"Jako owce, nie mające pasterza"
Sześćdziesiąt lat Sede vacante
Referat wygłoszony na Konferencji Fatimskiej 11 października 2018
MARIO DERKSEN, M.A.
––––––––
Kiedy 9
października 1958 roku zmarł papież Pius XII, nikt nie mógł przewidzieć jakie
nieszczęścia spadną na Kościół w nadchodzących latach. To, czego byliśmy
świadkami w ciągu ostatnich sześćdziesięciu lat jest bezprecedensowe i gdyby komuś
wówczas powiedziano, że w ciągu zaledwie kilku lat świat ujrzy rzekomy Kościół
katolicki, który pogodził się z błędami współczesnego świata i przekształcił
Mszę Świętą w protestanckie nabożeństwo, to by mu z pewnością nie uwierzył.
Gdyby mu jeszcze powiedziano, że tak zwany "Kościół katolicki" w
ciągu kilku następnych dekad będzie indoktrynował dzieci i dorosłych naturalizmem
i tak zwanymi "prawami człowieka" oraz zaangażuje się w poszukiwanie
prawdy wspólnie z heretykami, żydami, muzułmanami i poganami, to uznałby taką
przepowiednię za szaloną.
Tak wyraźny jest
kontrast między Kościołem katolickim znanym aż do śmierci papieża Piusa XII, a
instytucją, która odtąd zaczęła się pod niego podszywać, że w 1968 roku –
zaledwie dziesięć lat po śmierci Piusa XII – australijski pisarz Frank Sheed wydał
książkę o wymownym tytule: Czy to ten sam Kościół? (Is it the same
Church?) (1) Karol Wojtyła –
kardynał Novus Ordo, który nazwie się później "papieżem Janem Pawłem II",
napisał w książce z 1977 roku Znak sprzeciwu, że "podczas Drugiego
Soboru Watykańskiego Kościołowi udało się ponownie zdefiniować swą naturę"
(2). Najwyraźniej
było to również stanowisko Watykanu, albowiem zastępca sekretarza stanu,
kardynał Novus Ordo Giovanni Benelli w 1976 roku jako pierwszy użył terminu
"Kościół soborowy" w odniesieniu do nowej religii jaką wprowadził Vaticanum
II. A monsignor Joseph Clifford Fenton, wybitny amerykański teolog
uhonorowany przez papieża Piusa XII, który uczestniczył w Vaticanum II
jako doradca teologiczny kardynała Alfredo Ottavianiego, napisał w swoim prywatnym
dzienniku, że sobór oznaczał "koniec religii katolickiej, jaką znaliśmy"
(3).
W 1976 roku
kardynał Novus Ordo Giovanni Benelli jako pierwszy użył terminu "Soborowy
Kościół" odnosząc się do nowej religii, którą przyniósł Vaticanum II.
Szybka analiza
krajobrazu kościelnego Anno Domini 2018, ukazuje nam instytucję, która
nazywa się Kościołem katolickim, ale z wyjątkiem niektórych zewnętrznych atrybutów
nie zachowała już praktycznie niczego z istoty Kościoła Papieża Piusa XII i
jego poprzedników. Po prawie sześćdziesięciu latach błędów, herezji, skandali,
antykoncepcji i rozluźnienia moralnego, liturgicznej anarchii, architektonicznych
bluźnierstw, chaosu doktrynalnego, filozoficznego i teologicznego bankructwa
oraz intensywnego wspomagania ducha tego świata, "kościół soborowy" –
jeśli chcemy używać tego terminu – sam znalazł się teraz w rozsypce, zmiażdżony
ciężarem własnej nieistotności i skutkami własnej doktrynalnej, sakramentalnej
i rozrodczej bezpłodności. Wszystko to jest rzeczywistością tego kościoła, nie wspominając
już o moralnym zepsuciu wielu – w żadnym wypadku wszystkich, lecz wielu
– członków jego duchowieństwa.
Zastanówcie się,
co to oznacza w świetle mniej więcej 1900 lat historii Kościoła: To czego nie
były w stanie osiągnąć prześladowania żydowskie i rzymskie, herezje Ariusza,
Pelagiusza, Nestoriusza, Eutychesa, Sergiusza i Leona Izauryjczyka, schizma Focjusza
i Michała Cerulariusza, Wielka Schizma Zachodnia, Marcin Luter i protestancka "reformacja",
wojna trzydziestoletnia, jansenizm, rewolucja francuska, komunizm oraz pierwsza
i druga wojna światowa razem wzięte, tego w ciągu zaledwie kilku lat dokonał Vaticanum
II i powstały na jego fundamentach "kościół soborowy".
Za ewangelicznym
siewcą możemy jedynie wywnioskować, że: "Nieprzyjazny człowiek to
uczynił" (4). To, co mamy
przed sobą, to nic innego jak Wielkie Odstępstwo, "bunt" zapowiedziany
przez św. Pawła Apostoła (5), który musi
poprzedzić panowanie Antychrysta przed końcem świata.
Co się stało?
Aby wyjaśnić skutki
o takiej naturze i rozmiarach, musimy przyjąć zaistnienie równie poważnej
przyczyny; i tylko jedna przyczyna może wyjaśniać tak piekielne i niszczące
dusze spustoszenie: po śmierci papieża Piusa XII doszło do przejęcia tronu
papieskiego przez jego rzekomych następców uzurpatorów – oszustów, którzy
stworzyli nowy kościół i nadali mu fałszywą teologię, fałszywą liturgię,
fałszywe magisterium, fałszywe sakramenty, fałszywych świętych, fałszywe zasady
karności – krótko mówiąc, fałszywą religię.
Biorąc pod uwagę
fakt, że w strukturach katolickich Rzymu panuje teraz nowa, fałszywa religia,
to jest absolutnie pewne, że rzekomi papieże odpowiedzialni za jej stworzenie i
rozpowszechnianie są oszustami, ponieważ katolicka nauka mówi nam, że tron św.
Piotra (urząd papieski), dopóki jest obsadzony przez prawowitego papieża, nie
może popaść w błąd:
"Jak dobrze
wiecie, najbardziej zajadli wrogowie religii katolickiej zawsze toczyli zaciętą
wojnę – jednakże bez powodzenia – przeciwko temu Tronowi; zawsze mieli
świadomość, że sama religia nigdy się nie zachwieje ani nie upadnie, jeśli ten
Tron pozostaje nietknięty, Tron spoczywający na skale, której pyszne bramy
piekielne nie mogą obalić i w którym znajduje się cała i doskonała trwałość
chrześcijańskiej religii" (6).
Ponieważ papiestwo
posiada niezniszczalne Boskie gwarancje i obietnice, a Bóg nie może ani błądzić,
ani oszukiwać, to żaden inny wniosek nie jest możliwy: Tron św. Piotra jest pusty
– non habemus Papam! (7) Innym bardziej sugestywnym stwierdzeniem byłoby: Jeśli
Franciszek jest prawdziwym Papieżem, to Jezus Chrystus nie jest Bogiem! To
nie przesada – sprawa naprawdę jest aż tak poważna.
Ale w jaki sposób
– można słusznie zapytać – doszło do uzurpacji na papieskim tronie? Jakie są na
to dowody?
W 1994 roku były
znawca spraw watykańskich i członek papieskiej gwardii szlacheckiej imieniem
Franco Bellegrandi opublikował książkę o Janie XXIII, pierwszym z fałszywych
soborowych papieży. Książka nosi osobliwy tytuł Nikita Roncalli: Counterlife
of a Pope (Nikita Roncalli: Przeciwżycie papieża) (8), a Bellegrandi relacjonuje
w niej, jak to hrabia Paolo Sella z Monteluce opowiedział mu o swoim spotkaniu
–"siedem lub osiem dni przed konklawe" – z
"postacią,
którą znałem jako wysoki masoński autorytet pozostający w kontaktach z
Watykanem. Odwożąc mnie do domu, powiedział, że «… następnym papieżem nie
będzie Siri, jak o tym szeptano w niektórych rzymskich kręgach, ponieważ był
zbyt autorytarnym kardynałem. Wybiorą papieża pojednawczego. Wybór padł już na
patriarchę Wenecji Roncalliego». «Wybrany przez kogo?» zareplikowałem
zaskoczony. «Przez naszych masońskich przedstawicieli na konklawe» odpowiedział
spokojnie mój uprzejmy towarzysz. A potem wyrwało mi się: «To na konklawe są
masoni?». «Oczywiście» brzmiała odpowiedź: «Kościół jest w naszych rękach»"
(9).
To by wyjaśniało,
dlaczego msgr. Fenton zapisał w swoim dzienniku, że kardynał Francis Spellman
wyszedł z konklawe w 1958 roku "blady i wstrząśnięty" (10).
Przez ostatnie
60 lat katolicki Kościół, Mistyczne Ciało Chrystusa, pozostawał w rękach
wrogów, tak samo jak Chrystus był w rękach Swoich nieprzyjaciół w Wielki Piątek
i to z tego samego powodu: tylko dlatego, że On tego chciał. On tego
chce ze względu na Swą chwałę i cześć oraz ze względu na zbawienie dusz (11). Chce tego
także w celu ukarania tych, którzy zostaną potępieni, jak mówi św. Paweł
Apostoł:
"…z wszelką
ułudą nieprawości dla tych, co giną, dlatego że z miłością prawdy nie przyjęli,
aby byli zbawieni. Dlatego podda ich Bóg działaniu błędu, aby uwierzyli
kłamstwu, żeby osądzeni byli wszyscy, co nie uwierzyli prawdzie, ale zgodzili
się na nieprawość" (12).
Dziś jesteśmy
świadkami tego "działania błędu" (13).
W swojej
interpretacji 13-ego rozdziału Apokalipsy ks. Sylvester Berry, profesor
seminarium, który zmarł w 1954 roku, wspomina o wakacie na tronie papieskim zajętym
przez fałszywego papieża w ramach operacji zwodzenia świata:
"Nasz Boski
Zbawiciel ma na ziemi przedstawiciela w osobie Papieża, któremu udzielił
pełnych uprawnień do nauczania i rządzenia. Podobnie Antychryst będzie miał
swojego przedstawiciela w fałszywym proroku, który zostanie obdarzony całą mocą
szatańską, aby oszukać narody.
…[fałszywy]
prorok prawdopodobnie zasiądzie w Rzymie jako swego rodzaju antypapież podczas
wakatu na tronie papieskim… Ale wybrani nie dadzą się zwieść; przypomną sobie
słowa naszego Pana: «Wtedy jeśliby wam kto
rzekł: Oto tu jest Chrystus, albo tam, nie wierzcie» (Mt. 24, 23)" (14).
To największe ze
wszystkich oszustw, ta mistyfikacja z fałszywym papieżem nie mogłaby dojść do
skutku, nie mogłaby zagrozić zwiedzeniem nawet wybranych (15), gdyby
prawdziwy Papież nie został odsunięty lub przynajmniej znalazłby się poza
zasięgiem wzroku, przyćmiony. Fałszerstwo będzie o wiele bardziej przekonujące,
jeśli oryginał będzie nieobecny lub zostanie ukryty. Mówiąc metaforycznie, w
naszych czasach św. Piotr jest znów w okowach (16), gdyż papiestwo
jest więzione przez wrogów Kościoła, dopóki Bogu nie spodoba się go uwolnić.
Ale "tam,
gdzie jest Piotr, tam jest Kościół" (17) – wraz z prześladowaniem papiestwa
przychodzi prześladowanie całego Kościoła. Dziewiętnastowieczny kardynał Henryk
Edward Manning zauważył w serii wykładów o czasach ostatecznych co następuje:
"Słowo Boże
mówi nam, że przy końcu czasów potęga tego świata stanie się tak nieodparta i
tak triumfująca, że Kościół Boży pogrąży się pod jego ręką… Będzie pozbawiony
ochrony. Wyniszczony, bezradny i zdruzgotany i będzie leżał zakrwawiony u stóp
możnych tego świata… Przez pewien czas będzie się wydawać, że [Kościół] został
pokonany, a potęga wrogów wiary na jakiś czas wzięła górę" (18).
W swojej książce
Communism and the Conscience of the West (Komunizm i sumienie Zachodu)
z 1948 roku msgr. Fulton Sheen ostrzegał, że szatan
"ustanowi
antykościół, który będzie małpą [katolickiego] Kościoła, ponieważ on, Diabeł,
jest małpą Boga. Będzie on miał wszystkie znaki i charakterystyki Kościoła, ale
na opak oraz pozbawione Boskiej treści. Będzie to mistyczne ciało Antychrysta,
które we wszystkich aspektach zewnętrznych będzie przypominać mistyczne Ciało
Chrystusa…" (19).
