Racjonalizm, progresizm, modernizm
Bp Józef Sebastian Pelczar
Na
polu teologicznym racjonalizm poczynił straszne spustoszenia między protestantami,
tak że z nauki Lutra, Zwinglego, Kalwina i innych koryfeuszów reformacji
pozostały ledwie liche strzępy. Pod wpływem filozofii niemieckiej i hiperkrytycyzmu
historycznego wielka część teologów protestanckich, zwłaszcza ze szkoły
tübingskiej (1), zanegowała Boski początek
chrystianizmu i autentyczność ksiąg świętych, a Dawid Strauss († 1874)
posunął się tak daleko, że życie Jezusa Chrystusa nazwał personifikacją
ogólnej idei religijnej, Ewangelie zbiorem mitów, Boga osobowego wytworem
ludzkiego ducha. Wskutek "Kulturkampfu" pruskiego, wzmogło się niedowiarstwo
w Niemczech protestanckich, a podczas gdy sami pastorowie
(np. Lasko, Sydow itp.) występowali bezkarnie przeciwko Bóstwu Chrystusa
Pana, znaczna część ludności, osobliwie po miastach, przestała chrzcić
swe dzieci i uczęszczać do zborów. Tak samo w czasach najnowszych fundamentalne
dogmaty chrystianizmu zaczepili jawnie,
niektórzy pastorowie, jak Traub, Andersen, Jatho, Heydorn i inni, a wiele
osób świeckich idzie za nimi i porzuca Kościół urzędowy. Z drugiej strony
z protestantyzmu wychodzą coraz nowe sekty z kierunkiem pseudomistycznym
lub racjonalistycznym; tak protestantyzm
stał się pomostem ateizmu.
Wśród
teologów protestanckich grasuje i dzisiaj racjonalizm, odrzucający zupełnie
objawienie Boże i przedstawiający naukę chrześcijańską, zwłaszcza o tajemnicach
wiary, jako tkaninę poetycznych alegorii i osnowę filozoficznych poszukiwań;
mimo to zwolennicy tych antychrześcijańskich teorii zajmują katedry uniwersyteckie
albo spełniają
obowiązki pastorów. Nic też dziwnego, że w obozie protestanckim coraz mniej
jest wiary i że tacy pisarze jak Bruno Bauer, Albert Kalthof, Willam Smith,
Artur Drews (2) i inni wystąpili z twierdzeniem, że Jezus Chrystus wcale
nie istniał, a chrystianizm wziął początek z misteriów pogańskich.
Kościół
katolicki stoi ciągle na straży objawienia Bożego i potępia zarówno racjonalizm
skrajny, który odrzuca objawienie Boże i porządek nadprzyrodzony, – jak
semiracjonalizm, czyli racjonalizm umiarkowany, który przyjmuje wprawdzie
objawienie Boże, ale li tylko przyrodzone w dziełach stworzenia i dziejach
świata, a przecenia nadmiernie siły rozumu (3).
Z racjonalizmem
idzie w parze progresizm, uważający Kościół katolicki za dzieło ludzkie,
a dogmaty za zmienne opinie, podległe ciągłemu i nieokreślonemu postępowi,
– jako też indyferentyzm i latitudynaryzm, twierdzący, że wszystkie religie
pozytywne są tylko formami przejściowymi jednej religii naturalnej (deizmu),
a wszystkie wyznania chrześcijańskie są tylko gałęziami jednego drzewa,
tak że każdy człowiek może sobie wybrać tę religię, jaka mu się podoba,
gdyż "ludzie trzymając się jakiejkolwiek religii
mogą być zbawieni, jeżeli tylko żyją według zasad ogólnej moralności".
Wszystkie
te kierunki zostały potępione w Syllabusie Piusa IX z r. 1864 (Prop.
III – XIV), jako też w kanonach sesji
trzeciej Soboru Watykańskiego (O objawieniu – o
wierze – o wierze i rozumie).
Wobec
tych kanonów nie może się także ostać ani naturalizm, który na równi z
materializmem mieni Bogiem przyrodę,
albo przyjmując istnienie Boga, oddzielonego od świata, odmawia Mu aktu
stworzenia świata i wszelkiego wpływu na świat i człowieka (4), – ani panteizm,
hylozoistyczny czy idealny (5), o którym poniżej będzie mowa, – ani ontologizm,
który utrzymuje, że idee konieczne i absolutne są nam wrodzone i nie są
czym innym, jak tylko samym Bogiem, wskutek czego Bóg jest niejako abstrakcyjną
ideą wszechbytu (6), ani wreszcie skrajny tradycjonalizm czyli fideizm,
który twierdzi, że rozum ludzki na drodze samoistnego badania nie zdoła
dojść do poznania istnienia Boga, nieśmiertelności duszy i wolności woli,
jeżeli mu nie przyjdzie z pomocą objawienie i tradycja, jako jedyne
kryteria prawdy (7).
