środa, 13 maja 2020

Ekskomunika na heretyków, apostatów i ich wspólników Piusa IX


 

Ekskomunika na heretyków, apostatów i ich wspólników


Konstytucji Apostolicae Sedis papieża Piusa IX

KS. JAN NEPOMUCEN OPIELIŃSKI


––––––

Itaque excommunicationi latae sententiae speciali modo Romano Pontifici reservatae subiacere declaramus:

I. Omnes a Christiana fide apostatas, et omnes ac singulos haereticos, quocumque nomine censeantur, et cuiuscumque sectae existant, eisque credentes, eorumque receptores, fautores ac generaliter quoslibet illorum defensores.

Wyklinamy wszystkich odstępców od wiary chrześcijańskiej i wszystkich heretyków razem i każdego z osobna, jakiegokolwiek są imienia i do jakiejkolwiek sekty należą, i tych, co im wiarę dawają, co ich u siebie przyjmują, co ich popierają i ogółem wszystkich, co ich biorą w obronę.

(Papież Pius IX, Konstytucja Apostolicae Sedis z dnia 12 października 1869).

––––

Kanon ten wymienia trzy rodzaje przestępców: I apostatów, II heretyków, III wspólników czyli popleczników jednych i drugich w czworaki sposób scharakteryzowanych: 1) jako takich, co ich naukom wiarę dawają, 2) co ich u siebie przyjmują, 3) co ich popierają, 4) co ich biorą w obronę.

I. Apostaci. Apostazja, wyraz pochodzący z greckiego απόστασις, jest to w ogólności biorąc, podług św. Tomasza, pewne odstępstwo od Boga (retrocessio quaedam a Deo) (Sum. Theol. II. II. q. 12. a. 1). Odstępstwo to może być rozmaite, zależnie od rozmaitych węzłów, jakie człowieka z Bogiem łączą; a ponieważ węzły człowieka z Bogiem łączące czworakie są: tj. wiara, posłuszeństwo przykazaniom Jego, śluby zakonne i święcenia kapłańskie, dlatego i odstępstwa od Boga człowiek w czworaki sposób dopuścić się może: albo przez to, że odstępuje od wiary, albo wykracza przeciw przykazaniom Bożym, albo zrywa śluby zakonne, albo znieważa święcenia kapłańskie. Kto się trzech ostatnich dopuszcza apostazji, ten może jeszcze z Bogiem być połączony za pomocą wiary; kto przeciwnie od wiary odpada, ten zupełnie od Boga odstępuje i zrywa wszystkie węzły łączące go z Bogiem. Dlatego kończy Doktor Anielski: "simpliciter et absolute est apostasia per quam aliquis discedit a fide, quae vocatur apostasia perfidiae". I o tej apostazji jest mowa w powyższym kanonie; o apostazji od ślubów zakonnych i od wyższych święceń kapłańskich będzie później; o apostazji od przykazań Bożych w szczególności nie ma mowy w traktacie o cenzurach, boć ona dokonuje się przez każdy grzech ciężki.

Ażeby ktoś w myśl kanonu był apostatą i w ekskomunikę popadł, potrzebne są następujące warunki:

1) Ażeby wiarę na chrzcie przedtem był przyjął i wyznawał, a potem ją porzucił; bo nie można odstąpić od tego, do czego się jeszcze nie należy: stąd nie jest apostatą ten, co przed przyjęciem chrztu, np. katechumen, wiarę wyznawał i od niej odpadł; nie są apostatami nieochrzczeni, ponieważ do Kościoła nie należąc i jurysdykcji jego nie podlegając, cenzurami karani być nie mogą.

2) Ażeby od wiary chrześcijańskiej jako takiej (a fide Christiana) odpadł, tj. od tej wiary, którą Pan Bóg objawił, a której Kościół katolicki naucza; stąd prawdziwym apostatą może być i ten, co niektóre prawdy chrześcijańskie wyznaje, nie o ile one z objawienia wypływają, lecz o ile je rozumem przyrodzonym pojmuje.

3) Ażeby zupełnie od wiary chrześcijańskiej odpadł to znaczy, całą naukę objawioną, przez Kościół do wierzenia podaną, odrzucił i zupełnie z społeczności chrześcijańskiej się wyłączył; kto zatem jedną tylko lub kilka prawd odrzuca, ten nie jest jeszcze apostatą, lecz heretykiem; kto jedność społeczności chrześcijańskiej rozrywa i od niej się wyłącza, zachowując wiarę, ten również nie jest apostatą w ścisłym znaczeniu, lecz schizmatykiem, jak to później zobaczymy; dlatego apostazja jest szczytem herezji i schizmy, jak mówi de Angelis (Praelectiones Juris Canonici, l. V. tit. 9). Z czego wynika, że terminus a quo apostazji jest wiara chrześcijańska formalnie wzięta, a terminus ad quem jest niedowiarstwo (infidelitas); do apostazji nie jest atoli potrzebne przyłączenie się do jakiej religii pogańskiej lub bezreligijnej filozoficznej szkoły, jak to uczy św. Tomasz z Akwinu: "apostasia respicit infidelitatem, ut terminum ad quem est motus recedentis a fide; unde apostasia non importat determinatam speciem infidelitatis" (l. c. ad. 1). Stąd wniosek praktyczny, że pod pojęcie apostatów podpadają nie tylko ci ochrzczeni, co do mahometańskiej, żydowskiej, albo innej jakiej bądź pogańskiej religii przechodzą, ale też tak zwani wolnomyślni (Freidenker), walczący przeciwko Bogu i Chrystusowi Jego, odrzucający skład wiary apostolski, liczne dziś jadem niewiary ziejące trzody racjonalistów, naturalistów, materialistów, panteistów, deistów, ateuszów, indyferentystów, spirytystów, iluminatów, masonów i wszyscy ci, jak się tam zowią, których zasadą i dążnością podkopać, zniszczyć i wytępić wiarę chrześcijańską.

4) Ażeby odstąpienie od wiary chrześcijańskiej dokonało się nie tylko czynem, znakiem lub słowem na zewnątrz objawionym, lecz także wewnętrznym aktem rozumu i woli. Ci zatem, co z bojaźni śmierci lub innych kar ciężkich li tylko na zewnątrz wiary chrześcijańskiej się wypierają, a we wnętrzu swoim wiary nie przestają wyznawać, luboć ciężko grzeszą i in foro externo za apostatów i wyklętych uchodzą, jednakowoż ściśle wziąwszy apostatami nie są i in foro interno karze ekskomuniki nie podpadają. Takim odszczepieńcom w czasach prześladowań łagodniejszą dawano nazwę lapsi, a jednych z nich nazywano sacrificati, jeżeli mięsne ofiary bożkom składane pożywali, drugich thurificati, jeżeli bałwanom kadzidło ofiarowali, a jeszcze innych libellatici, jeżeli listownie oświadczali, że gotowi są ofiary pogańskie składać.

II. Heretycy. Herezja, czyli kacerstwo, po grecku αϊρεσις, etymologicznie znaczy tyle co wybór, od αίρειν – wybierać, ponieważ w niej każdy człowiek taką sobie naukę wybiera, jaką lepszą być mieni. Co do rzeczy, herezja jest to błąd dobrowolny której bądź katolickiej prawdzie przeciwny, przez człowieka ochrzczonego z uporem wyznawany. Do herezji więc potrzebne jest:

1. Błąd, czyli błędny sąd ze strony rozumu; jak bowiem akt wiary jest mocnym i pewnym sądem rozumu, tak herezja jest błędnym sądem rozumu; stąd nie jest heretykiem ten, co jakie zdanie heretyckie na zewnątrz wypowiada, a przekonaniem go nie podziela, ani ten, co na zewnątrz słowem, znakiem lub uczynkiem jakiemu artykułowi wiary przeczy bez wewnętrznego zgadzania się na to, co na zewnątrz objawia; taki grzeszy co prawda przeciwko przykazaniu wyznawania wiary, ale w ścisłym znaczeniu kacerzem nie jest, w ekskomunikę jako heretyk nie popada, i przez każdego spowiednika in foro interno może być rozgrzeszony, chociaż w ekskomunikę mógł był popaść, jako credens haereticis albo fautor haereticorum. Jednakowoż skoro czyn jego stał się głośnym lub dowiedzionym, in foro externo za heretyka cenzurą obciążonego uważanym bywa i jako taki karanym być może, bo forum externum postępuje wedle zasady: de internis non iudicat praetor. Z tego powodu konwertyci, chociaż żyli in bona fide, pro foro externo za ekskomunikowanych uchodzą i absolucji z cenzury na herezję nałożonej potrzebują, przynajmniej jeżeli do lat dojrzałości (pubertas) doszli, tj. czternasty rok życia skończyli.

Co powiedzieć o tym, który wątpi o prawdzie katolickiej? Jeśli ktoś pozytywnie wątpi, to znaczy, w niepewności jest i waha się, czy jaką prawdę, o której na pewno wie, że do depozytu wiary katolickiej należy, przyjąć ma lub odrzucić, albo stanowczo twierdzi i sądzi, że taki a taki artykuł wiary nie zupełnie pewnym jest, albo przynajmniej o pewności jego wątpić można, ten prawdziwie jest kacerzem podług zasady: dubius in fide, infidelis est; kto bowiem w ten sposób wątpi, ten wątpi o prawdziwości tego, co Bóg objawił, a Kościół naucza i tym samym zaprzecza nieomylnej powadze Boga objawiającego i Kościoła nauczającego w rzeczach wiary i obyczajów. Taką wątpliwość ma np. ten, co w nieomylność Papieża albo w inną jaką bądź prawdę objawioną dopiero wtedy chce uwierzyć, kiedy mu dowiedzioną będzie, i ten, co na kazania heretyków uczęszcza z intencją uwierzenia im, skoro o prawdziwości ich nauki się przekona. Nie jest zaś heretykiem ten, co tylko negatywnie wątpi, to znaczy, dlatego swój sąd zawiesza, ponieważ nie wie albo wątpliwość żywi, czy ta lub owa prawda jest objawioną, albo ponieważ nie ma w tej chwili obowiązku wzbudzenia w sobie aktu wiary, albo ponieważ dowodów prawdy szuka na to, aby wiarę swoją ugruntować, umocnić i utrwalić i od niepewności i pokus się uwolnić. W ogóle bowiem zanim kto w jaką prawdę uwierzy, winien wprzódy, tak teoretyczny jak praktyczny wyrobić sobie sąd, że ta prawda w rzeczy samej przez Boga nieskończenie prawdziwego objawioną jest i że wskutek tego sam nie tylko może, ale zobowiązany jest w nią uwierzyć, jak to wynika z prop. 21 przez Innocentego XI potępionej: "assensus fidei supernaturalis et utilis ad salutem stat cum notitia solum probabili revelationis, immo cum formidine, qua quis formidet, ne non sit locutus Deus".

2. Błąd powinien być dobrowolny, bo jak akt wiary jedynie wolnej człowieka woli jest wynikiem, tak herezji tylko ten dopuścić się może, kto ma wolę ku temu. Kto zatem niedobrowolnie w rzeczach wiary błądzi, ten zaiste heretykiem nie jest podług słów św. Augustyna: errare possum, sed haereticus non ero.

3. Dobrowolny błąd powinien być przeciwny której bądź prawdzie katolickiej, tj. takiej prawdzie, jaką Pan Bóg objawił, a Kościół katolicki dostatecznie do wierzenia podaje. Stąd heretykiem nie jest ten, co by zaprzeczał, czy św. Jan Nepomucen przez Kościół kanonizowany, w rzeczy samej świętym jest, ani ten, co by odrzucał jedynie opinię lub konkluzję teologiczną lub prawdę przez Kościół jeszcze nie orzeczoną ani do wierzenia nie podaną, chociażby ona przedmiotowo w depozycie objawienia chrześcijańskiego objętą była, np. że w czyśćcu jest ogień. Heretykami zatem nie byli wszyscy ci, co Niepokalanemu Poczęciu Najświętszej Panny Maryi przed bullą Ineffabilis Deus albo nieomylności Papieża przed bullą Pastor aeternus przeczyli. Również kacerzem nie jest ten, co by w kwestiach czysto naukowych, astronomicznych, fizykalnych, lub tym podobnych, nie odnoszących się do wiary lub moralności stawiał twierdzenia, które by pozornie sprzeciwiały się Pismu św., bo Pismo św. nie uczy ani fizyki ani astronomii. Ażeby zaś być heretykiem, wystarcza choćby jeden tylko artykuł wiary odrzucić; i otóż na tym polega różnica pomiędzy herezją a apostazją; oba te występki różnią się nie co do istoty, lecz tylko secundum magis et minus: oba po równo odrzucają pobudkę wiary (obiectum formale fidei) tj. nieomylną powagę Boga objawiającego; przedmiot zaś materialny wiary (obiectum materiale) heretyk odrzuca częściowo, apostata całkowicie.

4. Do błędu tego przyznawać się powinien człowiek ochrzczony. Jak apostatą może być tylko ten, co był chrześcijaninem, tak kacerstwa winnym może być ten tylko, co wiarę chrześcijańską na chrzcie przyjętą był wyznawał. Dlatego katechumen lub inny człowiek nieochrzczony, chociażby był wierzył w to wszystko, co Kościół naucza, a potem tej lub owej prawdzie przeczył, nie byłby jeszcze kacerzem.

5. Błąd powinien być wyznawany z uporem, czyli z kontumacją, która jest głównym pierwiastkiem herezji. Upór ten nie polega na tym, że ktoś zawzięcie broni i trzyma się błędu wierze przeciwnego, lecz na tym, że z świadomością i dobrowolnie mimo lepszej wiedzy, iż Kościół przeciwną prawdę do wierzenia podaje, błąd ten podziela. Upór ten stanowi herezję formalną, a bez niego można się dopuścić herezji materialnej tylko, która karom kościelnym nie podpada. Stąd heretyków formalnych mało, heretyków materialnych wielu. Nikt przeto heretykiem nie jest dopóty, dopóki gotów jest sąd swój pod sąd Kościoła poddać: nie jest też heretykiem ten, co błądzi w wierze z nieświadomości ciężko grzesznej, chociażby była crassa i supina a nawet affectata, skoro tylko ta ostatnia z braku dochodzenia prawdy pochodzi; taka bowiem nieświadomość nie wyklucza chęci wierzenia w to wszystko, co Kościół do wierzenia podaje, chociaż ona grzeszy przeciwko przykazaniu szukania prawdy; skoroby zaś ktoś w nieświadomości affectata dlatego pozostawał, aby umyślnie trwać w błędzie i od niego nie odstępować, mimo lepszej wiedzy, że Kościół inaczej uczy, ten prawdziwym byłby heretykiem, bo w takim razie sądu swego pod sąd Kościoła poddawać nie chce. Nie mniej heretykiem jest ten, co w mniemaniu, że Kościół coś do wierzenia podaje, czego w rzeczy samej do wierzenia nie podaje, przeciwnego uporczywie trzyma się zdania, bo i taki zaprzecza nieomylności Kościoła.

Takie jest pojęcie herezji. Do popadnięcia zaś w ekskomunikę potrzeba, ażeby herezja formalna w duszy zrodzona, jakeśmy ją wyżej określili, w jakikolwiek bądź sposób na zewnątrz się objawiła, myśl kacerską dowodnie zdradzała, przy czym obojętna jest, czy ktoś słowem, pismem lub uczynkiem herezję na zewnątrz objawia; tak heretykiem jest ten, co za pomocą wirujących stolików, albo magnetyzmu odgadywać chce skryte myśli serca ludzkiego, albo przyszłe losy i uczynki człowieka, samemu Bogu wiadome; św. Kongregacja Inkwizycji dekretami z d. 28 lipca 1847 i z d. 4 sierpnia 1856 orzekła, że w takich eksperymentach mieści się deceptio omnino illicita et haereticalis et novum quoddam superstitionis genus; nie mniej gusła, zabobony, czary, umowy z diabłem i wszystkie inne bałwochwalstwa ekskomunice naszego kanonu podpadają, pod tym jednak warunkiem, że formalną wewnętrzną herezję przejawiają na zewnątrz, to znaczy wynikiem są wewnętrznego dobrowolnego przeciwko wierze wykroczenia. Dlatego św. Penitencjaria taką daje Biskupom facultas pod n. III: "absolvendi a quibusvis sententiis, censuris et poenis ecclesiasticis ob sortilegia ac maleficia haereticalia, nec non ob daemonis invocationem cum pacto donandi animam, eique praestitam idololatriam ac superstitiones haereticales exercitas". Nie potrzeba zaś koniecznie do popadnięcia w ekskomunikę, ażeby herezja była publicznie, wobec świadków popełniona, wystarcza tajna, samemu winowajcy wiadoma; również nie potrzeba, ażeby dopuszczający się herezji do jakiej sekty kacerskiej się przyłączył, i dlatego kanon nasz mówi: "omnes ac singulos haereticos"; słowa zaś "quocumque nomine censeantur", i "cuiuscunque sectae existant" z przyciskiem tylko wypowiadają, że żadna sekta jakiego bądź imienia dla żadnego pretekstu za wyjętą z pod ekskomuniki uważać się nie może. Herezja zaś li tylko wewnętrzna, a na zewnątrz się nie ujawniająca, luboć jest ciężkim grzechem, ekskomuniki na siebie nie ściąga, i dlatego każdy spowiednik może z niej rozgrzeszyć.

III. Wspólnicy, czyli poplecznicy heretyków i apostatów; do nich należą cztery klasy.

1. Ci, co im wiarę dawają (credentes). Przez credentes można rozumieć a) tych wszystkich, co jakikolwiek błąd kacerski w szczególności przyjmują, chociaż na inne błędy kacerskie się nie godzą ani heretyckiej nazwy nie mają ani do żadnej poszczególnej kacerskiej sekty się nie zapisują; tacy credentes istotnie w niczym się od heretyków nie różnią; b) tych wszystkich, co w ogólności jaką naukę kacerską przyjmują, takową zachwycają się i jako dobrą i rozsądną polecają, głosząc np., że Luter, Kalwin prawdę nauczali, że w ich wierze radzi by żyć i umierać, że tego samego, co i oni są zdania, że to samo wierzą, co i oni wierzyli, jakkolwiek w szczególności nauki ich nie znają i nie rozumieją i skutkiem tego żadnego partykularnego błędu wierze katolickiej przeciwnego nie wyznawają. Podług tego tłumaczenia różnica między heretykami a tymi, co im posłuch dawają (credentes), jest ta, że heretyk z wolą i wiedzą (explicite) a credens bezwiednie (implicite) prawdom objawionym zaprzecza, i dlatego credens haereticis implicite herezji się dopuszcza, tak samo, jak chrześcijanin niewykształcony akt wiary w sobie wzbudza, wierząc w ogólności w wszystko to, co Kościół naucza.

2. Ci, co ich u siebie przyjmują (receptores). Do nich należą ci wszyscy, co heretyków i apostatów z rozmysłem do domu lub kraju przyjmują, przytułek i schronienie im dawają w tej intencji, aby nie byli schwytani, kary za herezję uniknęli i w niedowiarstwie wytrwali; obojętna przy tym jest, czy przytułek przez księcia jakiego albo podwładnego, czy przez urzędnika lub prywatną osobę, czy w własnym, czy w cudzym domu, lub kraju był udzielony. Do popadnięcia w ekskomunikę potrzeba więc, ażeby ktoś heretyka jako takiego z przywiązania do jego błędów kacerskich rzeczywiście był przyjął. Kto zaś z innych pobudek np. dlatego, że jest jego krewnym, przyjacielem, heretyka przyjmuje, ten podług prawdopodobniejszego zdania św. Alfonsa (L. VII. n. 307) ekskomuniki na siebie nie ściąga. Natomiast odmiennie od niektórych autorów sądzimy, że do popadnięcia w klątwę nie potrzeba, ażeby recepcja heretyka z skutkiem połączona była, to znaczy, ażeby pomyślny dla niego wynik miała. Przestępstwo ekskomunice podpadające ma być grzechem w swoim rodzaju dokonanym stosownie do brzmienia i właściwości słów w prawie wypowiedzianych; receptor, ściśle biorąc, jest ten, co przyjmuje i daje schronienie, bez względu na to, czy przyjęty mimo danego przytułku pochwycony i ukarany został lub nie. Jakież zresztą skutki przytułku udzielonego miałoby się uwzględniać?

3. Ci, co ich popierają (fautores). Favere w ogólności znaczy tyle, co kogoś w czymś popierać, udzielać mu pomocy; stać się to może albo pozytywnie, np. pochwałami, poleceniami, pieniędzmi itd., albo negatywnie, przez to, że ktoś zaniecha uczynić to, do czego z urzędu jest zobowiązany. W naszym więc przypadku fautores są ci wszyscy, co heretyków i apostatów albo ich nauki bądź pozytywnie (grzech uczynkowy), bądź negatywnie (grzech zaniedbania) popierają: negatywnie wtedy, gdy w grzeszny sposób zaniedbują kacerzy karać i tępić, książki ich konfiskować, rozszerzaniu się ich błędów zapobiegać, pomimo że z urzędu (ex officio) do tego są powołani; dlatego Biskupi i proboszczowie ściągnęliby na siebie klątwę jako fautores herezji, gdyby w diecezji lub w parafii na bezkarne grasowanie nauk kacerskich spokojnie pozwalali; pozytywnie wtedy, gdy słowem, pismem, lub datkiem herezję popierają, np. wychwalając, lub polecając takową, służąc radą za pomocą gazet, książek i innych pism, dawając zapomogi pieniężne, budując szkoły, zbory, dostarczając jakich bądź środków, z pomocą których kacerze skutecznie władzy opierać się mogą, bunt swój kacerski podtrzymywać i jad kacerski rozpryskiwać, zaprowadzając wolność wyznania bez potrzeby i konieczności. Do popadnięcia w ekskomunikę koniecznym jest atoli, ażeby fawor był formalny, to znaczy, aby heretykom jako takim był okazywany z rozmysłem i wyraźną chęcią popierania herezji; ekskomunika bowiem naszego kanonu w pierwszym rzędzie na heretyków jako takich jest ferowana, a na ich popleczników o tyle tylko, o ile z heretykami jako takimi styczność mają; stąd nie jest fautor haereticorum ten, co by żebrakowi będącemu heretykiem, jałmużnę dał, albo w dom go przyjął. Nie potrzeba zaś do popadnięcia w klątwę, ażeby fautor w duszy swojej błędy kacerskie podzielał, owszem może sam być prawowiernym, a pomimo to winnym.

Jako fautores haereticorum ekskomunikę na siebie ściągają wszyscy ci katolicy, co wobec heretyckiego albo schizmatyckiego ministra według obrządku sekty (sacris addicto) małżeństwo zawierają, jak to orzekła św. Kongregacja Inkwizycji d. 22 marca 1879 i d. 29 sierpnia 1888. Św. Inkwizycja zapytana: "Sintne etiam ii catholici, qui censurae inscii coram ministro acatholico coniunctionem matrimonialem inierunt, ideoque propter ipsam censurae ignorantiam pro foro interno in censuram non inciderunt, pro foro externo a censuris absolvendi, quia externe haeresi faverunt, cum Bonifatius P. P. VIII iudicaverit: Ligari nolumus ignorantes, dum tamen eorum ignorantia crassa non fuerit aut supina?" odpowiedziała d. 11 maja 1892: "Qui matrimonium coram ministro haeretico ineunt, censuram contrahere: Ordinarios autem vi facultatum quinquennalium nedum posse eos absolvere, sed etiam alios subdelegare ad eos absolvendos. Qui vero hucusque nulla praevia a censuris absolutione, ab huiusmodi culpa absoluti sunt, iuxta exposita non esse inquietandos". W myśl tego dekretu tylko tych małżonków można zostawić w spokoju bez potrzeby rozgrzeszenia z cenzury, co aż do 11 maja 1892, przed otrzymaną absolucją z cenzury, w którą byli popadli, z grzechu (culpa) zostali rozgrzeszeni, jakiego się przez zawarcie małżeństwa wobec heretyckiego ministra dopuścili, luboć zgorszenie, jeżeli jeszcze trwa, naprawione być winno. Ci zaś katolicy, co po 11 maja 1892 małżeństwo w obecności ministra heretyckiego zawarli, albo przed 11 maja 1892 z tego grzechu rozgrzeszeni nie zostali, rozgrzeszenia z ekskomuniki koniecznie potrzebują. Rekoncyliacja takich małżonków z Kościołem przechodzi kompetencję proboszcza i każdego spowiednika i in foro externo winna być dopełnioną; w tym celu proboszcza jest rzeczą od małżonka katolickiego żądać wypełnienia zwyczajnych warunków, pod jakimi Kościół na mieszane małżeństwa zezwala i zwrócić się do Ordynariusza; tak zadekretowała św. Kongregacja Inkwizycji d. 12 marca 1881: "oportet, ut a praefatis coniugibus Ecclesiae, cuius sanctissima lex violata est, satisfiat eidemque cautiones de periculo salutis aeternae a se et a sua prole amovendo in foro etiam externo praestentur, atque hoc fine recursum ad Episcopum postulari" (Archiv für katholisches Kirchenrecht, LV, str. 192). Za zawarcie zaś cywilnego tylko małżeństwa w obecności ministra heretyckiego, będącego urzędnikiem stanu cywilnego, ekskomunika nie jest ferowana. Nie mniej jako fautores haereticorum w ekskomunikę popadają ci wszyscy, co by inne sakramenty z rąk ministra heretyckiego według obrządku sekty przyjmowali. Również ojciec katolicki, jeżeli dzieci swoje po heretycku chrzci i wychowuje, jako fautor haereticorum ściąga na siebie klątwę. To samo trzeba powiedzieć o matce katoliczce, jeżeli dobrowolnie przyczynia się do niekatolickiego wychowania swoich dzieci. Ojca katolickiego od tej klątwy nic nie uniewinnia; bo i z prawa przyrodzonego i wedle prawa pruskiego w myśl królewskiej deklaracji z d. 21 listopada 1803 wychowanie wszystkich dzieci w jego leży mocy. Matka zaś katoliczka wolna jest od klątwy, jeżeli nie pozytywnie do wychowania heretyckiego dzieci się przyczynia, lecz z konieczności tylko na nie zezwala, nie mogąc np. męża niekatolickiego do katolickiego wychowania dzieci nakłonić.

4. Ci, co ich bronią (defensores). Bronić kogoś w ogólności znaczy tyle, co go zasłaniać przed zaczepkami przeciwnika i brać go w opiekę, ażeby bezpiecznie mógł coś wykonywać. Defensores więc w myśl kanonu są ci wszyscy, co słowem, pismem, uczynkiem osobę heretyka jako takiego, albo naukę jego kacerską biorą w obronę, np. wstawiając się za nim, używając przekupstwa, podstępu, siły materialnej lub innych jakich bądź środków sprawiających, że herezji powstrzymać nie można, albo że heretyk zasłużonej nie otrzymuje kary, że schwytanym nie bywa, albo z więzienia ratuje się ucieczką. Przy czym nie koniecznym jest, ażeby obrońca zgadzał się na naukę kacerską, ani też, ażeby obrona była publiczna, częsta, skuteczna; obrona sama, choćby jednorazowa, tajna i bezskuteczna, jest występkiem w swoim rodzaju skończonym, który ekskomunice podpada.

W końcu zauważamy, że wszyscy wspólnicy heretyków wyżej wymienieni (credentes, receptores, fautores, defensores) klątwie podpadają, choćby heretyk nie był vitandus ani notorycznie znanym, wystarcza, że heretyk jako taki wspólnikowi jest znany. Ekskomunika albowiem naszego kanonu jest ferowana za wspólnictwo z heretykiem jako heretykiem, a nie jako ekskomunikowanym. Wspólnictwo z heretykiem, jako ekskomunikowanym byłoby wtenczas dopiero grzeszne, gdyby on równocześnie był vitandus.

Poniżej podajemy instrukcję de haereticis et superstitiosis przez Jego Eminencję ks. Kardynała wikariusza generalnego Monaco La Valletta wydaną, a przeznaczoną dla proboszczów i spowiedników Rzymu, aby ci wiernych o obowiązkach wiary pouczając, od sideł i podstępów szerzącej się w stolicy chrześcijaństwa herezji zabezpieczali. Leon XIII potwierdził tę instrukcję. Przytacza ona pod ośmiu numerami poszczególne przypadki komunikacji z heretykami: cztery pierwsze podpadają ekskomunice speciali modo Papieżowi zastrzeżonej, pod numerem piątym w ustępie końcowym jest taka sama klątwa wypowiedziana na drukarzy subalternów książek heretyckich herezji broniących; reszta przypadków nie ściąga na siebie cenzury, lecz dla niebezpieczeństwa perwersji lub zgorszenia i dla pomocy heretykom udzielonej ciężkie grzechy stanowi. Kardynał Monaco La Valletta, zostawszy później Biskupem suburbikarnym w Albano odprawił r. 1887 synod diecezjalny, na którym także dla swojej diecezji niemal dosłownie wszystkie powyższe przypadki ogłosił. Nikt nie przeczy, że przepisy te mają moc obowiązującą w Rzymie i w diecezji Albano, dla których są promulgowane; nadto jednakże przyznać trzeba, że i dla całego świata chrześcijańskiego wielkiej są wagi, bo wskazują zasady, jakimi się rządzi Rzym, pierwsza i nieomylna stolica.

Zachodzi kwestia, czy przepisy wzmiankowane, mianowicie te, które cenzurami grożą, a o które nam tu jedynie chodzi, mają charakter ogólnego prawa obowiązującego w całym Kościele? Na ważne to pytanie odpowiedziały "Acta Sanctae Sedis" przecząco; odmiennej opinii broniono w "Nouvelle Revue theologique". O. Lehmkuhl o mocy prawnej tych przepisów tak powiada: "quorum aliqua valere attendas quaeso, pro loci circumstantiis, non pro omni loco eadem ratione"; a nieco dalej: "notavi tamen, non omnia, quae hic sub gravi urgentur, ubique locorum sub gravi urgenda esse, cum pro conditione Urbis quaedam professionem haeresis eiusve favorem exprimant, aut gravia pericula inducant, quae mutatis circumstantiis magis innoxia esse possunt". Rozwiązanie kwestii powyższej zależy od rozwiązania dwóch innych pytań: 1) czy instrukcja prawidłowo dla całego Kościoła promulgowaną została? 2) czy klątwy wspomniane za ekstenzją (interpretatio extensiva) czy raczej za aplikacją (interpretatio comprehensiva) ekskomuniki naszego kanonu uważać należy? Co do pierwszego pytania, to, o ile wiemy, instrukcja dla całego Kościoła promulgowaną nie została; prawdać, że Kardynał ogłosił ją na synodzie w Albano r. 1887 jako obowiązującą nie na mocy jurysdykcji, jaką ma w swojej diecezji Albano, lecz ze względu na to, że jest deklaracją św. Inkwizycji (iuxta declarationem Sanctae Romanae et Universalis Inquisitionis a Nobis, dum Vicarii in Urbe munere fungeremur d. 12 Julii 1878 evulgatam); ta jednak okoliczność nie dowodzi jeszcze, że instrukcja dla całego Kościoła prawidłowo jest promulgowana. Co do drugiego pytania, to zważywszy naturę występków w instrukcji ekskomuniką zagrożonych, co do nas nie wątpimy, salvo meliori iudicio, że klątwy te niczym innym nie są, jeno praktycznym zastosowaniem ekskomuniki na heretyków i ich wspólników ferowanej, i że dlatego instrukcja ma charakter pod tym względem prawa ogólnego. Kto się bowiem, jak instrukcja opiewa, do sekty kacerskiej zapisuje, choćby tylko z rachuby i ludzkich względów, kto udział bierze w nabożeństwach kacerskich, albo kazań predykantów heretyckich słucha w tej bezbożnej myśli, aby się do ich sekty zapisać, skoro przekonania odpowiedniego nabędzie, kto drugich do uczestnictwa w nabożeństwach kacerskich pobudza, kto zaproszenia na religijne obrzędy heretyckie drukuje, kto, choćby był zależnym, książki herezji broniące drukuje, ten bezsprzecznie przychylność heretykom jako takim okazuje na zewnątrz, ten popiera sprawę ich, ten pozytywnie do szerzenia herezji się przyczynia, ten jednym słowem w oczach wszystkich wiernych za zwolennika i sprzymierzeńca heretyków uchodzi i dlatego w myśl pierwszego kanonu jako ich poplecznik (fautor) nie tylko w Rzymie i w Albano, lecz wszędzie ekskomunikę na siebie ściąga. Instrukcja tak brzmi w oryginale:

"1. Excommunicationem speciali modo Romano Pontifici reservatam incurrunt omnes illi, qui, etiamsi sine animo adhaerendi haeresi, sed solum ex respectu humano, sectae haereticae cuiusvis denominationis nomen dant.

2. A fortiori eandam poenam incurrunt, qui participant in acatholicis functionibus seu officiis, quae vocantur, aut praedicantem audiunt ex intentione illi adhaerendi, si forte, ut impie dicunt, sibi persuadeant.

3. Sic etiam incurrunt eandem excommunicationem, qui aliis auctores existentes spiritualis ruinae, eos quomodocumque inducunt vel ire seu venire faciunt in aulas vel templa haereticorum ad eorum collationes audiendas.

4. Tandem eadem poena afficiuntur, qui typis evulgant invitationes ad supradictas collationes seu conferentias, aut earum themata, propterea quod tali modo favorem praestant propagationi aut confirmationi haeresis.

5. Strictissime autem prohibetur, quominus aliquis scienter, ex mera curiositate, ingrediatur aulas et templa protestantium tempore collationum, et graviter peccant omnes, qui ex mera curiositate audiunt conferentias protestantium, aut assistunt etiam pure materialiter caeremoniis acatholicis, et omnes artifices, qui etiam solius lucri causa cantant aut instrumenta musica pulsant in templis protestantium, et typographi, etiam subalterni, qui, ne a suis heris dimittantur, collocant characteres ad imprimendos libros haereticos; quinimo si de libris haereticorum agitur, in quibus propugnatur haeresis, etiam illi typographi subalterni excommunicationem Romano Pontifici specialiter reservatam incurrunt.

6. Neque eximuntur a peccato mortali architecti, conductores, opificum domini, qui curam et operam suscipiunt ad exstruendum et ornandum aliquod templum protestanticum. Ouod ad ipsos vero murarios aliosque opifices subalternos pertinet, ii possunt a peccato excusari, modo desit scandalum neve quae facere inbentur, fiant in contemptum religionis. Verum parochi et confessarii sedulam operam navare debent ad instruendos eiusmodi operarios, etiam eiusmodi cooperationem materialem illicitam evadere, quando ipsorum labor communiter habeatur pro signo profitendi falsam religionem, aut quando opus extruendum aliquid prae se ferat, qua directe exhibeatur reprobatio cultus catholici aut approbatio pravi cultus haeretici, aut quando constat, ipsos illos operarios ad laborandum vocari vel cogi ab haereticis in odium catholicae religionis; neque unquam licitam esse intentionem haeretico cultui cooperandi.

7. Tandem eo magis rei sunt gravissimi criminis parentes, qui vere crudeles in filiorum animas, eos ad scholas protestanticas mittunt, nedum cogant. Evidens est, eiusmodi parentes in eorum agendi modo reprobandos prorsus esse, atque omni modo possibili curandum esse, ut resipiscant; interim vero eos arcendos esse a Sacramentis, utpote indignos et incapaces, donec filios suos ab eiusmodi scholis revocaverunt.

8. Ipsi etiam filii, re in se spectata, ad talem scholam accedendo, certo gravis peccati rei sunt. Verum quando vere coguntur, confessarius considerare debet circumstantias personarum et rerum, atque cum iis agere debet iuxta regulas probatorum auctorum pro talibus circumstantiis propositas".

––––––––


Komentarz do cenzur kościelnych po dziś dzień obowiązujących, napisał X. J. N. Opieliński, DR. FILOZOFII I ŚW. TEOLOGII, PROFESOR SEMINARIUM GNIEŹNIEŃSKIEGO, EGZAMINATOR PROSYNODALNY. Poznań 1896, ss. 390; 15-30. (a)

(Pisownię i słownictwo nieznacznie uwspółcześniono; tytuł oraz przypisy od red. Ultra montes).

Przypisy:








9) Ks. Adam Kopyciński, Bezwyznaniowy.

10) Bp Władysław Krynicki, Dzieje Kościoła powszechnego.



13) Ks. Andrzej Macko, Znaczenie encykliki o modernizmie.


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Pozwolenie Władzy Duchownej:

Aprobata.

Dzieło pod tytułem "Komentarz do cenzur kościelnych po dziś dzień obowiązujących" dokładnie przejrzałem i polecam je do Imprimatur tem goręcej, że gruntowne i wyczerpujące objaśnienia, jakie podaje, będą dla Kapłanów, zwłaszcza w trybunale Pokuty św., nader wielką pomocą w rozwiązywaniu przypadków pod względem cenzur choćby najzawilszych.

GNIEZNO, d. 29. sierpnia 1895.

podp.X. Andrzejewicz, Bp.
Cenzor ksiąg duchownych.

–––––––

Imprimatur.

Gnesnae, die 30. Augusti 1895.

Consistorium Generale Archiepiscopale.

(L. S.)
J. Simon,
Vicarius in Spiritualibus et Officialis Generalis.
Nr. 4683/95.

X. Pasikowski.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Komentarz do cenzur kościelnych
 
( PDF )

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMXVII, Kraków 2017
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ:

Proroctwo św. Franciszka z Asyżu o przyszłej schizmie i apostazji.





Na krótko przed jego śmiercią w 1226 roku, Św. Franciszek z Asyżu zwołał wszystkich członków swego zakonu i ostrzegł ich przed wielkimi udrękami, które przydarzą się Kościołowi w przyszłości
mówiąc:

Działajcie odważnie, moi Bracia; miejcie odwagę i ufność w Panu. Szybko nadchodzi czas, w którym nastąpią wielkie próby i cierpienia; zamęt i niezgoda, zarówno duchowy jak i doczesny będzie obfitować; miłosierdzie wielu ulegnie oziębieniu, a złośliwość niegodziwców wzrośnie.

Diabły uzyskają niezwykłą moc, niepokalana czystość naszego Zakonu i innych, będzie tak zaćmiona, że zostanie bardzo niewielu Chrześcijan, którzy będą posłuszni prawdziwemu Suwerennemu Papieżowi i Rzymskiemu Kościołowi; z sercem wiernym i doskonałym miłosierdziem. W czasie tych udręk, człowiek nie wybrany kanonicznie, zostanie wyniesiony do Pontyfikatu, który swoją przebiegłością postara się doprowadzić wielu do błędu i śmierci.

Wtedy skandale zostaną pomnożone, nasz Zakon będzie podzielony, a wiele innych zostanie całkowicie zniszczonych, ponieważ zgodzą się oni na błędy zamiast się im przeciwstawić.

Będzie taka różnorodność opinii i rozłamów wśród ludzi, duchownych i kleru, że gdyby te dni nie zostały skrócone; zgodnie ze słowami Ewangelii; nawet wybrani zostaną wprowadzeni w błąd jeżeli nie będą specjalnie prowadzeni; pośród tak wielkiego zamętu; przez niezmierne miłosierdzie Boże.

Wtedy nasza Reguła i sposób życia, przez niektórych będą gwałtownie zwalczane i przyjdą na nas straszliwe próby. Ci którzy zostaną uznani za wiernych otrzymają koronę życia, ale biada tym którzy ufając wyłącznie swojemu Zakonowi popadnie w letniość; albowiem oni nie będą w stanie oprzeć się pokusom dozwolonym na wypróbowanie wybranych.

Ci, którzy zachowają swój zapał i kierować się będą cnotą z miłością i gorliwością dla prawdy; będą cierpieć krzywdy i prześladowania jako buntownicy i schizmatycy; kiedy ich prześladowcy
popychani przez złe duchy, mówić będą, że wyświadczają wielką przysługę Bogu, wyniszczając tak nieznośnych ludzi z powierzchni ziemi. Ale Pan będzie schronieniem dla cierpiących i ocali wszystkich, którzy ufność mają w Nim.

I żeby być jak ich Głowa (Jezus Chrystus), oni, wybrani, będą działać z pewnością i przez swą śmierć nabędą dla siebie życie wieczne; wybierając posłuszeństwo Bogu zamiast człowiekowi, nie ulękną się niczego, będą woleli zginąć (fizycznie) raczej niż zgodzić się na fałsz i przewrotność.

Niektórzy pastorzy zachowają milczenie o prawdzie, a niektórzy podepczą ją i zaprzeczą jej. Świętość życia stanie się pośmiewiskiem nawet wśród tych, którzy ją zewnętrznie wyznają, bo w tych dniach/czasach Jezus Chrystus ześle im, nie prawdziwego Pasterza, ale niszczyciela.

(Works of the Seraphic Father St. Francis Of Assisi, [London: R. Washbourne, 1882], pp. 248-250; underlining and paragraph breaks added.)





sobota, 9 maja 2020

O. Guerard des Lauriers, druga publiczna odpowiedź abpowi Lefebvre’owi z 1979 roku

O. Guerard des Lauriers, druga publiczna odpowiedź abpowi Lefebvre’owi z 1979 roku

Poniższy tekst stanowi część historycznego dossier ze strony Instytutu Matki Dobrej Rady.
Pelagiusz z Asturii
Druga odpowiedź o. Guerard des Lauriers
na List do przyjaciół i dobroczyńców nr 16
LIST OTWARTY WIELEBNEGO OJCA M. L. GUERARD DES LAURIERS, OP
DO JEGO EKSCELENCJI ABPA MARCELEGO LEFEBVRE’A
29 CZERWCA 1979
Ekscelencjo,
Ekscelencji list „do dobroczyńców” nr 16 nadal wzbudza wiele emocyj. Oto powód, dla którego uważamy za nasz obowiązek napisać po raz drugi na ten sam temat.
Dossier opublikowany w nr 233 pisma „Itinéraires” jest bardzo interesujący. Najwierniejsi przyjaciele, ci, którzy mają odwagę powiedzieć Ekscelencji prawdę, są w całkowitej zgodzie i w głębokiej jednomyślności z Ekscelencją, jeśli chodzi o większą część listu Ekscelencji do kardynała Sepera z 28 II 1978 roku. W tych słowach Ekscelencja jest „sobą”, jest Biskupem, który głosi i broni Wiarę. Nie obawia się Ekscelencja nazwać „bluźnierstwem i apostazją” (s. 46) tego, co jest bluźnierstwem i apostazją.
Ale ci sami „dobroczyńcy i przyjaciele”, w imieniu których podpisujący te słowa pisze, byli i pozostają głęboko zgorszeni listem, który napisał Ekscelencja do papieża 24 grudnia, 1978 roku.; list jeszcze bardziej niezrozumiały w zestawieniu z doktryną, którą Ekscelencja wykłada kardynałowi Seperowi z taką jasną stanowczością.
Jakkolwiek by nie było z intencją, której tylko Bóg jest Sędzią i którą uważamy za dobrą, faktem jest, że Ekscelencja przyjmuje, w sprawie Mszy, postawę, która podpada pod krytykę, którą Ekscelencja kieruje bardzo słusznie przeciwko Soborowi Watykańskiemu II jeśli chodzi o prawo cywilne Kościoła.
Bowiem przyjmuje Ekscelencja jako co najmniej możliwe wedle prawa (de iure, fr. „en droit” – przyp. PA), ponieważ pragnie tego Ekscelencja w rzeczywistości (de facto, fr. „en fait” – przyp. PA), by istniały „dla dobra Kościoła”, Msza i msza, „jedność natychmiast byłaby przywrócona na poziomie Biskupa miejsca” (s. 139).
O to jednak, Ekscelencjo, winien Ekscelencja nie prosić „pseudo-autorytet”, który w ten sposób uwiarygadnia, ale to potępić, nawet gdyby ten pseudo-autorytet to narzucił.
Ekscelencja powinien był, musi to potępić, właśnie na podstawie zasad, które sam przedstawia.
W rzeczy samej, to, co papieże potępili, „pozostaje takie” (s. 51). To, co św. Pius V kanonizował pozostaje na zawsze kanonizowane; a w to, z kolei, Ekscelencja wierzy i to wyznaje.
„Stan faktyczny, który staje się coraz bardziej przeciwny stanowi prawnemu pozostawia niemniej jednak nienaruszonym ten stan prawny” (s. 54). To, że pseudo-autorytet spróbował zastąpić Mszę tradycyjną „pseudo-mszą”, równie fałszywą w akcie promulgacyjnym jak w obrządku odnowionym, pozostawia niemniej jednak nienaruszonym to, że Msza tradycyjna jest jedyną Mszą.
„Z Soborem Watykańskim II stoimy wobec całkowitego przewrotu pojęć w odniesieniu do doktryny katolickiej” (s. 55). Przewrót ten, Ekscelencjo, potępia Ekscelencja z taką siłą jak i słusznością jeśli chodzi o Prawo publiczne Kościoła. Jakże to możliwe, by w rzeczywistości Ekscelencja akceptował dla Ofiary Kościoła to, co odrzuca dla Prawa publicznego Kościoła?
Ekscelencja prosi właściwie o „autoryzację” (s. 139), by odprawiać Mszę tradycyjną, pseudo-autorytet, który stanowi typowy przykład całkowitego przewrotu pojęcia Mszy w odniesieniu do doktryny katolickiej. Otóż, zwracając się do tego pseudo-autorytetu, zamiast czekać, aż się on sam zwróci do Ekscelencji, Ekscelencja uznaje w rzeczywistości, chcąc nie chcąc, punkt widzenia tegoż „autorytetu”. Ponadto, tylko ten punkt widzenia stanowi uzasadnienie, by o taką „autoryzację” się zwracano. Ekscelencja broni zapalczywie prawa publicznego Kościoła, nawet przeciwko temu pseudo-autorytetowi. Dlaczego poświęca Ekscelencja Ofiarę Kościoła, poddając ją kaprysowi pseudo-autorytetu?
Sytuacja w Kościele, w tym, co się tyczy Mszy, przyjąwszy, że rozważa się ją obiektywnie z punktu widzenia Wiary, jest obecnie następująca. Msza tradycyjna odprawiana jest w wielu miejscach; Ofiara nieprzerwanie jest składana i tak pozostanie na ziemi aż do końca czasów. Ale te celebracje są przynajmniej dezawuowane, a zazwyczaj potępiane, przez kościół oficjalny. Z drugiej strony, pod kierownictwem mniej lub bardziej luźnym tego samego kościoła oficjalnego, jest wielu „wiernych”, którzy wyrażają swoje wierzenia pierwotnie katolickie w kulcie, który ogólnie można określić oficjalną nazwą „mszy odnowionej” i który w rzeczywistości rozkłada się na wiele innowacyj. Powiedzmy, w celu uproszczenia, że obecne są dwie religie: jedna, katolicka, wyraża się w Mszy tradycyjnej; druga, sprotestantyzowana, jawi się w mszy odnowionej.
Powstaje, rzecz oczywista, pytanie o określenie, jaka ma być relacja między tymi dwiema religiami. Otóż to pytanie, należy je zadać, zgodnie z doktryną Kościoła, zachowując pierwszorzędność Prawdy. Należy więc umiejscowić mszę odnowioną w odniesieniu do Mszy tradycyjnej, a nie odwrotnie.
Należy stwierdzić, że, jeśli msza odnowiona może być prowizorycznie tolerowana dla wiernych, którzy są doń przywiązani, to odprawianie tego kultu nie jest prawem dla nikogo i musi, przez Kościół, który jest święty, być odrzucona.
To, że ci sprotestantyzowani wierni są najliczniejsi oraz że są wspierani przez pseudo-autorytet, to stan faktyczny, który jest sprzeczny ze stanem prawnym, „ale który pozostawia nienaruszonym ten stan prawny” (s. 54). A „całkowitym przewrotem pojęć w odniesieniu do doktryny katolickiej” byłoby postawienie Mszy tradycyjnej w odniesieniu do mszy odnowionej oraz, wskutek tego, stwierdzenie, że istnieje prawo do tego, by msza odnowiona była odprawiana, a Msza tradycyjna tylko tolerowana.
Ekscelencja wygląda, jak gdyby czuł odrazę do tego „całkowitego przewrotu”. Przytoczywszy sporne twierdzenie: „Poza tym wymaga wolność religijna, aby związkom wyznaniowym nie przeszkadzano w swobodnym okazywaniu szczególnej wartości ich nauki dla organizowania społeczeństwa i ożywiania całej aktywności ludzkiej”, dodaje Ekscelencja: „Żaden katolik godny tego imienia nie może zgodzić się na podobną podłość”.
Otóż, Ekscelencjo, tę podłość, którą Ekscelencja piętnuje w odniesieniu do publicznego prawa Kościoła, sam Ekscelencja akceptuje w odniesieniu do Ofiary Kościoła, „Zostawcie w spokoju” (s. 139); Ekscelencja prosi o to, aby Msza tradycyjna była tolerowana. Kogo Ekscelencja o to prosi? Pseudo-autorytet, który nieprawnie wynosi do stanu prawnego odprawianie mszy odnowionej. Ekscelencjo, przez tę prośbę Ekscelencja zgadza się na to, by to, co jest z prawa boskiego miało tylko prawo bycia tolerowanym w kościele; i uznaje Ekscelencja, że to, co w kościele mogłoby co najwyżej, z racji uniknięcia zbyt wielkiego zgorszenia [spowodowanego przez] „zaburzenie porządku kościelnego”, być prowizorycznie tolerowane, cieszyłoby się statusem prawa absolutnego na mocy pseudo-autorytetu. Opłakujemy kapitulację Ekscelencji w sprawie Ofiary Kościoła.
Wreszcie, Ekscelencja całkiem słusznie zauważa: „Pluralizm zawsze w końcu doprowadzi do zwycięstwa błędu. Papieskie dokumenty stwierdzają to formalnie” (s. 64). I, na podstawie tej doktryny Ekscelencja potępia, [również] słusznie i surowo fałszywą zasadę „wolności kultów” (s. 64). Otóż, faktycznie przyjmuje Ekscelencja tę samą zasadę „intra muros”, w „kościele”, który Ekscelencja utożsamia z Kościołem, bowiem uznaje „autorytet” tamtego.
Ekscelencja przyjmuje w rzeczywistości zasadę wolności kultów, bowiem uznając wolność prawną dla mszy sprotestantyzowanej, o którą prosi, dla Mszy, która jest Mszą – wolność pomniejszoną. „Czy katolik godny tego imienia może zgodzić się na podobną podłość?”
Katolik godny tego imienia wierzy w nauczanie Kościoła; przyjmuje wskutek tego za pewnik, że „pluralizm zawsze w końcu doprowadzi do zwycięstwa błędu”, że dualizm rytów doprowadzi do zwycięstwa mszy odnowionej, aż do całkowitego zaniku „czci w duchu i prawdzie” (Jan IV, 24). Katolik godny tego imienia, a tym bardziej „Biskup Tradycji”, musi zatem odrzucić kompromis tak zgubny w skutkach, jak świętokradczy w samej zasadzie.
Nikt, Ekscelencjo, nie podważa ani prawości intencji Ekscelencji, ani bezinteresowności gorliwości Ekscelencji. Lecz jest się zmuszonym zauważyć, że spontaniczne postępowanie Ekscelencji różni się bardzo w zależności od tego, czy z jednej strony chodzi o prawo publiczne Kościoła, czy z drugiej o Ofiarę Kościoła.
„To sprawa Wiary! Czy Kościół może porzucić, wahać się w ogłaszaniu swej wiary w panowanie społeczne PNJCh? Które zaiste jest prawdą wiary katolickiej! Tym niemniej nie może wahać się w ogłaszaniu swego prawa publicznego, to znaczy, swego prymatu, swej suwerenności w państwie!” (s. 41). W tym, co zagraża tej doktrynie Ekscelencja widzi apostazję (s. 41). I zamyka Ekscelencja tę stronę całą przeniknioną nieodpartym przekonaniem: „Usta kapłana, biskupa, nie mogą dziś głosić większej prawdy, niż ta: ‘opportet illum regnare’”. Jest to doskonałe, a nawet porywające.
Ale w jaki sposób może się urzeczywistnić w świecie Królestwo Tego, który Sam powiedział: „Królestwo moje nie jest z tego świata […] moje Królestwo nie jest stąd [to znaczy: nie pochodzi stąd, tu na ziemi] (Jan XVIII, 36)? Na to pytanie odpowiada św. Paweł: „On zaś ma królować, póki nie położy wszystkich nieprzyjaciół pod nogi jego. Ostatnia zaś nieprzyjaciółka, która będzie zniszczona, to śmierć” (I Kor. XV, 25-26). Oto afirmacja Królestwa, do której odwołuje się Ekscelencja: „Opportet illum regnare”. Jakże to możliwe, że Królestwo to, które nie jest z tego świata, może i musi jednak się urzeczywistnić w tym świecie?
Powodem tego jest to, że sama zasada tego Królowania jest w fundamentalnej sprzeczności z duchem świata. A św. Paweł, który głosi to Królowanie, uważnie ustalił tego zasadę, która jest niczym innym, niż Miłością ukrzyżowaną: „Nie sądziłem bowiem, że cośkolwiek wiem wśród was, tylko Jezusa Chrystusa i to ukrzyżowanego” (I Kor. II, 2-3).
Zasada ta, bez której Królestwo rozpadłoby się w świecie, zamiast być jego zaczynem, to Ofiara Krzyżowa. Fundamentem, który musi pozostać immanentny Królestwu aż do końca czasów, jest Ofiara Mszy. To, co orzeka się o „społecznym Królowaniu PNJCh, co jest prawdą katolicką”, trzeba więc orzekać, na pierwszym miejscu i tym bardziej, o Mszy katolickiej, która jest „tryskającym źródłem” tego Królowania Chrystusowego w społeczeństwie ludzkim. Jeśli to, co uderza w społeczne Królowanie PNJCh, jak to słusznie mówi Ekscelencja, jest apostazją, TYM BARDZIEJ to, co uderza w Ofiarę PNJCh jest APOSTAZJĄ!
Na ziemi, in via (łac. „w drodze” – przyp. PA) i w ferworze walki, „najwyższą prawdą wiary, którą trzeba głosić” nie jest ta, która przyniesie jutrzejsze Zwycięstwo; ale to, że nic świętego nie może się urzeczywistnić poza Ofiarą Chrystusa ukrzyżowanego. „Parvus error in principio fit magnus in fine” (łac. „mały błąd u początku staje się wielki przy końcu” – przyp. PA).
Jesteśmy więc głęboko zbudowani, Ekscelencjo, gdy okazuje się Ekscelencja tak trzeźwo myślącym i nieustraszonym, „głoszącym” owo „opportet illum regnare” i przypominającym, że „Kościół musi głosić swe Prawo publiczne”. Ale wszystkie prawdy wiary są w równym stopniu de fide. A, bowiem Ofiara jest u samej zasady Królowania, nie można zrozumieć, w ogóle, dlaczego Ekscelencja błaga „autorytet”, w celu osiągnięcia dla Mszy, jak dla biednego rodzica, prawa bytu wobec mszy odnowionej; gdy we „wspaniałym Świetle”, w którego nieustępliwej logice rozprawia Ekscelencja na korzyść społecznego Królowania PNJCh i Prawa publicznego Kościoła, należałoby, należy po prostu stwierdzić, że ODNOWIONA MSZA, stworzona w celu zniesienia Mszy, która jest Mszą, JEST APOSTAZJĄ.
Ta niespójność jest tak widoczna, że wielu wiernych ją zauważyło.
Usiłują ją rozwiązać uważając, że „list do papieża” (24.12.78) jest tylko „krokiem dyplomatycznym”.
Sam Ekscelencja sprzyja tej hipotezie ustnie odpowiadając na pytanie zadane przez jednego z księży z przeoratów Ekscelencji: „Nie proszę o autoryzację odprawiania Mszy tradycyjnej, proszę, aby prawo do odprawiania Mszy, które istnieje od zawsze, było ogłoszone przez papieża”. Taka jest, bardzo prawdopodobnie, dzięki Bogu, głęboka intencja Ekscelencji. Ale zatem, zwracając się do papieża, Ekscelencja pisze całkiem co innego; a nawet, w pewnym znaczeniu, Ekscelencja pisze coś przeciwnego temu, co myśli.
W podobny sposób Ekscelencja stwierdza, że nigdy nie odprawiał mszy odnowionej. Dzięki składam za to Bogu i z tego powodu bardzo się cieszę. Podtrzymuję jednak prawdziwość faktów zaobserwowanych, które zrelacjonowałem w „Odpowiedzi na list nr 16”, korygując błąd daty: wypadek z Bożego Narodzenia nastąpił w 1970 r., a nie w 1971 r. Ale muszę dojść do wniosku, że Ekscelencja, odprawiając Mszę tradycyjną, wykonał zewnętrzne gesty, po których można było myśleć, że Ekscelencja odprawiał odnowioną mszę. Pozwoliłem sobie na zakomunikowanie tych rzeczy, o których milczałem, tylko dlatego, że po liście nr 16 widać, że Ekscelencja się nie zmienił; a jeszcze bardziej dlatego, że ten list jest okazją bardzo poważnego zgorszenia dla bardzo licznych wiernych, którzy idą za Ekscelencją prawie ślepo i którzy, nie uświadamiając sobie tego jasno, „kanonizują” w Ekscelencji, z czci dla osoby Ekscelencji, zachowanie, które podstępnie niszczy ogłaszanie świętej Wiary.
Udawanie, czy to w czynach czy słowach, choćby z najlepszymi intencjami, jest nie do pogodzenia, przede wszystkim w domenie „sacrum”, z autentycznym Świadectwem, które może inspirować Sam tylko Duch Prawdy, z Królewskością, którą „Chrystus sprawuje nad duszami ludzi” [głównie] dlatego, że jest Prawdą” (Pius XI, Quas primas, 11 grudnia, 1925 r.).
Ekscelencjo, Ekscelencja się broni przed byciem głową wiernych przywiązanych do Tradycji. Jednakże Ekscelencja bardzo hojnie wysłuchuje ich głosów; oraz, wobec „Rzymu”, wszystko się dzieje, jak gdyby Ekscelencja ich reprezentował.
Czujemy się więc zmuszeni ogłosić, że możemy znowu być „z Ekscelencją” tylko jeśli Ekscelencja powróci, aby świadczyć o Wierze, do sposobu bycia, działania, mówienia, jak wyraźnie radzi „Autor i Cel Wiary”: EST, NON (łac. „tak tak, nie nie” – przyp. PA) (św. Mat. V, 37). SIC CLAM, SIC PALAM (łac. „tak ukrycie, jak jawnie” – przyp. PA).
Z języka francuskiego tłumaczył Pelagiusz z Asturii. Źródło: strona Instytutu Matki Dobrej Rady.

Share this:

https://pelagiusasturiensis.wordpress.com/o-guerard-des-lauriers-2-odpowiedz/

piątek, 8 maja 2020

9 Maja - Dzisiejsza liturgia


10
Lekcja
Czytanie z Księgi Mądrości.
Syr 39:6-14
Sprawiedliwy już od zarania czujnie zwraca swe serce do Pana, który go stworzył, i przed obliczem Najwyższego się modli. Otwiera usta swe do modlitwy i za własne winy przeprasza. Jeżeli bowiem zechce wielki Bóg, to go napełni duchem zrozumienia, a wtedy na kształt deszczu wyda on z siebie słowa mądrości i będzie wielbił Pana modlitwą. Właściwie kieruje swą radę i wiedzę, i wnika myślą w Boże tajemnice. Jawnie ukazuje wyuczoną mądrość i chlubi się z Prawa Pańskiego. Wielu będzie wysławiać jego roztropność, a nigdy nie ulegnie on zapomnieniu. Pamięć o nim nie zaginie, a imię jego będzie żywe z pokolenia na pokolenie. Narody będą opowiadały jego mądrość, a zgromadzenie wiernych głosić będzie jego chwałę.
R. Bogu dzięki.


Ciąg dalszy +︎ Ewangelii świętej według Mateusza.
R. Chwała Tobie Panie.
Mt 5:13-19
Onego czasu: Rzekł Jezus uczniom swoim: «Wy jesteście solą ziemi. A jeśli sól zwietrzeje, czymże się solić będzie? Na nic się więcej nie przyda, jeno aby była precz wyrzucona i podeptana przez ludzi. Wy jesteście światłością świata. Nie może skryć się miasto na górze leżące. Ani też nie zapalają świecy i nie kładą jej pod korzec, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak niechaj świeci światłość wasza przed ludźmi, aby widzieli dobre czyny wasze i chwalili Ojca waszego, który jest w niebiesiech. Nie mniemajcie, żem przyszedł rozwiązywać Zakon i Proroków: nie przyszedłem rozwiązywać, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki nie przeminą niebo i ziemia, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Zakonie, aż się wszystko wypełni. Kto by tedy przestąpił jedno z tych przykazań najmniejszych i tak by ludzi nauczał, będzie zwany najmniejszym w Królestwie Niebieskim. A kto by wypełniał i nauczał, ten będzie zwany wielkim w Królestwie Niebieskim».
R. Chwała Tobie, Chryste.
S. Niech słowa Ewangelii zgładzą nasze grzechy.

środa, 6 maja 2020

7 Maja - Św. Floriana

Lekcja
Czytanie z Księgi Mądrości.
Mdr 5:1-5
Sprawiedliwi staną z wielką stanowczością naprzeciw tych, którzy ich uciskali i zniweczyli ich trudy. Na ten widok zatrwożą się lękiem przeraźliwym i zadziwią z powodu prędkiego a niespodziewanego wybawienia, mówiąc do siebie z żalem i jęcząc w ucisku ducha: «Oto ci, których niegdyś wystawialiśmy na pośmiewisko i jakby na wzgardę. My nierozumni za szaleństwo poczytaliśmy ich życie a koniec ich za czci pozbawiony: a oto, jak zostali oni policzeni między synów Bożych, a udział ich ze Świętymi».
R. Bogu dzięki.


 J 15:1-7
Onego czasu: Rzekł Jezus uczniom swoim: «Jam jest prawdziwy krzew winny, a Ojciec mój jest rolnikiem. Wszelką latorośl, która we mnie nie przynosi owocu, odetnie, a tę, która przynosi owoc, oczyści, aby więcej owocu przynosiła. Wy już jesteście oczyszczeni dzięki nauce, którą wam oznajmiłem.
Trwajcie we mnie, a ja w was. Jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie, jeśli nie tkwi w winnym krzewie, tak i wy, jeśli we mnie pozostawać nie będziecie. Jam winnym krzewem, a wy latoroślami. Kto mieszka we mnie, a ja w nim, ten wiele owocu przynosi; bo beze mnie nic uczynić nie możecie. Kto nie będzie trwał we mnie, odrzucony będzie precz, niby latorośl, i uschnie; zbiorą ją, do ognia wrzucą i zgorzeje.
Jeśli trwać będziecie we mnie, a słowa moje w was, o cokolwiek zechcecie, prosić będziecie, a stanie się wam».
R. Chwała Tobie, Chryste.
S. Niech słowa Ewangelii zgładzą nasze grzechy.

wtorek, 5 maja 2020

Dzisiejsza Ewangelia

 Lekcja
Czytanie z Listu świętego Piotra Apostoła.
1 P 2:11-19
Najmilsi: Proszę was, abyście jako przychodnie i goście powstrzymywali się od pożądliwości cielesnych, walczących przeciw duchowi. Zachowujcie się dostojnie obcując z poganami, aby za to, że was spotwarzają jako złoczyńców, gdy przejrzą w dzień nawiedzenia, chwalili Boga dzięki waszym dobrym uczynkom.
Bądźcież tedy poddani każdej ludzkiej władzy ze względu na Boga: czy to królowi jako najwyższemu zwierzchnikowi, czy namiestnikom jako posłanym przezeń ku pomście złoczyńców, a ku chwale dobrych. Bo taka jest wola Boża, abyście dobrymi uczynkami zamknęli usta głupocie ludzi nierozsądnych jako wolni, ale nie tacy, którzy wolności używają na pokrywkę zła, lecz jako słudzy Boga. Wszystkich szanujcie. Braci miłujcie. Boga się lękajcie. Króla czcijcie. Słudzy, bądźcie poddani panom z wielką bojaźnią, nie tylko dobrym i skromnym, ale też i przykrym. Bo to jest łaską w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.
R. Bogu dzięki.


 J 16:16-22
Onego czasu rzekł Jezus uczniom swoim: «Już niedługo, a nie będziecie mnie oglądać, i znowu niedługo, a ujrzycie mnie: bo idę do Ojca». Mówili tedy niektórzy z uczniów Jego między sobą: «Cóż to ma znaczyć, co mówi do nas: Niedługo, a oglądać mnie nie będziecie, i znowu niedługo, a ujrzycie mnie, oraz że idę do Ojca». Mówili tedy: «Co może oznaczać „niedługo”? Nie wiemy, o czym mówi».
I poznał Jezus, że zapytać Go chcieli, i rzekł im: «O to pytacie się między sobą, żem powiedział: Niedługo, a oglądać mnie nie będziecie i znowu niedługo, a ujrzycie mnie. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, że będziecie płakać i narzekać, a świat się będzie weselił. A wy smucić się będziecie, ale smutek wasz w radość się zamieni. Niewiasta, gdy rodzi, boleje, bo nadeszła jej godzina, ale gdy porodzi dziecię, już nie pamięta swego ucisku z radości, że się człowiek na świat narodził. Tak i wy: teraz się wprawdzie smucicie, ale znowu was zobaczę i będzie się radowało serce wasze, a radości waszej nikt wam nie odbierze».
R. Chwała Tobie, Chryste.
S. Niech słowa Ewangelii zgładzą nasze grzechy.

Pierwszy projekt Konstytucji dogmatycznej o Kościele Chrystusowym

AKTA I DEKRETY


ŚWIĘTEGO POWSZECHNEGO SOBORU WATYKAŃSKIEGO (1870 r.)

––––––––––

Pierwszy projekt Konstytucji dogmatycznej o Kościele Chrystusowym przedłożony Ojcom do rozpatrzenia (*)



Pius Biskup, sługa sług Bożych, za zgodą świętego Soboru, na wieczną rzeczy pamiątkę.

Urząd Apostolski najwyższego Pasterza, który sprawujemy z woli niewymownej Opatrzności i miłosierdzia Bożego, napełnia nas ciągłą troską, abyśmy nic nie pominęli, by droga, która prowadzi do życia i zbawienia wiecznego, stała dla wszystkich ludzi otworem i aby "ci, którzy przebywają w ciemnościach i cieniu śmierci" (1), doszli do światła i uznania prawdy. Ponieważ zaś Bóg i Zbawiciel nasz całą prawdę zbawczej nauki i skarby środków prowadzących do zbawienia przekazał swojemu Kościołowi jako drogocenny depozyt, aby wszyscy czerpali z niego napój żywota (2), należy przede wszystkim sam prawdziwy Kościół ukazać błądzącym i usilniej zalecić go wiernym, aby jednych sprowadzić na drogę zbawienia, drugich zaś na niej umocnić i utwierdzić.

Dlatego sądzimy, że jest naszym obowiązkiem wyłożyć zasadnicze punkty prawdziwej katolickiej nauki o istocie Kościoła, jego właściwościach i władzy, a szerzące się przeciwne błędy potępić w dołączonych kanonach.


Rozdział I.

Kościół jest Mistycznym Ciałem Chrystusa

Jednorodzony Syn Boży, "który oświeca każdego człowieka przychodzącego na ten świat" (3) i który nigdy nie odmawiał swej pomocy nieszczęśliwym synom Adama, w tej pełności czasu, jaką ustanowił w odwiecznym planie (4), "stał się podobnym do ludzi" (5). Ukazał się w sposób widzialny w przyjętej postaci naszego ciała, aby ludzie ziemscy i cieleśni "przyoblekłszy się w nowego człowieka, jaki według Boga stworzony jest w sprawiedliwości i świętości prawdy" (6), utworzyli Ciało Mistyczne, którego sam byłby Głową. Aby zaś stworzyć ową jedność Mistycznego Ciała, Chrystus Pan ustanowił świętą kąpiel odrodzenia i odnowienia, by dzięki niej synowie tej ziemi, rozdzieleni między sobą tylu wyznaniami, najbardziej zaś rozproszeni z powodu grzechów, stali się po oczyszczeniu z wszelkiej zmazy wzajemnie dla siebie członkami (7), a złączeni ze swoją Boską Głową przez wiarę, nadzieję i miłość, wszyscy byli ożywieni jednym Jego Duchem i obficie otrzymali dary łask niebieskich i charyzmatów. To stanowi ową wspaniałą doskonałość Kościoła, którą należy zawsze jak najusilniej podkreślać, by wierni mieli ją zawsze przed oczyma i by mocno tkwiła w ich umysłach. Głową bowiem Kościoła jest Chrystus (8), z którego "całe ciało, złożone i złączone przez wszystkie spojenia wzajemnej usługi, według działalności stosownej do natury każdego członka, otrzymuje swój wzrost i buduje się w miłości" (9).


Rozdział II.

Religię chrześcijańską można praktykować tylko w Kościele i przez Kościół założony przez Chrystusa

Ten Kościół – który nabył swoją krwią i umiłował na wieki jako oblubienicę jedynie wybraną – założył i ustanowił sam Jezus, "źródło i dokonawca wiary" (10). On to nakazał Apostołom i ich następcom ustawicznie aż do skończenia świata nauczać i rządzić po całej ziemi i gromadzić ze wszystkich narodów, aby powstał jeden ród święty, jeden "lud przyjemny, starający się gorliwie o dobre uczynki" (11). Albowiem prawo Ewangelii nie głosi, jakoby prawdziwi wyznawcy mieli czcić Ojca w duchu i prawdzie, pojedynczo, z wykluczeniem wszelkich więzów społecznych, lecz Zbawiciel nasz chciał swoją religię tak związać z założoną przez siebie społecznością, aby z nią ściśle zespolona, przybrała niejako konkretne formy i aby poza nią prawdziwa religia Chrystusowa była niemożliwa.


Rozdział III.

Kościół jest społecznością prawdziwą, doskonałą, duchową i nadprzyrodzoną

Nauczamy zatem i oświadczamy, że w Kościele znajdują się wszystkie cechy prawdziwej społeczności. Albowiem Chrystus nie zostawił społeczności nieokreślonej lub bezkształtnej, lecz jak od Niego posiada ona swoje istnienie, tak też z Jego woli i ustanowienia otrzymała formę swego bytu i właściwy sobie ustrój. Dlatego nie jest ona członkiem lub też częścią jakiejś innej społeczności, ani też nie jest z jakąś inną zmieszana lub zespolona. Jest natomiast sama w sobie tak doskonała, że różniąc się od wszystkich społeczności ludzkich, wznosi się bardzo wysoko ponad nimi. Pochodząc bowiem z niewyczerpanego źródła miłosierdzia Boga Ojca, założona przez posługiwanie i dzieło Jego Wcielonego Słowa, ustanowiona została w Duchu Świętym. Udzielony najpierw w obfitości Apostołom, rozlewa się również obficie i nieustannie na synów przybranych, aby ci, oświeceni Jego blaskiem w jedności wiary, i z Bogiem byli ściśle zespoleni, i ze sobą powiązani; aby niosąc w swoich sercach rękojmię dziedzictwa, trzymali na wodzy pragnienia ciała z dala od przewrotnej pożądliwości, jaka jest na tym świecie, by umocnieni błogosławioną nadzieją pragnęli odwiecznej chwały obiecanej przez Boga, i w ten sposób, "przez dobre uczynki pewnym czynili wezwanie i wybranie swoje" (12). Ponieważ zaś ludzie wzrastają w tych dobrach i bogactwach w ramach Kościoła dzięki Duchowi Świętemu oraz zespalają się w jedności przez tegoż Ducha Świętego, stąd Kościół jest społecznością duchową i absolutnie nadprzyrodzoną.


Rozdział IV.

Kościół jest społecznością widzialną

Nikt jednak nie powinien wierzyć, że członkowie Kościoła są złączeni tylko przez więzy wewnętrzne i niewidzialne, i że stąd powstaje społeczność ukryta i zupełnie niewidzialna. Bóg bowiem chciał w swej odwiecznej mądrości i mocy, aby więzom wewnętrznym i niewidzialnym, jakie przez Ducha Świętego łączą wiernych z najwyższą i niewidzialną Głową Kościoła, odpowiadały także więzy zewnętrzne i widzialne, i aby przez to owa duchowa i nadprzyrodzona społeczność ukazała się zewnętrznie i stała się rozpoznawalną.

Stąd istnieje widzialny Urząd Nauczycielski głoszący publicznie prawdy wiary, w które winniśmy wierzyć wewnętrznie i okazywać to na zewnątrz (13). Stąd także widzialne kapłaństwo, które oficjalnie kieruje i troszczy się o widzialne misteria Boże, które służą do wewnętrznego uświęcenia ludzi i do oddawania Bogu należnego Mu kultu. Stąd widzialny Urząd Pasterski, kierujący wzajemną łącznością członków w społeczności oraz regulujący i rządzący całym zewnętrznym i publicznym życiem wiernych w Kościele. Stąd wreszcie całe to widzialne ciało Kościoła, do którego należą nie tylko sprawiedliwi lub przeznaczeni [do nieba], lecz także grzesznicy, złączeni z nim wyznaniem wiary i uczestnictwem we wspólnocie.

Dzięki temu Kościół Chrystusowy na ziemi nie jest ani niewidzialny, ani ukryty, lecz widoczny dla wszystkich (14), jakby wyniosłe i jasne "miasto na górze (15), którego nie można ukryć; jakby światło na świeczniku" (16), które, opromienione słońcem sprawiedliwości, rozjaśnia cały świat blaskiem swej prawdy.


Rozdział V.

Widzialna jedność Kościoła

Ponieważ taki jest prawdziwy Kościół Chrystusowy, oświadczamy, że ta widzialna i łatwa do rozpoznania społeczność jest tym samym Kościołem Bożych obietnic i miłosierdzia, którą Jezus Chrystus chciał wyróżnić i ozdobić tyloma uprawnieniami i przywilejami. Jest on w swym ustroju tak jasno określony, że jakiekolwiek społeczności odłączone od jedności wiary lub wspólnoty tego ciała, nie mogą być żadną miarą nazwane częścią lub członem Kościoła. Nie jest on rozproszony ani rozdzielony pośród różnych ugrupowań o nazwach chrześcijańskich, lecz zjednoczony w sobie i doskonale zwarty. W swej widzialnej jedności jest niepodzielonym i niepodzielnym ciałem, które jest Ciałem Mistycznym Chrystusa. O nim właśnie mówi Apostoł: "Jedno ciało i jeden duch, jak jesteście wezwani w jednej nadziei wezwania waszego. Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden Bóg i Ojciec wszystkich, który jest nad wszystkimi i poprzez wszystko i we wszystkich nas" (17).


Rozdział VI.

Kościół jest społecznością absolutnie konieczną do osiągnięcia zbawienia

Dlatego wszyscy powinni zrozumieć, jak konieczną do osiągnięcia zbawienia społecznością jest Kościół Chrystusowy. Tak wielka jest bowiem ta konieczność, jak wielką jest konieczność związku i zjednoczenia z Chrystusem Głową i Jego Mistycznym Ciałem, poza którym nie ożywia On ani nie popiera żadnej innej społeczności, jak to czyni ze swym Kościołem, który jedyny umiłował i "wydał samego siebie za niego, aby go uświęcić, oczyściwszy go obmyciem wody w słowie życia, aby sam sobie przysposobił Kościół chwalebny, nie mający w sobie skazy ani zmarszczki albo czegoś podobnego, ale żeby był święty i niepokalany" (18).

Dlatego nauczamy, iż Kościół nie jest społecznością dowolną, jakoby było rzeczą obojętną dla zbawienia znać go lub nie znać, wstąpić do niego lub go opuścić. Lecz jest on absolutnie konieczny, nie tylko na mocy polecenia Pana, nakazującego wszystkim ludom należeć do niego, ale także jako nieodzowny środek, ponieważ w ustalonym porządku zbawczej Opatrzności udzielenie Ducha Świętego, uczestnictwo w prawdzie i życiu, dokonują się tylko w Kościele i przez Kościół, którego głową jest Chrystus.


Rozdział VII.

Poza Kościołem nikt nie może się zbawić

Jest dalej dogmatem wiary, że poza Kościołem nikt nie może się zbawić.

Ci jednak, którzy są w stanie niepokonalnej nieznajomości Chrystusa i Jego Kościoła, nie będą z powodu tejże nieznajomości skazani na kary wieczne. Nie obciąża ich żadna wina z tego powodu przed oczyma Pana, "który chce, by wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy" (19), i który czyniącemu to, co jest w jego mocy, nie odmawia łaski, tak by mógł dostąpić usprawiedliwienia i osiągnął życie wieczne.

Lecz tego usprawiedliwienia nikt nie osiąga, kto w sposób zawiniony umiera odłączony od jedności wiary lub społeczności Kościoła. Jeśli ktoś nie będzie się znajdował w tej arce, zginie podczas potopu.

Dlatego odrzucamy i potępiamy bezbożną jak również sprzeczną z rozumem naukę o równej wartości wszystkich religii, według której synowie tego świata, znosząc różnicę między prawdą i błędem, głoszą, iż dostęp do życia wiecznego jest otwarty dla wszystkich ludzi, należących do jakiejkolwiek religii; albo też twierdzą, że nie można mieć żadnej pewności o prawdziwości religii, a tylko opinie mniej lub bardziej prawdopodobne.

Tak samo odrzucamy bezbożność tych, którzy zamykają ludziom dostęp do królestwa niebieskiego, twierdząc za pomocą pozornych argumentów, że jest rzeczą niestosowną i wcale niekonieczną do zbawienia opuszczać religię, nawet fałszywą, w jakiej się ktoś narodził lub został wychowany i pouczony. Oskarżają oni także Kościół, że głosi, iż jest jedynie prawdziwą religią, a wszystkie kościoły i odłamy (religiones et sectas) odłączone od jego społeczności odrzuca i potępia – tak jakby kiedykolwiek mogło zaistnieć współuczestnictwo świętości ze złem, jedność światła z ciemnością i zgoda między Chrystusem a Belialem.


Rozdział VIII.

Niezniszczalność Kościoła

Oświadczamy ponadto, że Kościół Chrystusowy – jeśli się rozważy jego istnienie albo jego ustrój – jest społecznością wieczną i niezniszczalną, i po nim nie należy oczekiwać na tym świecie ani pełniejszej, ani doskonalszej ekonomii zbawienia. Albowiem tak jak do końca świata będą zbawiani za sprawą Chrystusa wszyscy śmiertelnicy pielgrzymujący po tej ziemi, podobnie Jego Kościół, który jest jedyną społecznością zbawienia, pozostanie do końca świata niewzruszony i niezmienny w swym ustroju. Chociaż bowiem Kościół wzrasta – i oby ustawicznie wzrastał w wierze i miłości dla zbudowania ciała Chrystusowego, mimo że ze względu na różność wieku i różne okoliczności, wśród których stale przebywa w walce, rozwija się ze zmiennym szczęściem – pozostaje jednak niezmienny w sobie i w swej strukturze otrzymanej od Chrystusa. Dlatego Kościół Chrystusowy nigdy nie może utracić swych właściwości i cech, swego świętego urzędu nauczycielskiego, kapłańskiego i pasterskiego. W ten sposób Chrystus, poprzez swoje widzialne ciało, jest dla wszystkich ludzi drogą, prawdą i życiem.


Rozdział IX.

Nieomylność Kościoła

Utraciłby dalej Kościół Chrystusowy swą niezmienność i godność, i przestałby być społecznością życia i koniecznym środkiem do zbawienia, jeśli zbłądziłby w zbawczej prawdzie wiary i obyczajów lub mógłby się omylić albo mylić innych w jej przepowiadaniu i wyjaśnianiu. Tymczasem jest "filarem i utwierdzeniem prawdy" (20) i z tego powodu wolny i wyzwolony od wszelkiego niebezpieczeństwa błędu i fałszu.

Za zgodą więc świętego i powszechnego Soboru nauczamy i oświadczamy, że dar nieomylności, który został objawiony jako wieczysty przywilej Kościoła i którego nie należy mieszać ani z charyzmatem natchnienia, ani też stosować do wzbogacenia Kościoła nowymi objawieniami, został udzielony w tym celu, by słowo Boże, czy to spisane, czy też ustnie przekazywane, głoszone i strzeżone, było w całym Kościele Chrystusowym nienaruszone i wolne od wszelkiego skażenia nowością i zmianami, według polecenia Apostoła: "O Tymoteuszu, strzeż powierzonego skarbu, unikaj światowej nowości słów i sprzeciwów rzekomej wiedzy; niektórzy ją wyznając, odpadli od wiary" (21). To samo podkreśla Apostoł jeszcze raz, pisząc: "Miej wzór zbawiennych słów, które ode mnie słyszałeś w wierze i w miłości w Jezusie Chrystusie. Dobra powierzonego strzeż przez Ducha Świętego, który w nas mieszka" (22). Nauczamy zatem, że tak daleko rozciąga się przedmiot nieomylności, jak daleko sięga depozyt wiary i obowiązek strzeżenia go wymaga. Dlatego przywilej nieomylności, który posiada Kościół Chrystusowy, zasięgiem swym obejmuje tak całe objawione słowo Boże, jak i to wszystko, co wprawdzie samo w sobie nie jest objawione, lecz tak jest z nim związane, iż bez tego nie można by Objawienia bezpiecznie zachować, z precyzją i pewnością podawać do wierzenia i wyjaśniać, albo dobrze bronić i zabezpieczyć przeciwko ludzkim błędom i zarzutom fałszywej wiedzy.

Ta nieomylność, której celem jest zachowanie nienaruszonej prawdy nauki, odnośnie do wiary i moralności w społeczności wiernych, przysługuje Urzędowi Nauczycielskiemu, który Chrystus na zawsze ustanowił w swoim Kościele, kiedy powiedział do Apostołów: "Idąc tedy, nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, nauczając je zachowywać wszystko, cokolwiek wam przykazałem. A oto ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata" (23). Im także przyrzekł Chrystus Ducha swej prawdy, aby mieszkał z nimi na wieki i będąc w nich nauczał ich wszelkiej prawdy (24).


Rozdział X.

Władza Kościoła

Kościół Chrystusowy nie jest społecznością członków o równych uprawnieniach, jak gdyby w nim wszyscy wierni mieli te same prawa. Jest on społecznością o nierównych prawach, i to nie tylko dlatego, że spośród wiernych jedni są duchownymi, a drudzy laikatem, lecz przede wszystkim dlatego, że w Kościele istnieje ustanowiona mocą Bożą władza, którą jedni posiadają do uświęcenia, nauczania i rządzenia, a drudzy są jej pozbawieni.

Ponieważ zaś władza w Kościele jest różna, jedna władza święceń, a druga jurysdykcji; o tej ostatniej specjalnie pouczamy, że obejmuje ona zakres spraw nie tylko wewnętrznych i sakramentalnych, lecz także zewnętrznych i publicznych. Jest ona doskonała i zupełna, a obejmuje władzę prawodawczą, sądowniczą i władzę karania. Podmiotem zaś tejże władzy są pasterze i doktorzy ustanowieni przez Chrystusa, którzy ją wykonują swobodnie i niezależnie od jakiejkolwiek władzy świeckiej. Dlatego rządzą Kościołem "z pełnią władzy" (25), bądź za pośrednictwem praw obowiązujących również w sumieniu, bądź dekretów sądowych, bądź wreszcie zbawczych kar wymierzanych winowajcom nawet wbrew ich woli, i to nie tylko w sprawach wiary, moralności, kultu i uświęcania, lecz w tych także, które dotyczą zewnętrznej karności i zarządu Kościołem.

Dlatego należy wierzyć, że Kościół Chrystusowy jest społecznością doskonałą. Ten zaś prawdziwy i tak święty Kościół Chrystusowy nie jest żadnym innym, jak tylko Kościołem rzymskim, jednym, prawdziwym, świętym, katolickim i apostolskim.


Kanony o Kościele Chrystusowym


Kanon I. Gdyby ktoś głosił, że religia Chrystusowa nie istnieje w określonej formie specjalnej społeczności założonej przez samego Chrystusa, lecz że można ją wyznawać pojedynczo, bez wiązania się z ową społecznością, która jest prawdziwym Jego Kościołem, niech będzie wyklęty.

Kanon II. Gdyby ktoś głosił, że Kościół nie otrzymał od Chrystusa Pana żadnej określonej i niezmiennej formy ustroju, lecz podobnie jak pozostałe społeczności ludzkie ulegał, lub może ulegać zależnie od okoliczności czasu zmianom i przekształceniom, niech będzie wyklęty.

Kanon III. Gdyby ktoś głosił, że Kościół Bożych obietnic nie jest społecznością zewnętrzną i rozpoznawalną (conspicua), lecz tylko wewnętrzną i niewidzialną, niech będzie wyklęty.

Kanon IV. Gdyby ktoś głosił, że prawdziwy Kościół nie jest jednym zwartym ciałem, lecz składa się z różnych oddzielnych społeczności z nazwy chrześcijańskich, które niejako obejmuje, albo też kto by twierdził, że rozmaite społeczności, różniące się między sobą wyznaniem wiary i odłączone od jedności Kościoła tworzą jako człony lub części jeden i powszechny Kościół Chrystusowy, niech będzie wyklęty.

Kanon V. Gdyby ktoś głosił, że Kościół Chrystusowy nie jest społecznością bezwzględnie konieczną do osiągnięcia zbawienia wiecznego, lub utrzymywał, że ludzie mogą się zbawić przez wyznawanie jakiejkolwiek religii, niech będzie wyklęty.

Kanon VI. Gdyby ktoś głosił, że owa nietolerancja, z jaką Kościół katolicki odrzuca i potępia wszystkie sekty religijne oddzielone od jego jedności, nie jest nakazana prawem Bożym, albo też kto by głosił, że w sprawach prawdy religijnej można urobić sobie sąd tylko prawdopodobny, a nie można mieć pewności i dlatego Kościół winien tolerować wszystkie sekty religijne, niech będzie wyklęty.

Kanon VII. Gdyby ktoś głosił, że Kościół Chrystusowy mogą ogarnąć ciemności lub skazić zło, przez które mógłby on odstąpić od zbawczej prawdy wiary i obyczajów, lub kto by głosił, że tenże Kościół może zejść na bezdroża ze swych pierwotnych założeń, lub zniekształcony i zniszczony może nawet przestać istnieć, niech będzie wyklęty.

Kanon VIII. Gdyby ktoś głosił, że obecny Kościół Chrystusowy nie jest ostatnią i najwyższą ekonomią osiągalnego zbawienia, lecz że należy oczekiwać jeszcze innej ekonomii przez nowe i pełniejsze zesłanie Ducha Bożego, niech będzie wyklęty.

Kanon IX. Gdyby ktoś głosił, że nieomylność Kościoła ogranicza się tylko do tych rzeczy, które zawarte są w Boskim Objawieniu, a nie odnosi się także do innych prawd, które konieczne są do zachowania całości depozytu Objawienia, niech będzie wyklęty.

Kanon X. Gdyby ktoś głosił, że Kościół nie jest społecznością doskonałą, lecz zrzeszeniem (collegium), lub że taki jest jego stosunek do społeczności świeckiej czy państwa, iż podlega władzy świeckiej, niech będzie wyklęty.

Kanon XI. Gdyby ktoś głosił, że Kościół został założony przez Boga jako społeczność ludzi o równych uprawnieniach (societas aequalium) i że biskupi posiadają wprawdzie władzę nauczania i uświęcania (officium et ministerium), nie mają zaś właściwej władzy rządzenia, która by im przysługiwała z woli Bożej i którą winni swobodnie wykonywać, niech będzie wyklęty.

Kanon XII. Gdyby ktoś głosił, że Chrystus Pan i nasz Zbawiciel przekazał Kościołowi swojemu władzę rządzenia tylko przy pomocy udzielanych rad i przekonywania, a nie udzielił mu równocześnie władzy rozkazywania przy pomocy praw, jak również władzy karania i zmuszania opornych i wyłamujących się przy pomocy wyroku sądowego i zbawczych kar, niech będzie wyklęty.

Kanon XIII. Gdyby ktoś głosił, że prawdziwy Kościół Chrystusowy, poza którym nikt nie może się zbawić, nie jest identyczny z jednym, świętym, katolickim i apostolskim rzymskim Kościołem, niech będzie wyklęty.

–––––––––––


Breviarium Fidei. Kodeks doktrynalnych wypowiedzi Kościoła. Opracowali Jan Maria Szymusiak SJ, Stanisław Głowa SJ. Poznań – Warszawa – Lublin [1964], ss. 94-104 (dziesięć rozdziałów).

Ks. Bolesław Pylak, Kościół Mistyczne Ciało Chrystusa. Projekt Konstytucji dogmatycznej na Soborze Watykańskim. Lublin 1959, ss. 199-204 (kanony). (a)

(Tłumaczenie nieznacznie poprawiono i uzupełniono; przypisy opracowano w oparciu o tłumaczenie polskie w Breviarium Fidei oraz tekst łaciński w Collectio Lacensis).

Przypisy:
(1) Łk. 1, 79. Por. Iz. 9, 2; 42, 7.

(2) Por. S. Irenaeus, Adversus haereses, l. III. c. 4. [Migne P. Gr. VII, 855.]

(3) J. 1, 9.

(4) S. Ambros. de fid. ad b. Hieron. presbyt. ap. Mai VV. Scriptt. tom. VII. par. I. p. 159. [Migne P. L. XVII, 1159.]

(5) Filip. 2, 7.

(6) Ef. 4, 24.

(7) Por. Ef. 4, 4-25; 1 Kor. 12, 12-14.

(8) Kol. 1, 18.

(9) Ef. 4, 16.

(10) Hebr. 12, 2.

(11) Tyt. 2, 14.

(12) 2 P. 1, 10.

(13) Por. Rzym. 10, 10.

(14) S. Augustin. in Ps. XVIII. enarrat. II. n. 6. coll. de unit. Eccl. l. un. c. 16. n. 40; contr. Crescon. Donatist. l. II. c. 36. n. 45; contr. litt. Petil. l. II. c. 32. n. 74. c. 104. n. 239. [Migne P. L. XXXVI, 160; XLIII, 422; XLIII, 493; XLIII, 284. 343.]

(15) S. Cyrill. Alex. comm. in Is. l. III. c. 25. n. 4. [ad v. 5. 6. Migne P. Gr. LXX, 562.]

(16) Por. Mt. 5, 14 n.

(17) Ef. 4, 4-6.

(18) Ef. 5, 25-27.

(19) 1 Tym. 2, 4.

(20) 1 Tym. 3, 15.

(21) 1 Tym. 6, 20-21.

(22) 2 Tym. 1, 13-14.

(23) Mt. 28, 19-20.

(24) Por. J. 14, 16-17; 16, 13.

(25) Tyt. 2, 15. Por. 1 Kor. 7, 6.

(*) Pierwsze dziesięć rozdziałów spośród piętnastu; i pierwszych trzynaście kanonów spośród dwudziestu jeden. (Przyp. red. Ultra montes).

(a) Por. 1) Tekst łaciński: Acta et Decreta SS. Concilii Vaticani, Primum Schema Constitutionis dogmaticae de Ecclesia Christi Patrum examini propositum.

2) Themata dogmatica Concilii Vaticani. Votum P. Ioannis Perrone e Societate Iesu, De Ecclesia eiusque iuribus.




6) Ks. Franciszek Hettinger, Nieomylność Papieża.




10) Bp Władysław Krynicki, a) Dzieje Kościoła powszechnego. b) Sobór Watykański. c) Zasady modernizmu.

(Przyp. red. Ultra montes).
 
( PDF )

List Lavala byłego protestanckiego pastora w Condé sur Noireau

    POWODY   zniewalające licznych protestantów do powrotu na łono   KOŚCIOŁA KATOLICKIGO   ...