Jest to zgodne z
wizjami "fałszywego kościoła" czcigodnej Anny Katarzyny Emmerich z
1820 roku; z proroczymi ostrzeżeniami Matki Bożej z La Salette w 1846 roku i
Matki Bożej Fatimskiej w 1917 roku oraz modlitwą egzorcyzmów przeciwko
szatanowi i upadłym aniołom, opublikowaną przez papieża Leona XIII w 1890 roku,
w której Papież modli się słowami:
"Ci
najprzebieglejsi wrogowie napełnili żółcią i goryczą Kościół, oblubienicę
Niepokalanego Baranka i położyli bezbożne ręce na jej najświętszej własności. W
samym Świętym Miejscu, gdzie ustanowiono stolicę świętego Piotra i Tron Prawdy
dla oświecenia świata, wznieśli oni tron swojej obrzydliwej bezbożności, z
niegodziwym zamysłem, że gdy uderzą w pasterza, owce się rozproszą" (20).
Wszystko to jest
również zgodne z wizjami bł. Anny Marii Taigi, które ujawniły jej spiski
masońskie mające na celu obalenie Kościoła. Jest to zgodne ze Stałą
Instrukcją Loży Alta Vendita, prawdziwym planem systematycznej infiltracji
Kościoła, który opatrznościowo wpadł w ręce papieża Grzegorza XVI i został udostępniony
publicznie z polecenia papieża Piusa IX. Ten masoński dokument stwierdza:
"Musimy iść
do młodzieży. To ich musimy zwieść; to właśnie ich musimy ściągnąć pod sztandar
tajnych stowarzyszeń… Za kilka lat młody kler, siłą rzeczy, przejmie wszystkie
stanowiska. To oni będą rządzić, kierować i rozstrzygać… Sprawcie, by kler
maszerował pod waszym sztandarem w przekonaniu, że kroczy pod sztandarem
Stolicy Apostolskiej… Zarzućcie wasze sieci… w głębie zakrystii, seminariów,
zakonów... Plonem waszego połowu będzie Rewolucja w Kapie i Tiarze, maszerująca
z krzyżem i sztandarem – Rewolucja potrzebująca tylko iskry, by cztery strony
świata stanęły w ogniu" (21).
Nie bez powodu papieże ostrzegali wielokrotnie, zwłaszcza w XVIII i XIX
wieku przed podkopywaniem katolicyzmu przez tajne stowarzyszenia i sekty
heretyckie. Tak więc – wspominając tylko kilka przykładów – papież Pius VII
wezwał swoich biskupów, by "strzegli depozytu nauki Chrystusa, którego
zniszczenie zostało zaplanowane, jak wiecie, przez wielki spisek" (22). Papież Pius VIII poinstruował ich, aby "wykorzenili
tajne stowarzyszenia wichrzycielskich ludzi, którzy całkowicie przeciwni Bogu i
książętom, całkowicie oddali się doprowadzeniu do upadku Kościoła, zniszczenia
królestw i nieporządku na całym świecie" (23). Papież Leon XIII potępił masonerię za "spiskowanie mające na celu
pozbawienie ludu włoskiego katolickiej wiary" (24), ubolewając, że "za pomocą spisków, zepsucia i
przemocy" zdołali już "zdominować Włochy, a nawet Rzym" (25).
Wszystko to z
kolei współgra z otwartym marszem masonów na Bazylikę Świętego Piotra w Rzymie
w 1917 roku, którego świadkiem był O. Maksymilian Kolbe. Sztandary niesione
przez masonów głosiły, że ich celem jest, aby w Watykanie rządził Szatan mając
papieża za niewolnika (26). Jest to zgodne
z publicznym oświadczeniem byłej komunistki Belli Dodd, że w latach 30. XX
wieku pomogła wprowadzić do katolickich seminariów 1100 agentów
komunistycznych, którzy jako przyszli kapłani i biskupi mieli niszczyć Kościół
od wewnątrz.
Papież Pius XII
ze swoim przyjacielem hrabią Enrico Galeazzi. Będąc jeszcze kardynałem, Pacelli
powiedział do Galeazziego, że przesłanie Matki Bożej Fatimskiej było "Boskim
ostrzeżeniem przed samobójstwem, jakie reprezentuje sobą przemiana wiary – w
liturgii, teologii i duszach. Wszędzie wokół siebie słyszę innowatorów, którzy
chcą rozmontować Świętą Kaplicę, zniszczyć powszechny płomień Kościoła,
odrzucić jego ozdoby, sprawić, by żałował swojej historycznej
przeszłości".
I wreszcie, wszystko
to jest również spójne ze słowami kardynała Eugenio Pacellego, przyszłego
papieża Piusa XII, który powiedział do swojego przyjaciela hrabiego Enrico
Galeazzi:
"Przypuśćmy, drogi przyjacielu, że komunizm jest tylko najbardziej
widocznym narzędziem działań wywrotowych przeciwko Kościołowi i tradycji
Boskiego objawienia, wtedy zauważymy inwazję na wszystko, co duchowe,
filozofię, naukę, prawo, edukację, sztukę, prasę, literaturę, teatr i religię.
Mam obsesję na punkcie tajemnic przekazanych przez Najświętszą Maryję Dziewicę
małej Łucji z Fatimy. Nieustępliwość Naszej Pani w obliczu niebezpieczeństwa, jakie
zagraża Kościołowi, jest Boskim ostrzeżeniem przed samobójstwem, jakie
reprezentuje sobą przemiana wiary – w liturgii, teologii i duszach. Wszędzie
wokół siebie słyszę innowatorów, którzy chcą rozmontować Świętą Kaplicę,
zniszczyć powszechny płomień Kościoła, odrzucić jego ozdoby, sprawić, by
żałował swojej historycznej przeszłości" (27).
Dowody
przemawiające za komunistyczno-masońską infiltracją katolickiego Kościoła, a
następnie uzurpacją urzędu papieskiego są po prostu oszałamiające.
Był to
strategiczny majstersztyk rodem z piekła: ponieważ papież jest najwyższym
nauczycielem i prawodawcą w Kościele, któremu wszyscy się podporządkują, dlatego
ostatecznym celem wrogów Kościoła zawsze było papiestwo. W końcu to papiestwo
jest powstrzymującą siłą powołaną przez Boga, aby do wyznaczonego czasu trzymać
"tajemnicę nieprawości" na dystans. Jak św. Paweł Apostoł napisał do
Tesaloniczan: "Już bowiem tajemnica nieprawości działa; tylko ten, co
teraz powstrzymuje – niech powstrzymuje – będzie usunięty" (28).