W wieku XIX-tym teorie te
nawet wśród pisarzy katolickich znalazły garstkę zwolenników; co gorsza
obrażona duma, wstręt do celibatu, hołdowanie bezwzględne ideom wieku i
agitacje polityczne, mianowicie w Niemczech, popchnęły niektórych duchownych,
a za nimi świeckich, do utworzenia nowych sekt, jak np. Boozianów, Maurerianów,
Deutschkatolików (8), Altkatolików w Niemczech (9), francusko-katolickiego
"Kościoła" we Francji (10), katolicko-apostolskiego w Belgii
(11), włosko-katolickiego we Włoszech (12); a wszystkie te sekty krótki
i niechlubny swój żywot zaznaczyły przede wszystkim nienawiścią do tej
Matki, od której piersi się oderwały. Błędy ich odwiodły niejeden umysł
od prawdy katolickiej.
W wieku XX-tym
w świecie naukowym katolickim pojawił się system filozoficzno-teologiczny,
modernizmem zwany, który jako nauce Kościoła przeciwny, przez Ojca św.
Piusa X został potępiony.
Moderniści,
idąc ślepo za "filozofem protestantyzmu" Kantem, utrzymują, że rozum ludzki,
zamknięty w sferze zjawisk, nie może wznieść się do Boga, ani poznać Jego
istnienia z rzeczy widzialnych, jak to uczy Kościół katolicki. Ten "agnostycyzm"
doprowadził ich do "immanentyzmu", czyli do twierdzenia, że religia nie
pochodzi z objawienia Bożego, mającego
za sobą powagę samego Boga i nieomylne nauczycielstwo Kościoła, ale z tzw.
"immanencji życiowej", to jest, ze zmysłu czyli uczucia religijnego, które
samorzutnie objawia Boga własnej "jaźni" czyli tzw. "podświadomości", przez
nią zaś świadomości ludzkiej; a więc
zawiera w sobie rzeczywistość Bóstwa, jako swój przedmiot i swoją przyczynę
zewnętrzną (13), powstaje zaś z tęsknoty
za tym, co pozaświatowe, nieskończone, idealne, Boskie (14). To podmiotowe
i bezpośrednie przeświadczenie o istnieniu i działaniu Boga czyni człowieka
wierzącym, a wiara jest niejako "wizją Boga".
W uczuciu
religijnym mieści się, według modernistów, objawienie, bo przez nie mówi
Bóg do duszy, tak, że człowiek odczuciem i własnym
doświadczeniem poznaje Boga; rozum zaś ma w rzeczach religii tylko takie
zadanie, jak malarz, który zatarte lub niewyraźne rysy obrazu rozjaśnia
i odświeża, czyli "człowiek religijny musi swą wiarę myślą wypracować",
a w ten sposób religia jest dziełem człowieka; lecz któż nie widzi, że
tego właśnie pragnął szatan, gdy kusząc pierwszych rodziców, przyrzekał:
Będziecie
jako bogowie, wiedząc dobre i złe (Gen.
III, 2). Ponieważ uczucie religijne dostosowuje się do indywidualności
pojedynczych ludzi i przechodzi różne koleje, przeto w każdej religii,
nie wyjąwszy katolickiej, nieuniknioną jest ciągła zmiana, koniecznym ciągły
postęp ("ewolucjonizm"); z czego wypływa, że wszystkie religie są o tyle
prawdziwe, o ile są żyjące i o ile odpowiadają potrzebom czasu (15).
Religia
katolicka – tak twierdzą – powstała w świadomości Chrystusa, uważanego
przez modernistów za człowieka doskonalszej
samowiedzy i o pierwszorzędnych przymiotach, wyższego niż Mojżesz, Zoroaster,
Mahomet i Budda, bo On najlepiej odczuł w sobie objawienie się Bóstwa;
trzeba atoli odróżnić Chrystusa rzeczywistego albo historycznego od Chrystusa
"wiary", to jest, wymarzonego przez Jego uczniów i przez następne pokolenia.
Chrystianizm wykształcił się w biegu wieków pod wpływem różnych czynników;
a samowiedza chrześcijanina jest dalszym rozwinięciem
samowiedzy Chrystusowej, jak roślina jest rozwinięciem nasienia. Pismo
święte to – skutek życia chrześcijańskiego i owoc doświadczeń ludzi nadzwyczajnych,
na których czele stoi Chrystus; natchnienie zaś pisarzy świętych (inspiratio)
jest czymś podobnym do natchnienia poetów. Tradycja katolicka to nagi fakt
historyczny, na którym znać pracę czasu, stąd tak z Tradycji jak z Pisma
św, trzeba wyrzucić to, co nie jest ściśle historycznym, jak objawienie
zewnętrzne, cuda i proroctwa. Kościół katolicki to
zbiorowisko ludzi, mających te same przeświadczenia religijne i dążących
do wspólnej organizacji, – a więc jest to dzieło ludzkie, ulegające prawu
ewolucji; – władza zaś Kościoła zawdzięcza swój początek nie ustanowieniu
Bożemu, ale samowiedzy i wymaganiom
czasu. Sakramenty święte to – znaki czyli symbole, działające na uczucia
religijne. Dogmaty wiary to także symbole ogólnych prawd chrześcijańskich
i zmienne formuły pojęć, wywołanych przez uczucie religijne, czyli wytwory
ludzkie; nie zawierają one prawdy bezwzględnej
i stałej; – a nadto może być prawdą w wierze, co fałszem jest w filozofii
lub historii (16). Koniecznym
jest też rozbrat wiary i wiedzy i poddanie wiary nauce, – koniecznym rozdział
Kościoła i państwa i wyodrębnienie w każdym człowieku obywatela od katolika,
koniecznym rozróżnienie między Kościołem historycznym i Kościołem wiary,
między Sakramentami historycznymi i Sakramentami wiary.
Konsekwentnie
moderniści żądają radykalnych zmian w nauce i karności Kościoła, a szczególnie
"zdemokratyzowania" Kościoła i zbudowania gmachu teologii na podwalinach
filozofii modernistycznej i takiejże historii dogmatów, podczas gdy odrzucają
filozofię scholastyczną.
Najwybitniejszym i najskrajniejszym
przedstawicielem modernistów jest ks. Alfred Loisy, były profesor w Instytucie
katolickim w Paryżu (17), który chcąc niby to zbijać racjonalistyczne poglądy
berlińskiego profesora Harnacka, przejął się sam błędami egzegezy protestanckiej
i w dziełach swoich (mianowicie w dziele L'Evangile et 1'Eglise)
rzucił
w świat potworne błędy, jak np., że Ewangelie nie są księgami historycznymi,
ale raczej etycznymi i filozoficznymi, a mianowicie, że wyrażają zapatrywania
pierwszych chrześcijan na osobę i naukę Chrystusa, – że w Piśmie św. znajdują
się baśnie, legendy i fałsze, – że
Jezus Chrystus nie występował w życiu swoim jako Mesjasz, ale głosił tylko
bliskie przyjście królestwa Bożego, królestwa miłości i sprawiedliwości,
a nazwę "Syn Boży" przybrał tylko jako tytuł honorowy, i że dopiero Grecy
wprowadzili naukę o Słowie Wcielonym
i o Trójcy Świętej, – że Chrystus nie ustanowił Kościoła, ani Sakramentów
św., i że dopiero Apostoł Paweł wynalazł ideę Odkupienia, później zaś dodano
inne dogmaty, – że objawienie jest stopniową ewolucją życia religijnego,
nad czym, prócz Chrystusa, pracowali
także Mojżesz, Budda i Mahomet, – że wiara co do przedmiotu i motywów jest
wyrobem ducha ludzkiego (18) itd.
Któż
nie widzi, że wobec modernizmu Kościół katolicki w niwecz się obraca, a
religia rozpływa się w nieokiełzanym subiektywizmie i w chorobliwej jakiejś
uczuciowości, czego koniecznym wynikiem musi być naturalizm, panteizm,
indyferentyzm, w końcu zaś ateizm (19). To już nie herezja, czyli zaprzeczenie
jakiegoś dogmatu, ale "stek herezyj" (20) i religijny nihilizm.
Było też widoczną sprawą
Ducha Świętego, że najwyższy stróż i mistrz prawdy objawionej w encyklice
Pascendi z
8 września 1907 i w innych apostolskich pismach (21) nie tylko potępił
błędy modernistów, ale przepisał środki zaradcze, jak zalecenie neoscholastycyzmu
w filozofii, a metody pozytywno-scholastycznej w teologii, większą czujność
w wychowywaniu kleru, wprowadzenie tzw. consilium vigilantiaei
przysięgi antymodernistycznej.
Skądże
się wziął modernizm u pisarzy katolickich? Właściwie jest on dzieckiem
protestantyzmu i filozofii Kanta, bo już Luter, odrzucając nauczycielską
powagę Kościoła, oparł religię na subiektywnym zdaniu i sumieniu jednostek;
Kant zaś negując dowody filozoficzne o istnieniu Boga, otworzył wrota agnostycyzmowi,
a usuwając z religii wszystko, co w niej było
pozytywnego i dogmatycznego i broniąc "moralności wyzwolonej", to jest,
niezależnej od Boga, uczynił człowieka twórcą religii. Teorię Kanta (†
1804) w stosunku do religii rozwinęli protestanci Schleiermacher († 1834),
Ritschl († 1889), August Sabatier (†
1901) i żyjący obecnie Adolf Harnack; za Kantem zaś poszli niektórzy pisarze
katoliccy (22); podczas gdy innym, pracującym na polu biblijnym – jak wspomnianemu
już Loisy'emu – zaimponował racjonalista Harnack. Można tedy powiedzieć,
że modernizm jest płodem kantyzmu i
liberalnego protestantyzmu (23); a zrodziła go pycha i żądza nowości, jako
też lekceważenie utartych szlaków teologii scholastycznej.
Mianowicie
we Francji już przy końcu wieku XIX-go powstała za sprawą Ollé-Laprune'a,
Fonsegrive'a, Blondela i Laberthonniére'a szkoła tzw. apologetyki immanentnej,
która przy obronie wiary każe się liczyć nie z cudami, proroctwami itp.
kryteriami zewnętrznymi, – ale z wewnętrznymi dążnościami religijnymi i
potrzebami serca i życia (24). Zarazem E. Le Roy wystąpił
jako rzecznik tzw. pragmatyzmu; podczas gdy ks. ks. Loisy, Houtin i Turmel
posunęli się za daleko w krytyce biblijnej; a Lemire, Naudet, Dabry, Klein,
Sangnier w zachwalaniu amerykanizmu i demokracji. Wywołało to apostolskie
pisma Leona XIII o tłumaczeniu Pisma
św. (Providentissimus Deus z
r. 1893) i o demokracji chrześcijańskiej (Graves de communiz
r. 1901), później zaś syllabus Piusa X (Lamentabili z r.1907).
Kiedy wyszła encyklika Pascendi,
niektórzy
z pośród zwolenników modernizmu cofnęli się szczerze, inni tylko pozornie
(25); natomiast ks. Loisy rzucił Stolicy Świętej rękawicę i ściągnął na
siebie większą klątwę (1908 r.), za co minister oświaty, protestant i mason
Dumergue, nadał mu katedrę historii religii w College de France,
by
dalej służył masonerii (26). Modernizm znalazł też obronę w pismach "La
justice sociale", "La vie catholique", "Le Bulletin
de la Semaine", "La Quinzanie". Kiedy Pius X w Motu proprio
Sacrorum Antistitum
z
l września 1910 kazał składać przysięgę antymodernistyczną, garstka księży
modernistów przesłała odezwę protestującą do wszystkich biskupów i wydrukowała
ją w czasopiśmie "Petit Temps" (27).
We
Włoszech na czele modernistów stanęli z jednej strony ks. Romolo Murri,
(głównie na polu politycznym i społecznym), z drugiej ks. Salvatore Minocchi,
przeważnie na polu biblijnym. Obaj, jako niepoprawni, wpadli w cenzury
kościelne; za ich też zapewne natchnieniem ogłoszono w Rzymie protest pt.
Il
programma dei modernisti, to
znowu polemiczne artykuły w pismach "Rinnovamento",
"Nova et Vetera", "Cultura contemporanae" (Quan-drotto)
"Battaglie d'oggi", "Cultura moderna" (Dominika Battainiego)
"Rivista di Cultura" (ks. Buonajuti'ego), "Vita religiosa",
"Bitychnis" (28), "Giornale d'Italia", "Corriere delia
sera". Do zwolenników modernizmu zaliczają
się także barnabita ks. Jan Semeria, ks. Ernest Rutili, ks. De Stefano,
redaktor pisma "Rivista modernista internazionale",
profesor
Genaro Avolno, powieściopisarz Antonio Fogazzaro (†
1911) (29), Alfieri, Scotti, Maironi, Benedeti, Fracassini, Clementi, Bartoli
i inni.
