sobota, 2 maja 2020

KRÓTKIE NAUKI HOMILETYCZNE KS. JAKUBA WUJKA SI

KRÓTKIE

 

NAUKI HOMILETYCZNE


na niedziele i uroczystości całego roku

 

WEDŁUG

 

Postylli Katolickiej Większej


KS. JAKUBA WUJKA SI


OPRACOWAŁ

 

BP WŁADYSŁAW KRYNICKI


––––––––

Niedziela trzecia po Wielkanocy

Ewangelia dzisiejsza wyjęta jest z długiego a przepięknego kazania, które Chrystus Pan miał po ostatniej wieczerzy do smutnych i zatrwożonych Apostołów swoich. Święte słowa Pańskie o maluczkim czasie, po którym miał ich opuścić, i znowu o maluczkim czasie, po którym miał się im ukazać, zdawały się im trudne do zrozumienia, dopóki się nie spełniło, co im tu powiedział. Dla nas są one jasnymi, ponieważ wiemy dobrze, iż mało co po tej rozmowie Pan Jezus wydan był nieprzyjaciołom na męki, na krzyż i śmierć okrutną. I nie jest nam tajne, że ze śmierci Jego cieszyli się niewierni Żydzi i przechwalali się z Jego umęczenia. Każdy też zrozumie, jaka żałość natenczas ogarnęła uczniów Zbawiciela. Lecz oto trzeciego dnia zmartwychwstał i dał się po wielokroć im oglądać i rozradowały się wówczas serca apostolskie, chociaż niezadługo, bo po dniach czterdziestu miał ich znowu widomie opuścić i wstąpić do nieba, do Ojca swojego. Prawdziwe zaś i nieodmienne już nigdy wesele mieli otrzymać po dokonaniu doczesnego żywota. To jest znaczenie tej Ewangelii, której jednak Apostołowie naówczas jeszcze nie rozumieli. Nic w tym przecież dziwnego, że wszystkiego nie pojmowali, co im Chrystus Pan oznajmował. Kiedy indziej jeszcze wyraźniej do nich mówił: Oto wstępujemy do Jeruzalem, a spełni się wszystko, co napisane jest przez proroków o Synu Człowieczym, że będzie wydan poganom i będzie naigrawan i ubiczowan i uplwan, a ubiczowawszy, zabiją Go, a dnia trzeciego zmartwychwstanie. A oni tego nic nie zrozumieli i było to słowo zakryte przed nimi i nie zrozumieli, co się mówiło (Łk. XVIII, 31). Dopiero gdy Duch Święty na nich zstąpił i oświecił ich umysły, nauka Zbawiciela i wszystko, co o Nim napisane było w Starym Zakonie, stały się dla nich jasne i dostępne. Stąd upomnienie dla nas chrześcijan katolików, iż skoro czego w sprawach wiary i zbawienia nie rozumiemy, mamy nie na własnym, ani podobnych nam ludzi rozumie poprzestawać, bo wtedy łatwo moglibyśmy się pomylić; lecz uciekać się do nauki i rozumienia świętego Kościoła katolickiego, którym kieruje sam Duch Święty i który ma sobie w tych rzeczach od samego Chrystusa przyobiecaną nieomylność. Trzymając się nauki Kościoła, mamy wszelką pewność, iż nie pobłądzimy w rozumieniu nauki Chrystusowej.

Jeśli się pilniej przypatrzyć chcemy dzisiejszej Ewangelii, poznamy jeszcze, że powyższe słowa Zbawiciela dotyczą nie tylko Apostołów, lecz i całego Kościoła Bożego. Jak bowiem w życiu uczniów Pańskich, tak i w świętym Kościele naszym zawsze była i być musi taka odmiana czasów i takie przeplatanie pokoju i niepokoju, wesela i smutku, ciężkiego frasunku i wielkiej pociechy. Jak Żydzi to w egipskiej niewoli, to w ziemi obiecanej mieszkali; to z Jerozolimy w jasyr babiloński zawiedzeni, to znowu do miłej ojczyzny swojej powracani bywali: tak również i Kościół Chrystusowy czasem miewa pokój, czasem cierpi prześladowanie. Już w początkach Żydzi go znienawidzili, ale za to wielu pogan z wdzięcznością przyjęło. Później bałwochwalscy cesarze i urzędnicy chcieli go wygładzić z oblicza ziemi, a pomimo to dawał mu Bóg szybki wzrost i rozkrzewienie i pociechę z tylu świętych męczenników. Zawzięli się na niego liczni heretycy i odszczepieńcy, a gdy się go do woli naszarpali i naprześladowali, gdy się już plewy od pszenicy oddzieliły, a Kościół został oczyszczony, dobry i opatrzny Pan Bóg potrafił powściągnąć rękę nieprzyjaciół, rozkazał szkodliwym wiatrom i nawałnicom, aby się uciszyły, i znowu na czas zaświeciła wiernym Jego dziatkom piękna pogoda. I w tych naszych czasach wiele ucierpiał Kościół Chrystusowy, powstali przeciw niemu przybłędy i ludzie, przez nich obałamuceni, którzy wołali publicznie: precz z Bogiem, precz z Kościołem, precz z katolicką Polską! Ale my mamy nadzieję w Panu Bogu, że się zmiłuje nad Kościołem swoim i wejrzy na nas miłosiernym okiem, wypleni bluźnierczy kąkol, którym nieprzyjaciel chce zagłuszyć Jego rolę, i poskromi serca pysznych, w swej nienawiści do Boga zuchwałych ludzi. Albowiem jeżeli dla dziesięciu sprawiedliwych gotów był przebaczyć Sodomie i Gomorze, i nam wolno mieć nadzieję, że się zmiłować raczy i nad biedną ojczyzną naszą, w której bez wątpienia nie dziesięciu mężów, ale tysiące sprawiedliwych się znajdzie. Prośmy jedno gorąco Pana Jezusa, aby i Kościoła swego i nas wierne dziatki swoje, z opieki nie wypuszczał, ale umocnić i pocieszyć łaskawie raczył, aby nieszczęsnym dał upamiętanie. Daj jeno Boże, aby się w nas znalazł ów święty zbawienny smutek, jaki On w wybranych swoich rad przemienia w wesele prawdziwe.

Co zaś działo się z Apostołami, co się dzieje i do końca świata dziać będzie z Kościołem Chrystusowym, to się również po dziś dzień na każdym wiernym Pańskim okazuje. Każdy z nas przejść musi przez ogień utrapienia, a choć czasem bywa pocieszony od Boga, to przecież tu na świecie nie może mieć zupełnego wesela, aż dokonawszy swego biegu, weźmie zgotowaną koronę wiecznej zapłaty w niebie. Wyjaśnia to Zbawiciel na przykładzie rodzącej niewiasty, której radość i nadzieja pomieszana jest z bojaźnią, ponieważ nie wie, czy szczęśliwie dziecię na świat wyda, a rozumie, iż się bardzo nacierpieć musi. Pobudza się jednak do otuchy pamięcią, iż droga boleści wspólna jest wszystkim niewiastom rodzącym, że te boleści niedługo trwać mają, że potem będzie miała wielką pociechę z dziecięcia swego i że owe przykrości są początkiem wesela. Coś podobnego bywa w życiu każdego chrześcijanina katolika, w którego sercu Duch Święty złożył nasienie wiary prawdziwej. Spodziewa się on nieba i radości wiecznej przez zasługi Chrystusowe, lecz zarazem doznaje obawy, czy wytrwa wiernie do końca przy Bogu. A nadto tyloma wewnętrznymi i zewnętrznymi utrapieniami bywa w życiu uciśniony, iż nieraz żyć mu ciężko i rozumie, że w tym wszystkim sam tylko Pan Bóg może go poratować. Z drugiej strony widzi, że świat, to jest nieprzyjaciele Boży, opływają w pomyślność; wszystko do czego się wezmą, wiedzie im się nadspodziewanie, podczas gdy on nigdy z kłopotów wybrnąć nie może. Jednak nie upada na duchu, albowiem po pierwsze, pamięta, że nie ma innej drogi do nieba, jedno ta, która prowadzi przez krzyż i udręczenie, a którą w ślad za Chrystusem i Apostołami wszyscy Święci i wybrani Boży weszli do chwały nieśmiertelnego żywota. I owszem, kogo Pan Bóg więcej umiłował, tym nań większe troski, frasunki, kłopoty i boleści dopuszczał. Kto był sprawiedliwszy nad Abrahama? Kto przyjemniejszy Bogu nad Jakuba? Kto niewinniejszy nad Józefa? Kto pokorniejszy nad Mojżesza? Kto nabożniejszy nad Dawida? Kto świętszy nad Eliasza? Kto prostszy nad Joba? Kto miłosierniejszy nad Tobiasza? Która niewiasta skromniejsza nad Zuzannę? Na koniec, kto w większej łasce u Boga nad Najświętszą Matkę Zbawiciela? A jednak wszyscy wiele ucierpieli na tym świecie. Abraham był ciężko kuszony, Jakub musiał się tułać, i z życiem uciekać, Józef od braci sprzedany i od niewiasty niewinnie spotwarzony, długi czas przebył w więzieniu. Mojżesz od Faraona i od Żydów był prześladowany. Dawid od Saula i nawet od własnych synów był utrapiony. Eliasz na pustynię musiał uciekać przed złośliwą królową. Job na mieniu, na dziatkach i na własnym ciele został dotknięty. Tobiasz ubóstwem i ślepotą nawiedzony, Zuzanna od przewrotnych starców oskarżona, Najświętsza Panna na duszy mieczem boleści przeszyta. A co mówić o Apostołach i innych wiernych wyznawcach Chrystusowych? Nie my przeto sami doznajemy krzyżów i utrapień, ale i ci wszyscy, którzy się kiedy Bogu podobali. – Po wtóre, cieszyć nas ma myśl, iż wszystkie uciski tego żywota krótko trwają, co i Pan Jezus w tej Ewangelii wyraził słowem: maluczko, to jest na małą chwilkę. Także i Piotr św. mówi, iż potrzeba nam trochę teraz zasmucić się w rozmaitych pokusach (I Piotr. I, 6). I Jan św. Apostoł nazywa ten czas ostateczną godziną (I Jan. II, 18). Boć zaprawdę żywot nasz do wieczności przyrównany, jest jako mgnienie oka. – Po trzecie, cieszyć nas ma i to, że po cierpliwym utrapieniu czeka sługi Boże pewne i wiekuiste wesele, obiecane przez Pana Jezusa w dzisiejszej Ewangelii: Znowu ujrzę was, a będzie się radowało serce wasze, a radości waszej nikt wam nie odbierze. Tym zaś większe to wesele będzie, im tu większe poprzedzi utrapienie; dusza bowiem w utrapieniu, jako złoto w ogniu, próbuje się i oczyszcza. I dlatego Jakub św. upomina, abyśmy to sobie za wszelką radość poczytali, gdy na nas Pan Bóg pokusy dopuści (Jak. I, 2). Dlatego jeszcze woła Paweł św.: Błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec miłosierdzia, a Bóg wszelkiej pociechy, który nas cieszy we wszelakim utrapieniu naszym (II Kor. I, 3). Więc chrześcijaninie katoliku, żyj po Bożemu i bądź zawsze gotów na zawołanie Sędziego-Boga: maluczko bowiem, a koniec życia nastanie. Jeśli zaś tymczasem co na cię przypadnie, znoś mężnie i cierpliwie krzyże i dolegliwości, pomnąc, iż przez nie droga do błogosławionego, a wiecznego wesela, którego racz nam Panie Boże udzielić.

–––––––––––


Krótkie nauki homiletyczne na niedziele i uroczystości całego roku według Postyli Katolickiej Większej Ks. Jakóba Wujka opracował Ks. Władysław Krynicki. Włocławek. Nakładem Księgarni Powszechnej. 1912, ss. 148-152.

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMXVII, Kraków 2017
 
DJVU PDF )

Powrót do spisu treści książki biskupa Władysława Krynickiego pt.
Krótkie nauki homiletyczne na niedziele i uroczystości całego roku
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ:

Co to jest Wiara i co za potrzeba jej do dostąpienia zbawienia?

Katechizm Soboru Trydenckiego

Św Atanazy (†373) Doktor Kościoła

Św Atanazy (†373)
Doktor Kościoła

 "Niech Bóg was pocieszy... Tym co was zasmuca..., to fakt, że inni przemocą zajęli kościoły, podczas gdy wy w tym czasie jesteście na zewnątrz tych miejsc; oni mają budynki, ale wy macie Apostolską Wiarę. Oni okupują świątynie, lecz nie mają prawdziwej Wiary. Wy zaś pozostajecie poza waszymi miejscami kultu, lecz przebywa w was prawdziwa Wiara (Illi in locis existentes, a vera fide sunt foris: vos vero a locis quidem foris estis, fides vero intus). Zauważmy, co jest ważniejsze, budynek czy wiara? Oczywiście – prawdziwa Wiara. A kto tak naprawdę stracił, a kto zyskał w tej walce, ten kto ma budynki czy ten, kto zachował Wiarę? Zaprawdę, dobrze mieć budynki, gdy jest w nich głoszona Apostolska Wiara; są one święte, jeśli wszystko odbywa się w nich w święty sposób...

Heretycy, podobnie jak ich ojciec szatan, przybierają na siebie pozory aniołów i tak pięknie umieją przemawiać, że się zdaje, iż prawdę mówią; dopiero po przyjęciu ich nauki, przekonują się nieszczęśliwi ich zwolennicy, że pozostają w sprzeczności z Pismem świętym. (Św. Atanazy, Biskup i Doktor Kościoła).

piątek, 1 maja 2020

Leon XIII. Libertas Praestantissimum. O wolności człowieka.


Dei Filius. Konstytucja Apostolska o Wierze katolickiej


Racjonalizm, progresizm, modernizm

Racjonalizm, progresizm, modernizm
Bp Józef Sebastian Pelczar

Na polu teologicznym racjonalizm poczynił straszne spustoszenia między protestantami, tak że z nauki Lutra, Zwinglego, Kalwina i innych koryfeuszów reformacji pozostały ledwie liche strzępy. Pod wpływem filozofii niemieckiej i hiperkrytycyzmu historycznego wielka część teologów protestanckich, zwłaszcza ze szkoły tübingskiej (1), zanegowała Boski początek chrystianizmu i autentyczność ksiąg świętych, a Dawid Strauss († 1874) posunął się tak daleko, że życie Jezusa Chrystusa nazwał personifikacją ogólnej idei religijnej, Ewangelie zbiorem mitów, Boga osobowego wytworem ludzkiego ducha. Wskutek "Kulturkampfu" pruskiego, wzmogło się niedowiarstwo w Niemczech protestanckich, a podczas gdy sami pastorowie (np. Lasko, Sydow itp.) występowali bezkarnie przeciwko Bóstwu Chrystusa Pana, znaczna część ludności, osobliwie po miastach, przestała chrzcić swe dzieci i uczęszczać do zborów. Tak samo w czasach najnowszych fundamentalne dogmaty chrystianizmu zaczepili jawnie, niektórzy pastorowie, jak Traub, Andersen, Jatho, Heydorn i inni, a wiele osób świeckich idzie za nimi i porzuca Kościół urzędowy. Z drugiej strony z protestantyzmu wychodzą coraz nowe sekty z kierunkiem pseudomistycznym lub racjonalistycznym; tak protestantyzm stał się pomostem ateizmu.
Wśród teologów protestanckich grasuje i dzisiaj racjonalizm, odrzucający zupełnie objawienie Boże i przedstawiający naukę chrześcijańską, zwłaszcza o tajemnicach wiary, jako tkaninę poetycznych alegorii i osnowę filozoficznych poszukiwań; mimo to zwolennicy tych antychrześcijańskich teorii zajmują katedry uniwersyteckie albo spełniają obowiązki pastorów. Nic też dziwnego, że w obozie protestanckim coraz mniej jest wiary i że tacy pisarze jak Bruno Bauer, Albert Kalthof, Willam Smith, Artur Drews (2) i inni wystąpili z twierdzeniem, że Jezus Chrystus wcale nie istniał, a chrystianizm wziął początek z misteriów pogańskich.
Kościół katolicki stoi ciągle na straży objawienia Bożego i potępia zarówno racjonalizm skrajny, który odrzuca objawienie Boże i porządek nadprzyrodzony, – jak semiracjonalizm, czyli racjonalizm umiarkowany, który przyjmuje wprawdzie objawienie Boże, ale li tylko przyrodzone w dziełach stworzenia i dziejach świata, a przecenia nadmiernie siły rozumu (3).
Z racjonalizmem idzie w parze progresizm, uważający Kościół katolicki za dzieło ludzkie, a dogmaty za zmienne opinie, podległe ciągłemu i nieokreślonemu postępowi, – jako też indyferentyzm i latitudynaryzm, twierdzący, że wszystkie religie pozytywne są tylko formami przejściowymi jednej religii naturalnej (deizmu), a wszystkie wyznania chrześcijańskie są tylko gałęziami jednego drzewa, tak że każdy człowiek może sobie wybrać tę religię, jaka mu się podoba, gdyż "ludzie trzymając się jakiejkolwiek religii mogą być zbawieni, jeżeli tylko żyją według zasad ogólnej moralności".
Wszystkie te kierunki zostały potępione w Syllabusie Piusa IX z r. 1864 (Prop. III – XIV), jako też w kanonach sesji trzeciej Soboru Watykańskiego (O objawieniu – o wierze – o wierze i rozumie).
Wobec tych kanonów nie może się także ostać ani naturalizm, który na równi z materializmem mieni Bogiem przyrodę, albo przyjmując istnienie Boga, oddzielonego od świata, odmawia Mu aktu stworzenia świata i wszelkiego wpływu na świat i człowieka (4), – ani panteizm, hylozoistyczny czy idealny (5), o którym poniżej będzie mowa, – ani ontologizm, który utrzymuje, że idee konieczne i absolutne są nam wrodzone i nie są czym innym, jak tylko samym Bogiem, wskutek czego Bóg jest niejako abstrakcyjną ideą wszechbytu (6), ani wreszcie skrajny tradycjonalizm czyli fideizm, który twierdzi, że rozum ludzki na drodze samoistnego badania nie zdoła dojść do poznania istnienia Boga, nieśmiertelności duszy i wolności woli, jeżeli mu nie przyjdzie z pomocą objawienie i tradycja, jako jedyne kryteria prawdy (7).
W wieku XIX-tym teorie te nawet wśród pisarzy katolickich znalazły garstkę zwolenników; co gorsza obrażona duma, wstręt do celibatu, hołdowanie bezwzględne ideom wieku i agitacje polityczne, mianowicie w Niemczech, popchnęły niektórych duchownych, a za nimi świeckich, do utworzenia nowych sekt, jak np. Boozianów, Maurerianów, Deutschkatolików (8), Altkatolików w Niemczech (9), francusko-katolickiego "Kościoła" we Francji (10), katolicko-apostolskiego w Belgii (11), włosko-katolickiego we Włoszech (12); a wszystkie te sekty krótki i niechlubny swój żywot zaznaczyły przede wszystkim nienawiścią do tej Matki, od której piersi się oderwały. Błędy ich odwiodły niejeden umysł od prawdy katolickiej.
W wieku XX-tym w świecie naukowym katolickim pojawił się system filozoficzno-teologiczny, modernizmem zwany, który jako nauce Kościoła przeciwny, przez Ojca św. Piusa X został potępiony.
Moderniści, idąc ślepo za "filozofem protestantyzmu" Kantem, utrzymują, że rozum ludzki, zamknięty w sferze zjawisk, nie może wznieść się do Boga, ani poznać Jego istnienia z rzeczy widzialnych, jak to uczy Kościół katolicki. Ten "agnostycyzm" doprowadził ich do "immanentyzmu", czyli do twierdzenia, że religia nie pochodzi z objawienia Bożego, mającego za sobą powagę samego Boga i nieomylne nauczycielstwo Kościoła, ale z tzw. "immanencji życiowej", to jest, ze zmysłu czyli uczucia religijnego, które samorzutnie objawia Boga własnej "jaźni" czyli tzw. "podświadomości", przez nią zaś świadomości ludzkiej; a więc zawiera w sobie rzeczywistość Bóstwa, jako swój przedmiot i swoją przyczynę zewnętrzną (13), powstaje zaś z tęsknoty za tym, co pozaświatowe, nieskończone, idealne, Boskie (14). To podmiotowe i bezpośrednie przeświadczenie o istnieniu i działaniu Boga czyni człowieka wierzącym, a wiara jest niejako "wizją Boga".
W uczuciu religijnym mieści się, według modernistów, objawienie, bo przez nie mówi Bóg do duszy, tak, że człowiek odczuciem i własnym doświadczeniem poznaje Boga; rozum zaś ma w rzeczach religii tylko takie zadanie, jak malarz, który zatarte lub niewyraźne rysy obrazu rozjaśnia i odświeża, czyli "człowiek religijny musi swą wiarę myślą wypracować", a w ten sposób religia jest dziełem człowieka; lecz któż nie widzi, że tego właśnie pragnął szatan, gdy kusząc pierwszych rodziców, przyrzekał: Będziecie jako bogowie, wiedząc dobre i złe (Gen. III, 2). Ponieważ uczucie religijne dostosowuje się do indywidualności pojedynczych ludzi i przechodzi różne koleje, przeto w każdej religii, nie wyjąwszy katolickiej, nieuniknioną jest ciągła zmiana, koniecznym ciągły postęp ("ewolucjonizm"); z czego wypływa, że wszystkie religie są o tyle prawdziwe, o ile są żyjące i o ile odpowiadają potrzebom czasu (15).
Religia katolicka – tak twierdzą – powstała w świadomości Chrystusa, uważanego przez modernistów za człowieka doskonalszej samowiedzy i o pierwszorzędnych przymiotach, wyższego niż Mojżesz, Zoroaster, Mahomet i Budda, bo On najlepiej odczuł w sobie objawienie się Bóstwa; trzeba atoli odróżnić Chrystusa rzeczywistego albo historycznego od Chrystusa "wiary", to jest, wymarzonego przez Jego uczniów i przez następne pokolenia. Chrystianizm wykształcił się w biegu wieków pod wpływem różnych czynników; a samowiedza chrześcijanina jest dalszym rozwinięciem samowiedzy Chrystusowej, jak roślina jest rozwinięciem nasienia. Pismo święte to – skutek życia chrześcijańskiego i owoc doświadczeń ludzi nadzwyczajnych, na których czele stoi Chrystus; natchnienie zaś pisarzy świętych (inspiratio) jest czymś podobnym do natchnienia poetów. Tradycja katolicka to nagi fakt historyczny, na którym znać pracę czasu, stąd tak z Tradycji jak z Pisma św, trzeba wyrzucić to, co nie jest ściśle historycznym, jak objawienie zewnętrzne, cuda i proroctwa. Kościół katolicki to zbiorowisko ludzi, mających te same przeświadczenia religijne i dążących do wspólnej organizacji, – a więc jest to dzieło ludzkie, ulegające prawu ewolucji; – władza zaś Kościoła zawdzięcza swój początek nie ustanowieniu Bożemu, ale samowiedzy i wymaganiom czasu. Sakramenty święte to – znaki czyli symbole, działające na uczucia religijne. Dogmaty wiary to także symbole ogólnych prawd chrześcijańskich i zmienne formuły pojęć, wywołanych przez uczucie religijne, czyli wytwory ludzkie; nie zawierają one prawdy bezwzględnej i stałej; – a nadto może być prawdą w wierze, co fałszem jest w filozofii lub historii (16). Koniecznym jest też rozbrat wiary i wiedzy i poddanie wiary nauce, – koniecznym rozdział Kościoła i państwa i wyodrębnienie w każdym człowieku obywatela od katolika, koniecznym rozróżnienie między Kościołem historycznym i Kościołem wiary, między Sakramentami historycznymi i Sakramentami wiary.
Konsekwentnie moderniści żądają radykalnych zmian w nauce i karności Kościoła, a szczególnie "zdemokratyzowania" Kościoła i zbudowania gmachu teologii na podwalinach filozofii modernistycznej i takiejże historii dogmatów, podczas gdy odrzucają filozofię scholastyczną.
Najwybitniejszym i najskrajniejszym przedstawicielem modernistów jest ks. Alfred Loisy, były profesor w Instytucie katolickim w Paryżu (17), który chcąc niby to zbijać racjonalistyczne poglądy berlińskiego profesora Harnacka, przejął się sam błędami egzegezy protestanckiej i w dziełach swoich (mianowicie w dziele L'Evangile et 1'Eglise) rzucił w świat potworne błędy, jak np., że Ewangelie nie są księgami historycznymi, ale raczej etycznymi i filozoficznymi, a mianowicie, że wyrażają zapatrywania pierwszych chrześcijan na osobę i naukę Chrystusa, – że w Piśmie św. znajdują się baśnie, legendy i fałsze, – że Jezus Chrystus nie występował w życiu swoim jako Mesjasz, ale głosił tylko bliskie przyjście królestwa Bożego, królestwa miłości i sprawiedliwości, a nazwę "Syn Boży" przybrał tylko jako tytuł honorowy, i że dopiero Grecy wprowadzili naukę o Słowie Wcielonym i o Trójcy Świętej, – że Chrystus nie ustanowił Kościoła, ani Sakramentów św., i że dopiero Apostoł Paweł wynalazł ideę Odkupienia, później zaś dodano inne dogmaty, – że objawienie jest stopniową ewolucją życia religijnego, nad czym, prócz Chrystusa, pracowali także Mojżesz, Budda i Mahomet, – że wiara co do przedmiotu i motywów jest wyrobem ducha ludzkiego (18) itd.
Któż nie widzi, że wobec modernizmu Kościół katolicki w niwecz się obraca, a religia rozpływa się w nieokiełzanym subiektywizmie i w chorobliwej jakiejś uczuciowości, czego koniecznym wynikiem musi być naturalizm, panteizm, indyferentyzm, w końcu zaś ateizm (19). To już nie herezja, czyli zaprzeczenie jakiegoś dogmatu, ale "stek herezyj" (20) i religijny nihilizm.
Było też widoczną sprawą Ducha Świętego, że najwyższy stróż i mistrz prawdy objawionej w encyklice Pascendi z 8 września 1907 i w innych apostolskich pismach (21) nie tylko potępił błędy modernistów, ale przepisał środki zaradcze, jak zalecenie neoscholastycyzmu w filozofii, a metody pozytywno-scholastycznej w teologii, większą czujność w wychowywaniu kleru, wprowadzenie tzw. consilium vigilantiaei przysięgi antymodernistycznej.
Skądże się wziął modernizm u pisarzy katolickich? Właściwie jest on dzieckiem protestantyzmu i filozofii Kanta, bo już Luter, odrzucając nauczycielską powagę Kościoła, oparł religię na subiektywnym zdaniu i sumieniu jednostek; Kant zaś negując dowody filozoficzne o istnieniu Boga, otworzył wrota agnostycyzmowi, a usuwając z religii wszystko, co w niej było pozytywnego i dogmatycznego i broniąc "moralności wyzwolonej", to jest, niezależnej od Boga, uczynił człowieka twórcą religii. Teorię Kanta († 1804) w stosunku do religii rozwinęli protestanci Schleiermacher († 1834), Ritschl († 1889), August Sabatier († 1901) i żyjący obecnie Adolf Harnack; za Kantem zaś poszli niektórzy pisarze katoliccy (22); podczas gdy innym, pracującym na polu biblijnym – jak wspomnianemu już Loisy'emu – zaimponował racjonalista Harnack. Można tedy powiedzieć, że modernizm jest płodem kantyzmu i liberalnego protestantyzmu (23); a zrodziła go pycha i żądza nowości, jako też lekceważenie utartych szlaków teologii scholastycznej.
Mianowicie we Francji już przy końcu wieku XIX-go powstała za sprawą Ollé-Laprune'a, Fonsegrive'a, Blondela i Laberthonniére'a szkoła tzw. apologetyki immanentnej, która przy obronie wiary każe się liczyć nie z cudami, proroctwami itp. kryteriami zewnętrznymi, – ale z wewnętrznymi dążnościami religijnymi i potrzebami serca i życia (24). Zarazem E. Le Roy wystąpił jako rzecznik tzw. pragmatyzmu; podczas gdy ks. ks. Loisy, Houtin i Turmel posunęli się za daleko w krytyce biblijnej; a Lemire, Naudet, Dabry, Klein, Sangnier w zachwalaniu amerykanizmu i demokracji. Wywołało to apostolskie pisma Leona XIII o tłumaczeniu Pisma św. (Providentissimus Deus z r. 1893) i o demokracji chrześcijańskiej (Graves de communiz r. 1901), później zaś syllabus Piusa X (Lamentabili z r.1907). Kiedy wyszła encyklika Pascendi, niektórzy z pośród zwolenników modernizmu cofnęli się szczerze, inni tylko pozornie (25); natomiast ks. Loisy rzucił Stolicy Świętej rękawicę i ściągnął na siebie większą klątwę (1908 r.), za co minister oświaty, protestant i mason Dumergue, nadał mu katedrę historii religii w College de France, by dalej służył masonerii (26). Modernizm znalazł też obronę w pismach "La justice sociale", "La vie catholique", "Le Bulletin de la Semaine", "La Quinzanie". Kiedy Pius X w Motu proprio Sacrorum Antistitum z l września 1910 kazał składać przysięgę antymodernistyczną, garstka księży modernistów przesłała odezwę protestującą do wszystkich biskupów i wydrukowała ją w czasopiśmie "Petit Temps" (27).
We Włoszech na czele modernistów stanęli z jednej strony ks. Romolo Murri, (głównie na polu politycznym i społecznym), z drugiej ks. Salvatore Minocchi, przeważnie na polu biblijnym. Obaj, jako niepoprawni, wpadli w cenzury kościelne; za ich też zapewne natchnieniem ogłoszono w Rzymie protest pt. Il programma dei modernisti, to znowu polemiczne artykuły w pismach "Rinnovamento", "Nova et Vetera", "Cultura contemporanae" (Quan-drotto) "Battaglie d'oggi", "Cultura moderna" (Dominika Battainiego) "Rivista di Cultura" (ks. Buonajuti'ego), "Vita religiosa", "Bitychnis" (28), "Giornale d'Italia", "Corriere delia sera". Do zwolenników modernizmu zaliczają się także barnabita ks. Jan Semeria, ks. Ernest Rutili, ks. De Stefano, redaktor pisma "Rivista modernista internazionale", profesor Genaro Avolno, powieściopisarz Antonio Fogazzaro ( 1911) (29), Alfieri, Scotti, Maironi, Benedeti, Fracassini, Clementi, Bartoli i inni.
W Niemczech do reform w duchu modernistycznym nawoływali już przy końcu XIX wieku ks. ks. Kraus i Müller; a szczególnie ks. Herman Schell, profesor würzburski ( 1906), który dekretowi Kongregacji Indeksu, potępiającemu niektóre jego pisma, wprawdzie się poddał, ale błędów swoich nie porzucił (30). W wieku XX-tym właściwą ideę modernizmu propagowały czasopisma "Das XX Jahrhundert" (do r. 1908), "Das neue Jahrhundert" i "Renaissance"; a po wydaniu encykliki Pascendi wystąpili przeciw niej duchowni Schnitzer, Koch, Sickenberger, Ziegler, Wieland, Engert, Filip Funk, za co spadły na nich kary kościelne (31). Encyklikę wymienioną krytykował również ks. Albert Ehrhard, profesor strasburski, ale zaraz się cofnął. Kiedy Pius X kazał składać przysięgę antymodernistyczną (1 września 1910), powstało pewne wrzenie na uniwersytetach niemieckich, którego wyrazem były protestujące artykuły w pismach i interpelacje w sejmach. Pius X uwolnił od tej przysięgi kapłanów, wykładających teologię na uniwersytetach (31 grudnia 1910); z drugiej strony ogromna większość profesorów teologii przyjęła rozkaz Papieża z uległością.
W Austrii profesor insbrucki Wahrmund, protegowany przez żydowską prasę, ośmieszył się swoją napaścią na Encyklikę i na "despotyzm rzymski" w agitacyjnej broszurze Katholische Weltauschanng und freie Wissenschaft, której głupotę prof. Smolka w "Przeglądzie powszechnym" (Tom 98, str. 1) trafnie napiętnował.
Z pośród Anglików exjezuita Jerzy Tyrrell okazał się zapalonym wielbicielem teorii modernistycznej i nie tylko kruszył za nią kopię we włoskich pismach, ale umarł w klątwie, nie odwoławszy swoich błędów ( 1909) (32). Klątwa dotknęła również niektórych księży czeskich, grupujących się około pism antykościelnych, jak "Novy Żiwot", "Bily Prapor", "Rozwój".
Z Polaków skłaniał się do modernizmu, zabarwionego nieco towianizmem, fantasta Wincenty Lutosławski; ale zresztą uważał się za dobrego katolika (Por. Rozdz. I, str. 10). Zerwał z Kościołem o. Antoni Wysłouch [Szech], eks-kapucyn, autor płytkich a zjadliwych pism, pozorując swą apostazję wydaniem encykliki Pascendi (33). Nie brak też pisarzy świeckich, propagujących idee modernistyczne. Mianowicie Marian Zdziechowski, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, jako wielbiciel idei Kanta wystąpił w broszurze swojej pt. Pestis perniciosissima. Rzecz o współczesnych kierunkach myśli katolickiej. Warszawa 1905 (34) i w dziele swoim pt. Pessymizm, romantyzm a podstawy chrześcijaństwa (t. 1-2. Kraków 1915) (35) w obronie modernizmu, na tej podstawie, że "żadna dialektyka nie doprowadzi do Boga", – że intelektualizm teologiczny, "siląc się na rozumowe uzasadnienie wiary, zupełnie bezsilnym jestwobec pozytywistycznego racjonalizmu naukowego", – że zatem na innej drodze należy szukać prawdy religijnej, – a drogę tę wskazują jedynie moderniści, stąd poszło błędne jego zdanie, że “wiara jest wizją Boga, oczywiście bardzo niewyraźną, a jednak wizją osobistą, – a nie zaś wierzeniem, opartym na tym co się słyszało". Żałować trzeba, że M. Zdziechowski, który chce być dobrym katolikiem, nie czytał następującego dekretu Soboru Watykańskiego (Sess. III. Kan. I): "Gdyby ktoś powiedział, że Boga jednego i prawdziwego Stwórcy i Pana naszego, z tego co uczynionym zostało (to jest, ze świata) naturalnym światłem rozumu ludzkiego na pewno poznać nie można, niech będzie wyklęty"; bo z pewnością odrzuciłby ten agnostycyzm Kantowski i modernistyczny, potępiony przez nieomylną władzę nauczycielską Kościoła [(Magisterium Ecclesiae)], jako sprzeciwiający się Pismu świętemu (Mądr. XIII, 1. 5-9 – do Rzym. 1, 19-20), Tradycji katolickiej, nauce teologów i takich filozofów, jak św. Augustyn albo Tomasz z Akwinu; natomiast, odwołując swe błędne twierdzenia, podpisałby ten punkt Przysięgi antymodernistycznej, nakazanej przez Piusa X: "Wyznaję, że Boga, początek i koniec wszechrzeczy, przyrodzonym światłem rozumu przez rzeczy uczynione, to jest, przez widzialne dzieła stworzenia, jako przyczynę przez skutki, z pewnością można poznać a zatem i dowieść Jego istnienia". Podobnie, gdyby p. Zdziechowski pamiętał na słowa Chrystusa Pana: Tobie dam klucze królestwa niebieskiego. – Idąc nauczajcie wszystkie narody itp., nie twierdziłby, że "w Kościele nie ma miejsca dla autorytetu" i nie zachwalałby tej reformy modernistycznej, która odrzucając wyrok władzy nauczycielskiej każe polegać na wewnętrznym przeświadczeniu ludzi, odbierających [rzekomo] natchnienie Ducha Świętego.
Encyklika Pascendi i Motu proprio Sacrorum Antistitum z l września 1910 zadały śmiertelny cios modernizmowi; mimo to najzagorzalsi tegoż adepci nią chcą się poddać Stolicy Świętej, a choć nie tworzą osobnej sekty,skupiają się jednak około przeglądu międzynarodowego pt. "Revue moderniste internationale", wychodzącego w Genewie, który pt. La croisade moderniste szerzy ich program. Dążą oni do tego, by w tych zasadach wychować kler młodszy; co więcej, tworzą stowarzyszenia i zakłady (jak np. Krausgesellschaft w Monachium, Patronage des anciens prětres w Locarno, Exode i Association amicale des anciens prětres catholiques w Paryżu, Casa del Clero we Włoszech) dla tych księży, którzy wpadają w klątwę lub porzucają celibat (36). Pomagają im w tej robocie wolnomyślni i masoni, spodziewając się, – acz na próżno – że modernizm posłuży za taran do rozbicia katolicyzmu. Trafnie wyraził się o nich świecki pisarz Plattner w przeglądzie Hirtentasche (Nr 23 z R. 1907): "Starożytni Rzymianie strącali ze skały tarpejskiej w przepaść zdrajców ojczyzny; zdrajcy Kościoła rzymskokatolickiego strącają sami siebie i swych zwolenników ze Skały Piotrowej w morze wzburzone i bezbrzeżne błędu i niewiary" (37).
Bp Józef Sebastian Pelczar
 
OBRONA RELIGII KATOLICKIEJ, TOM I.: JAK WIELKIM SKARBEM JEST RELIGIA KATOLICKA I DLACZEGO TA RELIGIA MA DZISIAJ TYLU PRZECIWNIKÓW, napisał DR. JÓZEF SEBASTIAN PELCZAR (BISKUP PRZEMYSKI O. Ł.), drugie przejrzane i pomnożone wydanie, PRZEMYŚL 1920, ss. 310-323.
(Pisownię i słownictwo nieznacznie uwspółcześniono).

Kościół Katolicki versus' 'posoborowy".



 Kościół Katolicki versus' 'posoborowy".



Kościół Katolicki do 1965 r.                                   Posoborowy "kościół" od Soboru Watykańskiego II
 i jego historyczne stanowisko.                                 i jego historyczne stanowisko od 1965 r. do dziś.


Chrystocentryczny                                                   antropocentryczny (człowiek w centrum)
Ortodoksyjny     heterodoksyjny ( niezgodny z wyznawaną doktryną)
Misyjny - nawracający narody świata     anty misyjny - nawracający się do świata
Monarchiczny       demokratyczny i kolegialny
Kapłan jako "Alter Christus" – ofiarnik kapłaństwo "ludu Bożego"  i ks. przewodniczący
Niezmienny i przeciwny światu   ciągle ewoluujący i podążający za światem
Wyznający Boga Stworzyciela   wyznający teorię ewolucji 
Poza Kościołem zbawienie nie ma   każda religia ma wartość zbawczą
Bóg w Trójcy Jedyny     cząstki prawdy i Boga w każdej religii i bóstwie
Patriarchat - kapłaństwo mężczyzn      kobiety w służbie – feminizacja teologii i obyczajów
Obowiązek posłuszeństwa   i służenia Bogu   wolność sumienia i wyznania
Tradycja z Objawienia Bożego     tradycja z doświadczeń religijnych "ludu bożego"
Odwieczna Liturgia Ofiary Krzyżowej Chrystusa   nowa, eksperymentalna, ekumeniczna celebracja „uczty pańskiej”
Jeden  łaciński język w całym Kościele języki wszystkich narodowości i nacji i kultur
Święte dziewictwo     dziewictwo pozbawione znaczenia
sakramenty  sięgające czasów apostolskich   nowe formy sakramentalne wzorowane na anglikańskich formułach
Jednolita i niezmienna reguła  interpretacji Pisma Św. nowoczesne i naukowe metody interpretacji, re definicja znaczeń i doktryny
Nieomylny proces kanonizacyjny oparty na obiektywnych kryteriach   skrócony i upolityczniony proc. kanonizacji pozbawiony obiektywnych reguł
Architektura w jedności z teologią    Architektura abstrakcyjna; eksperymentalna zrywająca z Tradycją i teologią
Uszanowanie Sacrum    desakralizacja świątyń, obyczajów, muzyki i liturgii; oswajanie z profanum
Obrona moralności w życiu  publicznym poprzez eksomunikę i inne kary przyzwolenie na grzechy publiczne i zaniechanie ekskomunikacji
Misja zbawienia dusz do życia wiecznego    misja budowania "raju" na ziemii
Piekło istnieje             piekło może istnieje, ale jest puste
Budowanie Bojaźni Bożej    budowanie osobistej relacji z "bogiem"
Bóg sprawiedliwy bo miłosierny     "bóg" miłosierny wbrew sprawiedliwości
Walka z grzechem i szatanem poprzez anathemy, egzorcyzmy i umartwienia zaprzeczenie istnienia diabła i grzechów, zaniechanie nakładania klątw kościelnych, egzorcyzmów, tolerowanie zła i demoralizacji
Potępianie i karanie herezji   przepraszanie za historyczną walkę Kościoła z herezją, inkwizycje i krucjaty
Prymat Papieża; suwerennego władcy  papież dzielący  władzę z kolegium biskupów     
Kościół powszechny i zjednoczony w wierze "kościół" partykularny i zróżnicowany (odnowa w d.św;neokatechumenat; międzyreligijne eucharystie; Opus Dei , tradycjonaliści, konserwatyści, liberałowie, stronnicy LGBT w jednym „kościele”)
Kościół wojujący "kościół" zawierający pokój ze światem i   towarzyszący grzesznikom w drodze do ...? 
Kościół założony przez Chrystusa z Woli Bożej "kościół" ustanowiony przez człowieka na Sob. Watykańskim II
Nieskazitelny i nieomylny w nauczaniu Prawdy Objawionej podający do wierzenia potępione wcześniej herezje i błędy przeczące Prawdzie Objawionej
Chroniony przez Ducha Św .do końca czasów reformy wprowadzone na Sob. Wat. II zostały mocą wcześniejszych Soborów i Papieży z całą powagą i autorytetem najwyższego urzędu potępione i obłożone anathemą
Społeczne Panowanie Chrystusa panowanie Chrystusa jedynie w sercach wiernych; protestantyzacja społeczeństwa
Ciągłość sukcesji apostolskiej zrywający ciągłość sukcesji apostolskiej (nowe ryty święceń etc)
Index zakazanych książek i autorów zniesienie indexu i promocja zakazanych wcześniej książek i autorów do prominentnych i wpływowych pozycji
Jeden ryt Mszy Św. dla całego Kościoła   niezliczona ilość wariantów "mszy" 
Msza Św. odprawiana przez kapłana twarzą do Boga   odprawiana plecami do "boga" twarzą do ludu
Msza Św jako Ofiara Chrystusa na odkupienie grzechów i nasze zbawienie "msza" jako uczta z owoców pracy rąk ludzkich
Kapłan jako Chrystus - ofiarnik     "kapłan" jako przewodnik spotkania i uczty wybrany z ludu 
Trzymający się Objawienia i Tradycji   odwracający się od Tradycji i Objawienia-rewolucyjny




List Lavala byłego protestanckiego pastora w Condé sur Noireau

    POWODY   zniewalające licznych protestantów do powrotu na łono   KOŚCIOŁA KATOLICKIGO   ...