Tak jak Chrystus
Pan skutecznie powstrzymywał swoich wrogów, aż nadeszła Jego godzina, tak samo
Jego Namiestnik powstrzymywał tajemnicę nieprawości aż do wyznaczonego czasu,
kiedy to 60 lat temu został "usunięty"; a
po tym, jak ponownie uderzono w pasterza, owce znów są rozproszone (29). Boży lament z
dawnych czasów, zapisany przez proroka Ezechiela, znów odnosi się do naszych
czasów: "… owce moje stały się na pożarcie wszystkich zwierząt polnych, gdyż
nie było pasterza…" (30).
Dziś oczywiście patrzymy
z perspektywy czasu. Różne ostrzeżenia, prognozy i proroctwa sprzed 100-200 lat
mogły się wydawać niektórym zbytnim pesymizmem lub przesadną czujnością opartą
na teoriach spiskowych mówiących o siłach walczących z Kościołem; obecnie można
je uznać jedynie za wynik mądrości, roztropności oraz jasnego zrozumienia
duchowej walki (31).
Czy można się
dziwić, że Jan XXIII – pierwszy z fałszywych papieży – w przemówieniu
inauguracyjnym na Vaticanum II postanowił storpedować "tych
proroków zagłady, którzy zawsze przewidują katastrofę, jak gdyby koniec świata
był bliski"? (32) Pięćdziesiąt
sześć lat później możemy powiedzieć ze smutną satysfakcją: ci prorocy zagłady
mieli rację.
Prawdopodobnie
nie ma lepszej metafory opisującej stan tego, co jest dziś uważane za
katolicyzm, niż zdewastowana winnica (33). Przypomina się nam ostrzeżenie, które
nasz Błogosławiony Pan skierował do żydów na samym końcu Starego Testamentu:
"Oto wam zostanie dom wasz pusty" (34).
Bez wątpienia żyjemy
w czasach odsiewania [ziarna od plew]. "A doświadczać ich będę, jak doświadczają
złota" – mówi Bóg przez proroka Zachariasza (35). Bóg doświadcza
naszej Wiary, naszej lojalności i naszej miłości do Niego ponad wszystko inne, a
czyniąc to, przesiewa i oczyszcza Swych wybranych.
Cnotą boskiej wiary
jest gotowość umysłu, wspomaganego łaską, do zdecydowanego przyjęcia tego, co
Bóg objawił – nie dlatego, że uznaliśmy to za akceptowalne według naszych
własnych standardów, ani dlatego, że pasuje to do naszego światopoglądu lub
ponieważ akurat się zgadzamy, że to prawda – ale dlatego, że objawił to Bóg,
który nie może ani kłamać, ani popełnić błędu. Nie może istnieć wyższa,
bardziej pewna wiedza niż przyjęcie słów samego Boga.
"Nie bądź
niewierny, ale wierny" powiedział po swoim zmartwychwstaniu Pan Jezus do
wątpiącego św. Tomasza (36). "Nie bój
się, wierz tylko!", powiedział Pan Jezus do Jaira, zanim wskrzesił mu
córkę (37).
Kiedy Chrystus
leżał zdruzgotany u stóp Swoich wrogów i wydawał się być pokonany na
krzyżu, nie wymagał od Swoich uczniów, aby znali odpowiedź na wszystko – żądał
natomiast, aby mieli wiarę: wiarę, że Jego Słowo jest prawdą, wiarę, że Ten,
który pokazał, że jest Panem życia i śmierci, może zwyciężyć i zwycięży, pomimo
wszelkich pozorów świadczących na niekorzyść.
"Podczas
Męki Apostołowie i uczniowie stracili wiarę; wątpili, że ich Mistrz jest
prawdziwym Bogiem i Mesjaszem…", pisze słynny liturgista i opat
benedyktyński Dom Prosper Guéranger (38). Nie naśladujmy Apostołów w ich niedowiarstwie,
za co Pan Jezus słusznie ich zgromił (39).
Tej samej wiary,
jakiej Bóg domagał się od swoich Apostołów, domaga się dzisiaj od nas: wiary,
że Ten, który "ma moc z tych kamieni wzbudzić synów Abrahamowi" – jak
powiedział św. Jan Chrzciciel – może raz jeszcze dać światu prawdziwego
Papieża, prawdziwego Namiestnika Chrystusa i przywróć katolicki Kościół do jego
dawnej chwały (40).
Niestety, w
naszych czasach ogromna liczba ludzi, którzy chcą być tradycyjnymi katolikami –
w ostatecznym rozrachunku – okazuje się nie posiadać wiary. Chcą zaakceptować
tylko to, co dla nich samych ma sens lub co zbytnio nie zakłóca ich wygodnego
małego świata – do tego stopnia, że bardziej byliby skłonni przyznać, że Kościół
katolicki przekształcił się w niebezpieczną heretycką sektę, prawdziwą arkę
potępienia, aniżeli dojść do wniosku, że ludzie, którzy dziś mają się za
hierarchię katolicką są antykatolickimi oszustami, którzy nie mają żadnej
władzy w Kościele – "fałszywi apostołowie",
jak nazywa ich św. Paweł, "są to robotnicy zdradliwi, przybierający postać
apostołów Chrystusowych" (41).
Tacy niewierni
pseudokatolicy – bo obiektywnie nimi są – nie mogąc znieść myśli, że nie mają
papieża decydują się zamiast tego na raczej ewidentną podróbkę. Ich dziwna
logika wydaje się sugerować, że lepsza sytuacja to papież, któremu się odmawia
podporządkowania aniżeli brak papieża, któremu należy się posłuszeństwo.
Nie mogą znieść
myśli, że nie mają jasnej odpowiedzi na pytanie, gdzie jest Kościół lub co się
z nim stało, dlatego zadowalają się wskazywaniem zamiast tego na instytucję,
która wyraźnie porzuciła prawdziwą Wiarę oraz prawdziwe uwielbienie Boga, wmówiwszy
sobie, że pewnego dnia nawróci się z powrotem na to, co eufemistycznie nazywają
"Tradycją", ale co w rzeczywistości jest po prostu Wiarą.
Pod tym względem
przypominają nieco dawnych Izraelitów-renegatów. Nie mogąc znieść przedłużającej
się nieobecności Mojżesza – ich przywódcy, który na górze Synaj odbierał od
Boga Dziesięć Przykazań – stworzyli sobie sami przedmiot kultu czyli złotego
cielca (42).
Lepiej mieć coś
namacalnego, aby wiedzieć, co z tym zrobić, niż pozostawać w zawieszeniu przez
nieokreślony czas, bez wyraźnego kierunku, nie mając wyboru, jak tylko ufność
Bogu z wiarą i nadzieją.
Powtórzę raz
jeszcze, wypowiadam się obiektywnie. Próbuję opisać to, co się dzieje –
nie staram się oceniać niczyich subiektywnych postaw wobec Boga. Obiektywne
opisywanie rzeczy jest dopuszczalne, a w tym przypadku raczej konieczne. W
encyklice Pascendi z 1907 roku, Papież św. Pius X nazwał modernistów "najbardziej
zgubnymi ze wszystkich wrogów Kościoła", a jednocześnie jednym tchem
wyjaśnił, że "tylko Bóg jest sędzią" "wewnętrznej dyspozycji ich
dusz" (43).
Chociaż prawdą
jest, że u innych zawsze musimy zakładać dobrą wolę, o ile coś przeciwnego nie
jest oczywiste, to musimy również uważać, aby nie pomylić dobrej woli z
ortodoksją lub ze szczytnym celem. Ks. Fryderyk Faber mówiąc o nadchodzących zwodzeniach
Antychrysta w kazaniu wygłoszonym w niedzielę Zesłania Ducha Świętego w 1861 roku,
ostrzegał:
"Musimy
pamiętać, że gdyby wszyscy dobrzy ludzie byli po jednej stronie, a wszyscy źli
ludzie po drugiej, nie byłoby niebezpieczeństwa, aby ktokolwiek – a zwłaszcza
wybrani – mógł być oszukany przez kłamliwe cuda. To właśnie dobrzy ludzie –
niegdyś dobrzy, miejmy nadzieję, że wciąż dobrzy – mają czynić dzieła
Antychrysta i niestety na nowo krzyżować Pana Jezusa, ci, którzy czynią więcej
niż tylko wyznają, że kochają. Miejcie na uwadze ten aspekt czasów
ostatecznych, że ta kłamliwość wynika z tego, że dobrzy ludzie są po złej stronie
(44).
Innymi słowy:
dobra wola nie wystarczy, aby uczynić cię katolikiem. Mieć zamiar
wykonywania dzieła Chrystusa to nie to samo, co faktyczne wykonywanie
dzieła Chrystusa.
"Ale, ale"
– często słyszymy – "wy, sedewakantyści jesteście tak między sobą
podzieleni!". Zakrawa na ironię, że ludzie uważający, że mają papieża –
zasadę jedności w Kościele – i wyznający przywiązanie do kościoła, do którego
oficjalnie przynależą ludzie od Hansa Künga i Richarda Rohra po lewej stronie
do Atili Guimaraesa i Atanazego Schneidera po prawej, wytykają nam, że jesteśmy
podzieleni.
Sedewakantyści są
niewątpliwie podzieleni w kwestii kierownictwa, nie co do zasady, ale w
zależności od okoliczności, i to po prostu dlatego, że jak wiemy brak jest władzy
zarządzającej. Ten brak jedności jest konieczną konsekwencją braku najwyższego
pasterza, a to z kolei jest konsekwencją przejęcia urzędów kościelnych przez
wrogów Kościoła około sześćdziesiąt lat temu. Innymi słowy, jeśli ktoś jest
winny podziałów wśród sedewakantystów, to jest to soborowy kościół, instytucja,
do której – jak mówią nasi krytycy – powinniśmy się przyłączyć. W każdym razie nieumyślny
brak jedności w kierownictwie z pewnością nie zostanie naprawiony przez okazanie
wierności "pasterzom", którzy nie są zjednoczeni z nami w wierze, a
następnie odrzucenie przez nas ich kierowniczej władzy.
Być może zauważyliście, że tak naprawdę nie ma "przywódcy"
sedewakantystów – i to dobrze! Jest tylko jedna widzialna głowa Kościoła
katolickiego, a mianowicie papież. W przypadku nieobecności papieża nie może
być jego substytutu! Gdy tron papieski jest pusty nie może być "erzacu
papieża" – na podobieństwo tego jak tradycjonaliści spod znaku
"uznawać i sprzeciwiać się" potraktowali abp. Marcela Lefebvre'a lub
innego konserwatywnego prałata z soborowego kościoła – czyli człowieka, za
którym ma się de facto podążać, w opozycji do człowieka
uznawanego za Namiestnika Chrystusa.
Obietnice
naszego Pana Jezusa Chrystusa dotyczące nieomylności i wieczystej prawowierności
zostały złożone tylko papieżom i nikomu innemu. Absurdem jest myśleć, że papież
może odpaść od wiary, a kiedy tak się stanie, pojawi się kolejna postać, do
której przyłączą się wszyscy ortodoksyjni wyznawcy, dopóki papież nie nawróci się
na katolicyzm. A jednak iluż jest ludzi uważających się za tradycjonalistów i
właśnie tak rozumujących!
Jako
sedewakantyści, jako katolicy uznajemy, że naszym przywódcą zawsze pozostaje co
do zasady papież, nad którego obecnym tymczasowym brakiem bardzo ubolewamy. Ale
nie zaakceptujemy żadnego zamiennika! W przeciwieństwie do wyobrażenia jakie od
dawna propagowali nasi przeciwnicy, to właśnie my wierzymy w papiestwo! To my
wierzymy w Kościół! To my wierzymy w obietnice Chrystusa udzielone Jego
Namiestnikowi i Jego Kościołowi i właśnie już z tego tylko powodu odrzucamy
instytucję, która choć mieni się Kościołem katolickim, głosi ekumenizm zamiast
nawrócenia, wolność religijną zamiast społecznego panowania Chrystusa Króla,
prawa człowieka zamiast praw Boga!
W swojej książce
o Apokalipsie ks. Berry napisał:
"Większość
zła, które dotyka Kościół i społeczeństwo w ogólności, można bezpośrednio
przypisać tak zwanej reformacji [protestanckiej]. To jej należy przypisać
apostazję narodów, osłabienie wiary oraz szybko rosnącą bezbożność i niewiarę
współczesnych czasów [1921]" (45).
W przeciwieństwie
do tego, kościół Vaticanum II ogłosił niedawno, że katolicy mogą teraz
uznać Marcina Lutra – podżegacza do reformacji – za "świadka ewangelii"
(46).
Z posągiem
Marcina Lutra w tle, Bergoglio pozdrawia 1000 luteranów w Auli Pawła VI w
Watykanie, 13 października 2016. W styczniu 2017 roku Watykan wydał
oświadczenie stwierdzające, że "katolicy mogą teraz usłyszeć wyzwanie
Lutra dla dzisiejszego Kościoła, uznając go za «świadka ewangelii»".
Św. Paweł w
pierwszym liście do św. Tymoteusza, opisuje Kościół ustanowiony przez Pana
Jezusa jako "filar i utwierdzenie prawdy" (47). Czy ktoś – z
całą powagą i uczciwością – mógłby przyznać, że jest to trafny opis kościoła Vaticanum
II? A jeśli tak, to dlaczego trzeba się mu przeciwstawiać? Dlaczego
ktokolwiek miałby opierać się "filarowi i utwierdzeniu prawdy"?
Faktem jest, że
tradycjonaliści spod znaku "uznawać i sprzeciwiać się" wierzą w kościół
upadły, "zepsuty Kościół katolicki". I jakże mogliby tego nie robić,
skoro wierzą, że soborowy kościół to Kościół katolicki!? Czyniąc to, okazują swój
brak wiary w obietnice Chrystusa. Po prostu nie wierzą w Kościół katolicki. Nie
wierzą w papiestwo. Oni [po prostu] nie wierzą (48).
I znowu tu mamy:
ten brak prawdziwej Boskiej Wiary. Akceptują tylko to, co zadowala ich
intelekt. Kościół katolicki się zepsuł i Bóg go naprawi – to mogą zrozumieć.
Jedyny problem leży w tym, że diametralnie zaprzecza to temu, co Bóg objawił –
to herezja! Kościół, który może się zepsuć, że tak powiem, nie jest Kościołem
założonym przez Jezusa Chrystusa. I odwrotnie, Kościół założony przez Jezusa
Chrystusa nie może się zepsuć.
W związku z tym
chciałbym polecić broszurę Devotion to the Church (Nabożeństwo do
Kościoła) ks. Fryderyka Fabera (49), która zawiera całe – cytowane
wcześniej – kazanie, które wygłosił w dniu Pięćdziesiątnicy 1861 roku. Ten
piękny tekst wyjaśnia, jaki powinien być stosunek katolika do Kościoła, a nasi
krytycy powinni zadać sobie pytanie czy to, co mówi ks. Faber, mogą rzeczywiście
odnieść do soborowego kościoła Vaticanum II.
Moi drodzy
bracia katolicy, musimy przestać patrzeć na naszą dzisiejszą sytuację, jak
gdyby był to nieprzewidziany wypadek mający pokrzyżować Boski plan dla
Kościoła. Tak nie jest. Jest to raczej wypełnienie tego planu. Tak, to krzyż,
ale ten krzyż nie jest czymś niefortunnie ingerującym w nasze zbawienie,
jest on, podobnie jak każdy inny krzyż, właśnie samym narzędziem naszego
zbawienia, jeśli przyjmiemy go przez łaskę Bożą. Przeżywając tę Mękę
Mistycznego Ciała, Kościół, podobnie jak św. Paweł "dopełnia to, czego nie
dostaje utrapieniom Chrystusowym" (50).
Jako wypełnienie
się proroctwa wszystko, co dzisiaj znosimy, powinno naprawdę wzmacniać naszą
Wiarę, a nie kusić nas do powątpiewania lub rozpaczy. Jak ujął to ks. Berry: "…proroctwa
Apokalipsy powinny być źródłem pocieszenia, gdy widzimy Kościół atakowany i
prześladowany, ponieważ mamy zapewnienie Ducha Świętego, że wyjdzie z tego
zwycięski i będzie królował pokojowo nad wszystkimi narodami" (51).
Najwyraźniej Bóg
przygotowuje swoich wybranych, oddziela pszenicę od plew. Do sedewakantyzmu nie
pociąga nas nic poza czystą siłą jego prawdy (52). Nie jest to
wygodne, nie jest popularne, nie zapewnia osobistego spełnienia. Ale trzymanie
się prawdziwej Wiary ze wszystkimi jej nieraz nieprzyjemnymi konsekwencjami jest
tym, co odróżnia katolika od heretyka. Wierzymy nie dlatego, że rozumiemy
lub dlatego, że czujemy się z tym dobrze, ale dlatego, że Bóg to objawił, a
Jego Słowo jest prawdą. Podobnie jak św. Paweł "przez wiarę bowiem chodzimy,
a nie przez widzenie" (53). Jedynie łaska Boża podtrzymuje nas w tych
niebezpiecznych i absurdalnych czasach.
Ostatecznie,
mamy powód do radości: wrogowie Kościoła chcieli się nas wszystkich pozbyć, ale
im się nie udało! Chcieli zniszczyć Mszę i inne sakramenty, ale im nie wyszło!
Chcieli zniszczyć starożytną Wiarę, ale im się nie udało! Chcieli wyeliminować
papiestwo, ale jedyne, co udało im się dokonać, to na pewien czas pozbawić nas prawdziwego
Papieża – i nawet to, tylko za dopuszczeniem Bożym!
Zawsze musimy
pamiętać, że Bóg umieścił nas na świecie w tym szczególnym momencie, nie przez
przypadek, ale przez swoją świętą Opatrzność. Była to decyzja wszechwiedzącej
Inteligencji nieskończenie dobrego Boga, "który chce, aby wszyscy ludzie byli
zbawieni i przyszli do uznania prawdy" (54). Innymi słowy, żyjemy teraz, a nie w
jakimś innym punkcie historii, ponieważ ten czas jest najbardziej sprzyjający dla
naszego zbawienia.
Życie w dzisiejszych
czasach jest ogromną łaską, za którą zawsze musimy być wdzięczni. Grozi nam ryzyko
niedostatecznego zrozumienia, a przez to niedocenienia wyjątkowego momentu w
historii Kościoła, przez który przechodzimy. Przypomnijcie sobie słowa, które
Chrystus powiedział do swoich uczniów: "Albowiem zaprawdę mówię wam, iż wielu
proroków i sprawiedliwych pragnęło widzieć, co widzicie, a nie widzieli, i słyszeć,
co słyszycie, a nie słyszeli" (55).
Zostaliśmy
uprzywilejowani przez Boga, aby być świadkami Mistycznej Męki, Męki Mistycznego
Ciała Chrystusa – Chrystusa, który tak dawno temu "ujrzał wielką rzeszę, i
ulitował się nad nimi, że byli jak owce nie mające pasterza…" (56).
Zachowując
prawdziwą wiarę bez względu na koszty i żyjąc życiem oddanym Chrystusowi, naszemu
Królowi i Najświętszej Maryi Pannie, naszej Królowej, obyśmy otrzymali łaskę doczekania
się prawdziwego Papieża, błagając Boga,
który jest najwyższym "pasterzem i biskupem dusz [naszych]" (57).
Mario Derksen,
M.A.
Artykuł z czasopisma "The
Reign of Mary", nr 170, Fall 2019 ( www.cmri.org
) (a)
Tłumaczył
z języka angielskiego Mirosław Salawa
–––––––––––––––
Przypisy:
(1) F. J. Sheed, Is it the
same Church? (London: Sheed and Ward, 1968).
(2) Karol Wojtyła, Sign of
Contradiction (New York, NY: The Seabury Press, 1979), s. 17.
(3) Mgr. Joseph Clifford Fenton,
"Journal of the Sixteenth, Seventeenth, Eighteenth and Nineteenth trips to
Rome, March 1962-February 1963", wpis z 31 października 1962. Dostępne
online na Digital Collection of Catholic University of America,
https://cuislandora.wrlc.org/islandora/object/achc-fenton:6 (dostęp 5
października 2018).
(4)
Mt. 13, 28.
(5)
2 List do Tesaloniczan 2, 3.
(6)
Papież Pius IX, Encyklika Inter multiplices (21 marca 1853), n. 7.
(7)
Należy to rozumieć w ten sposób, że nie wiemy nic o istnieniu żadnego papieża.
Zdaniem autora, nie można całkowicie wykluczyć, że prawdziwy papież przebywa na
wygnaniu, w podziemiu.
(8) Oryginalny tytuł to Nichitaroncalli:
Controvita di un Papa (Rome: International Eiles, 1994). Ten pseudonim Angelo Roncalliego
odnosi się do sowieckiego polityka i przywódcy partii komunistycznej Nikity
Chruszczowa (1894-1971). Chociaż nie wydano książki do 1994 roku, Bellegrandi
zasadniczo ukończył jej rękopis do 1977 roku.
(9)
Bellegrandi, Nichitaroncalli, s. 62. Tłumaczenie na podstawie angielskiego
wydania http://www.huttongibson.com/PDFs/hutton_johnxxiii_book.pdf (s. 76;
dostęp 5 października 2018). Świadectwo to potwierdziła mi również osobiście
córka masona-różokrzyżowca, która wspominała jak ojciec powiedział jej w 1958
roku, że po Piusie XII nie będzie już papieży i że Jan XXIII był "nasz"
(wiadomość e-mail od osoby nieujawnionej do autora, 31 października 2016 r.).
(10) Mgr. Joseph Clifford Fenton,
"The Continuation of the Journal of my Fourteenth Trip to Rome, Beginning
of the Journal of my Fifteenth Trip to Rome, October 1960-September 1961",
wpis z 2 listopada 1960. Dostępne online na Digital Collection of Catholic
University of America,
https://cuislandora.wrlc.org/islandora/object/achc-fenton:7 (dostęp 5
października 2018).
(11)
Por. Jan 10, 18; Jan 19, 11; Izajasz 55, 8-9.
(12)
2 List do Tesaloniczan 2, 10-11.
(13)
Łacińska Wulgata używa terminu operationem erroris, a greka ἐνέργειαν
πλάνης (energeian planēs).
(14) Rev. E. Sylvester Berry, The
Apocalypse of St. John (Columbus, OH: John W. Winterich, 1921), s. 135.
(15) Por. Mt. 24, 24.
(16) Zob. Dz. Ap. 12, 3-19.
(17)
"Ubi Petrus, ibi Ecclesia" – tę maksymę po raz pierwszy
wypowiedział św. Ambroży w swoim komentarzu do Dwunastu Psalmów Dawida (389
AD).
(18)
Cardinal Henry Edward Manning, The Pope & the Antichrist
(Sainte-Croix du Mont: Tradi-books, 2007), ss. 78, 75. Ta książka to reprint oryginału The
Present Crisis of the Holy See Tested by Prophecy (London: Burns &
Lambert, 1861).
(19) Mgr. Fulton J. Sheen, Communism
and the Conscience of the West (Bobbs-Merril Company, Indianapolis, 1948),
s. 24.
(20)
Acta Sanctae Sedis XXIII (1890-1891), s. 744. Wersja angielska z
artykułu ks. Anthony Cekada, "The St. Michael Prayer: A «Falsified»
Text?" (12 października, 2007) na stronie
http://www.fathercekada.com/2007/11/12/the-st-michael-prayer-a-falsified-text (dostęp
5 października 2018). Chociaż jest oczywiste, że słowa te zostały zapisane w
czasie przeszłym i odnoszą się bezpośrednio do wydarzenia z przeszłości (jak
pokazuje to ks. Cekada), jest to jednak spójne z przedstawioną tutaj ideą;
można przypuszczać, że oprócz ich pierwotnego i bezpośredniego znaczenia, Bóg
chciał, aby miały one także znaczenie drugorzędne i prorocze wskazujące na
przyszłe wydarzenia, które od tamtej pory wyraźnie się spełniły.
(21) Mgr. George E. Dillon, Grand
Orient Freemasonry Unmasked (Palmdale, CA: Christian Book Club of America,
1999), ss. 92, 94-95.
(22) Papież
Pius VII, Encyklika Diu satis videmur (15
maja 1800), n. 11.
(23) Papież Pius VIII, Encyklika Traditi
humilitati (24 maja 1829), n. 6.
(24)
Papież Leon XIII, Encyklika Inimica vis (8 grudnia 1892), n. 3.
(25) Papież Leon XIII, Encyklika Custodi di
quella fede (8 grudnia 1892), n. 3.
(26) Zob. Francis M. Kalvelage, Kolbe:
Saint of the Immaculata (San Francisco, CA: Ignatius Press, 2002), s. 31.
(27) Mgr. Georges Roche and
Philippe Saint Germain, Pie XII devant l'Histoire (Montreal: Editions du
Jour, 1972), s. 52; wersja angielska autorstwa Alana Aversa na
http://strobertbellarmine.net/viewtopic.php?f=2&t=1651&view=next
(dostęp 5 października 2018).
(28)
2 List do Tesaloniczan 2, 7.
(29)
Zachariasz 13, 7; Mt. 26, 31.
(30)
Ezechiel 34, 8.
(31)
Por. List do Efezjan 6, 12; 1 List do Koryntian 2, 14-15.
(32)
Antypapież Jan XXIII, Przemowa Gaudet Mater Ecclesia (11 października
1962).
(33)
Być może pierwszą osobą, która użyła tej metafory do chaosu wywołanego przez
soborowy kościół, był Dietrich von Hildebrand, który opublikował książkę pod
tym tytułem w języku niemieckim w 1973 roku.
(34) Mt. 23, 38.
(35) Zachariasz 13, 9.
(36) Jan 20, 27.
(37) Mk 5, 36.
(38) Abbot Prosper Guéranger, The
Liturgical Year, vol. 8, trans. by Dom Laurence Shepherd (Fitzwilliam, NH:
Loreto Publications, 2000), s. 286. Guéranger
oczywiście wyłączył Najświętszą Maryję Pannę z tego oskarżenia.
(39)
Zob. Mk 16, 14.
(40)
Mt. 3, 9
(41)
2 List do Koryntian 11, 13.
(42)
Zob. Księga Wyjścia 32, 1-6.
(43)
Papież św. Pius X, Encyklika Pascendi Dominici gregis (8 września 1907),
n. 3.
(44)
Ks. Fryderyk
William Faber, Devotion to the Church, 2nd ed. (London: Richardson and
Son, 1861), s. 27.
(45) Berry, The Apocalypse of
St. John, s. 99.
(46) Papieska Rada do spraw
Popierania Jedności Chrześcijan, "Resources for The Week of Prayer for
Christian Unity and throughout the year 2017", Introduction to the Theme
for the Year 2017 (31 maja 2016). Dostępne
online na
http://www.vatican.va/roman_curia/pontifical_councils/chrstuni/weeks-prayer-doc/rc_pc_chrstuni_doc_20160531_week-prayer-2017_en.html
(dostęp 5 października 2018). Cytowany fragment pochodzi ze
wspólnej deklaracji
tejże rady z luteranami "From Conflict to Communion" (2013), n. 29.
(47)
1 List do Tymoteusza 3, 15.
(48)
Jest to najbardziej godne ubolewania, ponieważ "bez wiary zaś nie podobna
jest podobać się Bogu" (Hebr. 11, 6), a wiara jest absolutnie niezbędna do
zbawienia (zob. Mk 16, 16). Ten, kto nie wierzy choćby jednemu dogmatowi, nie
wierzy im wszystkim i nie jest katolikiem (zob. Papież Leon XIII, Encyklika Satis
cognitum [29 czerwca 1896], n. 9; Papież Benedykt XV, Encyklika Ad beatissimi
[1 listopada 1914], n. 24).
(49)
Ta broszura jest dostępna online https://books.google.com/books?id=eA91hh6luNgC
lub można zamówić wersję drukowaną
https://miqcenter.com/products/devotion-to-the-church-ph7175 (dostęp 18
października 2018).
(50) List do Kolosan 1, 24.
(51) Berry, The Apocalypse of
St. John, s. 8.
(52)
W tym Mistyczne Ciało Chrystusa przypomina swoją Głowę: "…nie ma krasy ani
piękności; i widzieliśmy Go – a nie było na co spojrzeć i pożądaliśmy Go –
wzgardzonego i najpodlejszego z mężów, męża boleści i znającego niemoc, a jakby
zasłonięta twarz Jego i wzgardzona, stąd i za nic Go mieliśmy" (Izajasz
53, 2-3).
(53)
2 List do Koryntian 5, 7.
(54)
1 List do Tymoteusza 2, 4.
(55)
Mt. 13, 17.
(56)
Mk 6, 34.
(57)
1 List św. Piotra 2, 25.
(a)
Por. 1) Ks. Benedict Hughes CMRI, a) Sedewakantyzm:
jedyny logiczny wniosek. b) Farsa Vaticanum II. Rzetelna ocena soboru po pięćdziesięciu latach.
c) Nowa praktyka "dialogu".
Duch apostolski zniszczony przez Vaticanum II. d) Pożegnalne słowa do swoich kapłanów. O
spuściźnie Benedykta XVI. e) New Age,
Nowa Religia. f) Konieczność
modlitwy o nawrócenie zbłąkanych dusz. g) Karmić dusze nauką prawdy. h) Papież Pius XII – w pięćdziesiątą rocznicę
śmierci. i) "...ale
nas zbaw ode złego...". Czy modernistyczny kościół jest w stanie wyrzucić
diabła? j) Franciszek-Bergoglio
znowu atakuje! Pokaz dwulicowości Vaticanum II.
k) Największa ozdoba
katolickiego kapłaństwa. l) Cała i nieskalana. Musimy zachować integralność wiary katolickiej.
2) Bp Mark A. Pivarunas CMRI, a) Sedewakantyzm. b) Odpowiedzi na zarzuty wobec
stanowiska sedewakantystycznego. c) Fatima, negocjacje FSSPX z modernistami
i stanowisko arcybiskupa Lefebvre. d) Nieomylne nauczanie papieża
Piusa XII i Jego świątobliwych poprzedników potępia błędy i herezje Vaticanum
II. e) Odstępstwo Campos i nielogiczne stanowisko
teologiczne FSSPX.
3) Ks. Noël Barbara, a) Papieska
nieomylność a dzisiejszy kryzys w Kościele.
b) Ecône – koniec, kropka. c) List otwarty do
członków Bractwa Św. Piusa X (FSSPX).
d) Uderzające podobieństwo reform Pawła VI
do reformy anglikańskiej 1549 roku.
e) Katolicka Msza święta a Novus Ordo Missae. Czy
NOM jest ważną mszą? f) Czy Jan Paweł
II jest modernistą? g) Zdemaskowanie
braku autorytetu władzy Neokościoła.
4) Mario Derksen, Habemus Bergoglio. Antypapież Franciszek i
soborowy kościół.
5) John Daly, a) Nieprawdopodobny kryzys. b) Długotrwały wakat
Stolicy Apostolskiej w ujęciu księdza O'Reilly. c) Arcybiskup
Lefebvre a sedewakantyzm.
6) Ks. Jacek Tylka, a) Dogmatyka katolicka.
b) O cnotach heroicznych.
7) Św. Pius X, Papież, a) Encyklika Pascendi dominici gregis o zasadach
modernistów. b) Przysięga
antymodernistyczna.
8) Ks. Walenty Gadowski, Nauka Kościoła. Wybór orzeczeń dogmatycznych
Kościoła katolickiego i jego praw kanonicznych.
10) Ks. Antoni Tauer, Gallikanizm. (Gallikańskie swobody).
11) Ks. Andrzej Wyrzykowski, Wielka Schizma Zachodnia (1378-1415).
12) Bp Karol Józef Hefele, Piotr de Luna – antypapież Benedykt XIII.
13) Ks. Jan Nepomucen
Brischar, Jan XXIII – Baltazar Cossa.
14) Ks. Franciszek Hettinger, Nieomylność Papieża.
15) Ks. Aleksander Lakszyński, Masoneria i karbonaryzm wobec zdrowego
rozumu i społeczeństwa podług własnych słów masonów, oraz w pracy niniejszej
cytowanych a na jej końcu przytoczonych źródeł niewątpliwych.
(Przyp. (a) i kolorowe ilustracje
od red. Ultra
montes).
( PDF )
© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMXX, Kraków 2020
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ: