"Najwyższą
niewiernością wobec Boga jest herezja. To grzech nad grzechami, najohydniejsza
z rzeczy, jakie Bóg widzi na tym nieprzyjaznym świecie. A jakże mało pojmujemy
z jej niepomiernej nienawistności!...
Gdzie nie ma nienawiści do herezji, tam nie ma
świętości"
Księża odprawiający Mszę Trydencką za pozwoleniem (indultem) odprawiają tę Mszę w jedności duchowej z Głową Kościoła - Papieżem. Co się dzieje w przypadku gdy Głowa Kościoła popada w widzialną herezję lub schizmę lub apostazję?
Czy nadal można ze spokojnym sumieniem brać udział w ich nabożeństwach licząc na łaski i uświęcenie czy wręcz przeciwnie, należy ich unikać jeśli są sprawowane w jedności z heretykiem, schizmatykiem, apostatą?
Czy osobisty autorytet oraz opinia któregokolwiek księdza ze środowiska "tradycjonalistów una cum" może się równać z autorytetem Magisterium Kościoła Rzymskokatolickiego?
Różnica polega na tym, że Magisterium jest nieomylnie zgodne z Tradycją i Objawieniem a ksiądz, biskup czy arcybiskup takowej nieomylności zagwarantowanej nie ma.
Zatem najpierw zapytajmy Magisterium czy istnieje możliwość popadnięcia Głowy Kościoła w herezję, schizmę i apostazję.
Tutaj znajdziesz próbkę precyzyjnych jednoznacznych i nieomylnych opinii:
-------------------------------------------------------------------------------------------
„Papież, będący jawnym heretykiem automatycznie (per se) przestaje
być papieżem i głową Kościoła, jako że natychmiast przestaje być
chrześcijaninem (katolikiem) oraz członkiem Kościoła. Z tego powodu może on być sądzony i ukarany przez Kościół. Jest to zgodne z nauką wszystkich Ojców [Kościoła], którzy nauczali, że jawni heretycy natychmiast tracą wszelką jurysdykcję”. św. Robert Bellarmin (†1621), Doktor Kościoła, De Romano Pontifice. II, 30
„Otóż kiedy Papież jawnie jest heretykiem, ipso facto traci swą godność i wyklucza się z Kościoła…”. św. Franciszek Salezy, Doktor Kościoła (†1622)
„W przypadku gdyby Papież stał się heretykiem, to – przez sam ten fakt i bez żadnego innego orzeczenia
– odłączyłby się od Kościoła. Głowa oddzielona od ciała nie może – tak
długo jak pozostaje oddzielona – być głową tego samego ciała, od którego
została odcięta”. św. Antonin (†1459)
„Heretycy i schizmatycy są wyłączeni z piastowania urzędu papieskiego na mocy samego Boskiego prawa…
muszą być bezwzględnie uważani za wykluczonych od zasiadania na tronie
Stolicy Apostolskiej, która jest nieomylnym nauczycielem prawdy wiary i
centrum kościelnej jedności.” Maroto, Institutiones Iuris Canonici 2, 784
„Nominacja na Urząd Prymatu. 1. Co jest wymagane przez Boskie
prawo dla tej nominacji… wymagane dla ważności jest również, aby osoba
wybrana była członkiem Kościoła; i dlatego, wykluczeni są heretycy i apostaci (przynajmniej publiczni).” Coronata, Institutiones Iuris Canonici (Rzym, Marietti, 1950) 1: 312
„Zgodnie przynajmniej z bardziej rozpowszechnionym nauczaniem rzymski
Papież jako prywatny nauczyciel może popaść w jawną herezję. Wtedy to,
bez żadnego deklaratywnego wyroku (jako że najwyższa Stolica nie jest
sądzona przez nikogo), automatycznie (ipso facto) utraciłby tę władzę, której ten, kto nie jest już członkiem Kościoła nie jest zdolny posiadać”. A. Vermeersch, Epitome Juris Canonici (1949)
więcej autorytatywnych opinii znajdziesz tutaj:
----------------------------------------------------------------------------------------
Jasne jest, że taka możliwość istnieje, jest całkowicie realna i zgodna z katolickim nauczaniem.
Jasno także i niezbicie wynika z tych opinii , że nie może istnieć sytuacja papieża heretyka, schizmatyka czy apostaty, który jednocześnie mógłby zachować autorytet, władzę, urząd, godność i przynależność do Kościoła Chrystusowego...
Jednym słowem nie istnieje możliwość popadnięcia w herezję, schizmę, apostazję bez konsekwencji utraty autorytetu władzy urzędu papieskiego.
