bp. Donald Sanborn RCI
"Niedawno otrzymałem od starego przyjaciela, który jest konserwatystą Novus Ordo, list, w którym zapraszał mnie do powrotu "do Rzymu - i do prawdziwego Kościoła - poza którym nie ma zbawienia". Jego zaproszenie, choć wystosowane w dobrych intencjach, skłoniło mnie jednak do napisania tej odpowiedzi. Chodzi mu o to, że powinienem zrezygnować z mojego odrzucenia Vaticanum II i jego późniejszych reform, podporządkować się miejscowemu biskupowi i zostać w jakiś sposób "uregulowany" w strukturach Novus Ordo.
Moja pierwsza odpowiedź jest następująca.
Kościół rzymskokatolicki naucza, że istnieje jeden prawdziwy Kościół Chrystusa, i tylko jeden, którym jest Kościół rzymskokatolicki. Novus Ordo naucza, że Kościół Chrystusowy jedynie "trwa" w Kościele Katolickim. (Lumen Gentium) Kościół rzymskokatolicki naucza, że poza Kościołem rzymskokatolickim nie ma zbawienia. Novus Ordo naucza, że poza Kościołem rzymskokatolickim istnieje zbawienie, a mianowicie, że religie niekatolickie są środkami do zbawienia. (Dekret o ekumenizmie, Catechesi Tradendæ Jana Pawła II) Kościół rzymskokatolicki potępia wolność religijną. Novus Ordo naucza wolności religijnej. (Dekret o wolności religijnej) Kościół rzymskokatolicki potępia ideę, że kolegium biskupów ma najwyższą jurysdykcję nad całym Kościołem. Novus Ordo naucza tej potępionej doktryny, znanej jako kolegialność. (Lumen Gentium) Kościół rzymskokatolicki potępia cudzołóstwo i wszeteczeństwo we wszystkich przypadkach. Novus Ordo naucza, że są one moralnie dopuszczalne w pewnych przypadkach. (Amoris Lætitia).
Kościół Rzymskokatolicki potępia jako grzech śmiertelny świętokradztwo jakim jest udzielanie Świętej Eucharystii niekatolikom. Novus Ordo aprobuje to. (Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 r.) Kościół Rzymskokatolicki potępia używanie środków antykoncepcyjnych jako śmiertelnie grzeszne i samo w sobie złe. Novus Ordo zezwala na używanie urządzeń antykoncepcyjnych przez prostytutki. (Ratzinger, "Benedykt XVI", w opublikowanym wywiadzie). To, na co odpowiedziałem powyżej, to tylko niewielki wycinek niezliczonych dogmatycznych, moralnych, liturgicznych i dyscyplinarnych sprzeczności pomiędzy Kościołem rzymskokatolickim a tym, co nazywamy Novus Ordo (posoborową organizacją watykańską). Moglibyśmy przedstawić niekończącą się listę herezji i bluźnierstw Bergoglio. Ale te rzeczy są dobrze znane.
Do tej pierwszej odpowiedzi dodam cztery znamiona Kościoła. (1) Kościół rzymskokatolicki jest jeden w wierze, to znaczy, że aby być katolikiem wszyscy muszą wyznawać te same nauki dogmatyczne i moralne, które są nauczane przez Kościół Rzymskokatolicki. Novus Ordo nie ma jedności w wierze i jak widzieliśmy, nie ma ciągłości z katolicką przeszłością w żadnym z istotnych aspektów jedności Kościoła. (2) Kościół rzymskokatolicki jest katolicki, to znaczy powszechny, ponieważ głosi jedną doktrynę całemu światu. Ponieważ Novus Ordo nie ma jedności w doktrynie i nie ma ciągłości z przeszłością Kościoła w kwestiach doktrynalnych, nie może posiadać znamienia katolickości. Katolickość bowiem zakłada jedność. (3) Kościół Rzymskokatolicki jest święty. Novus Ordo jest nieświęty, ponieważ aprobuje złe dyscypliny, głosi potępione doktryny i herezje, prowadzi ludzi do błędu i grzechu, promuje złą Nową Mszę, promuje obrzydliwe akty ekumeniczne z religiami niekatolickimi i aprobuje świętokradcze praktyki liturgiczne. (4) Kościół Katolicki jest apostolski. Novus Ordo porzucił apostolską doktrynę i dyscyplinę, naucza i czyni to, co jest sprzeczne z tym świętym apostolskim depozytem.
Wrócić do czego? Zaproszenie mojego przyjaciela brzmi tak, jakby religia katolicka była nienaruszona w instytucjach, które on chce, żebym przyjął. To tak, jakbyśmy mieli rok 1950, a ja z powodu mojej dumy zbłądziłem do schizmy. Gdyby to była prawda, natychmiast bym wrócił. Ale w tym pokoju jest słoń. Ten słoń jest następujący: Novus Ordo jest innowacją, jest herezją, jest obce religii objawionej przez Boga i nauczanej przez Kościół rzymskokatolicki. Jest to takie samo zerwanie z przeszłością, jakim była herezja Marcina Lutra.
Jaka jest jednak różnica między Marcinem Lutrem a Novus Ordo? Jest ta istotna różnica: Marcin Luter został ekskomunikowany, a następnie założył swój własny kościół. Wyznawcy Soboru Watykańskiego II nigdy nie zostali ekskomunikowani i nigdy nie założyli własnego kościoła. Ta różnica jest kluczem do zrozumienia obecnych problemów w Kościele Katolickim.
Kościół rzymskokatolicki ma aspekt widzialny i aspekt niewidzialny. To, co jest widzialne, to zewnętrzne wyznanie wiary, udzielanie sakramentów i widzialny rząd. To, co jest niewidzialne, to łaska i pomoc Ducha Świętego, który zaszczepia cnoty wiary, nadziei i miłości, władzę rządzenia i niezatarty charakter na duszy w Chrzcie, Bierzmowaniu i Święceniach. Duch Święty ponadto wspomaga Kościół niewidzialnym wpływem w głoszeniu doktryny, moralności, liturgii i dyscypliny w taki sposób, aby były one wolne od błędów. To właśnie ta niewidzialna pomoc gwarantuje nieomylność i nieskazitelność Kościoła.
Wszystkie te cechy są niewidzialne, ale mimo to czynią Kościół katolicki jedynym, prawdziwym Kościołem Jezusa Chrystusa, poza którym nie ma zbawienia. Te niewidzialne przymioty sprawiają, że Kościół Katolicki od dwóch tysięcy lat jest niezmienną, trwałą, zawsze konsekwentną i spójną instytucją Bożej prawdy w grzesznym, nieświadomym i wiecznie zmieniającym się świecie.
Również sprawowanie sakramentów ma aspekt zewnętrzny i wewnętrzny. Aspektem zewnętrznym jest sam widzialny obrzęd. Aspekt wewnętrzny to ważność sakramentu, dzięki której udziela on łaski, którą oznacza. Jest zatem możliwe, aby obrzęd zewnętrzny był zachowany i sprawowany, nawet jeśli z powodu jakiejś wewnętrznej i niewidzialnej wady sakrament nie jest ważny.
W naszej dyskusji tutaj mówimy, że to, co pozostało z autorytetu Kościoła w Novus Ordo, to jedynie materialny lub widzialny aspekt autorytetu, to znaczy osoby wyznaczone do otrzymania autorytetu. Tym, czego im brakuje, jest Boski autorytet i Boska pomoc, która z konieczności mu towarzyszy.
Tak jak dusza jest życiem ciała, tak władza udziela życia, że tak powiem, osobie, która została wyznaczona na papieża lub biskupa. To znaczy, że zwykłe wybory czy mianowanie nie są wystarczające. Autorytet musi pochodzić od Chrystusa, Niewidzialnej Głowy Kościoła, aby był on prawdziwym papieżem lub prawdziwym biskupem.
Władza ta jest przekazywana tylko pod warunkiem, że wyznaczona osoba ma zamiar promować obiektywne i właściwe cele instytucji, nad którą jest postawiona. Z tego właśnie powodu prezydent-elekt Stanów Zjednoczonych nie otrzymuje władzy w listopadzie, kiedy zostaje jedynie wybrany, ale w styczniu, kiedy zostaje zainaugurowany, i tylko pod warunkiem, że przysięgnie podtrzymywać Konstytucję Stanów Zjednoczonych. Musi on przysiąc, że zamierza poprowadzić kraj do jego obiektywnych i właściwych celów. Gdyby nie złożył takiej przysięgi, nie uzyskałby władzy i pozostałby prezydentem-elektem, prezydentem tylko w sensie materialnym, aż do czasu, gdy Kongres odebrałby mu ten wybór.
To z czym mamy do czynienia w Novus Ordo jest następujące: moderniści, pozostając w ukryciu przez dziesięciolecia, zdołali uzyskać poprzez normalny i legalny proces mianowania i wyznaczania, pozycję w Kościele, z którą normalnie związana jest władza. Tak więc Jan XXIII został wybrany na papieża w 1958 roku. Jednak przez pewien defekt, władza, która jest niewidzialna i która jest dana przez Chrystusa, Głowę Kościoła, nigdy nie została przekazana Janowi XXIII i jego następcom. Na czym polegał ten defekt? Na tym, że zamierzali oni wypaczyć Kościół i poprowadzić go w kierunku sprzecznym z jego naturą i celem danym mu przez Boga.
Jednym słowem, chcieli przekształcić struktury i instytucje Kościoła rzymskokatolickiego w wielki wehikuł swojego modernizmu. Ta zła intencja jest tym, co zablokowało przepływ autorytetu z Chrystusa do nich. Bez tego autorytetu pozostają oni nie-papieżami, a fałszywymi papieżami. Biskupi, którzy przyjęli tę perwersję katolicyzmu, są również fałszywymi biskupami z tego samego powodu.
O tym, że autorytet Chrystusa i pomoc Ducha Świętego są nieobecne, świadczy efekt Hiroszimy Vaticanum II. Religia Novus Ordo - w istocie modernizm - zniszczyła wszystkie instytucje Kościoła katolickiego. To, co pozostało, to tylko pozbawiona życia skorupa tych instytucji. Istnieją te same fizyczne budynki. Są te same instytucje rządowe. Wciąż istnieje funkcjonujący Watykan. Wciąż jest biskup diecezjalny. Jest jeszcze kancelaria. Są mianowani proboszczowie. Funkcjonują parafie. Są rektorzy seminariów, tych nielicznych, które pozostały.
To, co tu widzimy, jest jednak tylko padliną autorytetu Kościoła. Jest to coś w rodzaju martwego wieloryba, którego wyrzuciło na brzeg. Instytucje te, zarówno budynki, jak i rząd, stanowią z czysto materialnego i widzialnego punktu widzenia ciągłość z przeszłością. Jednak wewnętrznie i niewidzialnie są one pełne zepsucia doktrynalnego, moralnego, liturgicznego i dyscyplinarnego.
Unosi się z nich smród śmierci, to znaczy smród herezji i wszystkich jej skutków. Wszystko jest zarażone gangreną: Msza święta, obrzędy sakramentów, katechizm, doktryna, moralność, postawy. Skutki tej infekcji widzimy także w pustoszejących seminariach, klasztorach i wszelkiego rodzaju domach zakonnych, w zapierającym dech w piersiach upadku wiary i praktyk religijnych, zwłaszcza wśród młodzieży, w odrażającym i obrzydliwym zachowaniu kleru, aż do sodomickich orgii w Watykanie, wzmocnionych zarówno narkotykami jak i alkoholem, które miały miejsce niedawno, a o których pisały największe gazety, np. londyński "Times".
Papieże Novus Ordo, w konsekwencji, są jedynie "trupami" prawdziwych papieży, jako że zasiadają na katedrze Piotra, noszą strój papieża, ale nie mają władzy od Chrystusa, by nauczać, rządzić i uświęcać w Jego imieniu.
Moja druga odpowiedź jest zatem taka, że konserwatyści Novus Ordo są kościelnymi materialistami. Widzą oni jedynie ciągłość pozbawionych życia instytucji od okresu przed Soborem Watykańskim II do okresu po nim, z czego wyciągają wniosek, że zbawienie polega na przylgnięciu do tych pozbawionych życia instytucji. Widzą tylko materialną stronę Kościoła, jego widzialną stronę, i przymykają oko na brak niewidzialnej strony Kościoła, zwłaszcza na pomoc Ducha Świętego w utrzymaniu Kościoła wolnym od błędów i uchybień.
Religia Novus Ordo jest jednym wielkim błędem i odstępstwem. Fakt, że można w niej znaleźć błąd i odstępstwo jest nieomylnym znakiem, że niewidzialna pomoc Ducha Świętego nie jest z modernistycznymi "papieżami" i "biskupami". Nie mają oni żadnej władzy do rządzenia, bez względu na to, czy utrzymują budynki i instytucje rządowe Kościoła.
Aby zilustrować moją rację, posłużę się analogią do porwanego samolotu. Wyobraźmy sobie scenę, w której terroryści, którzy przeszli przez szeregi linii lotniczych jako umundurowani, licencjonowani i uprawnieni piloci, pewnego dnia pokazują swoje prawdziwe oblicze, ogłaszając, że samolot zostanie skierowany w stronę budynku. Podrzynają gardła każdemu, kto próbuje ich powstrzymać.
Z zewnątrz samolot leci normalnie. Wewnątrz panuje chaos, terror i przerażenie. Konserwatystę Novus Ordo można by porównać do pasażera, który powiedziałby: "Dopóki wciąż lecimy, a piloci są upoważnionymi i umundurowanymi pilotami, a logo linii lotniczych wciąż znajduje się na samolocie, nie ma się czego obawiać".
Sedewakantyści to ci, którzy zrobili coś, aby powstrzymać złych pilotów, i którzy mieli na tyle zdrowego rozsądku, aby oświadczyć, że jeśli piloci zamierzają zniszczyć samolot i jego pasażerów, to nie mają autorytetu by pilotować ten samolot.
Ci sedewakantyści są uznawani za "ekstremalnych" i "zwiedzonych" przez pasażerów, którzy są uspokajani - w istocie zaślepieni - przez czysto zewnętrzne oznaki normalnego funkcjonowania samolotu. To są konserwatyści Novus Ordo.
Konserwatysta Novus Ordo przygląda się jedynie zwłokom władzy i rządu, które są tak naprawdę jedyną rzeczą, jaka pozostała nienaruszona od Vaticanum II, i na ich podstawie wnioskuje o tożsamości religii sprzed i po Vaticanum II. Nie rozumie, że jeśli niewidzialne cechy Kościoła nie ożywiają jego widzialnych instytucji, to instytucje te są martwe w porządku praktycznym.
Kościół katolicki, jako Kościół założony przez Chrystusa i wspomagany przez Ducha Prawdy, zawsze zachowuje te instytucje papiestwa i episkopatu, a jego wierni są zawsze do nich przywiązani. Dlatego też w tym obecnym porwaniu tych instytucji, Kościół nie traci swojej władzy nauczania, rządzenia i uświęcania, gdyż te należą do jego boskiej konstytucji. Tak jak rozwiązaniem dla porwanej linii lotniczej jest odebranie kontroli nad samolotem tym, którzy chcieliby wypaczyć jego funkcję i przeznaczenie, tak rozwiązaniem dla Kościoła jest odebranie kontroli nad tymi świętymi instytucjami modernistom, aby ponownie rząd Kościoła mógł normalnie funkcjonować.
Aby jednak odzyskać kontrolę, trzeba najpierw zidentyfikować porywacza i ogłosić to, co jest zdrowym rozsądkiem: że ten, kto zamierza zniszczyć samolot i jego pasażerów, nie ma władzy pilotowania samolotu. Podobnie modernista, choć zasiada na tronie papieskim lub biskupim, nie ma władzy, by pilotować Kościół.
Najgorszą rzeczą, jaką ktokolwiek mógłby zrobić w takim przypadku, jest upewnianie katolików, że ponieważ znajdujemy tych modernistów zasiadających na tronie papieskim lub biskupim, to z tego powodu muszą oni mieć autorytet do rządzenia Kościołem. Jest to tak samo absurdalne jak twierdzenie, że ponieważ piloci porywacze siedzą w kokpicie, to mają oni prawo pilotować samolot, a my musimy być im posłuszni.
Konserwatysta Novus Ordo, pozostając lojalnym wobec modernistycznych "autorytetów", utrudnia i paraliżuje właściwą i skuteczną reakcję na problem w Kościele. Zachęca wszystkich do przyłączenia się do modernistów oraz do odrzucenia i potępienia sedewakantystów jako schizmatyków. Gdyby czterech kardynałów Novus Ordo, którzy przedstawili Franciszkowi Dubię, miało odwagę ogłosić go nie-papieżem z powodu herezji, Kościół katolicki byłby na drodze do uzdrowienia. Zamiast tego, byli staranni, aby powiedzieć Franciszkowi, że nie są sedewakantystami. Kardynał Burke, jeden z kardynałów Dubii, stwierdził w wywiadzie w grudniu, że gdyby Franciszek był publicznym heretykiem, nie byłby już papieżem.
Nie jest opuszczeniem Rzymu, jedynego prawdziwego Kościoła, by pozostać wiernym katolickiej doktrynie, liturgii i dyscyplinie.
Prawdziwie opuścić Rzym, to znaczy przyjąć nową religię Vaticanum II i powiązać z autorytetem Chrystusa tych, którzy w ciągu pięćdziesięciu dziewięciu lat, licząc od 1958 roku, zdewastowali wspaniały Kościół katolicki, budowany przez wieki przez prawdziwych papieży i biskupów z pomocą Ducha Prawdy. Rzym jest bowiem Kościołem, a Kościół jest wiarą.
Wszystkie te dyskusje zawsze powracają do jednego pytania: Czy reformy Vaticanum II stanowią nową religię, różną od religii katolickiej? Jeśli tak, to stanowisko sedewakantystów jest słuszne. Jest bowiem niemożliwe, aby Kościół, wspomagany przez Ducha Świętego, mógł ogłosić całemu światu fałszywą religię. Jeśli natomiast nie stanowią one nowej religii, jeśli rzeczywiście zachowana jest ciągłość prawdziwej doktryny, liturgii i dyscypliny, to sedewakantyści nie mają racji, a konserwatysta Novus Ordo ma rację. Nie ma więc sensu mówić o czymkolwiek innym, dopóki nie zostanie udzielona odpowiedź na to jedno palące pytanie."

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz