niedziela, 5 maja 2019

O wystrzeganiu się nadmiaru słów

Tomasz A Kempis 

O Naśladowaniu Chrystusa


1. Strzeż się jak tylko możesz, ludzkiego zgiełku, gdyż rozprawianie o świeckich sprawach wyrządza wiele szkód, nawet gdy ktoś kieruje się dobrą intencją.
Szybko bowiem ulegamy próżności i stajemy się niewolnikami.

Jakże często chciałbym zachować milczenie i wyrzec się towarzystwa ludzi.
Dlaczego tak chętnie mówimy i opowiadamy sobie rozmaite rzeczy, mimo iż rzadko wracamy do milczenia bez nieczystego sumienia?

Mówimy tak często dlatego, że w rozmowie szukamy pociech i pokrzepienia serca, znużonego nadmiarem myśłi.
Często też z upodobaniem myślimy i chętnie mówimy o tym, co lubimy lub czego pragniemy, albo także o napotkanych przeciwnościach.

2.Niestety, niestety! Często próżne to i daremne poszukiwanie. Bo ta zewnętrzna pociecha nierzadko wyrządza szkodę wewnętrznej, boskiej pociesze.
Dlatego należy czuwać i modlić się, ażeby czas nie upływał bezczynnie.
Jeśli kiedy można i wypada coś powiedzieć, mów to, co służy zbudowaniu.
Złe posługiwanie się językiem i zaniedbanie czynienia postępów znacznie się przyczynia do utracenia kontroli nad własnymi słowami.
Znaczną pomoc w rozwoju duchowym stanowi natomiast pobożne rozważanie spraw duchowych, szczególnie gdy spotkają się ze sobą w Bogu równi duchem i myślą.

By zdrada się nie powtórzyła


By zdrada się nie powtórzyła

Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, a nie chować głowy w piasek. Raz już zdradziliśmy w Polsce Mszę Świętą w rycie rzymskim. Kilkadziesiąt lat temu bez oporu pozbyliśmy się największego Skarbu, który od tysiąca lat uświęcał polskie serca.
Co do tej pory zrobiliśmy, aby nieskazitelny katolicki kult powrócił do polskich kościołów, kaplic i parafii?

treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Ku odzyskaniu myślenia katolickiego

Nieumiarkowana multiplikacja terminologiczna. Czy uczciwa?

Missa (6)

W nurcie normalności katolickiej słów kilka.
Można – choć z trudem – zrozumieć motywacje zastosowania w motu proprio Summorum Pontificum terminologii typu „nadzwyczajna forma”. Natomiast szafowanie na lewo i na prawo, przy każdej możliwej okazji, określeniem „nadzwyczajny”, „nadzwyczajna” w odniesieniu do katolickiej Mszy Świętej – przez którą Kościół Katolicki przez wieki oddawał doskonały kult Panu Bogu – może objawiać smutną prawdę, że naprawdę nie wiemy, o czym mówimy.

Jest jakiś stopień uczciwości w stosunku do dwudziestu wieków istnienia Kościoła Katolickiego i katolickiego kultu.
Jest jakiś stopień uszanowania wiary całych pokoleń rzymskich katolików.

treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

piątek, 3 maja 2019

Św. Franciszek Salezy - O nałogach

 
"Gdy czujemy, że jesteśmy zwyciężeni przez nałogi, starajmy się nabyć cnót przeciwnych  tym nałogom. Zapewni nam to zwycięstwa nad naszym nieprzyjacielem: osiągnięcie cnoty, której nie mieliśmy i udoskonalenie wielu innych."

3 Maj - Święto NMP Królowej Polski



Św. Jan od Krzyża - Droga na Górę Karmel


"Nigdy zatem nie powinna dusza ośmielać się pragnąć i dopuszczać do siebie tych objawień, choćby nawet były, jak mówię, od Boga. Gdyby bowiem pragnęła je przyjmować, spadnie na nią sześć przykrych następstw.

Pierwsze: pomniejszy swoją wiarę, doświadczenie bowiem zmysłowe bardzo osłabia wiarę, ponieważ wiara, jak mówiliśmy, przekracza wszelkie odczucie zmysłowe. Nie zamykając oczu na te wszystkie rzeczy zmysłowe, pozbawia się środka zjednoczenia z Bogiem.

Drugie: objawienia te nie odrzucone są przeszkodą dla ducha, bo na nich zatrzymuje się dusza (12) i duch nie może wzlecieć do tego, co jest niewidzialne. To właśnie była jedna z przyczyn, dla których Zbawiciel powiedział uczniom, iż lepiej jest, by On odszedł od nich, bo inaczej nie przyjdzie Duch Święty (J 16, 7). Dlatego również Marię Magdalenę, która po Zmartwychwstaniu przypadła do Jego stóp, oddalił, by umocniła się w wierze (J 20, 17).

Trzecie: dusza, zatrzymując się na posiadaniu tych objawień, nie dąży do prawdziwego wyrzeczenia i ogołocenia ducha.

Czwarte: traci wewnętrzny skutek i ducha tych objawień, albowiem zwraca oczy na to, co w nich zmysłowe, a co stanowi wartość podrzędną. Dlatego nie otrzymuje już tak obficie ducha, którego one sprawiają, ten bowiem udziela się i zachowuje dzięki wyrzeczeniu się wszystkiego co odczuwalne i bardzo różne od czystej duchowości.

Piąte: traci łaski Boże, gdyż je sobie przywłaszcza i nie korzysta z nich należycie. Przywłaszczać je zaś sobie i nie korzystać z nich, to znaczy pragnąć ich, uważać je za swoje. A przecież Bóg nie daje ich duszy na własność, dusza nie powinna zapominać, że są one własnością Boga.

Szóste: pożądanie tych objawień otwiera drogę szatanowi, by mógł duszę oszukiwać innymi widziadłami, które umie on bardzo naśladować i przedstawić je duszy jako dobre. Mówi bowiem Apostoł, (s.219) że diabeł może się przemienić w anioła światłości (2 Kor 11, 14). Za łaską Bożą będziemy jeszcze mówili o tym przedmiocie w trzeciej księdze, w rozdziale o łakomstwie duchowym.

Jest przeto zawsze rzeczą stosowną, by dusza odrzucała te zjawiska z zamkniętymi oczami, od kogokolwiek by pochodziły.
Jeżeli tego nie uczyni, da miejsce zjawom diabelskim i taką moc szatanowi, że nie tylko jedne zjawy będzie przyjmować za drugie, lecz tym sposobem mnożyć się będą te od złego ducha, a ustawać te od Boga i dojdzie do tego, że pozostaną same diabelskie.

Doświadczyło tego wiele dusz nieostrożnych i nieroztropnych, które do tego stopnia się czuły bezpieczne przyjmując te rzeczy, że wiele spośród nich musiało wielkiego użyć trudu, by wrócić do Boga przez czystą wiarę.
A niemało było takich, które nie mogły wcale wrócić, gdyż szatan już je zbyt usidlił. Przeto pożytecznie jest zamykać się i bronić przed nimi wszystkimi. Odrzucając bowiem złe, unika się błędów diabelskich, a odrzucając dobre, unika się przeszkody w wierze i duch zbiera z nich owoce. Jeśli wówczas, kiedy dusza je przyjmuje, Bóg je odbiera (ponieważ zagarnia je na własność, nie wykorzystując ich odpowiednio), a szatan wprowadza i pomnaża swoje, znajdując dla nich miejsce i okazję – to przeciwnie, gdy dusza wyrzeka się ich i jest im przeciwna, zły duch zaczyna ustępować, widząc, że nie sprawia szkody, Bóg zaś zwiększa i pomnaża łaski w tej pokornej i ogołoconej duszy, stawiając ją nad wieloma, jak owego sługę, który był wierny w małym (Mt 25, 21)."

O posłuszeństwie i uległości

Tomasz A Kempis

O Naśladowaniu Chrystusa


1. Wielką rzeczą jest żyć w posłuszęństwie, pozostawać pod władzą przełożonego i nie dysponować sobą.  O wiele bezpieczniej jest być podwładnym niż przełożonym.
Wielu żyje w posłuszeństwie bardziej z konieczności niż z miłości; tacy doznają udręki i często narzekają.
Nie osiągną też wolności ducha, jeżeli nie poddadzą się całym sercem swemu przełożonemu, ze względu na Boga.
Możesz biegać na wszystkie strony, pokój zdobędziesz jednak wtedy dopiero, gdy poddasz się w pokorze władzy przełożonego. Szukanie nowych miejsc i częste zmiany zwiodły już niejednego.

2. Każdy postępuje tak, jak mu to najbardziej odpowiada - to prawda; przestaje też najchętniej z tymi, którzy myślą podobnie jak on.    
Jeżeli jednak jest wśród nas Chrystus, musimy niekiedy, dla dobra pokoju zrezygnować  ze swych upodobań. Któż jest takim mędrcem, żeby mógł dogłębnie wszystko poznać?
Zatem nie ufaj zbytnio swemu zdaniu i chętnie posłuchaj także zdania innych.
Dobrze jest trzymać się własnego zdania, jeżeli jednak ze względu na Boga zrezygnujesz z tego i pójdziesz za zdaniem drugiego, większy wtedy osiągniesz pożytek.

3. Bo niejeden raz słyszałem, że bezpieczniej jest słuchać rad i je przyjmować, aniżeli dawać.
Może się też zdarzyć, że wszyscy mają rację; nieustępowanie jednak wtedy, gdy domaga się tego rozum lub sama sprawa, jest znakiem pychy lub uporu.

List Lavala byłego protestanckiego pastora w Condé sur Noireau

    POWODY   zniewalające licznych protestantów do powrotu na łono   KOŚCIOŁA KATOLICKIGO   ...