Dlatego osobista opinia, przekonanie, wiara, że Papież może być heretykiem i ważnym Papieżem jednocześnie; jest sprzeczna z Magisterium i jest oparta wyłącznie na subiektywnych przekonaniach konkretnej osoby, księdza, który świadomie lub nie; odrzuca autorytatywną opinię, nieomylną opinię na rzecz własnej lub cudzej postawy.
Reasumując; Papież może popaść w herezję, schizmę, apostazję i przez ten fakt wykluczyć się z uprawnionego zajmowania tego urzędu w autorytecie Kościoła. Tak samo możliwe jest, żeby taki heretyk, schizmatyk, apostata zajmował dany mu urząd bezprawnie jako uzurpator.
Jeżeli dopuścimy możliwość zaistnienia sytuacji odpadnięcia Głowy Kościoła od Wiary Rzymskokatolickiej i wykluczenie siebie z Kościoła to rozważmy teraz możliwość i konsekwencje pozostawania w jedności z jawnym herezjarchą, schizmatykiem, apostatą.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ogólny zakaz wymieniania imion heretyków i
schizmatyków został powtórzony cytowaną już wcześniej bullą Papieża Benedykta
XIV z 1756 roku:
"... «Przeto,
tam gdzie w świętej liturgii zwykle wspomina się imiona katolików, jako
pierwsze powinno być upamiętnione imię rzymskiego Papieża, następnie
miejscowego biskupa i patriarchy pod warunkiem, że są oni katolikami. Lecz jeśli
którykolwiek z nich byłby schizmatykiem lub heretykiem to w żaden sposób nie
powinien być upamiętniany»" (48).
Dekret Świętej Kongregacji Rozkrzewiania Wiary z 1636 roku. Kongregacja nie
tylko zakazała wyśpiewywania pochwał dla schizmatyckich patriarchów
Konstantynopola, lecz dodała jeszcze, że ponieważ patriarchowie byli także
heretykami to zamiast tego zasługują na wyklęcie (49).
Teolog de
la Taille wspominają również o tym powszechnym zakazie:
"Dlatego,
gdyby ktoś wymienił z imienia niewiernego, heretyka, schizmatyka albo osobę
ekskomunikowaną (czy to króla, biskupa albo kogokolwiek innego) czy to w
modlitwie Te igitur czy też w naszym commemoratio pro vivis, to
z pewnością naruszyłby tym prawo Kościoła" (50).
Proszę zwrócić uwagę, iż de la Taille wyraźnie
stwierdza, że wspomnienie heretyka w pierwszej modlitwie Kanonu –
modlitwie, którą omawiamy – jest pogwałceniem Prawa kościelnego.
Ponadto, de la Taille utrzymuje, że wymienianie
heretyka w jakiejkolwiek modlitwie liturgicznej również jest grzechem:
"Co
więcej, ponieważ obecnie Kościół ani w commemoratio pro vivis ani w
żadnej innej części Mszy nie poleca opiece z imienia żadnej żyjącej osoby z
wyjątkiem tych, których uważa za pozostających z nim we wspólnocie, to
również grzesznym byłoby wspominanie z imienia w którejkolwiek modlitwie
liturgicznej niewiernego, heretyka, schizmatyka lub osoby ekskomunikowanej.
To pozbawienie powszechnych modlitw Kościoła w żaden sposób nie ogranicza się
wyłącznie do excommunicati vitandi, co można przeczytać w Kodeksie
Prawa Kanonicznego (kan. 2262, par. 1)" (51).
Nie byłby również moralnie dopuszczalny udział w
obrzędzie, gdzie to się dokonuje. Kongregacja Rozkrzewiania Wiary w 1729 roku postanowiła:
"... u
innowierców niemal zupełnie nie występuje obrzęd któryby nie był splamiony
jakimś błędem w wierze... zwłaszcza, gdy chodzi o uczczenie pamięci żyjących
patriarchów i biskupów – schizmatyków i heretyków – uznawanych za głosicieli
wiary katolickiej. Z tej przyczyny, żaden katolik, któryby się znalazł
w podobnych okolicznościach celebrowania obrzędu liturgicznego nie może
szukać usprawiedliwienia z grzechu zła wspólnego kultu lub przynajmniej z
grzechu zgubnego zgorszenia" (52).
Papież Pius VI
"Trzymajcie
jak najdalej od siebie wszelką napaść i schizmę... Nade wszystko, unikajcie i
potępiajcie świętokradzkich intruzów... Trzymajcie się z daleka od
wszelakich intruzów... nie utrzymujcie z nimi żadnej łączności, zwłaszcza w
boskiej liturgii" (55).
W roku 1753, gdy Święte Oficjum wydało zakaz wspólnej liturgii
z greckimi heretykami i schizmatykami pierwszym powodem, jaki przedstawiono
było: "zwłaszcza dlatego, że czczą oni pamięć patriarchy Konstantynopola"
(56).
Oprócz innych niebezpieczeństw dla wiary wiążących się
ze wspólną liturgią z heretykami i schizmatykami, arcybiskup Francis Kenrick
(arcybiskup Baltimore, 1851 – 1863) za kolejny powód unikania takich posług wskazał
również na uznawanie uzurpatora:
"Z
heretykami albo schizmatykami nie wolno brać udziału in divinis:...
wszyscy przyznają, że jest to złem, gdy związane jest z tym... uznawanie
przywłaszczonego urzędu" (57).
Ustawodawstwo Kościoła zabraniające katolikom brania
aktywnego udziału w aktach kultu wraz z heretykami i schizmatykami niezmiennie
wymieniało zgorszenie jako jedną z przyczyn zakazu. Heretycy i schizmatycy
mogliby dojść do wniosku, że katolik, który się z nimi modlił zaakceptował ich
błędy lub rebelię.
Tak więc Kongregacja Rozkrzewiania Wiary ostrzegała w
1729 roku:
"Gdy
widzą, jak katolicy idą do ich kościołów, asystują w ich obrzędach i biorą
udział w ich sakramentach, to czy nie można by przypuszczać (lub przynajmniej
obawiać się), że już tylko przez sam ten fakt mogliby tylko bardziej utwierdzić
się w swoich błędach jak również przez ten przykład być przekonanymi, że
podążają prostą drogą do zbawienia?
Stąd wynika,
że nadzwyczaj trudno jest uniknąć niebezpieczeństwa zgubnego zgorszenia u
samych heretyków i schizmatyków. Dlatego też, katolik nie może być spokojny w
swym sumieniu, jeśli w ten sposób modli się wraz z nimi" (60).
"W tej
kwestii jest niemal niemożliwe by katolicy mogli być usprawiedliwieni z
grzechu jeśliby się miało zdarzyć, że razem z heretykami i schizmatykami
połączyliby się w świętej liturgii. Z tego powodu, Święte Kongregacje
Świętego Oficjum i Rozkrzewiania Wiary zawsze uważały taką komunię za
nielegalną" (78).
Proszę zwrócić uwagę na dosadny język: jest
"niemal niemożliwe... aby być usprawiedliwionym z grzechu" i
Stolica Apostolska "zawsze uważała taką komunię za nielegalną".
Co więcej, różne przytaczane wcześniej orzeczenia
Watykanu nie czynią żadnego rozróżnienia między "ogłoszonymi" a
"nieogłoszonymi" heretykami. Dekret z 1729 roku mówi, że katolicy
biorący udział w obrzędach, podczas których wspominani są heretycy i
schizmatycy "nie mogą szukać usprawiedliwienia z grzechu zła wspólnego
kultu" (80). A zatem nie dodaje, że żadnego grzechu nie
ma, jeżeli wspominani byli "nie uznani oficjalnie za takich" heretycy
i schizmatycy. Również w 1756, kiedy Papież Benedykt XIV zabronił wspominania
schizmatyków i heretyków w świętej liturgii, nie ograniczył zakazu do "uznanych
oficjalnie za takich" heretyków i schizmatyków (81).
(2) Również przez analogię, w świetle ogólnych reguł
prawa kanonicznego i teologii pastoralnej główna przesłanka nie ma żadnego
sensu. Normy te zakazują publicznego odprawiania Mszy za heretyka lub
schizmatyka, kropka (82). Nie ograniczają zakazu do kogoś, kto został
"ogłoszony" heretykiem ...
Wiadomo, że wierni katolicy szczerze kochają Mszę i
cenią ją jako główny sposób z pomocą którego Bóg prowadzi ich do świętości.
Lecz Przenajświętsza Ofiara nigdy nie przyniesie nam owoców, jeżeli nabędziemy
ją kosztem prawdy, wiary oraz samej świętości – za cenę szczypty kadzidła
ofiarowanej heretykowi, fałszywemu papieżowi i jego fałszywej religii. Dlatego,
że jak ostrzegał o. Faber:
"Najwyższą
niewiernością wobec Boga jest herezja. To grzech nad grzechami, najohydniejsza
z rzeczy, jakie Bóg widzi na tym nieprzyjaznym świecie. A jakże mało pojmujemy
z jej niepomiernej nienawistności!...
Patrzymy na
nią i jesteśmy spokojni. Dotykamy jej i nie wzdrygamy się. Obcujemy z nią i nie
odczuwamy lęku. Widzimy jak narusza świętości i nie mamy poczucia
profanacji...
Nasza miłość
jest nieprawdziwa, ponieważ nie jest mocna; a jest nieprzekonywająca, ponieważ
nie jest zgodna z prawdą... Gdzie nie ma nienawiści do herezji, tam nie ma
świętości" (91).

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz