wątpliwości i dać radę na uspokojenie sumień. Te poszczególne dokumenty i postanowienia Stolicy Apostolskiej nie inaczej też rozumiał legat, i tak też je w duchu posłuszeństwa wiary przyjął, to samo również uczyniła królowa Maria i ci którzy razem z nią podjęli trud aby religię i instytucje katolickie do poprzedniego stanu przywrócić.
Autorytety Juliusza III i Pawła IV, które przywołaliśmy jawnie ukazują początki norm postępowania (disciplina), które nieprzerwanie już od ponad trzech wieków, były zachowywane, tak iż święcenia w rycie edwardiańskim, były miane za niedopełnione i nieważne, o której to dyscyplinie szczególnie zaświadcza wielka liczba święceń, w tym także udzielonych w Rzymie, które były częstokroć w całości drugi raz powtarzane w rycie katolickim. W zachowaniu tejże dyscypliny zawiera się słuszne stanowisko. Jeżeliby ktoś w tej kwestii miał jeszcze wątpliwości niech zważy na sentencję zaczerpniętą z dekretaliów papieskich, która dobrze nadaje się do tej kwestii: Consuetudo optima legum interpres (zwyczaj jest najlepszą wykładnią prawa). Ponieważ w Kościele zawsze było ustalone i potwierdzone, że sakramentu święceń nie godzi się powtarzać, dlatego stało się to tylko z powodu ich nieważności gdyż z innego powodu żadnym prawem nie było możliwe aby taki zwyczaj Stolica Apostolska mogła w milczeniu tolerować. Jednakże w tym przypadku nie tylko tolerowała, ale także potwierdziła i sama uprawomocniła, każdorazowo kiedy w tej sprawie należało wydać sąd. Dwa tego rodzaju przytoczymy przypadki, z pośród licznych których dotyczy bulla Supremam: jeden w roku 1684, dotyczył niejakiego Galla Kalwinisty, drugi w roku 1704, Jana Klemensa Gordona; obaj zostali wyświęceni według rytuału edwardiańskiego. Od początku, po odpowiednim zbadaniu sprawy, konsultorzy w udzielonych przez siebie odpowiedziach wcale niemałej objętości, które zwą się vota, napisali, co można by podsumować w jednej sentencji, w sprawie nieważności święceń: tylko kiedy zachodzi słuszna podstawa, godzi się kardynałom udzielić odpowiedzi – “sprawa zostaje odroczona” (dilata). (W czasach soborów na przełomie XIV i XV w., w różnych sporach kościelnych posługiwano się formułą: “odracza się do rozstrzygnięcia przez sobór” co w praktyce oznaczało odroczenie sprawy ad calendas graecas i było częstokroć nadużywane w celu umorzenia sprawy – przyp. tłum.). Te z kolei protokoły zostały ponownie rozpatrzone a prócz nich zostały poddane pod dyskusję nowe odpowiedzi udzielone przez konsultorów, pytani byli najwybitniejsi doktorzy z Sorbony i Duacen, i nie można było już tutaj zarzucić że tej sprawy nie przebadano jak najbardziej dokładnie i przenikliwie. Także i wówczas należało stwierdzić, że chociaż sprawa dotyczyła samego tylko Gordona, niektórzy konsultorzy oprócz kwestii nieważności jego święceń podnosili również sprawę święceń Parkera, tak iż w konkluzji jest również podniesiona także i ta sprawa, w rezultacie dokument ten dotyczy kwestii nienaruszalności zasad wiary, i tutaj też nie został przytoczony inny powód [do stwierdzenia nieważności święceń] jak brak formy i intencji. Co do formy w której w pełni uzasadniony jest taki sąd, najlepiej nadaje się przykład święceń anglikańskich, ale także razem z nim wiele różnych innych form udzielania święceń, spotykanych pośród różnych wschodnich i zachodnich obrządków. Wtedy to Klemens XI, wobec kardynałów którzy w tej sprawie radzili, tego dnia w czwartek, 17 kwietnia 1704 r., rozstrzygnął: «Jan Klemens Gordon zupełnie w całości przyjmie wszystkie święcenia także sakrę biskupią i święcenia kapłańskie i tak samo jak nie był bierzmowany wpierw przyjmie sakrament bierzmowania». Orzeczenie to odpowiednio rozważane wskazuje iż nie zostało wydane z powodu braku odpowiedniego potwierdzenia w tradycji takich praktyk ale świadczy o ustanowieniu zwyczaju udzielania święceń pod warunkiem jeżeli poprzednie byłyby nieważne (sub conditione). Najwięcej z tego co tutaj zostało poddane pod rozwagę z wypowiedzi Papieża odnosi się w ogólności do wszystkich święceń anglikanów. Na mocy tej ustawy dotyczącej w szczególności, wszelako nie pojedynczej sprawy, a w rzeczy samej wadliwości formy, przez co wadliwość dotyczy na równi wszystkich tych święceń: dlatego ilekroć w podobnej sprawie miałoby się rozstrzygać, tylekroć tenże dekret Klemensa XI miałby być oznajmiany.
Co do tego że tak się rzeczy mają, nie widać aby ktokolwiek w naszych czasach wnosił kontrowersję, albowiem orzeczenie Stolicy Apostolskiej zostało sformułowane już o wiele wcześniej: w dokumentach jak należy sądzić, dość dobrze znanych, i chyba tylko przypadkiem jakiś pisarz katolicki w swojej dyspucie mógłby o ich istnieniu wątpić. Ponieważ jak na wstępie powiedzieliśmy, nic Nam tak bardzo nie przyświeca jak to abyśmy mogli służyć przebaczeniem i miłością ludziom prawego ducha, dlatego poleciliśmy aby Ordinale anglicanum, które jest korzeniem całej tej sprawy, ponownie z jeszcze większą pilnością poddać badaniu.
Istota ważności święceń kapłańskich zawiera się w materii, formie i intencji, których brak w święceniach wprowadzonych przez nowatorów
W rycie każdego sakramentu w sprawowaniu i udzielaniu zgodnie z prawem rozróżnia się pomiędzy częścią obrzędową (ceremonialem) a częścią istotną (essentialem), które przyjmuje się określać jako materię i formę. Wszystkim też jest wiadome, że sakramenty Nowego Przymierza, jako znaki widzialne i posiadające skutek niewidzialnej łaski mają więcej łaski i znaczenia niż sprawiają skutku, a ich skutek [jest praktycznie bardziej pożądany] niż ich znaczenie. (significare quam efficiunt et efficere quam significant). Które to znaczenie powinno istotnie mieścić się w całym obrządku, to jest powinno znajdować się w materii i w formie, szczególnie jednak powinno odnosić się do formy; gdyż materia jest korelatem przez siebie nieokreślanym, i dopiero przez coś innego jest określana. To więc w sakramencie kapłaństwa szczególnie się ujawnia, gdyż składająca się nań materia, na ile tutaj da się ona rozpatrywać, polega na nałożeniu rąk; co jednak nic określonego przez się nie oznacza, które również do innych święceń jak też do bierzmowania jest brane. Już słowa które aż do ostatnich czasów były stosowane u Anglikanów jako forma właściwa święceń kapłańskich, to jest Przyjmij Ducha Świętego (Accipe Spiritum Sanctum), bardzo niewiele znaczą w określeniu święceń prezbiteratu czy też jego łaski i władzy, która w szczególności jest władzą konsekrowania i składania w ofierze prawdziwego ciała i krwi Pańskiej (Sobór Trydencki, sesja XXIII, O sakramencie święceń, kan. 1), tej ofiary, która nie jest tylko samym wspomnieniem ofiary dokonanej na Krzyżu (Sobór Trydencki, sesja XXII, O Ofierze Mszy św., kan. 3.). Forma ta została potem powiększona przez następnie dodane słowa: dla wypełniania urzędu i czynności prezbitera (ad officium et opus presbyteri): co świadczy bardzo dobrze o tym, że sami Anglikanie dostrzegli że pierwsza formuła miała braki i była nieodpowiednia. Dodanie tego, jeżeli nawet mogłoby być uznane za prawomocne znaczenie dla zaistnienia formy, zostało wprowadzone w czasie późniejszym, już po upływie wieku od wprowadzenia Ordinale eduardianum, kiedy zniszczona hierarchia nie posiadała żadnej władzy udzielania święceń. Daremnie także i później dla ratowania tej sprawy zostały umieszczone w tymże Ordinale inne jeszcze modlitwy. Stąd, też, zresztą zaniechano w rycie anglikańskim posługiwania się tą niewystarczającą, jak to już zostało powiedziane formułą, jeden był przeważający argument, mianowicie na podstawie przez nich samych przeprowadzonych konsultacji stwierdzono, że zostało pominięte coś co szczególnie określa godność i obowiązki kapłana w rycie katolickim. Nie jest to więc forma odpowiednia i nie może być wystarczająca do urzeczywistnienia sakramentu, ponieważ to właśnie pomija milczeniem co powinno decydować o jego znaczeniu.
Nowatorski ryt święceń biskupich jest dowodem odrzucenia katolickiej nauki o kapłaństwie i urzędzie biskupa
Podobnie przedstawia się sprawa święceń biskupich. Do formuły: “Przyjmij Ducha Świętego”, dopiero nie mało później dodane zostały słowa: “dla wypełniania urzędu i czynności biskupa” (ad officium et opus episcopi), ale także i ta sprawa jak mówiliśmy, należy sądzić iż przedstawia się inaczej niż w rycie katolickim. Nic tutaj nie pomoże inwokacja we wprowadzającej modlitwie: “Omnipotens Deus”; skoro równocześnie odjęte są słowa określające [biskupów]: “summum sacerdotium”.. Zaiste nic, tutaj nie jest dookreślone, czy biskupstwo jest dopełnieniem kapłaństwa, czy ten urząd jest od kapłaństwa czymś odróżnionym, albo czy jest porównany, jak powiadają do awansu człowieka a nie kapłana, czy posiada skutek czy też nie? Natomiast bez wątpienia sam ten urząd, z ustanowienia Chrystusa, dotyczy święceń kapłańskich, i przewyższa pierwszeństwem prezbiterat, co wyrażone jest w sformułowaniu świętych Ojców zwyczajowo przyjętym w naszym rytuale, określanym terminem “summum sacerdotium, sacri ministerii summa” (pełnia kapłaństwa, pełnia udziału w świętej posłudze). Stąd, ponieważ sakrament święceń kapłańskich i prawdziwe kapłaństwo Chrystusa w rycie anglikańskim zostało wewnętrznie usunięte, także i w udzielaniu święceń biskupich w tym rycie w żaden sposób kapłaństwo nie jest udzielane, w żaden sposób też nie jest rzeczywiście i prawnie udzielane biskupstwo, a tym bardziej to co jest najważniejsze w urzędzie biskupim to jest, wyświęcanie szafarzy do sprawowania i ofiarowania najświętszej Eucharystii.
Zmiany wprowadzone przez nowatorów w katolickim rycie święceń spowodowały, że ryt edwardiański pozbawiony jest ważności
W celu pełnej i odpowiedniej oceny rytu święceń anglikańskich, prócz tego co już po części zostało przedstawione, nic rzeczywiście tak nie jest ważne jak to aby rzetelnie rozsądzić to co zostało publicznie zatwierdzone i ustanowione. Długo należałoby to w szczegółach referować, co nie jest tutaj konieczne, wystarczy wspomnieć przykład z tego wieku [kiedy wprowadzono ryt edwardiański], jakiego ducha byli ci autorzy Rytuału, którzy [jeszcze] w Kościele katolickim, uchodzili za zwolenników nieortodoksyjnej sekty, a którzy potem zrealizowali swoje zamiary. Nade wszystko wiedząc że przekraczają konieczność zachowania ścisłego związku między wiarą a kultem, między lex credendi et lex supplicandi, w szczególności na wiele sposobów zniekształciwszy obrzędy liturgiczne z zamiarem przywrócenia ich do pierwotnej formy, popadli w błędy nowatorów. Dlatego też, w całym Rytuale prawie wcale nie ma otwarcie wymienionej ofiary, konsekracji, kapłaństwa, władzy składania i ofiarowania ofiary, a wszystkie tego rodzaju ślady, które przeważają w modlitwach rytu katolickiego nie tylko zostały po prostu pominięte, ale wręcz zostały usunięte ze szczególnym zamysłem, na co zwrócimy dalej uwagę. Tak więc przez to ukazuje się od początku zawarty w Rytuale charakter i duch, jak zwykło się mówić. Tutaj od samego początku został wprowadzony fałsz, i chociaż jak najmniej miał on pomóc w udzielaniu święceń, to z biegiem czasu, w takiej samej postaci pozostał aby w przyszłości mieć duże znaczenie.
Brak skutków sakramentalnych czynności sprawowanych przez duchownych anglikańskich
Tak więc daremne były czynności tych którzy odtąd od czasów Karola I mniemali iż są dopuszczeni do czegoś w rodzaju składania ofiary i kapłaństwa, ponieważ do niczego takiego Rytuał nie upoważniał, daremne także były wysiłki tej nie małej przecież części anglikanów, którzy w minionych czasach porozumieli się w mniemaniu że mogliby ten Rytuał przywrócić do zdrowej i odpowiedniej postaci, a zrozumiawszy tę myśl tak też postąpili. Próżne, jak mówimy były i są tego rodzaju usiłowania: także i z tej przyczyny, że jeżeli pewne słowa, w Rytuale anglikańskim takim jaki jest teraz, wzajemnie się skonfrontuje, to zupełnie inny jest tam ich sens niż w rycie katolickim. Albowiem raz wprowadzony nowy ryt, jak widzimy, który prawie neguje czy też fałszuje sakrament święceń, i przez co jakby odrzucona jest konsekracja i składanie ofiary, już prawie wcale nie wymaga formuły Accipe Spiritum Sanctum, skoro Duch Święty, wstępuje w duszę w łasce sakramentalnej, i już także nie są potrzebne słowa: “ad officium et opus presbyteri” lub “episcopi”, i tym podobne, które pozostają tylko słowami bez istotnej rzeczy którą ustanowił Chrystus. Wartość tej argumentacji rozumieją doskonale liczni anglikanie, pilnie zastanawiający się nad Rytuałem, któremu zarzucają zafałszowanie, ci którzy na nowo usiłują tenże interpretować, daremnie żywią swoją nadzieję co do wartości i mocy w ten sposób otrzymanych święceń.. Ten następnie argument czy też jeden z nich także traci wartość, sądzą bowiem że wystarczy do prawomocnej formy święceń wezwanie modlitewne: Omnipotens Deus, bonorum omnium largitor, (Wszechmogący Boże, dawco wszelkich dóbr), które znajduje się na początku czynności obrzędowych, chociaż być może i byłoby wystarczające w jakimś rycie katolickim który by Kościół zatwierdził.
Tak więc wewnętrzny brak formy połączony jest z brakiem intencji, która jest równie koniecznie wymagana aby był [udzielony] sakrament. O zamyśle czy intencji, która mianowicie jest czymś wewnętrznym, Kościół nie osądza, natomiast to co zewnętrznie się ujawnia, powinno się w tej rzeczy osądzić. Rzeczywiście jeśli ktoś sprawuje sakrament i wymaganą materię i formę poważnie i zgodnie z rytem zachowuje, o nim samym sądzi się, że bez wątpienia zamierza czynić to co czyni Kościół. Na której to zdrowej zasadzie opiera się nauka, która utrzymuje że jest prawdziwym sakrament [chrztu] czyli to, co posługą ludzką heretyków albo nie ochrzczonych, byleby tylko zgodnie z rytem katolickim było wykonane. Przeciwnie jeżeli ryt zostałby zmieniony taką decyzją, tak że wprowadzony byłby inny, w Kościele nie przyjęty, tak iżby to było przeciwne temu co czyni Kościół i temu co z ustanowienia Chrystusa dotyczy natury sakramentu, wówczas jest jawne, że nie tylko pozbawiony jest intencji wymaganej do sakramentu, ale intencję posiadałby sakramentowi wrogą i przeciwną.
Orzeczenie papieskie w sprawie nieważności święceń anglikańskich i zachęta do nawrócenia na wiarę katolicką
To wszystko długo i wiele rozważaliśmy u Nas wraz z Czcigodnymi Naszymi Braćmi, sędziami najwyższej instancji, któremu to gremium w naszej obecności szczególnie pomógł czwartek, dnia 16 lipca bieżącego roku, we wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. I ci jednomyślnie, przedstawioną już wcześniej Stolicy Apostolskiej sprawę, która w pełni została rozpatrzona i osądzona, postanowili ujawnić, tak aby ponownie postanowienia i protokoły zostały udostępnione i aby cała sprawa w całym świetle, mądrze i sprawiedliwie mogła być dogłębnie rozwiązana. Wszelako najlepiej postąpilibyśmy odraczając wyrok, przez co i lepiej byłoby gdybyśmy go odpowiednio zawiesili aby nie angażować w tej sprawie naszego autorytetu, i raczej bardziej wzywali bożego oświecenia. Tedy po rozważeniu przez Nas, aby ten główny problem, chociaż wedle prawa już osądzony i przez niektórych zaliczony do kontrowersji, której powód właściwie już został odwołany, ze zbocza w przepaść jeszcze bardziej szkodliwego błędu nie runął – albowiem nie mało tych, którzy sądzą, że należy sakramentu kapłaństwa i jego owoców szukać tam gdzie jest ich najmniej – zdało się nam w Panu aby Nasze zdanie wypowiedzieć.
Dlatego w tej właśnie sprawie, wszystkich Papieży Poprzedników dekrety stosownie do tego stwierdzające, w pełni je potwierdzając a nawet niejako naszym autorytetem je ponawiając, z naszej inicjatywy, jako pewną opinię, ogłaszamy i deklarujemy: święcenia dokonane w rycie anglikańskim, były i są nieważne i w każdym wypadku są niebyłe.
To jeszcze pozostaje nam, skoro występujemy w imieniu Wielkiego Pasterza i ducha prawdy, gdyż tak ciężko na rzecz najpewniejszą wskazać, zaapelować do was, którzy święceń i hierarchii dóbr szczerze pragną i poszukują. Albowiem, ci którzy kierowali się gorliwością cnoty chrześcijańskiej, odczytując w duchu wiary Pismo święte, podwajając modlitewne prośby, jednak niepewni i niespokojni, z wahaniem głosu Chrystusa już od dawna usilnie słuchali. Słusznie zatem byli przekonani, że Ów który jest dobry zaprasza ich i pragnie. Aby powrócili do jedynej jego owczarni, dopiero wówczas prawdziwie i szczerze dostąpią dóbr i dostąpią zbawczej pomocy, której szafarzem On sam uczynił Kościół, jako wiekuistego rzecznika swojego odkupienia i namiestnika pośród narodów. Wówczas prawdziwie będziecie w radości czerpać wodę ze źródeł Zbawiciela, jego cudownych sakramentów, stąd wierne dusze żyjące w przyjaźni z Bogiem, po uzyskaniu odpuszczenia grzechów, zostaną dopuszczone do karmienia się niebieskim chlebem i korzystania z jego obrony, a pokrzepione w ten sposób tym bardziej dostąpią udziału w życiu wiecznym. Których to dóbr szczerze pragnącym, oby Bóg pokoju, Bóg wszelkiej pociechy sprawi, że staną się uczestnikami jego uczty i nasyci ich łaskawie. Naszą zatem zachętą i życzeniem pragniemy objąć tym więcej tych którzy pełnią w swoich wspólnotach posługę religijną. Osoby, które z powodu pełnienia tej swojej funkcji przewodzą innym swoją wiedzą i cieszą się szacunkiem, które w sercach kierują się troską o chwałę Bożą i zbawienie dusz, które pragnęłyby czynnie odpowiedzieć na Boże powołanie i być jemu posłusznym niech same dadzą jasny przykład innym. Każdego z radością przyjmie matka Kościół i wszystkim im udzieli wszelkich dóbr i opieki, a gdyby ktoś z pośród nich z powodu swojej szlachetnej decyzji napotkał jakieś trudności, wielkodusznie przygarnie do swojego łona. Tutaj też można z mocą zapewnić, że ich szacunek i honor będzie pośród braci na całym katolickim świecie, gdzie nadzieja i wiara jest żywiona wobec sędziego Chrystusa, a jego nagroda w królestwie niebieskim! My zaś, na ile to będzie w każdym przypadku stosowne, nie zaniechamy zachęcania do pojednania z Kościołem, stąd także pragnęlibyśmy, aby poszczególne osoby duchowne i zakony poszły tym samym śladem. Równocześnie ze względu na niezmierzone miłosierdzie naszego Boga, prosimy wszystkich i zaklinamy, aby starali się wiernie o otwarcie na działanie prawdy i łaski Bożej.
Niniejszy list i to wszystko, co jest w nim zawarte, niech nigdy w żadnym czasie nie zostanie fałszywie zrozumiane w wyniku podstępnego działania czy wykorzystania wbrew naszym intencjom albo jego zafałszowania czy to być może z powodu złej woli notariuszy albo użycia wobec nich przymusu, ale niech zawsze trwale sam będzie argumentem na swoją obronę wobec wszystkich jego sędziów każdego stopnia i godności, którzy niech przy tym wykażą swoją niezawisłość w sądzie, byłoby także bezcelowe i daremne, gdyby ktoś z czyjegoś polecenia lub pod jakimś pretekstem, świadomie czy też nieświadomie usiłował zataić istnienie tego dokumentu z powodu wyrażania przeciwnych do sformułowanych tam poglądów.
Pragniemy aby odpis tego listu, także w postaci drukowanej, jednak podpisany własnoręcznie przez naszego notariusza był opieczętowany przez męża piastującego z urzędu godność kościelną, tak aby wszystko to świadczyło o pełnej zgodności z naszą wolą.
Dane w Rzymie u Świętego Piotra roku Wcielenia Pańskiego 1896, w dniu idów wrześniowych [13 września], w dziesiątym roku Naszego pontyfikatu.
Leon XIII
Podstawa przekładu: SS. D. N. Leonis Papae XIII Allocutiones, Epistolae, Constitutiones, Aliaque Acta Praecipua, vol. VI (1894-1897), Brugia 1900, s. 198-210, opracował F. Rostafiński.
Dodatek: Fragment listu papieża Leona XIII do kardynała arcybiskupa Paryża, François-Marie-Benjamina Richarda de la Vergne z listopada 1896: „naszym zamiarem było wydanie ostatecznego wyroku i definitywne rozstrzygnięcie kwestii najwyższej wagi dotyczącej święceń anglikańskich… Rozstrzygnęliśmy sprawę z pomocą argumentów takiej wagi i wyrażając to słowami o takiej jasności, że jest niepodobieństwem, aby jakaś rozważna i dobrze usposobiona osoba mogła poddać w wątpliwość nasz osąd. Wszyscy katolicy są zobowiązani przyjąć naszą decyzję z najwyższym respektem, jako będącą na zawsze ważną, niewzruszoną i nieodwołalną (perpetuo firmam, ratam, irrevocabilem)” – tekst zamieszczony w Acta Sanctae Sedis, tom 29, s. 664, a cytowany w angielskiej wersja bulli Apostolicae Curae, Catholic Truth Society, London 1968

niedziela, 17 maja 2020

Odmrażanie mózgów - ks. Rafał Trytek ICR

Odmrażanie mózgów

Właśnie przed chwilą Pan premier Rzeczypospolitej Polskiej ogłosił
następny etap "odmrażania gospodarki"- przy zachowaniu reżimu
sanitarnego będzie można skorzystać z usług fryzjerskich albo pójść do
restauracji. Bez wątpienia jest to krok w dobrą stronę. Jednocześnie
pojawiły się statystyki odnośnie liczby zgonów w marcu i kwietniu 2020
roku w Polsce. Okazuje się, że liczba zgonów w tym okresie była mniejsza
niż w marcu i kwietniu 2019 roku w 13 na 16 województw! Ogólnie w
pierwszych miesiącach 2020-go liczba śmierci była w Polsce najmniejsza
od 2017 roku. Złośliwi komentatorzy stwierdzają, że tzw. epidemia SARS
CoV 2 wyszła Polakom na zdrowie. W tej sytuacji pytania zaczynają mnożyć
się jak katoliki, pardon króliki... Dlaczego Światowa Organizacja
Zdrowia pod wodzą pewnego marksisty z Etiopii ogłosiła stan pandemii już
11 marca!? Dlaczego laboratoria na całym świecie prześcigają się w
opracowywaniu szczepionek przeciw wirusowi, który jak się okazuje jest
groźny w bardzo ograniczonym zakresie? Jakie procedury obowiązują przy
określaniu przyczyny zgonu osoby z Covid 19? Czy każda osoba zmarła u
której wykryto koronawirusa liczona jest jako jego ofiara? Czy Bill
Gates "zbawi" świat. Czy wirus naprawdę przedostał się na człowieka od
zwierząt na "mokrym targu" w Wuhan? Skąd wiadomo, że następne mutacje
tego koronowirusa będą groźniejsze? Dlaczego największe restrykcje i
najsurowszy reżim sanitarny obowiązuje w przypadku zgromadzeń o
charakterze religijnym?
I wreszcie ostatnie- po co ta cała MASKArada?

W święto św. Roberta Bellarmina S.I. i dzień objawień Matki Bożej w
Fatimie życzę wszystkim dużo zdrowia- duchowego, psychicznego i
fizycznego!

Z kapłańskim błogosławieństwem,

Zawsze Wasz w Chrystusie ks. Rafał Trytek ICR

środa, 13 maja 2020

Ekskomunika na heretyków, apostatów i ich wspólników Piusa IX


 

Ekskomunika na heretyków, apostatów i ich wspólników


Konstytucji Apostolicae Sedis papieża Piusa IX

KS. JAN NEPOMUCEN OPIELIŃSKI


––––––

Itaque excommunicationi latae sententiae speciali modo Romano Pontifici reservatae subiacere declaramus:

I. Omnes a Christiana fide apostatas, et omnes ac singulos haereticos, quocumque nomine censeantur, et cuiuscumque sectae existant, eisque credentes, eorumque receptores, fautores ac generaliter quoslibet illorum defensores.

Wyklinamy wszystkich odstępców od wiary chrześcijańskiej i wszystkich heretyków razem i każdego z osobna, jakiegokolwiek są imienia i do jakiejkolwiek sekty należą, i tych, co im wiarę dawają, co ich u siebie przyjmują, co ich popierają i ogółem wszystkich, co ich biorą w obronę.

(Papież Pius IX, Konstytucja Apostolicae Sedis z dnia 12 października 1869).

––––

Kanon ten wymienia trzy rodzaje przestępców: I apostatów, II heretyków, III wspólników czyli popleczników jednych i drugich w czworaki sposób scharakteryzowanych: 1) jako takich, co ich naukom wiarę dawają, 2) co ich u siebie przyjmują, 3) co ich popierają, 4) co ich biorą w obronę.

I. Apostaci. Apostazja, wyraz pochodzący z greckiego απόστασις, jest to w ogólności biorąc, podług św. Tomasza, pewne odstępstwo od Boga (retrocessio quaedam a Deo) (Sum. Theol. II. II. q. 12. a. 1). Odstępstwo to może być rozmaite, zależnie od rozmaitych węzłów, jakie człowieka z Bogiem łączą; a ponieważ węzły człowieka z Bogiem łączące czworakie są: tj. wiara, posłuszeństwo przykazaniom Jego, śluby zakonne i święcenia kapłańskie, dlatego i odstępstwa od Boga człowiek w czworaki sposób dopuścić się może: albo przez to, że odstępuje od wiary, albo wykracza przeciw przykazaniom Bożym, albo zrywa śluby zakonne, albo znieważa święcenia kapłańskie. Kto się trzech ostatnich dopuszcza apostazji, ten może jeszcze z Bogiem być połączony za pomocą wiary; kto przeciwnie od wiary odpada, ten zupełnie od Boga odstępuje i zrywa wszystkie węzły łączące go z Bogiem. Dlatego kończy Doktor Anielski: "simpliciter et absolute est apostasia per quam aliquis discedit a fide, quae vocatur apostasia perfidiae". I o tej apostazji jest mowa w powyższym kanonie; o apostazji od ślubów zakonnych i od wyższych święceń kapłańskich będzie później; o apostazji od przykazań Bożych w szczególności nie ma mowy w traktacie o cenzurach, boć ona dokonuje się przez każdy grzech ciężki.

Ażeby ktoś w myśl kanonu był apostatą i w ekskomunikę popadł, potrzebne są następujące warunki:

1) Ażeby wiarę na chrzcie przedtem był przyjął i wyznawał, a potem ją porzucił; bo nie można odstąpić od tego, do czego się jeszcze nie należy: stąd nie jest apostatą ten, co przed przyjęciem chrztu, np. katechumen, wiarę wyznawał i od niej odpadł; nie są apostatami nieochrzczeni, ponieważ do Kościoła nie należąc i jurysdykcji jego nie podlegając, cenzurami karani być nie mogą.

2) Ażeby od wiary chrześcijańskiej jako takiej (a fide Christiana) odpadł, tj. od tej wiary, którą Pan Bóg objawił, a której Kościół katolicki naucza; stąd prawdziwym apostatą może być i ten, co niektóre prawdy chrześcijańskie wyznaje, nie o ile one z objawienia wypływają, lecz o ile je rozumem przyrodzonym pojmuje.

3) Ażeby zupełnie od wiary chrześcijańskiej odpadł to znaczy, całą naukę objawioną, przez Kościół do wierzenia podaną, odrzucił i zupełnie z społeczności chrześcijańskiej się wyłączył; kto zatem jedną tylko lub kilka prawd odrzuca, ten nie jest jeszcze apostatą, lecz heretykiem; kto jedność społeczności chrześcijańskiej rozrywa i od niej się wyłącza, zachowując wiarę, ten również nie jest apostatą w ścisłym znaczeniu, lecz schizmatykiem, jak to później zobaczymy; dlatego apostazja jest szczytem herezji i schizmy, jak mówi de Angelis (Praelectiones Juris Canonici, l. V. tit. 9). Z czego wynika, że terminus a quo apostazji jest wiara chrześcijańska formalnie wzięta, a terminus ad quem jest niedowiarstwo (infidelitas); do apostazji nie jest atoli potrzebne przyłączenie się do jakiej religii pogańskiej lub bezreligijnej filozoficznej szkoły, jak to uczy św. Tomasz z Akwinu: "apostasia respicit infidelitatem, ut terminum ad quem est motus recedentis a fide; unde apostasia non importat determinatam speciem infidelitatis" (l. c. ad. 1). Stąd wniosek praktyczny, że pod pojęcie apostatów podpadają nie tylko ci ochrzczeni, co do mahometańskiej, żydowskiej, albo innej jakiej bądź pogańskiej religii przechodzą, ale też tak zwani wolnomyślni (Freidenker), walczący przeciwko Bogu i Chrystusowi Jego, odrzucający skład wiary apostolski, liczne dziś jadem niewiary ziejące trzody racjonalistów, naturalistów, materialistów, panteistów, deistów, ateuszów, indyferentystów, spirytystów, iluminatów, masonów i wszyscy ci, jak się tam zowią, których zasadą i dążnością podkopać, zniszczyć i wytępić wiarę chrześcijańską.

4) Ażeby odstąpienie od wiary chrześcijańskiej dokonało się nie tylko czynem, znakiem lub słowem na zewnątrz objawionym, lecz także wewnętrznym aktem rozumu i woli. Ci zatem, co z bojaźni śmierci lub innych kar ciężkich li tylko na zewnątrz wiary chrześcijańskiej się wypierają, a we wnętrzu swoim wiary nie przestają wyznawać, luboć ciężko grzeszą i in foro externo za apostatów i wyklętych uchodzą, jednakowoż ściśle wziąwszy apostatami nie są i in foro interno karze ekskomuniki nie podpadają. Takim odszczepieńcom w czasach prześladowań łagodniejszą dawano nazwę lapsi, a jednych z nich nazywano sacrificati, jeżeli mięsne ofiary bożkom składane pożywali, drugich thurificati, jeżeli bałwanom kadzidło ofiarowali, a jeszcze innych libellatici, jeżeli listownie oświadczali, że gotowi są ofiary pogańskie składać.

II. Heretycy. Herezja, czyli kacerstwo, po grecku αϊρεσις, etymologicznie znaczy tyle co wybór, od αίρειν – wybierać, ponieważ w niej każdy człowiek taką sobie naukę wybiera, jaką lepszą być mieni. Co do rzeczy, herezja jest to błąd dobrowolny której bądź katolickiej prawdzie przeciwny, przez człowieka ochrzczonego z uporem wyznawany. Do herezji więc potrzebne jest:

1. Błąd, czyli błędny sąd ze strony rozumu; jak bowiem akt wiary jest mocnym i pewnym sądem rozumu, tak herezja jest błędnym sądem rozumu; stąd nie jest heretykiem ten, co jakie zdanie heretyckie na zewnątrz wypowiada, a przekonaniem go nie podziela, ani ten, co na zewnątrz słowem, znakiem lub uczynkiem jakiemu artykułowi wiary przeczy bez wewnętrznego zgadzania się na to, co na zewnątrz objawia; taki grzeszy co prawda przeciwko przykazaniu wyznawania wiary, ale w ścisłym znaczeniu kacerzem nie jest, w ekskomunikę jako heretyk nie popada, i przez każdego spowiednika in foro interno może być rozgrzeszony, chociaż w ekskomunikę mógł był popaść, jako credens haereticis albo fautor haereticorum. Jednakowoż skoro czyn jego stał się głośnym lub dowiedzionym, in foro externo za heretyka cenzurą obciążonego uważanym bywa i jako taki karanym być może, bo forum externum postępuje wedle zasady: de internis non iudicat praetor. Z tego powodu konwertyci, chociaż żyli in bona fide, pro foro externo za ekskomunikowanych uchodzą i absolucji z cenzury na herezję nałożonej potrzebują, przynajmniej jeżeli do lat dojrzałości (pubertas) doszli, tj. czternasty rok życia skończyli.

Co powiedzieć o tym, który wątpi o prawdzie katolickiej? Jeśli ktoś pozytywnie wątpi, to znaczy, w niepewności jest i waha się, czy jaką prawdę, o której na pewno wie, że do depozytu wiary katolickiej należy, przyjąć ma lub odrzucić, albo stanowczo twierdzi i sądzi, że taki a taki artykuł wiary nie zupełnie pewnym jest, albo przynajmniej o pewności jego wątpić można, ten prawdziwie jest kacerzem podług zasady: dubius in fide, infidelis est; kto bowiem w ten sposób wątpi, ten wątpi o prawdziwości tego, co Bóg objawił, a Kościół naucza i tym samym zaprzecza nieomylnej powadze Boga objawiającego i Kościoła nauczającego w rzeczach wiary i obyczajów. Taką wątpliwość ma np. ten, co w nieomylność Papieża albo w inną jaką bądź prawdę objawioną dopiero wtedy chce uwierzyć, kiedy mu dowiedzioną będzie, i ten, co na kazania heretyków uczęszcza z intencją uwierzenia im, skoro o prawdziwości ich nauki się przekona. Nie jest zaś heretykiem ten, co tylko negatywnie wątpi, to znaczy, dlatego swój sąd zawiesza, ponieważ nie wie albo wątpliwość żywi, czy ta lub owa prawda jest objawioną, albo ponieważ nie ma w tej chwili obowiązku wzbudzenia w sobie aktu wiary, albo ponieważ dowodów prawdy szuka na to, aby wiarę swoją ugruntować, umocnić i utrwalić i od niepewności i pokus się uwolnić. W ogóle bowiem zanim kto w jaką prawdę uwierzy, winien wprzódy, tak teoretyczny jak praktyczny wyrobić sobie sąd, że ta prawda w rzeczy samej przez Boga nieskończenie prawdziwego objawioną jest i że wskutek tego sam nie tylko może, ale zobowiązany jest w nią uwierzyć, jak to wynika z prop. 21 przez Innocentego XI potępionej: "assensus fidei supernaturalis et utilis ad salutem stat cum notitia solum probabili revelationis, immo cum formidine, qua quis formidet, ne non sit locutus Deus".

2. Błąd powinien być dobrowolny, bo jak akt wiary jedynie wolnej człowieka woli jest wynikiem, tak herezji tylko ten dopuścić się może, kto ma wolę ku temu. Kto zatem niedobrowolnie w rzeczach wiary błądzi, ten zaiste heretykiem nie jest podług słów św. Augustyna: errare possum, sed haereticus non ero.

3. Dobrowolny błąd powinien być przeciwny której bądź prawdzie katolickiej, tj. takiej prawdzie, jaką Pan Bóg objawił, a Kościół katolicki dostatecznie do wierzenia podaje. Stąd heretykiem nie jest ten, co by zaprzeczał, czy św. Jan Nepomucen przez Kościół kanonizowany, w rzeczy samej świętym jest, ani ten, co by odrzucał jedynie opinię lub konkluzję teologiczną lub prawdę przez Kościół jeszcze nie orzeczoną ani do wierzenia nie podaną, chociażby ona przedmiotowo w depozycie objawienia chrześcijańskiego objętą była, np. że w czyśćcu jest ogień. Heretykami zatem nie byli wszyscy ci, co Niepokalanemu Poczęciu Najświętszej Panny Maryi przed bullą Ineffabilis Deus albo nieomylności Papieża przed bullą Pastor aeternus przeczyli. Również kacerzem nie jest ten, co by w kwestiach czysto naukowych, astronomicznych, fizykalnych, lub tym podobnych, nie odnoszących się do wiary lub moralności stawiał twierdzenia, które by pozornie sprzeciwiały się Pismu św., bo Pismo św. nie uczy ani fizyki ani astronomii. Ażeby zaś być heretykiem, wystarcza choćby jeden tylko artykuł wiary odrzucić; i otóż na tym polega różnica pomiędzy herezją a apostazją; oba te występki różnią się nie co do istoty, lecz tylko secundum magis et minus: oba po równo odrzucają pobudkę wiary (obiectum formale fidei) tj. nieomylną powagę Boga objawiającego; przedmiot zaś materialny wiary (obiectum materiale) heretyk odrzuca częściowo, apostata całkowicie.

4. Do błędu tego przyznawać się powinien człowiek ochrzczony. Jak apostatą może być tylko ten, co był chrześcijaninem, tak kacerstwa winnym może być ten tylko, co wiarę chrześcijańską na chrzcie przyjętą był wyznawał. Dlatego katechumen lub inny człowiek nieochrzczony, chociażby był wierzył w to wszystko, co Kościół naucza, a potem tej lub owej prawdzie przeczył, nie byłby jeszcze kacerzem.

5. Błąd powinien być wyznawany z uporem, czyli z kontumacją, która jest głównym pierwiastkiem herezji. Upór ten nie polega na tym, że ktoś zawzięcie broni i trzyma się błędu wierze przeciwnego, lecz na tym, że z świadomością i dobrowolnie mimo lepszej wiedzy, iż Kościół przeciwną prawdę do wierzenia podaje, błąd ten podziela. Upór ten stanowi herezję formalną, a bez niego można się dopuścić herezji materialnej tylko, która karom kościelnym nie podpada. Stąd heretyków formalnych mało, heretyków materialnych wielu. Nikt przeto heretykiem nie jest dopóty, dopóki gotów jest sąd swój pod sąd Kościoła poddać: nie jest też heretykiem ten, co błądzi w wierze z nieświadomości ciężko grzesznej, chociażby była crassa i supina a nawet affectata, skoro tylko ta ostatnia z braku dochodzenia prawdy pochodzi; taka bowiem nieświadomość nie wyklucza chęci wierzenia w to wszystko, co Kościół do wierzenia podaje, chociaż ona grzeszy przeciwko przykazaniu szukania prawdy; skoroby zaś ktoś w nieświadomości affectata dlatego pozostawał, aby umyślnie trwać w błędzie i od niego nie odstępować, mimo lepszej wiedzy, że Kościół inaczej uczy, ten prawdziwym byłby heretykiem, bo w takim razie sądu swego pod sąd Kościoła poddawać nie chce. Nie mniej heretykiem jest ten, co w mniemaniu, że Kościół coś do wierzenia podaje, czego w rzeczy samej do wierzenia nie podaje, przeciwnego uporczywie trzyma się zdania, bo i taki zaprzecza nieomylności Kościoła.

Takie jest pojęcie herezji. Do popadnięcia zaś w ekskomunikę potrzeba, ażeby herezja formalna w duszy zrodzona, jakeśmy ją wyżej określili, w jakikolwiek bądź sposób na zewnątrz się objawiła, myśl kacerską dowodnie zdradzała, przy czym obojętna jest, czy ktoś słowem, pismem lub uczynkiem herezję na zewnątrz objawia; tak heretykiem jest ten, co za pomocą wirujących stolików, albo magnetyzmu odgadywać chce skryte myśli serca ludzkiego, albo przyszłe losy i uczynki człowieka, samemu Bogu wiadome; św. Kongregacja Inkwizycji dekretami z d. 28 lipca 1847 i z d. 4 sierpnia 1856 orzekła, że w takich eksperymentach mieści się deceptio omnino illicita et haereticalis et novum quoddam superstitionis genus; nie mniej gusła, zabobony, czary, umowy z diabłem i wszystkie inne bałwochwalstwa ekskomunice naszego kanonu podpadają, pod tym jednak warunkiem, że formalną wewnętrzną herezję przejawiają na zewnątrz, to znaczy wynikiem są wewnętrznego dobrowolnego przeciwko wierze wykroczenia. Dlatego św. Penitencjaria taką daje Biskupom facultas pod n. III: "absolvendi a quibusvis sententiis, censuris et poenis ecclesiasticis ob sortilegia ac maleficia haereticalia, nec non ob daemonis invocationem cum pacto donandi animam, eique praestitam idololatriam ac superstitiones haereticales exercitas". Nie potrzeba zaś koniecznie do popadnięcia w ekskomunikę, ażeby herezja była publicznie, wobec świadków popełniona, wystarcza tajna, samemu winowajcy wiadoma; również nie potrzeba, ażeby dopuszczający się herezji do jakiej sekty kacerskiej się przyłączył, i dlatego kanon nasz mówi: "omnes ac singulos haereticos"; słowa zaś "quocumque nomine censeantur", i "cuiuscunque sectae existant" z przyciskiem tylko wypowiadają, że żadna sekta jakiego bądź imienia dla żadnego pretekstu za wyjętą z pod ekskomuniki uważać się nie może. Herezja zaś li tylko wewnętrzna, a na zewnątrz się nie ujawniająca, luboć jest ciężkim grzechem, ekskomuniki na siebie nie ściąga, i dlatego każdy spowiednik może z niej rozgrzeszyć.

III. Wspólnicy, czyli poplecznicy heretyków i apostatów; do nich należą cztery klasy.

1. Ci, co im wiarę dawają (credentes). Przez credentes można rozumieć a) tych wszystkich, co jakikolwiek błąd kacerski w szczególności przyjmują, chociaż na inne błędy kacerskie się nie godzą ani heretyckiej nazwy nie mają ani do żadnej poszczególnej kacerskiej sekty się nie zapisują; tacy credentes istotnie w niczym się od heretyków nie różnią; b) tych wszystkich, co w ogólności jaką naukę kacerską przyjmują, takową zachwycają się i jako dobrą i rozsądną polecają, głosząc np., że Luter, Kalwin prawdę nauczali, że w ich wierze radzi by żyć i umierać, że tego samego, co i oni są zdania, że to samo wierzą, co i oni wierzyli, jakkolwiek w szczególności nauki ich nie znają i nie rozumieją i skutkiem tego żadnego partykularnego błędu wierze katolickiej przeciwnego nie wyznawają. Podług tego tłumaczenia różnica między heretykami a tymi, co im posłuch dawają (credentes), jest ta, że heretyk z wolą i wiedzą (explicite) a credens bezwiednie (implicite) prawdom objawionym zaprzecza, i dlatego credens haereticis implicite herezji się dopuszcza, tak samo, jak chrześcijanin niewykształcony akt wiary w sobie wzbudza, wierząc w ogólności w wszystko to, co Kościół naucza.

2. Ci, co ich u siebie przyjmują (receptores). Do nich należą ci wszyscy, co heretyków i apostatów z rozmysłem do domu lub kraju przyjmują, przytułek i schronienie im dawają w tej intencji, aby nie byli schwytani, kary za herezję uniknęli i w niedowiarstwie wytrwali; obojętna przy tym jest, czy przytułek przez księcia jakiego albo podwładnego, czy przez urzędnika lub prywatną osobę, czy w własnym, czy w cudzym domu, lub kraju był udzielony. Do popadnięcia w ekskomunikę potrzeba więc, ażeby ktoś heretyka jako takiego z przywiązania do jego błędów kacerskich rzeczywiście był przyjął. Kto zaś z innych pobudek np. dlatego, że jest jego krewnym, przyjacielem, heretyka przyjmuje, ten podług prawdopodobniejszego zdania św. Alfonsa (L. VII. n. 307) ekskomuniki na siebie nie ściąga. Natomiast odmiennie od niektórych autorów sądzimy, że do popadnięcia w klątwę nie potrzeba, ażeby recepcja heretyka z skutkiem połączona była, to znaczy, ażeby pomyślny dla niego wynik miała. Przestępstwo ekskomunice podpadające ma być grzechem w swoim rodzaju dokonanym stosownie do brzmienia i właściwości słów w prawie wypowiedzianych; receptor, ściśle biorąc, jest ten, co przyjmuje i daje schronienie, bez względu na to, czy przyjęty mimo danego przytułku pochwycony i ukarany został lub nie. Jakież zresztą skutki przytułku udzielonego miałoby się uwzględniać?

3. Ci, co ich popierają (fautores). Favere w ogólności znaczy tyle, co kogoś w czymś popierać, udzielać mu pomocy; stać się to może albo pozytywnie, np. pochwałami, poleceniami, pieniędzmi itd., albo negatywnie, przez to, że ktoś zaniecha uczynić to, do czego z urzędu jest zobowiązany. W naszym więc przypadku fautores są ci wszyscy, co heretyków i apostatów albo ich nauki bądź pozytywnie (grzech uczynkowy), bądź negatywnie (grzech zaniedbania) popierają: negatywnie wtedy, gdy w grzeszny sposób zaniedbują kacerzy karać i tępić, książki ich konfiskować, rozszerzaniu się ich błędów zapobiegać, pomimo że z urzędu (ex officio) do tego są powołani; dlatego Biskupi i proboszczowie ściągnęliby na siebie klątwę jako fautores herezji, gdyby w diecezji lub w parafii na bezkarne grasowanie nauk kacerskich spokojnie pozwalali; pozytywnie wtedy, gdy słowem, pismem, lub datkiem herezję popierają, np. wychwalając, lub polecając takową, służąc radą za pomocą gazet, książek i innych pism, dawając zapomogi pieniężne, budując szkoły, zbory, dostarczając jakich bądź środków, z pomocą których kacerze skutecznie władzy opierać się mogą, bunt swój kacerski podtrzymywać i jad kacerski rozpryskiwać, zaprowadzając wolność wyznania bez potrzeby i konieczności. Do popadnięcia w ekskomunikę koniecznym jest atoli, ażeby fawor był formalny, to znaczy, aby heretykom jako takim był okazywany z rozmysłem i wyraźną chęcią popierania herezji; ekskomunika bowiem naszego kanonu w pierwszym rzędzie na heretyków jako takich jest ferowana, a na ich popleczników o tyle tylko, o ile z heretykami jako takimi styczność mają; stąd nie jest fautor haereticorum ten, co by żebrakowi będącemu heretykiem, jałmużnę dał, albo w dom go przyjął. Nie potrzeba zaś do popadnięcia w klątwę, ażeby fautor w duszy swojej błędy kacerskie podzielał, owszem może sam być prawowiernym, a pomimo to winnym.

Jako fautores haereticorum ekskomunikę na siebie ściągają wszyscy ci katolicy, co wobec heretyckiego albo schizmatyckiego ministra według obrządku sekty (sacris addicto) małżeństwo zawierają, jak to orzekła św. Kongregacja Inkwizycji d. 22 marca 1879 i d. 29 sierpnia 1888. Św. Inkwizycja zapytana: "Sintne etiam ii catholici, qui censurae inscii coram ministro acatholico coniunctionem matrimonialem inierunt, ideoque propter ipsam censurae ignorantiam pro foro interno in censuram non inciderunt, pro foro externo a censuris absolvendi, quia externe haeresi faverunt, cum Bonifatius P. P. VIII iudicaverit: Ligari nolumus ignorantes, dum tamen eorum ignorantia crassa non fuerit aut supina?" odpowiedziała d. 11 maja 1892: "Qui matrimonium coram ministro haeretico ineunt, censuram contrahere: Ordinarios autem vi facultatum quinquennalium nedum posse eos absolvere, sed etiam alios subdelegare ad eos absolvendos. Qui vero hucusque nulla praevia a censuris absolutione, ab huiusmodi culpa absoluti sunt, iuxta exposita non esse inquietandos". W myśl tego dekretu tylko tych małżonków można zostawić w spokoju bez potrzeby rozgrzeszenia z cenzury, co aż do 11 maja 1892, przed otrzymaną absolucją z cenzury, w którą byli popadli, z grzechu (culpa) zostali rozgrzeszeni, jakiego się przez zawarcie małżeństwa wobec heretyckiego ministra dopuścili, luboć zgorszenie, jeżeli jeszcze trwa, naprawione być winno. Ci zaś katolicy, co po 11 maja 1892 małżeństwo w obecności ministra heretyckiego zawarli, albo przed 11 maja 1892 z tego grzechu rozgrzeszeni nie zostali, rozgrzeszenia z ekskomuniki koniecznie potrzebują. Rekoncyliacja takich małżonków z Kościołem przechodzi kompetencję proboszcza i każdego spowiednika i in foro externo winna być dopełnioną; w tym celu proboszcza jest rzeczą od małżonka katolickiego żądać wypełnienia zwyczajnych warunków, pod jakimi Kościół na mieszane małżeństwa zezwala i zwrócić się do Ordynariusza; tak zadekretowała św. Kongregacja Inkwizycji d. 12 marca 1881: "oportet, ut a praefatis coniugibus Ecclesiae, cuius sanctissima lex violata est, satisfiat eidemque cautiones de periculo salutis aeternae a se et a sua prole amovendo in foro etiam externo praestentur, atque hoc fine recursum ad Episcopum postulari" (Archiv für katholisches Kirchenrecht, LV, str. 192). Za zawarcie zaś cywilnego tylko małżeństwa w obecności ministra heretyckiego, będącego urzędnikiem stanu cywilnego, ekskomunika nie jest ferowana. Nie mniej jako fautores haereticorum w ekskomunikę popadają ci wszyscy, co by inne sakramenty z rąk ministra heretyckiego według obrządku sekty przyjmowali. Również ojciec katolicki, jeżeli dzieci swoje po heretycku chrzci i wychowuje, jako fautor haereticorum ściąga na siebie klątwę. To samo trzeba powiedzieć o matce katoliczce, jeżeli dobrowolnie przyczynia się do niekatolickiego wychowania swoich dzieci. Ojca katolickiego od tej klątwy nic nie uniewinnia; bo i z prawa przyrodzonego i wedle prawa pruskiego w myśl królewskiej deklaracji z d. 21 listopada 1803 wychowanie wszystkich dzieci w jego leży mocy. Matka zaś katoliczka wolna jest od klątwy, jeżeli nie pozytywnie do wychowania heretyckiego dzieci się przyczynia, lecz z konieczności tylko na nie zezwala, nie mogąc np. męża niekatolickiego do katolickiego wychowania dzieci nakłonić.

4. Ci, co ich bronią (defensores). Bronić kogoś w ogólności znaczy tyle, co go zasłaniać przed zaczepkami przeciwnika i brać go w opiekę, ażeby bezpiecznie mógł coś wykonywać. Defensores więc w myśl kanonu są ci wszyscy, co słowem, pismem, uczynkiem osobę heretyka jako takiego, albo naukę jego kacerską biorą w obronę, np. wstawiając się za nim, używając przekupstwa, podstępu, siły materialnej lub innych jakich bądź środków sprawiających, że herezji powstrzymać nie można, albo że heretyk zasłużonej nie otrzymuje kary, że schwytanym nie bywa, albo z więzienia ratuje się ucieczką. Przy czym nie koniecznym jest, ażeby obrońca zgadzał się na naukę kacerską, ani też, ażeby obrona była publiczna, częsta, skuteczna; obrona sama, choćby jednorazowa, tajna i bezskuteczna, jest występkiem w swoim rodzaju skończonym, który ekskomunice podpada.

W końcu zauważamy, że wszyscy wspólnicy heretyków wyżej wymienieni (credentes, receptores, fautores, defensores) klątwie podpadają, choćby heretyk nie był vitandus ani notorycznie znanym, wystarcza, że heretyk jako taki wspólnikowi jest znany. Ekskomunika albowiem naszego kanonu jest ferowana za wspólnictwo z heretykiem jako heretykiem, a nie jako ekskomunikowanym. Wspólnictwo z heretykiem, jako ekskomunikowanym byłoby wtenczas dopiero grzeszne, gdyby on równocześnie był vitandus.

Poniżej podajemy instrukcję de haereticis et superstitiosis przez Jego Eminencję ks. Kardynała wikariusza generalnego Monaco La Valletta wydaną, a przeznaczoną dla proboszczów i spowiedników Rzymu, aby ci wiernych o obowiązkach wiary pouczając, od sideł i podstępów szerzącej się w stolicy chrześcijaństwa herezji zabezpieczali. Leon XIII potwierdził tę instrukcję. Przytacza ona pod ośmiu numerami poszczególne przypadki komunikacji z heretykami: cztery pierwsze podpadają ekskomunice speciali modo Papieżowi zastrzeżonej, pod numerem piątym w ustępie końcowym jest taka sama klątwa wypowiedziana na drukarzy subalternów książek heretyckich herezji broniących; reszta przypadków nie ściąga na siebie cenzury, lecz dla niebezpieczeństwa perwersji lub zgorszenia i dla pomocy heretykom udzielonej ciężkie grzechy stanowi. Kardynał Monaco La Valletta, zostawszy później Biskupem suburbikarnym w Albano odprawił r. 1887 synod diecezjalny, na którym także dla swojej diecezji niemal dosłownie wszystkie powyższe przypadki ogłosił. Nikt nie przeczy, że przepisy te mają moc obowiązującą w Rzymie i w diecezji Albano, dla których są promulgowane; nadto jednakże przyznać trzeba, że i dla całego świata chrześcijańskiego wielkiej są wagi, bo wskazują zasady, jakimi się rządzi Rzym, pierwsza i nieomylna stolica.

Zachodzi kwestia, czy przepisy wzmiankowane, mianowicie te, które cenzurami grożą, a o które nam tu jedynie chodzi, mają charakter ogólnego prawa obowiązującego w całym Kościele? Na ważne to pytanie odpowiedziały "Acta Sanctae Sedis" przecząco; odmiennej opinii broniono w "Nouvelle Revue theologique". O. Lehmkuhl o mocy prawnej tych przepisów tak powiada: "quorum aliqua valere attendas quaeso, pro loci circumstantiis, non pro omni loco eadem ratione"; a nieco dalej: "notavi tamen, non omnia, quae hic sub gravi urgentur, ubique locorum sub gravi urgenda esse, cum pro conditione Urbis quaedam professionem haeresis eiusve favorem exprimant, aut gravia pericula inducant, quae mutatis circumstantiis magis innoxia esse possunt". Rozwiązanie kwestii powyższej zależy od rozwiązania dwóch innych pytań: 1) czy instrukcja prawidłowo dla całego Kościoła promulgowaną została? 2) czy klątwy wspomniane za ekstenzją (interpretatio extensiva) czy raczej za aplikacją (interpretatio comprehensiva) ekskomuniki naszego kanonu uważać należy? Co do pierwszego pytania, to, o ile wiemy, instrukcja dla całego Kościoła promulgowaną nie została; prawdać, że Kardynał ogłosił ją na synodzie w Albano r. 1887 jako obowiązującą nie na mocy jurysdykcji, jaką ma w swojej diecezji Albano, lecz ze względu na to, że jest deklaracją św. Inkwizycji (iuxta declarationem Sanctae Romanae et Universalis Inquisitionis a Nobis, dum Vicarii in Urbe munere fungeremur d. 12 Julii 1878 evulgatam); ta jednak okoliczność nie dowodzi jeszcze, że instrukcja dla całego Kościoła prawidłowo jest promulgowana. Co do drugiego pytania, to zważywszy naturę występków w instrukcji ekskomuniką zagrożonych, co do nas nie wątpimy, salvo meliori iudicio, że klątwy te niczym innym nie są, jeno praktycznym zastosowaniem ekskomuniki na heretyków i ich wspólników ferowanej, i że dlatego instrukcja ma charakter pod tym względem prawa ogólnego. Kto się bowiem, jak instrukcja opiewa, do sekty kacerskiej zapisuje, choćby tylko z rachuby i ludzkich względów, kto udział bierze w nabożeństwach kacerskich, albo kazań predykantów heretyckich słucha w tej bezbożnej myśli, aby się do ich sekty zapisać, skoro przekonania odpowiedniego nabędzie, kto drugich do uczestnictwa w nabożeństwach kacerskich pobudza, kto zaproszenia na religijne obrzędy heretyckie drukuje, kto, choćby był zależnym, książki herezji broniące drukuje, ten bezsprzecznie przychylność heretykom jako takim okazuje na zewnątrz, ten popiera sprawę ich, ten pozytywnie do szerzenia herezji się przyczynia, ten jednym słowem w oczach wszystkich wiernych za zwolennika i sprzymierzeńca heretyków uchodzi i dlatego w myśl pierwszego kanonu jako ich poplecznik (fautor) nie tylko w Rzymie i w Albano, lecz wszędzie ekskomunikę na siebie ściąga. Instrukcja tak brzmi w oryginale:

"1. Excommunicationem speciali modo Romano Pontifici reservatam incurrunt omnes illi, qui, etiamsi sine animo adhaerendi haeresi, sed solum ex respectu humano, sectae haereticae cuiusvis denominationis nomen dant.

2. A fortiori eandam poenam incurrunt, qui participant in acatholicis functionibus seu officiis, quae vocantur, aut praedicantem audiunt ex intentione illi adhaerendi, si forte, ut impie dicunt, sibi persuadeant.

3. Sic etiam incurrunt eandem excommunicationem, qui aliis auctores existentes spiritualis ruinae, eos quomodocumque inducunt vel ire seu venire faciunt in aulas vel templa haereticorum ad eorum collationes audiendas.

4. Tandem eadem poena afficiuntur, qui typis evulgant invitationes ad supradictas collationes seu conferentias, aut earum themata, propterea quod tali modo favorem praestant propagationi aut confirmationi haeresis.

5. Strictissime autem prohibetur, quominus aliquis scienter, ex mera curiositate, ingrediatur aulas et templa protestantium tempore collationum, et graviter peccant omnes, qui ex mera curiositate audiunt conferentias protestantium, aut assistunt etiam pure materialiter caeremoniis acatholicis, et omnes artifices, qui etiam solius lucri causa cantant aut instrumenta musica pulsant in templis protestantium, et typographi, etiam subalterni, qui, ne a suis heris dimittantur, collocant characteres ad imprimendos libros haereticos; quinimo si de libris haereticorum agitur, in quibus propugnatur haeresis, etiam illi typographi subalterni excommunicationem Romano Pontifici specialiter reservatam incurrunt.

6. Neque eximuntur a peccato mortali architecti, conductores, opificum domini, qui curam et operam suscipiunt ad exstruendum et ornandum aliquod templum protestanticum. Ouod ad ipsos vero murarios aliosque opifices subalternos pertinet, ii possunt a peccato excusari, modo desit scandalum neve quae facere inbentur, fiant in contemptum religionis. Verum parochi et confessarii sedulam operam navare debent ad instruendos eiusmodi operarios, etiam eiusmodi cooperationem materialem illicitam evadere, quando ipsorum labor communiter habeatur pro signo profitendi falsam religionem, aut quando opus extruendum aliquid prae se ferat, qua directe exhibeatur reprobatio cultus catholici aut approbatio pravi cultus haeretici, aut quando constat, ipsos illos operarios ad laborandum vocari vel cogi ab haereticis in odium catholicae religionis; neque unquam licitam esse intentionem haeretico cultui cooperandi.

7. Tandem eo magis rei sunt gravissimi criminis parentes, qui vere crudeles in filiorum animas, eos ad scholas protestanticas mittunt, nedum cogant. Evidens est, eiusmodi parentes in eorum agendi modo reprobandos prorsus esse, atque omni modo possibili curandum esse, ut resipiscant; interim vero eos arcendos esse a Sacramentis, utpote indignos et incapaces, donec filios suos ab eiusmodi scholis revocaverunt.

8. Ipsi etiam filii, re in se spectata, ad talem scholam accedendo, certo gravis peccati rei sunt. Verum quando vere coguntur, confessarius considerare debet circumstantias personarum et rerum, atque cum iis agere debet iuxta regulas probatorum auctorum pro talibus circumstantiis propositas".

––––––––


Komentarz do cenzur kościelnych po dziś dzień obowiązujących, napisał X. J. N. Opieliński, DR. FILOZOFII I ŚW. TEOLOGII, PROFESOR SEMINARIUM GNIEŹNIEŃSKIEGO, EGZAMINATOR PROSYNODALNY. Poznań 1896, ss. 390; 15-30. (a)

(Pisownię i słownictwo nieznacznie uwspółcześniono; tytuł oraz przypisy od red. Ultra montes).

Przypisy:








9) Ks. Adam Kopyciński, Bezwyznaniowy.

10) Bp Władysław Krynicki, Dzieje Kościoła powszechnego.



13) Ks. Andrzej Macko, Znaczenie encykliki o modernizmie.


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Pozwolenie Władzy Duchownej:

Aprobata.

Dzieło pod tytułem "Komentarz do cenzur kościelnych po dziś dzień obowiązujących" dokładnie przejrzałem i polecam je do Imprimatur tem goręcej, że gruntowne i wyczerpujące objaśnienia, jakie podaje, będą dla Kapłanów, zwłaszcza w trybunale Pokuty św., nader wielką pomocą w rozwiązywaniu przypadków pod względem cenzur choćby najzawilszych.

GNIEZNO, d. 29. sierpnia 1895.

podp.X. Andrzejewicz, Bp.
Cenzor ksiąg duchownych.

–––––––

Imprimatur.

Gnesnae, die 30. Augusti 1895.

Consistorium Generale Archiepiscopale.

(L. S.)
J. Simon,
Vicarius in Spiritualibus et Officialis Generalis.
Nr. 4683/95.

X. Pasikowski.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Komentarz do cenzur kościelnych
 
( PDF )

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMXVII, Kraków 2017
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ:

List Lavala byłego protestanckiego pastora w Condé sur Noireau

    POWODY   zniewalające licznych protestantów do powrotu na łono   KOŚCIOŁA KATOLICKIGO   ...