W Niemczech
do reform w duchu modernistycznym nawoływali już przy końcu XIX wieku ks.
ks. Kraus i Müller; a szczególnie ks. Herman Schell, profesor würzburski
(† 1906),
który dekretowi Kongregacji Indeksu, potępiającemu niektóre jego pisma,
wprawdzie się poddał, ale błędów swoich nie porzucił (30). W wieku XX-tym
właściwą ideę modernizmu propagowały czasopisma "Das XX Jahrhundert"
(do r. 1908), "Das neue Jahrhundert" i "Renaissance"; a po
wydaniu encykliki Pascendi wystąpili
przeciw niej duchowni Schnitzer, Koch, Sickenberger, Ziegler, Wieland,
Engert, Filip Funk, za co spadły na nich kary kościelne (31). Encyklikę
wymienioną krytykował również ks. Albert Ehrhard, profesor strasburski,
ale zaraz się cofnął. Kiedy Pius X kazał składać przysięgę
antymodernistyczną (1 września 1910), powstało pewne wrzenie na uniwersytetach
niemieckich, którego wyrazem były protestujące artykuły w pismach i interpelacje
w sejmach. Pius X uwolnił od tej przysięgi kapłanów, wykładających teologię
na uniwersytetach (31 grudnia 1910);
z drugiej strony ogromna większość profesorów teologii przyjęła rozkaz
Papieża z uległością.
W Austrii
profesor insbrucki Wahrmund, protegowany przez żydowską prasę, ośmieszył
się swoją napaścią na Encyklikę i na "despotyzm rzymski" w agitacyjnej
broszurze Katholische Weltauschanng und freie Wissenschaft, której
głupotę prof. Smolka w "Przeglądzie powszechnym" (Tom 98, str. 1)
trafnie napiętnował.
Z pośród
Anglików exjezuita Jerzy Tyrrell okazał się zapalonym wielbicielem teorii
modernistycznej i nie tylko kruszył za nią kopię we włoskich pismach, ale
umarł w klątwie, nie odwoławszy swoich błędów (†
1909) (32). Klątwa dotknęła również niektórych księży czeskich, grupujących
się około pism antykościelnych, jak "Novy Żiwot", "Bily
Prapor", "Rozwój".
Z Polaków
skłaniał się do modernizmu, zabarwionego nieco towianizmem, fantasta Wincenty
Lutosławski; ale zresztą uważał się za dobrego katolika (Por. Rozdz. I,
str. 10). Zerwał z Kościołem o. Antoni Wysłouch [Szech], eks-kapucyn, autor
płytkich a zjadliwych pism, pozorując swą apostazję wydaniem encykliki
Pascendi
(33).
Nie brak też pisarzy świeckich, propagujących idee modernistyczne. Mianowicie
Marian Zdziechowski, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, jako wielbiciel
idei Kanta wystąpił w broszurze swojej pt. Pestis
perniciosissima. Rzecz o współczesnych kierunkach myśli katolickiej.
Warszawa 1905 (34) i w dziele swoim pt. Pessymizm,
romantyzm a podstawy chrześcijaństwa (t. 1-2.
Kraków 1915) (35) w obronie modernizmu, na tej podstawie, że "żadna dialektyka
nie doprowadzi do Boga", – że intelektualizm teologiczny, "siląc się na
rozumowe uzasadnienie wiary, zupełnie bezsilnym jestwobec pozytywistycznego
racjonalizmu naukowego", – że zatem na innej drodze należy szukać prawdy
religijnej, – a drogę tę wskazują jedynie moderniści, stąd poszło błędne
jego zdanie, że “wiara jest wizją Boga, oczywiście bardzo niewyraźną, a
jednak wizją osobistą, – a nie zaś wierzeniem, opartym na tym co się słyszało".
Żałować trzeba, że M. Zdziechowski, który chce być dobrym
katolikiem, nie czytał następującego dekretu Soboru Watykańskiego (Sess.
III. Kan. I): "Gdyby ktoś powiedział, że Boga jednego i prawdziwego
Stwórcy i Pana naszego, z tego co uczynionym zostało (to
jest, ze świata) naturalnym światłem rozumu ludzkiego na pewno poznać
nie można, niech będzie wyklęty"; bo
z pewnością odrzuciłby ten agnostycyzm Kantowski i modernistyczny, potępiony
przez nieomylną władzę nauczycielską Kościoła [(Magisterium Ecclesiae)],
jako sprzeciwiający się Pismu świętemu (Mądr. XIII, 1. 5-9 – do Rzym. 1,
19-20), Tradycji katolickiej, nauce teologów i takich filozofów, jak św.
Augustyn albo Tomasz z Akwinu; natomiast, odwołując swe błędne twierdzenia,
podpisałby ten punkt Przysięgi antymodernistycznej, nakazanej przez Piusa
X: "Wyznaję, że Boga, początek i
koniec wszechrzeczy, przyrodzonym światłem rozumu przez rzeczy uczynione,
to jest, przez widzialne dzieła stworzenia, jako przyczynę przez skutki,
z pewnością można poznać a zatem i dowieść Jego istnienia".
Podobnie, gdyby p. Zdziechowski pamiętał na
słowa Chrystusa Pana: Tobie dam klucze królestwa niebieskiego.
– Idąc
nauczajcie wszystkie narody itp.,
nie twierdziłby, że "w
Kościele nie ma miejsca dla autorytetu" i nie zachwalałby tej reformy modernistycznej,
która odrzucając wyrok władzy nauczycielskiej każe polegać na wewnętrznym
przeświadczeniu ludzi, odbierających [rzekomo] natchnienie Ducha Świętego.
Encyklika Pascendi i Motu
proprio Sacrorum Antistitum z l września
1910 zadały śmiertelny cios modernizmowi; mimo to najzagorzalsi tegoż adepci
nią chcą się poddać Stolicy Świętej, a choć nie tworzą osobnej sekty,skupiają
się jednak około przeglądu międzynarodowego pt. "Revue moderniste
internationale",
wychodzącego w Genewie,
który pt. La croisade moderniste szerzy
ich program. Dążą oni do tego, by w tych zasadach wychować kler młodszy;
co więcej, tworzą stowarzyszenia i zakłady (jak np. Krausgesellschaft
w Monachium, Patronage
des anciens prětres
w Locarno, Exode i Association amicale
des anciens prětres catholiques w
Paryżu, Casa del Clero we
Włoszech) dla tych księży, którzy wpadają w klątwę lub porzucają celibat
(36). Pomagają im w tej robocie wolnomyślni i masoni, spodziewając się,
– acz na próżno – że modernizm posłuży za taran do rozbicia katolicyzmu.
Trafnie wyraził się o nich świecki pisarz Plattner w przeglądzie Hirtentasche
(Nr 23 z R. 1907): "Starożytni
Rzymianie strącali ze skały tarpejskiej w przepaść zdrajców ojczyzny; zdrajcy
Kościoła rzymskokatolickiego strącają sami siebie i swych zwolenników ze
Skały Piotrowej w morze wzburzone i bezbrzeżne błędu i niewiary" (37).
Bp Józef Sebastian Pelczar
OBRONA RELIGII KATOLICKIEJ, TOM
I.: JAK WIELKIM SKARBEM JEST RELIGIA KATOLICKA I DLACZEGO TA RELIGIA
MA DZISIAJ TYLU PRZECIWNIKÓW, napisał
DR. JÓZEF SEBASTIAN PELCZAR (BISKUP
PRZEMYSKI O. Ł.), drugie przejrzane i pomnożone wydanie, PRZEMYŚL 1920,
ss. 310-323.
(Pisownię i słownictwo
nieznacznie uwspółcześniono).
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
List Lavala byłego protestanckiego pastora w Condé sur Noireau
POWODY zniewalające licznych protestantów do powrotu na łono KOŚCIOŁA KATOLICKIGO ...
-
SEDEWAKANTYZM B P M ARK A. P IVARUNAS CMRI –––––––– Sedewakantyzm jest stanowiskiem teologicznym tych tradycyjnych katolików...
-
Leon XIII. Apostolicae curae – O nieważności święceń anglikańskich Z apostolską troską i miłością „Wielkiego Pasterza owiec, P...
-
Zjawy Faustyny Siostry Kowalskiej Wielu z Katolików, tak zwanych dobrej woli, zachwyciły przekazy z „Dzienniczka” Siostry Faustyny: ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz