Nasza reguła zadośćuczynienia mówi, aby praktykować zadośćuczynienie przez pozbawianie się czegoś, co obecnie posiadamy, a bez czego moglibyśmy się obejść, gdybyśmy chcieli. Może to być jakiś luksus w domu, albo jakiś przysmak przy stole, albo jakiś komfort w naszym sposobie życia, albo jakiś drobiazg lub zbytek, bez którego równie dobrze moglibyśmy się obejść. Nazywajmy to umartwieniem lub samozaparciem; niezależnie od nazwy, podstawową ideą jest odpokutowanie za grzechy samozadowolenia przez rezygnację. Kiedy grzeszymy, obrażamy Boga, wybierając jakieś stworzenie, do którego nie mamy prawa. Kiedy praktykujemy umartwienie, czynimy zadośćuczynienie, decydując się na pozbawienie siebie jakiegoś stworzenia, do którego mamy prawo - po to, aby naprawić krzywdę wyrządzoną przez grzech i w ten sposób przebłagać urażoną sprawiedliwość Boga.
poniedziałek, 22 lutego 2021
Na Poniedziałek Wielkiego Postu
sobota, 20 lutego 2021
anamneza nr.2
bp. Donald Sanborn RCI
"Niedawno otrzymałem od starego przyjaciela, który jest konserwatystą Novus Ordo, list, w którym zapraszał mnie do powrotu "do Rzymu - i do prawdziwego Kościoła - poza którym nie ma zbawienia". Jego zaproszenie, choć wystosowane w dobrych intencjach, skłoniło mnie jednak do napisania tej odpowiedzi. Chodzi mu o to, że powinienem zrezygnować z mojego odrzucenia Vaticanum II i jego późniejszych reform, podporządkować się miejscowemu biskupowi i zostać w jakiś sposób "uregulowany" w strukturach Novus Ordo.
Moja pierwsza odpowiedź jest następująca.
Kościół rzymskokatolicki naucza, że istnieje jeden prawdziwy Kościół Chrystusa, i tylko jeden, którym jest Kościół rzymskokatolicki. Novus Ordo naucza, że Kościół Chrystusowy jedynie "trwa" w Kościele Katolickim. (Lumen Gentium) Kościół rzymskokatolicki naucza, że poza Kościołem rzymskokatolickim nie ma zbawienia. Novus Ordo naucza, że poza Kościołem rzymskokatolickim istnieje zbawienie, a mianowicie, że religie niekatolickie są środkami do zbawienia. (Dekret o ekumenizmie, Catechesi Tradendæ Jana Pawła II) Kościół rzymskokatolicki potępia wolność religijną. Novus Ordo naucza wolności religijnej. (Dekret o wolności religijnej) Kościół rzymskokatolicki potępia ideę, że kolegium biskupów ma najwyższą jurysdykcję nad całym Kościołem. Novus Ordo naucza tej potępionej doktryny, znanej jako kolegialność. (Lumen Gentium) Kościół rzymskokatolicki potępia cudzołóstwo i wszeteczeństwo we wszystkich przypadkach. Novus Ordo naucza, że są one moralnie dopuszczalne w pewnych przypadkach. (Amoris Lætitia).
Kościół Rzymskokatolicki potępia jako grzech śmiertelny świętokradztwo jakim jest udzielanie Świętej Eucharystii niekatolikom. Novus Ordo aprobuje to. (Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 r.) Kościół Rzymskokatolicki potępia używanie środków antykoncepcyjnych jako śmiertelnie grzeszne i samo w sobie złe. Novus Ordo zezwala na używanie urządzeń antykoncepcyjnych przez prostytutki. (Ratzinger, "Benedykt XVI", w opublikowanym wywiadzie). To, na co odpowiedziałem powyżej, to tylko niewielki wycinek niezliczonych dogmatycznych, moralnych, liturgicznych i dyscyplinarnych sprzeczności pomiędzy Kościołem rzymskokatolickim a tym, co nazywamy Novus Ordo (posoborową organizacją watykańską). Moglibyśmy przedstawić niekończącą się listę herezji i bluźnierstw Bergoglio. Ale te rzeczy są dobrze znane.
Do tej pierwszej odpowiedzi dodam cztery znamiona Kościoła. (1) Kościół rzymskokatolicki jest jeden w wierze, to znaczy, że aby być katolikiem wszyscy muszą wyznawać te same nauki dogmatyczne i moralne, które są nauczane przez Kościół Rzymskokatolicki. Novus Ordo nie ma jedności w wierze i jak widzieliśmy, nie ma ciągłości z katolicką przeszłością w żadnym z istotnych aspektów jedności Kościoła. (2) Kościół rzymskokatolicki jest katolicki, to znaczy powszechny, ponieważ głosi jedną doktrynę całemu światu. Ponieważ Novus Ordo nie ma jedności w doktrynie i nie ma ciągłości z przeszłością Kościoła w kwestiach doktrynalnych, nie może posiadać znamienia katolickości. Katolickość bowiem zakłada jedność. (3) Kościół Rzymskokatolicki jest święty. Novus Ordo jest nieświęty, ponieważ aprobuje złe dyscypliny, głosi potępione doktryny i herezje, prowadzi ludzi do błędu i grzechu, promuje złą Nową Mszę, promuje obrzydliwe akty ekumeniczne z religiami niekatolickimi i aprobuje świętokradcze praktyki liturgiczne. (4) Kościół Katolicki jest apostolski. Novus Ordo porzucił apostolską doktrynę i dyscyplinę, naucza i czyni to, co jest sprzeczne z tym świętym apostolskim depozytem.
Wrócić do czego? Zaproszenie mojego przyjaciela brzmi tak, jakby religia katolicka była nienaruszona w instytucjach, które on chce, żebym przyjął. To tak, jakbyśmy mieli rok 1950, a ja z powodu mojej dumy zbłądziłem do schizmy. Gdyby to była prawda, natychmiast bym wrócił. Ale w tym pokoju jest słoń. Ten słoń jest następujący: Novus Ordo jest innowacją, jest herezją, jest obce religii objawionej przez Boga i nauczanej przez Kościół rzymskokatolicki. Jest to takie samo zerwanie z przeszłością, jakim była herezja Marcina Lutra.
Jaka jest jednak różnica między Marcinem Lutrem a Novus Ordo? Jest ta istotna różnica: Marcin Luter został ekskomunikowany, a następnie założył swój własny kościół. Wyznawcy Soboru Watykańskiego II nigdy nie zostali ekskomunikowani i nigdy nie założyli własnego kościoła. Ta różnica jest kluczem do zrozumienia obecnych problemów w Kościele Katolickim.
Kościół rzymskokatolicki ma aspekt widzialny i aspekt niewidzialny. To, co jest widzialne, to zewnętrzne wyznanie wiary, udzielanie sakramentów i widzialny rząd. To, co jest niewidzialne, to łaska i pomoc Ducha Świętego, który zaszczepia cnoty wiary, nadziei i miłości, władzę rządzenia i niezatarty charakter na duszy w Chrzcie, Bierzmowaniu i Święceniach. Duch Święty ponadto wspomaga Kościół niewidzialnym wpływem w głoszeniu doktryny, moralności, liturgii i dyscypliny w taki sposób, aby były one wolne od błędów. To właśnie ta niewidzialna pomoc gwarantuje nieomylność i nieskazitelność Kościoła.
Wszystkie te cechy są niewidzialne, ale mimo to czynią Kościół katolicki jedynym, prawdziwym Kościołem Jezusa Chrystusa, poza którym nie ma zbawienia. Te niewidzialne przymioty sprawiają, że Kościół Katolicki od dwóch tysięcy lat jest niezmienną, trwałą, zawsze konsekwentną i spójną instytucją Bożej prawdy w grzesznym, nieświadomym i wiecznie zmieniającym się świecie.
Również sprawowanie sakramentów ma aspekt zewnętrzny i wewnętrzny. Aspektem zewnętrznym jest sam widzialny obrzęd. Aspekt wewnętrzny to ważność sakramentu, dzięki której udziela on łaski, którą oznacza. Jest zatem możliwe, aby obrzęd zewnętrzny był zachowany i sprawowany, nawet jeśli z powodu jakiejś wewnętrznej i niewidzialnej wady sakrament nie jest ważny.
W naszej dyskusji tutaj mówimy, że to, co pozostało z autorytetu Kościoła w Novus Ordo, to jedynie materialny lub widzialny aspekt autorytetu, to znaczy osoby wyznaczone do otrzymania autorytetu. Tym, czego im brakuje, jest Boski autorytet i Boska pomoc, która z konieczności mu towarzyszy.
Tak jak dusza jest życiem ciała, tak władza udziela życia, że tak powiem, osobie, która została wyznaczona na papieża lub biskupa. To znaczy, że zwykłe wybory czy mianowanie nie są wystarczające. Autorytet musi pochodzić od Chrystusa, Niewidzialnej Głowy Kościoła, aby był on prawdziwym papieżem lub prawdziwym biskupem.
Władza ta jest przekazywana tylko pod warunkiem, że wyznaczona osoba ma zamiar promować obiektywne i właściwe cele instytucji, nad którą jest postawiona. Z tego właśnie powodu prezydent-elekt Stanów Zjednoczonych nie otrzymuje władzy w listopadzie, kiedy zostaje jedynie wybrany, ale w styczniu, kiedy zostaje zainaugurowany, i tylko pod warunkiem, że przysięgnie podtrzymywać Konstytucję Stanów Zjednoczonych. Musi on przysiąc, że zamierza poprowadzić kraj do jego obiektywnych i właściwych celów. Gdyby nie złożył takiej przysięgi, nie uzyskałby władzy i pozostałby prezydentem-elektem, prezydentem tylko w sensie materialnym, aż do czasu, gdy Kongres odebrałby mu ten wybór.
To z czym mamy do czynienia w Novus Ordo jest następujące: moderniści, pozostając w ukryciu przez dziesięciolecia, zdołali uzyskać poprzez normalny i legalny proces mianowania i wyznaczania, pozycję w Kościele, z którą normalnie związana jest władza. Tak więc Jan XXIII został wybrany na papieża w 1958 roku. Jednak przez pewien defekt, władza, która jest niewidzialna i która jest dana przez Chrystusa, Głowę Kościoła, nigdy nie została przekazana Janowi XXIII i jego następcom. Na czym polegał ten defekt? Na tym, że zamierzali oni wypaczyć Kościół i poprowadzić go w kierunku sprzecznym z jego naturą i celem danym mu przez Boga.
Jednym słowem, chcieli przekształcić struktury i instytucje Kościoła rzymskokatolickiego w wielki wehikuł swojego modernizmu. Ta zła intencja jest tym, co zablokowało przepływ autorytetu z Chrystusa do nich. Bez tego autorytetu pozostają oni nie-papieżami, a fałszywymi papieżami. Biskupi, którzy przyjęli tę perwersję katolicyzmu, są również fałszywymi biskupami z tego samego powodu.
O tym, że autorytet Chrystusa i pomoc Ducha Świętego są nieobecne, świadczy efekt Hiroszimy Vaticanum II. Religia Novus Ordo - w istocie modernizm - zniszczyła wszystkie instytucje Kościoła katolickiego. To, co pozostało, to tylko pozbawiona życia skorupa tych instytucji. Istnieją te same fizyczne budynki. Są te same instytucje rządowe. Wciąż istnieje funkcjonujący Watykan. Wciąż jest biskup diecezjalny. Jest jeszcze kancelaria. Są mianowani proboszczowie. Funkcjonują parafie. Są rektorzy seminariów, tych nielicznych, które pozostały.
To, co tu widzimy, jest jednak tylko padliną autorytetu Kościoła. Jest to coś w rodzaju martwego wieloryba, którego wyrzuciło na brzeg. Instytucje te, zarówno budynki, jak i rząd, stanowią z czysto materialnego i widzialnego punktu widzenia ciągłość z przeszłością. Jednak wewnętrznie i niewidzialnie są one pełne zepsucia doktrynalnego, moralnego, liturgicznego i dyscyplinarnego.
Unosi się z nich smród śmierci, to znaczy smród herezji i wszystkich jej skutków. Wszystko jest zarażone gangreną: Msza święta, obrzędy sakramentów, katechizm, doktryna, moralność, postawy. Skutki tej infekcji widzimy także w pustoszejących seminariach, klasztorach i wszelkiego rodzaju domach zakonnych, w zapierającym dech w piersiach upadku wiary i praktyk religijnych, zwłaszcza wśród młodzieży, w odrażającym i obrzydliwym zachowaniu kleru, aż do sodomickich orgii w Watykanie, wzmocnionych zarówno narkotykami jak i alkoholem, które miały miejsce niedawno, a o których pisały największe gazety, np. londyński "Times".
Papieże Novus Ordo, w konsekwencji, są jedynie "trupami" prawdziwych papieży, jako że zasiadają na katedrze Piotra, noszą strój papieża, ale nie mają władzy od Chrystusa, by nauczać, rządzić i uświęcać w Jego imieniu.
Moja druga odpowiedź jest zatem taka, że konserwatyści Novus Ordo są kościelnymi materialistami. Widzą oni jedynie ciągłość pozbawionych życia instytucji od okresu przed Soborem Watykańskim II do okresu po nim, z czego wyciągają wniosek, że zbawienie polega na przylgnięciu do tych pozbawionych życia instytucji. Widzą tylko materialną stronę Kościoła, jego widzialną stronę, i przymykają oko na brak niewidzialnej strony Kościoła, zwłaszcza na pomoc Ducha Świętego w utrzymaniu Kościoła wolnym od błędów i uchybień.
Religia Novus Ordo jest jednym wielkim błędem i odstępstwem. Fakt, że można w niej znaleźć błąd i odstępstwo jest nieomylnym znakiem, że niewidzialna pomoc Ducha Świętego nie jest z modernistycznymi "papieżami" i "biskupami". Nie mają oni żadnej władzy do rządzenia, bez względu na to, czy utrzymują budynki i instytucje rządowe Kościoła.
Aby zilustrować moją rację, posłużę się analogią do porwanego samolotu. Wyobraźmy sobie scenę, w której terroryści, którzy przeszli przez szeregi linii lotniczych jako umundurowani, licencjonowani i uprawnieni piloci, pewnego dnia pokazują swoje prawdziwe oblicze, ogłaszając, że samolot zostanie skierowany w stronę budynku. Podrzynają gardła każdemu, kto próbuje ich powstrzymać.
Z zewnątrz samolot leci normalnie. Wewnątrz panuje chaos, terror i przerażenie. Konserwatystę Novus Ordo można by porównać do pasażera, który powiedziałby: "Dopóki wciąż lecimy, a piloci są upoważnionymi i umundurowanymi pilotami, a logo linii lotniczych wciąż znajduje się na samolocie, nie ma się czego obawiać".
Sedewakantyści to ci, którzy zrobili coś, aby powstrzymać złych pilotów, i którzy mieli na tyle zdrowego rozsądku, aby oświadczyć, że jeśli piloci zamierzają zniszczyć samolot i jego pasażerów, to nie mają autorytetu by pilotować ten samolot.
Ci sedewakantyści są uznawani za "ekstremalnych" i "zwiedzonych" przez pasażerów, którzy są uspokajani - w istocie zaślepieni - przez czysto zewnętrzne oznaki normalnego funkcjonowania samolotu. To są konserwatyści Novus Ordo.
Konserwatysta Novus Ordo przygląda się jedynie zwłokom władzy i rządu, które są tak naprawdę jedyną rzeczą, jaka pozostała nienaruszona od Vaticanum II, i na ich podstawie wnioskuje o tożsamości religii sprzed i po Vaticanum II. Nie rozumie, że jeśli niewidzialne cechy Kościoła nie ożywiają jego widzialnych instytucji, to instytucje te są martwe w porządku praktycznym.
Kościół katolicki, jako Kościół założony przez Chrystusa i wspomagany przez Ducha Prawdy, zawsze zachowuje te instytucje papiestwa i episkopatu, a jego wierni są zawsze do nich przywiązani. Dlatego też w tym obecnym porwaniu tych instytucji, Kościół nie traci swojej władzy nauczania, rządzenia i uświęcania, gdyż te należą do jego boskiej konstytucji. Tak jak rozwiązaniem dla porwanej linii lotniczej jest odebranie kontroli nad samolotem tym, którzy chcieliby wypaczyć jego funkcję i przeznaczenie, tak rozwiązaniem dla Kościoła jest odebranie kontroli nad tymi świętymi instytucjami modernistom, aby ponownie rząd Kościoła mógł normalnie funkcjonować.
Aby jednak odzyskać kontrolę, trzeba najpierw zidentyfikować porywacza i ogłosić to, co jest zdrowym rozsądkiem: że ten, kto zamierza zniszczyć samolot i jego pasażerów, nie ma władzy pilotowania samolotu. Podobnie modernista, choć zasiada na tronie papieskim lub biskupim, nie ma władzy, by pilotować Kościół.
Najgorszą rzeczą, jaką ktokolwiek mógłby zrobić w takim przypadku, jest upewnianie katolików, że ponieważ znajdujemy tych modernistów zasiadających na tronie papieskim lub biskupim, to z tego powodu muszą oni mieć autorytet do rządzenia Kościołem. Jest to tak samo absurdalne jak twierdzenie, że ponieważ piloci porywacze siedzą w kokpicie, to mają oni prawo pilotować samolot, a my musimy być im posłuszni.
Konserwatysta Novus Ordo, pozostając lojalnym wobec modernistycznych "autorytetów", utrudnia i paraliżuje właściwą i skuteczną reakcję na problem w Kościele. Zachęca wszystkich do przyłączenia się do modernistów oraz do odrzucenia i potępienia sedewakantystów jako schizmatyków. Gdyby czterech kardynałów Novus Ordo, którzy przedstawili Franciszkowi Dubię, miało odwagę ogłosić go nie-papieżem z powodu herezji, Kościół katolicki byłby na drodze do uzdrowienia. Zamiast tego, byli staranni, aby powiedzieć Franciszkowi, że nie są sedewakantystami. Kardynał Burke, jeden z kardynałów Dubii, stwierdził w wywiadzie w grudniu, że gdyby Franciszek był publicznym heretykiem, nie byłby już papieżem.
Nie jest opuszczeniem Rzymu, jedynego prawdziwego Kościoła, by pozostać wiernym katolickiej doktrynie, liturgii i dyscyplinie.
Prawdziwie opuścić Rzym, to znaczy przyjąć nową religię Vaticanum II i powiązać z autorytetem Chrystusa tych, którzy w ciągu pięćdziesięciu dziewięciu lat, licząc od 1958 roku, zdewastowali wspaniały Kościół katolicki, budowany przez wieki przez prawdziwych papieży i biskupów z pomocą Ducha Prawdy. Rzym jest bowiem Kościołem, a Kościół jest wiarą.
Wszystkie te dyskusje zawsze powracają do jednego pytania: Czy reformy Vaticanum II stanowią nową religię, różną od religii katolickiej? Jeśli tak, to stanowisko sedewakantystów jest słuszne. Jest bowiem niemożliwe, aby Kościół, wspomagany przez Ducha Świętego, mógł ogłosić całemu światu fałszywą religię. Jeśli natomiast nie stanowią one nowej religii, jeśli rzeczywiście zachowana jest ciągłość prawdziwej doktryny, liturgii i dyscypliny, to sedewakantyści nie mają racji, a konserwatysta Novus Ordo ma rację. Nie ma więc sensu mówić o czymkolwiek innym, dopóki nie zostanie udzielona odpowiedź na to jedno palące pytanie."
piątek, 19 lutego 2021
anamneza nr. 1
"Jest więc rzeczą zrozumiałą, że prawdziwy Kościół katolicki, będący Mistycznym Ciałem Chrystusa, nosiłby wszystkie cztery takie Znaki, a więc rzeczywiście znajdziemy je tylko wśród "tych duchownych i świeckich, którzy przylgnęli do tradycyjnej Mszy św., liturgii, prawa i nauki Kościoła katolickiego, jakie istniały przed modernistycznymi przemianami Soboru Watykańskiego II", czyli wśród tradycyjnych katolików. Równie widocznie brakuje nam wszystkich czterech tych znaków w obecnej organizacji watykańskiej."
"Jaka sekta, która kiedykolwiek istniała, nie twierdziła, że posiada autentyczne głoszenie prawdy? Św. Augustyn mówi, że Kościół Katolicki jest łatwo rozpoznawalny przez wiele znamion, natomiast heretycy nie mają nic poza obietnicą prawdy."
"Zresztą, jeśli znakiem Kościoła miałoby być zgromadzenie w imię Chrystusa, to na pewno nie będzie to gromadzeniem w jakikolwiek sposób w imię Chrystusa, bo nawet wszyscy heretycy i schizmatycy są zgromadzeni w imię Chrystusa. Będzie on raczej gromadzony przez tych, którzy sprawują władzę Chrystusa, takich jak biskupi wyświęceni zgodnie z prawem, i tych, którzy ich zastąpią, i tak dalej, i tak dalej, z powrotem do apostołów, których Chrystus na początku pozostawił na Swoim miejscu."
"Dlatego też nieco głębsze zastanowienie się nad samymi znakami/znamionami jest wystarczające, aby wykazać boskie pochodzenie religii Katolickiej wobec wszystkich religii na świecie, łącznie z religiami niechrześcijańskimi. * Sprawa jest nieco inna ze znakiem apostolskości. Znak apostolskości w pełni dowodzi prawdy o Kościele ponieważ opiera się na historycznym fakcie, który raz zademonstrowany nie może być nigdy zmieniony: na fakcie, że apostołowie zasadzili ten Kościół i żaden inny."
"Jest więc rzeczą zrozumiałą, że prawdziwy Kościół katolicki, będący Mistycznym Ciałem Chrystusa, nosiłby wszystkie cztery takie Znaki, a więc rzeczywiście znajdziemy je tylko wśród tych duchownych i świeckich, którzy przylgnęli do tradycyjnej Mszy św., liturgii, prawa i nauki Kościoła katolickiego, jakie istniały przed modernistycznymi przemianami Soboru Watykańskiego II", czyli wśród tradycyjnych katolików. Równie widocznie brakuje nam wszystkich czterech tych znaków w obecnej organizacji watykańskiej."
"Tam, gdzie istnieje apostolskość, istnieje także jedność, katolickość, świętość: i na odwrót. Odnosi się to również do cech, które są po prostu właściwościami "o tyle, o ile są one zewnętrznie dostrzegalne i rozpoznawalne". Jedna cecha wystarczy, aby wskazać prawdziwy Kościół, lecz gdzie jest ta jedna cecha, tam są wszystkie inne. Jeśli (koścół) straci jeden z nich (znaków), to stracił wszystkie cztery (tak jak to miało miejsce w przypadku organizacji watykańskiej), ale jeśli zachowałby jeden, to zachowałby wszystkie cztery."
"Dodatkowym znakiem jest starożytność; bez wątpienia bowiem prawdziwy Kościół jest bardziej starożytny niż fałszywy. Tak jak Bóg istniał przed diabłem. Czytamy w Ewangelii, że pierwszym zasiewem było dobre ziarno, potem przyszedł kąkol."
"Trzeci znak to długowieczność, bez żadnych przerw. Naprawdę Kościół jest zwany katolickim, nie tylko dlatego, że zawsze nim był, ale nawet dlatego, że zawsze nim będzie, według Daniela IX: "Królestwo, które nie zostanie zniszczone w wieczności". Również Dz. V: "Jeśli jest to dzieło lub zgromadzenie ludzi, nie osiągnie niczego, ale jeśli jest od Boga, nie ma możliwości, aby je zniszczyć".
"W przypadku, gdybyś chciał lepiej zrozumieć ten argument, należy zwrócić uwagę na pewne rzeczy. Po pierwsze, w żadnym wypadku Kościół nie może istnieć bez pasterzy i biskupów, jak słusznie naucza św. Cyprian, Kościół jest ludem zjednoczonym z biskupem, a biskup jest w Kościele, a Kościół w biskupie.[99] Z tego powodu św. Hieronim mówi: "Jeśli nie posiada księży, to nie jest Kościołem".Z czego wynika, że nie jest to prawdziwy Kościół, który albo nie ma pasterzy, albo przynajmniej nie ma prawdziwych. Druga uwaga: tylko ci, którzy są w Kościele, byli zawsze uznawani za prawdziwych biskupów. To znaczy ci, którym pokazano, że są potomkami apostołów poprzez legalną sukcesję i święcenia. Wszyscy inni byli złodziejami i złodziejami, oczywiście, którzy nie weszli przez bramę, ale weszli z innego miejsca. Pewne jest bowiem, że Chrystus, od którego rozpoczął się Kościół nowego Testamentu, wybrał tylko dwunastu apostołów na biskupów i kapłanów, i powierzył im wszystkie uprawnienia pasterskie i zarządzające Kościołem; lecz potem apostołowie wybrali i wyświęcili innych biskupów, i przekazali im tę samą władzę, którzy na tej podstawie wyświęcili innych. Udowadniają to nie tylko starożytni historycy, tacy jak Euzebiusz i inni, ale nawet Centuriatorzy Magdeburscy.Dlatego też, ponieważ Paweł, który został uczyniony apostołem poza tym porządkiem przez Chrystusa po jego wniebowstąpieniu do nieba, nie był uznany w Kościele za takiego, chyba że najpierw zostałby ochrzczony w Kościele i przyjęty w przyjaźni przez apostołów; i takowo, został przez nich wyświęcony, co wynika jasno z Pisma Świętego."
"Kolejnym znakiem jest Zgodność doktryny ze starożytnym Kościołem. Rzeczywiście, prawdziwy Kościół jest nazywany apostolskim, jak świadczy Tertulian, nie tylko ze względu na sukcesję biskupów od apostołów, ale nawet ze względu na spuściznę doktryny, jak powiada, który zawiera doktrynę przekazaną przez apostołów."
"Teraz możemy udowodnić na dwa sposoby z tego Znaku, że nasz jest prawdziwym Kościołem, a nie naszych przeciwników. Po pierwsze, postępując za naukami Ojców, według których powinniśmy potwierdzić każdą z naszych doktryn. W rzeczywistości ten sposób jest bardzo długotrwały i bardziej podatny na wiele oszczerstw i sprzeciwów. Druga droga jest krótsza i bardziej pewna, bez wątpienia poprzez pokazanie, że nasza doktryna jest rzeczywiście nauką wszystkich starożytnych (Ojców Kościoła). Następnie pokazując, czy dogmaty naszych przeciwników były trzymane w starożytnym Kościele poprzez badanie herezji. Wtedy będzie pewne, że nasza doktryna zgadza się z doktryną starożytnych katolików, a ich doktryna zgadza się z doktryną starożytnych heretyków."
"Z tego znaku jasno wynika, że tylko nasz Kościół jest prawdziwym Kościołem Bożym: W związku z powyższym, na pierwszym miejscu, wszyscy święci pisarze w naszym Kościele wspaniale zgadzali się między sobą, chociaż w różnych miejscach, czasach i językach pisali różni mężowie, co św. Augustyn zauważa w tej materii.[218] W rezultacie wszystkie dekrety prawowitych soborów i papieży zgadzały się między sobą, nawet we wszystkich dogmatach, chociaż były one promulgowane przez różnych ludzi, w różnych miejscach, czasach, przy różnych okazjach i przeciwko bardzo różnym i odmiennym herezjom. Jest to oczywisty znak jednego i tego samego Ducha Świętego, który rządzi tym Kościołem."
https://read.amazon.com/kp/kshare?asin=B00SOZ3INE&ref_=k4w_nn_export_file&reshareId=V3D2VY0D7VF5Y7JXB8ZD&reshareChannel=system
https://read.amazon.com/kp/kshare?asin=B07965LTT4&ref_=k4w_nn_export_file&reshareId=FMNSD3HQ2DQJ1NWKBZ8A&reshareChannel=system
Kto uznaje "Sobór Watykański II" ten jest poza Kościołem katolickim.
Kto uznaje "Sobór Watykański II" ten jest poza Kościołem katolickim.
Kilka dni temu pan Jerzy Bergoglio (szerzej znany pod pseudonimem "Franciszek") powiedział w swej mowie do przedstawicieli „biura katechetycznego Konferencji Episkopatu Włoch”, że „Ci, którzy krytykują Sobór Watykański II lub go nie przestrzegają, są poza Kościołem”. Bergoglio wyraził się w tym przypadku bardzo jasno i wyraźnie: „Albo pozostajesz z Kościołem i postępujesz zgodnie z Soborem Watykańskim II albo, jeśli interpretujesz Sobór na swój sposób, nie jesteś w Kościele. Nie wolno negocjować z Soborem”. Bergoglio tym samym podkreślił, że "Sobór Watykański II" jest nauką oficjalnego "Magisterium Kościoła", której nie wolno lekceważyć. "Franciszek" zaapelował do przedstawicieli "Konferencji Episkopatu Włoch", by nie szli na żadne ustępstwa wobec tych, którzy próbują przedstawiać taką katechezę, która nie jest zgodna z tym "Magisterium Kościoła".
Ta wypowiedź pana Bergoglio jest ze wszech miar bardzo istotna, wręcz fundamentalna. Zadaje ona bowiem ostateczny kłam mrzonkom lefebrystów i innych pseudo-tradycjonalistów, którzy uważają, że można być w modernistycznym neokościele (który oni mylnie utożsamiają z Kościołem katolickim) a jednocześnie odrzucać Vaticanum II, lub interpretować go po swojemu, nie zgodnie z tym, jak interpretują go posoborowi "papieże" i "kolegium biskupów". Otóż nie, nie można. Jest to logiczne, i całkowicie zgodne z zasadami Kościoła katolickiego. To Papież jest od tego, aby decydować jak należy interpretować Sobór. Jeżeli Montinii, Wojtyła, Ratiznger etc. byli prawdziwymi Papieżami, to wyłącznie do nich należy interpretacja i wprowadzanie w życie nauki soborowej. Ich zdanie jest ostateczne, i niepodlegające żadnej dyskusji. Jednocześnie ta wypowiedź zadaje kłam tym wszystkim, którzy twierdzą że Vaticanum II był soborem jedynie "duszpasterskim", nie wprowadzającym żadnych zmian doktrynalnych, że jego nauki to nie jest oficjalne i nieomylne Magisterium i że w związku z tym można go poddawać krytyce, albo nie stosować się do jego reform. Otóż to nonsens. Wszystkie ważniejsze dokumenty Vaticanum II noszą standardowy tytuł "Deklaracja Dogmatyczna...". Montinii podpisując te dokumenty również wyraził się w sposób jasny i wyraźny, że są to dokumenty oficjalnego Magisterium Kościoła, które wszyscy są zobowiązani przyjąć i uznawać. Nie są to więc nic nie znaczące dokumenty "duszpasterskie", ale jest to oficjalne "Magisterium Kościoła [soborowego]". Ktoś kto nie uznaje tych dokumentów, krytykuje je lub interpretuje je na swój własny sposób (niezgodnie z tym, jak interpretują je posoborowi "papieże"), ten automatycznie jest poza "kościołem" (posoborowym, oczywiście).
Skoro więc ktoś uznaje modernistów za hierarchię Kościoła katolickiego, uznaje że Vaticanum II był ważnie, legalnie zwołany przez katolicką hierarchię, uznaje modernistyczny, posoborowy neokościół za Kościół katolicki a Montiniego, Wojtyłę, Ratzingera, Bergoglio etc. za katolickiego Papieża, to MUSI uznawać jednocześnie W CAŁOŚCI (integralnie) nauczanie tego soboru, w tym o wolności religijnej, ekumenizmie etc., zgodnie z tym jak intepretują to posoborowi "papieże", musi uznawać ich Magisterium oraz wszystkie akty prawne i liturgiczne, jak nową "mszę", "katechizm", "prawo kanoniczne" etc. Inaczej jest heretykiem i schizmatykiem i jest poza Kościołem. Jest więc absurdem to, co pisał niedawno znany w internetach "teolog katolicki" - pan Dariusz Olewiński, że można nie uznawać herezji ekumenizmu, i być dalej w "Kościele Soborowym" (tekst "Czy odrzucenie ekumenizmu jest herezją?"). Pan Olewiński pisze jak zwykle bzdury, całkowicie pomijając "Magisterium" Vaticanum II i posoborowych "papieży". Twierdzi on, że ekumenizm nie został nigdy sformułowany jako "prawda wiary katolickiej", czyli odrzuca "deklaracje o ekumenizmie" i inne dokumenty Vaticanum II, podpisane i uroczyście promulgowane jako "Magisterium" przez antypapieża Montiniego (ps. Paweł VI), a więc zgodnie z tym co mówi "papież Franciszek" (i co jest akurat w pełni zgodne z nauczaniem i praktyką Kościoła) sam siebie stawia poza Kościołem. Bo w istocie, jeśli ktoś uznaje "soborowy kościół" za Kościół katolicki, i jego "papieży" za Papieży Kościoła katolickiego, to jednocześnie MUSI uznać, że "TO NIE EKUMENIZM JEST HEREZJĄ, ALE JEGO ODRZUCENIE" ("abp." Nossol).
W przeciwnym razie odrzuca się nieomylność Kościoła i Papieża, odrzuca się praktycznie prymat papieski i papiestwo jako takie, i stawia się na poziomie protestantów ("moje zdanie jest ważniejsze niż jakieś tam "prywatne opinie papieża", ja lepiej wiem, jak interpretować sobór, wiem lepiej, co Kościół miał na myśli, czego chcieli ojcowie soborowi", a więc sam dla siebie jestem "papieżem"). Tak niestety postępuje zdecydowana większość tzw. "tradycjonalistów", którzy jednocześnie chcą pozostać w strukturach modernistycznego "neokościoła" (lub przynajmniej twierdzić że go "uznają" tak jak robią to lefebryści) ale odrzucać jego oficjalne nauczanie, stawiając wyżej swój własny, prywatny "autorytet". Takie zachowanie to całkowita schizofrenia, jest to całkowicie sprzeczne z odwiecznym nauczaniem i praktyką Kościoła katolickiego. To duch schizmatycki i sekciarski.
Katolik musi całkowicie i bezwzględnie odrzucić fałszywy, zbójecki, odstępczy i heretycki "sobór watykański II" (rewolucje w tiarze i kapie), posoborowy, modernistyczny neokościół (sektę novus ordo), z jego nową "mszą", nowym "katechizmem" i nowym "prawem kanonicznym" oraz posoborowych pseudopapieży, jako jawnych heretyków. Odstępstwo od Wiary jest niemożliwe do pogodzenia z misją Chrystusowego Namiestnika - misją kierowania Kościołem Bożym, który jest Święty - tj. nieskalany, nieomylny w nauce Wiary i obyczajów.
Nie można jedynie "krytykować" Vaticanum II, i uznawać posoborowia. Inaczej dojdzie się do tak schizforenicznych i wręcz bluźnierczych "wniosków", jak pan "abp" Carlo Maria Vigano, który napisał niedawno, że : Franciszek jest jednocześnie „papieżem i herezjarchą” jest „de iure światłem, ale de facto ciemnością”. To jest skrajna herezja i bluźnierstwo. Albo Bergoglio jest namiestnikiem Chrystusa, albo sługą Antychrysta. Nie może być jednym i drugim jednocześnie. Papież ma asystencję Ducha Św. w sprawach Wiary i moralności, oraz jest "jedną osobą hierarchiczną z naszym Panem Jezusem Chrystusem". Vigano pisząc o Bergoglio, że ten jest „papieżem i herezjarchą”, „de iure światłem, ale de facto ciemnością”, powiedział to tak naprawdę o naszym Panu, Jezusie Chrystusie, którego Bergoglio (zdaniem Vigano) jedynie zastępuje na tym łez padole. Wypowiedział więc (być może nieświadomie) ohydne bluźnierstwo, zrównując Chrystusa z Belialem...
Jakkolwiek zwolennicy FSSPX, pana Vigano czy innych nie próbowali by się gimnastykować, to nie znajdą możliwości pogodzenia "kościoła Vaticanum II" z Kościołem katolickim, bo jak mówi Apostoł, nie da się pogodzić prawdy z fałszem, dobra ze złem, Chrystusa z Belialem. To niemożliwe. Wszelkie ich wysiłki są więc daremne. Niestety wciąż bardzo mało ludzi rozumie tą zdawało by się, oczywistą prawdę. Wielu jest takich, którzy łudzą się, dając się nabrać zwodzeniom lefebrystów, czy etatowych "teologów katolickich". Mniejsza z tym, jeśli są nieświadomi, i żyją w "dobrej wierze". Są jednak nawet i tacy, którzy przychodzą na katolicką Mszę Św. do katolickich kaplic i katolickich Kapłanów, a jednocześnie uznają Wojtyłę za "papieża" a "soborowy kościół" za Kościół katolicki. Ci ludzie żyją w totalnej schizofrenii, okłamując siebie i innych, zwłaszcza Kapłana, u którego korzystają z Sakramentów Świętych, nie ujawniając jednocześnie (chyba celowo) swych błędnych poglądów. Cóż za biedni, pogubieni ludzie! Chyba tylko poważna choroba umysłowa, jaką jest schizofrenia (na którą z pewnością cierpią) jest w stanie uchronić ich przed ciężkim gniewem Bożym i Jego sprawiedliwością.
Sedewakantyzm jest jedynym katolickim i logicznym rozwiązaniem obecnej sytuacji w Kościele, i nie podlega to najmniejszej wątpliwości. Każda kolejna wypowiedź pana Bergoglio lub innego modernistycznego "hierarchy" jest na to dobitnym dowodem. Oni stworzyli sobie swój nowy "kościół" z jego nowym "magisterium", a zwłaszcza "superdomgatem" jakim jest Vaticanum II. Zgodnie z tym co powiedział Bergoglio, wszyscy katoliccy Papieże i Święci, do 1958 r. byliby poza jego "kościołem", a dziś wszyscy katolicy którzy zachowują niezmienną naukę tych Papieży i Świętych, są poza jego "kościołem". I to jest prawdą! Jesteśmy poza fałszywym, modernistycznym "kościołem", ponieważ jesteśmy katolikami, i możemy należeć tylko do jednego Kościoła, poza którym nie ma zbawienie - Kościoła Chrystusowego, czyli Rzymskokatolickiego. Jesteśmy więc "schizmatykami" z modernistycznego neokościoła, choć w istocie to oni dokonali schizmy blisko 60 lat temu, na heretyckim "soborze watykańskim II". Tak, Panie Bergoglio, jestem poza twoim "kościołem", tak samo jak jestem poza "kościołem" Marcina Lutra, i jest to moją dumą, bo jestem Katolikiem, i należę do Kościoła Jezusa Chrystusa! Czego Tobie, i wszystkim odszczepieńcom również serdecznie z całego serca życzę! Amen.
Michał Mikłaszewski, redaktor naczelny
Źródło: https://polskieradio24.pl/5/1223/Artykul/2670068,Papiez-ci-ktorzy-krytykuja-Sobor-Watykanski-II-sa-poza-Kosciolem
http://tenetetraditiones.blogspot.com/2021/02/kto-uznaje-sobor-watykanski-ii-ten-jest.html
List Lavala byłego protestanckiego pastora w Condé sur Noireau
POWODY zniewalające licznych protestantów do powrotu na łono KOŚCIOŁA KATOLICKIGO ...
-
SEDEWAKANTYZM B P M ARK A. P IVARUNAS CMRI –––––––– Sedewakantyzm jest stanowiskiem teologicznym tych tradycyjnych katolików...
-
Leon XIII. Apostolicae curae – O nieważności święceń anglikańskich Z apostolską troską i miłością „Wielkiego Pasterza owiec, P...
-
Zjawy Faustyny Siostry Kowalskiej Wielu z Katolików, tak zwanych dobrej woli, zachwyciły przekazy z „Dzienniczka” Siostry Faustyny: ...


