środa, 4 grudnia 2019

Czy powinniśmy uczestniczyć w tradycyjnych mszach odprawianych "w jedności z Twym sługą Franciszkiem, naszym Papieżem"?



Szczypta kadzidła:
czyli msze una cum


Czy powinniśmy uczestniczyć w tradycyjnych mszach odprawianych
"w jedności z Twym sługą Franciszkiem, naszym Papieżem"?

"Nie pozwól by twój język wyrażał to, co twe serce uznaje za nieprawdziwe... Powiedzenie Amen oznacza podpisanie się pod prawdą". Św. Augustyn, o Kanonie.

"Nasza miłość jest nieprawdziwa, ponieważ nie jest mocna; a jest nieprzekonywająca, ponieważ nie jest zgodna z prawdą... Gdzie nie ma nienawiści do herezji, tam nie ma świętości". O. Faber, Przenajdroższa Krew.


"... składamy Ci je przede wszystkim za Kościół Twój święty, katolicki: racz Go obdarzyć pokojem, strzec, jednoczyć i rządzić Nim na całym okręgu ziemskim, wraz ze sługą Twoim Papieżem naszym N., i Biskupem naszym N., i ze wszystkimi prawowiernymi katolickiej i apostolskiej wiary wyznawcami"


"Teolodzy powszechnie przyznają, że jeśliby rzymski Papież popadł w jawną herezję, nie byłby już członkiem Kościoła i dlatego nie mógłby być nazywany jego widzialną głową" (2).


 (b) Św. Robert Bellarmin mówi, że trzy modlitwy rozpoczynające nasz Kanon (Te igitur, Memento i Communicantes zawierające imiona świętych) tworzą wszakże jedną modlitwę. Trzecia, Communicantes (We wspólnocie z) łączy "śmiertelników Kościoła Wojującego" ze "świętymi królującymi z Chrystusem w niebie" (5).


 W bulli skierowanej do katolików wschodniego obrządku, Papież Benedykt XIV (1740 – 1758) mówi o jednym ze znaczeń, związanych ze wspominaniem imienia papieża w świętej liturgii:

"Możemy stwierdzić, że uczczenie pamięci papieża oraz modlitwy składane za niego podczas ofiary Mszy jest uważane i w istocie stanowi pozytywną oznakę uznawania go za głowę Kościoła, wikariusza Chrystusa i następcę świętego Piotra,..." (6).

 W swej obszernej książce o Kanonie Mszy, ks. Gassner poczynił następującą uwagę na temat pierwszej modlitwy Kanonu:

"Jedność o którą zanoszone są modły zostaje skonkretyzowana poprzez dodanie imion Papieża i Biskupa jako źródła tej jedności" (7).

Dodatkowo, według komentarza ks. Thalhofera:

"Złożona zostaje prośba za tych pośredników, poprzez których Bóg kieruje i rządzi Kościołem: po pierwsze, za Papieża jako głowę całego Kościoła oraz najwyższego nosiciela (gwaranta) kościelnej jedności" (8).

"za Twój święty katolicki Kościół, abyś raczył udzielić mu pokoju, strzec, jednoczyć i rządzić na całym świecie, zjednoczony z Twym sługą N. naszym Papieżem" (10).

"[ponadto to upamiętnienie papieża jest] wyznaniem umysłu i woli mocno opowiadających się za katolicką jednością. Zostało to trafnie zauważone w dziele Christiana Lupusa na temat soborów: «To upamiętnienie jest najwyższą i najwspanialszą formą komunii (wspólnoty)»..." (11).

"które składamy my Tobie za Twój Kościół... – my, przebywający we wspólnocie i zjednoczeni z Twym sługą, naszym papieżem i wysławiając przede wszystkim Przenajświętszą zawsze Dziewicę..." (12).

Papież Pelagiusz I (556 – 561) w liście napominającym schizmatyków:

"Jak możecie uważać, że nie jesteście wyłączeni ze wspólnoty Kościoła powszechnego, jeżeli jak to jest w zwyczaju nie wymieniacie mego imienia podczas świętych misteriów?" (13).

I jeszcze, w komentarzu do Mszy kanonisty Croegaert'a:

"Modlitwa za Papieża to danie świadectwa, że jest się we wspólnocie z Głową prawdziwego Kościoła" (14).

"Wspomnienie w Kanonie imienia Papieża jest dowodem prawowierności składającego ofiarę" (15).

Dom de Puniet podaje:

"Pierwszym po Kościele powszechnym imieniem, jakie ma być polecone Bogu jest imię panującego papieża, widzialnego pasterza i zatwierdzonego pośrednika między wszechmogącym Bogiem i różnymi członkami jego owczarni" (16).

   Papież Innocenty III (1198 – 1216): "Nie tylko kapłan składa ofiarę, lecz również wszyscy wierni: jako że to co na mocy swego urzędu kapłan czyni osobiście, wierni czynią kolektywnie na mocy ich intencji" (21).

·        Maurice de la Taille SJ (1920): "Wierni uczestniczący we Mszy świętej, jako ofiarnicy... Ci, którzy są obecni używają, w większym stopniu niż nieobecni, swej wrodzonej władzy ofiarowania jako członkowie kościelnego organizmu, na tyle na ile są oni bardziej zażyle zjednoczeni z ofiarą poprzez ten zewnętrzny wyraz bieżącej pobożności. Swą obecnością wskazują, że potwierdzają – w zakresie, jaki ich dotyczy – ofiarę składaną w ich imieniu i stąd na mocy szczególnego tytułu czynią ją swoją własną i sami ją ofiarują" (22).

·        Henry Noldin SJ (1920): "Szczególnymi i pomocniczymi ofiarnikami są ci wierni, którzy poprzez swe czynności w pewien sposób łączą się z czynnościami kapłana ofiarującego Mszę... Na drugim miejscu są ci, którzy są aktualnie obecni na Mszy, którzy tym samym uczestniczą swą wolą i obecnością" (23).

·        Papież Pius XII (1947): "... lud jednoczy swe serca w wyrazach uwielbienia, prośby, zadośćuczynienia i dziękczynienia z wyrazami i intencjami kapłana – a nawet Najwyższego Kapłana, w tym celu, aby w samej Ofierze Hostii, Bogu Ojcu zostały przedstawione w zewnętrznym obrzędzie" (24).

·        Felix Cappello SJ (1954): "Specjalnym ofiarnikiem (nazywanym przez wielu drugorzędnym i pomocniczym ofiarnikiem) jest każdy członek zgromadzenia wiernych, który (jak to wyżej wskazaliśmy) łączy się w składaniu ofiary poprzez pewne zewnętrzne przyzwolenie [... które Suarez słusznie opisuje jako...] «udział przez przyzwolenie i moralne współdziałanie»" (25).


·        Św. Jan Chryzostom: "Modlitwa w której składane jest dziękczynienie [Kanon] jest wspólna dla obu stron [tzn., kapłana i wiernych], i to nie wyłącznie kapłan, lecz cały lud dzięki czyni Bogu. Gdyż dopiero, kiedy on [kapłan] podejmie ich słowa – poprzez które potwierdzają, że jest to godne i sprawiedliwe – rozpoczyna akt dziękczynienia czyli Eucharystię" (26).

·        Św. Augustyn: "Gdy usłyszycie kapłana mówiącego: W górę serca, odpowiadacie – wznosimy je do Pana. Baczcie by odpowiedzieć zgodnie z prawdą, gdyż odpowiadacie w obecności Boskiej czynności. Niechaj będzie tak, jak mówicie, że jest; nie pozwólcie swemu językowi wyrażać tego, co wasze serce uznałoby za nieprawdę... Powiedzieć Amen to uznać coś za prawdę. Amen po łacinie oznacza: To jest prawdą" (27).

·        Św. Remigiusz z Auxerre: "Amen, wypowiedziane przez cały kościół oznacza – to jest prawdą. Toteż wierni odpowiadają tak na tę wielką tajemnicę, tak samo jak to czynią przy każdej prawowitej modlitwie i tą odpowiedzią tak samo podpisują się pod jej prawdziwością" (28).

Papież Pius XII. W Mediator Dei, wielkiej encyklice o Świętej Liturgii, Pius XII obszernie omawia rolę, jaką pełnią świeccy w składaniu Świętej Ofiary.

"Obrzędy i modlitwy ofiary Eucharystycznej nie mniej jasno wyrażają i okazują, że Ofiara dokonuje się przez kapłanów wraz z ludem. Nie tylko bowiem po złożeniu daniny chleba i wina kapłan, zwracając się do ludu, wymawia te znaczące słowa: «Módlcie się bracia, aby moja i wasza ofiara była przyjęta przez Boga Ojca wszechmogącego», lecz oprócz tego modły, w których Boską Hostię oddaje się Bogu, są przeważnie utrzymane w liczbie mnogiej; jest w nich niejedna wzmianka, że także lud uczestniczy w tej wzniosłej Ofierze, jako że i on ją ofiarowuje" (29).

Papież cytuje kilka ustępów Kanonu dla ukazania tej prawdy:

·        "za których Tobie ofiarujemy i którzy Ci składają tę ofiarę... Prosimy Cię przeto, Panie, abyś tę ofiarę sług twoich i całej rodziny twojej miłościwie przyjął...

·        "My słudzy twoi, Panie, oraz lud twój święty"

·        "ofiarujemy przedostojnemu Majestatowi twojemu, z darów i dobrodziejstw twoich Hostię czystą, Hostię świętą, Hostię niepokalaną".


Dekret Świętego Oficjum z 1859 roku.

"Z tego powodu, św. Jan surowo nakazuje: «Jeśli kto przychodzi do was, a nauki tej nie przynosi, nie przyjmujcie go do domu, ani mu nie mówcie: Witaj. Kto bowiem mówi mu: Witaj, jest uczestnikiem jego złych uczynków». Z tych słów jasno wynika, że cokolwiek, co by było odpowiednikiem Witaj jest zakazane, tak jak czynności liturgiczne ustanowione na oznaczenie kościelnej jedności. Dlatego czytamy, że Ojcowie Soboru w Kartaginie zadekretowali jako zakazane zarówno modlitwy jak śpiewy z heretykami" (30).


 Merkelbach wyjaśnia:

"Najpoważniejszym ze wszystkich kłamstw jest to, które wyrządza szkodę Bogu w sprawie dotyczącej religii... Szkodliwe kłamstwo jest z samej swej natury grzechem śmiertelnym z powodu związanego z nim zła, czy to ze względu na jego materię, jeżeli dotyczy doktryny religijnej... czy też ze względu na jego rezultat, jeżeli jego wygłoszenie rani Boga lub czyni zauważalną szkodę bliźniemu" (34).



"Celem i głównym zastosowaniem dyptychów było zachowanie pamięci o istnieniu katolickiej wspólnoty zarówno żyjących między sobą jak też żywych z umarłymi" (37).

"Odczytanie w dyptychach imienia żyjącego biskupa było zawsze uznawane za znak łączności z nim" (38).

Z drugiej strony, pominięcie w dyptychach czyjegoś imienia było deklaracją, że ta osoba znajduje się poza wspólnotą Kościoła:

"Liturgiczne dyptychy zawierały wyłącznie imiona osób będących w jedności z Kościołem; imiona heretyków oraz ekskomunikowanych członków nigdy nie były tam umieszczane" (39).

Papież św. Hormizdas (514 – 523) nie tylko odmówił przyjęcia heretyków do wspólnoty, lecz również zerwał łączność z tymi duchownymi na Wschodzie, którzy w swoich dyptychach jedynie wymieniali imiona heretyków. Papież zażądał od biskupów całego świata podpisania formularza zwanego "Wyznaniem Wiary".

"Głównym celem Wyznania Wiary Papieża św. Hormizdasa było potępienie wspominania heretyków w dyptychach,... podobno 2500 biskupów podpisało Wyznanie Wiary, aby być przywróconymi do jedności z Kościołem. Aż do złożenia podpisu odmawiano im prawa do pozostawania w jedności i to li tylko i wyłącznie, z tej przyczyny, że obstawali przy wymienianiu w dyptychach imion heretyków" (40).

:

"... pośrednio i domyślnie jeżeli bez intencji negowania wiary, człowiek podejmuje działanie, które przez innych jest rozumiane jako zaparcie się wiary... przez działania,... ci, którzy dopuszczają się czynu, który albo sam w sobie lub ze względu na okoliczności oznacza wyznawanie fałszywej religii" (43).

I to właśnie z tego powodu męczennicy decydowali się by raczej iść na śmierć niż zapalić ziarenko kadzidła przed wizerunkiem fałszywego boga.

Deklaracja arcybiskupa Marcela Lefebvre po suspensie nałożonej przez Pawła VI w 1976 roku:

"Ten soborowy kościół jest kościołem schizmatyckim, ponieważ zrywa z katolickim Kościołem, jaki zawsze istniał. Ma swoje nowe dogmaty, swoje nowe kapłaństwo, swoje nowe instytucje, swoją nową liturgię, wszystko to, co zostało już przez Kościół potępione w niejednym dokumencie, oficjalnym i definitywnym...

Kościół, który zatwierdza takie błędy jest jednocześnie schizmatycki i heretycki. Ten soborowy kościół jest zatem niekatolicki" (44)



I tak, dekret z 1669 roku zabraniał diakonowi wymieniać na głos imiona heretyków w liturgii (46), a dekret z 1673 roku zabraniał kapłanowi wymieniać imię armeńskiego Patriarchy (zarówno heretyka jak i schizmatyka) w modlitwach Mszy (47).

Ogólny zakaz wymieniania imion heretyków i schizmatyków został powtórzony cytowaną już wcześniej bullą Papieża Benedykta XIV z 1756 roku:

"... «Przeto, tam gdzie w świętej liturgii zwykle wspomina się imiona katolików, jako pierwsze powinno być upamiętnione imię rzymskiego Papieża, następnie miejscowego biskupa i patriarchy pod warunkiem, że są oni katolikami. Lecz jeśli którykolwiek z nich byłby schizmatykiem lub heretykiem to w żaden sposób nie powinien być upamiętniany»" (48).

Dekretem Świętej Kongregacji Rozkrzewiania Wiary z 1636 roku; kongregacja nie tylko zakazała wyśpiewywania pochwał dla schizmatyckich patriarchów Konstantynopola, lecz dodała jeszcze, że ponieważ patriarchowie byli także heretykami to zamiast tego zasługują na wyklęcie (49).

W każdym razie, późniejsi autorzy, tacy jak teolog de la Taille wspominają również o tym powszechnym zakazie:

"Dlatego, gdyby ktoś wymienił z imienia niewiernego, heretyka, schizmatyka albo osobę ekskomunikowaną (czy to króla, biskupa albo kogokolwiek innego) czy to w modlitwie Te igitur czy też w naszym commemoratio pro vivis, to z pewnością naruszyłby tym prawo Kościoła" (50).

Ponadto, de la Taille utrzymuje, że wymienianie heretyka w jakiejkolwiek modlitwie liturgicznej również jest grzechem:

"Co więcej, ponieważ obecnie Kościół ani w commemoratio pro vivis ani w żadnej innej części Mszy nie poleca opiece z imienia żadnej żyjącej osoby z wyjątkiem tych, których uważa za pozostających z nim we wspólnocie, to również grzesznym byłoby wspominanie z imienia w którejkolwiek modlitwie liturgicznej niewiernego, heretyka, schizmatyka lub osoby ekskomunikowanej. To pozbawienie powszechnych modlitw Kościoła w żaden sposób nie ogranicza się wyłącznie do excommunicati vitandi, co można przeczytać w Kodeksie Prawa Kanonicznego (kan. 2262, par. 1)" (51).

 Kongregacja Rozkrzewiania Wiary w 1729 roku postanowiła:

"... u innowierców niemal zupełnie nie występuje obrzęd któryby nie był splamiony jakimś błędem w wierze... zwłaszcza, gdy chodzi o uczczenie pamięci żyjących patriarchów i biskupów – schizmatyków i heretyków – uznawanych za głosicieli wiary katolickiej. Z tej przyczyny, żaden katolik, któryby się znalazł w podobnych okolicznościach celebrowania obrzędu liturgicznego nie może szukać usprawiedliwienia z grzechu zła wspólnego kultu lub przynajmniej z grzechu zgubnego zgorszenia" (52).


Oto rozumienie tej frazy przez de la Taille, które przedstawia jako kolejną część wyjaśnienia powodów wykluczenia z modlitwy imion heretyków i schizmatyków:

"... kapłani stopniowo przywykli by w tych publicznych modlitwach Kościoła nie polecać opiece żadnej żyjącej osoby, poza tymi których można zaliczyć do tych wraz z którymi uważa się iż składa on ofiarę... odnotujmy również powiedzenie św. Izydora: «Trzecia modlitwa [następująca po wymienianiu imion w dyptychach] jest odmawiana za ofiarowujących...». To samo wynika też jasno z formuły zawartej w naszym własnym rzymskim Kanonie pod koniec modlitwy Te igitur, pierwszej modlitwy Kanonu, gdy celebrans mówi: «Ofiarowujemy... wraz z naszym Papieżem N. i naszym biskupem N. (i naszym królem N. i wszystkimi prawowiernymi wyznawcami katolickiej i apostolskiej wiary»... zwyczajem było nie wymieniać w liście żyjących żadnych imion, prócz takich, którzy byli ewidentnie zjednoczeni z kapłanem w składaniu ofiary" (54).

I tak w 1791 roku, po tym jak rewolucyjny rząd Francji ustanowił schizmatycki Kościół Konstytucyjny i wyznaczył na diecezjalne urzędy i parafie wybranych przez siebie biskupów i księży, Papież Pius VI zakazał katolikom udziału w posługach sprawowanych przez tych intruzów:

"Trzymajcie jak najdalej od siebie wszelką napaść i schizmę... Nade wszystko, unikajcie i potępiajcie świętokradzkich intruzów... Trzymajcie się z daleka od wszelakich intruzów... nie utrzymujcie z nimi żadnej łączności, zwłaszcza w boskiej liturgii" (55).

W roku 1753, gdy Święte Oficjum wydało zakaz wspólnej liturgii z greckimi heretykami i schizmatykami pierwszym powodem, jaki przedstawiono było: "zwłaszcza dlatego, że czczą oni pamięć patriarchy Konstantynopola" (56).

Oprócz innych niebezpieczeństw dla wiary wiążących się ze wspólną liturgią z heretykami i schizmatykami, arcybiskup Francis Kenrick (arcybiskup Baltimore, 1851 – 1863) za kolejny powód unikania takich posług wskazał również na uznawanie uzurpatora:

"Z heretykami albo schizmatykami nie wolno brać udziału in divinis:... wszyscy przyznają, że jest to złem, gdy związane jest z tym... uznawanie przywłaszczonego urzędu" (57).


Tak więc Kongregacja Rozkrzewiania Wiary ostrzegała w 1729 roku:

"Gdy widzą, jak katolicy idą do ich kościołów, asystują w ich obrzędach i biorą udział w ich sakramentach, to czy nie można by przypuszczać (lub przynajmniej obawiać się), że już tylko przez sam ten fakt mogliby tylko bardziej utwierdzić się w swoich błędach jak również przez ten przykład być przekonanymi, że podążają prostą drogą do zbawienia?

Stąd wynika, że nadzwyczaj trudno jest uniknąć niebezpieczeństwa zgubnego zgorszenia u samych heretyków i schizmatyków. Dlatego też, katolik nie może być spokojny w swym sumieniu, jeśli w ten sposób modli się wraz z nimi" (60).




"Jedność posługi kapłańskiej bierze początek od tronu Piotra" (61).

 Cappello wyjaśnia:

"Ponieważ sprawowanie i udzielanie sakramentów zostało przez Boga powierzone posłudze Kościoła, to jest samo przez się zrozumiałe, że sakramenty mogą być sprawowane tylko przez tego, kogo sam Kościół prawnie do tego wyznaczył" (62).


Św. Tomasz z Akwinu mówi, że chociaż kapłani oddzieleni od jedności Kościoła ważnie konsekrują Eucharystię:

"niemniej jednak nie robią tego prawidłowo, lecz raczej czyniąc tak – grzeszą. Dlatego nie otrzymują owocu ofiary, która jest ofiarą duchową...

... poza Kościołem ofiara jest składana niewłaściwie. Stąd, poza Kościołem nie może być żadnej duchowej ofiary, będącej prawdziwą ofiarą mającą prawdę za swój owoc...

We Mszy, kapłan wypowiada modlitwy w osobie Kościoła, w którego jedności pozostaje. ... W konsekwencji, jeżeli Msze odprawia kapłan, który jest oddzielony od jedności Kościoła, konsekruje on prawdziwe ciało i krew Chrystusa, gdyż nie utracił władzy Święceń; lecz ponieważ jest odłączony od jedności Kościoła, jego modlitwy nie posiadają żadnej skuteczności" (63).

Proszę zwrócić uwagę na ostatnie stwierdzenie: ponieważ kapłan jest odłączony od jedności Kościoła "jego modlitwy nie mają żadnej skuteczności".

Cappello podsumowuje kwestię dotyczącą Mszy:

"Kapłani odcięci od Kościoła, choć ważnie ofiarują w imię Chrystusa, niemniej jednak nie składają ofiary jako słudzy Kościoła ani w osobie Kościoła. Jako że kapłan posiada władzę zanoszenia modłów, orędowania i ofiarowania w imieniu Kościoła na mocy upoważnienia otrzymanego od Kościoła, które Kościół może cofnąć kapłanowi wyłączonemu od składania ofiary w jego imieniu" (64).



Teolodzy moralni stawiają schizmę wśród "grzechów przeciw porządkowi publicznemu", w szczególności przeciw pokojowi Kościoła. Schizmatykami są:

"ci, którzy odmawiają podporządkowania się Papieżowi (wywołując bunt, przez uporczywe odmawianie wykonania jego poleceń) oraz 2) ci, którzy odmawiają łączności z tymi, którzy są mu posłuszni (w nauczaniu, liturgii, sakramentach). Wynika z tego w oczywisty sposób, że schizma jest najpoważniejszym grzechem i to śmiertelnym ex toto genere" (70).

W wypowiedzi z 1753 roku cytującej Papieża Benedykta XIV, Święte Oficjum stwierdziło, że Ad Evitanda zezwoliło katolikom komunikować się z heretykami, którzy nie zostali wyraźnie, z imienia za takich uznani "tylko w sprawach społecznych i świeckich". Jednakże:

"Katolicy nie powinni zatem uważać, że jest również dopuszczalne branie z tymi samymi heretykami udziału w aktach boskiego kultu".

Dekret wymienia następnie kilku teologów – w tym de Lugo – nauczających odwrotnie, stwierdzając na koniec:

"W tej kwestii jest niemal niemożliwe by katolicy mogli być usprawiedliwieni z grzechu jeśliby się miało zdarzyć, że razem z heretykami i schizmatykami połączyliby się w świętej liturgii. Z tego powodu, Święte Kongregacje Świętego Oficjum i Rozkrzewiania Wiary zawsze uważały taką komunię za nielegalną" (78).

Proszę zwrócić uwagę na dosadny język: jest "niemal niemożliwe... aby być usprawiedliwionym z grzechu" i Stolica Apostolska "zawsze uważała taką komunię za nielegalną".



"Najwyższą niewiernością wobec Boga jest herezja. To grzech nad grzechami, najohydniejsza z rzeczy, jakie Bóg widzi na tym nieprzyjaznym świecie. A jakże mało pojmujemy z jej niepomiernej nienawistności!...

Patrzymy na nią i jesteśmy spokojni. Dotykamy jej i nie wzdrygamy się. Obcujemy z nią i nie odczuwamy lęku. Widzimy jak narusza świętości i nie mamy poczucia profanacji...

Nasza miłość jest nieprawdziwa, ponieważ nie jest mocna; a jest nieprzekonywająca, ponieważ nie jest zgodna z prawdą... Gdzie nie ma nienawiści do herezji, tam nie ma świętości" (91).

Listopad 2007



www.traditionalmass.org

Tłumaczył Mirosław Salawa

––––––––––

Przypisy:
(1) D. Sanborn, "Una Cum", Sacerdotium 6 (Zima 1993), 40-41.

(2) S. Iragui, Manuale Theologiae Dogmaticae. Madrid: Ediciones Studium 1959, 371. Zob. też cytaty z Wernz-Vidal, Coronata, św. Antonina, św. Roberta Bellarmina, Badii, Beste i Regatillo w artykule A. Cekada, Traditionalists, Infallibility and the Pope.

(3) M. Ellebracht, Remarks on the Vocabulary of the Ancient Orations in the Missale Romanum. Nijmegen: Dekker 1963, 30.

(4) Przykłady w pracy P. Bruylants, Les Oraisons du Missel Romain. Louvain: CDIL 1952, 1, 236.

(5) De Missa, 6.21, [w:] De Controversiis Christianae Fidei. Neapolis: Guiliano 1858, 3, 565. "Prima igitur oratio Canonis, quae incipit: Te igitur clementissime Pater, extenditur usque ad illud: Hanc igitur oblationem... [modlitwy wstawiennicze] non sunt diversae orationes, sed partes sunt primae orationis... Communicantes non haberet ullum sensum, nisi continuaretur cum praecedentibus verbis... [ciągła modlitwa] continet nomina eorum, pro quibus offertur et in quorum honorem offertur sacrificium, id est, mortalium qui sunt in Ecclesia militanti, et etiam sanctorum, qui cum Christo regnant in coelis".

(6) Bulla Ex Quo (1 marca 1756), n. 12, [w:] S. D. N Benedicti Papae XIV Bullarium. Malines: Hanicq 1827, 4, 299. "Nobis satis est affirmare posse, commemorationem Romani Pontificis in Missa, fusasque pro eodem in Sacrificio preces, censeri, et esse, declarativum quoddam signum, quo idem Pontifex tanquam Ecclesiae Caput, Vicarius Christi, et B. Petri Apostoli Successor agnoscitur".

(7) J. Gassner, The Canon of the Mass: Its History, Theology, and Art. St. Louis: Herder 1950, 225-226.

(8) V. Thalhofer, Handbuch der katholischen Liturgie. Freiburg: Herderische Verlagshandlung, 164. "Die sichtbaren Organe, durch welche Gott die Kirche leitet und regiert und für welche daher zuerst gebete wird, sind der Papst als Oberhaupt der ganzen Kirche und oberster Träger der kirchlichen Einheit".

(9) I. Schuster, The Sacramentary (Liber Sacramentorum). London: Burns Oates 1924, 1, 273.

(10) H. A Wilson ed., The Gregorian Sacramentary under Charles the Great, Edited from Three Mss. of the Ninth Century, London: 1915, 2. "pro ecclesia tua sancta catholica quam pacificare custodire adunare et regere digneris toto orbe terrarum una cum famulo tuo papa nostro illo. Memento domine...". Przypis wskazuje, że jeden z manuskryptów dodaje frazę "et antistite nostro illo et omnibus orthodoxis atque catholicae et apostolicae fidei cultoribus", która pojawia się w Kanonie Mszału Piusa V.

(11) Bulla Ex Quo, n. 12, Bullarium 4, 299. "... ac professio fit animi et voluntatis Catholicae unitati firmiter adhaerentis; ut etiam recte advertit Christanus Lupus, super Conciliis scribens [cytat pominięty] Haec commemoratio est suprema et honoratissima Communionis species".

(12) Sacramentary, 1, 275, 276-277. "tibi offerimus pro Ecclesia tua... una cum famulo tuo Papa nostro communicantes sed et memoriam venerantes imprimis gloriosae".

(13) Epistola 5, PL 69, 398. "Quomodo vos ab universi orbis communione separatos esse non creditis, si mei inter sacra mysteria, secundum consuetudinem, nominis memoria reticetis?"

(14) A. Croegaert, Les Rites et les Priéres du Saint Sacrifice de la Messe. Paris: Casterman n.d., 2, 106. "Prier pour le Pape c’est témoignier qu’on vit en communion avec le Chef de la vraie Eglise".

(15) Sacramentary 1, 276.

(16) The Mass: Its Origin and History. New York: Longmans 1930, 137.

(17) Nie tylko to, ale niektórzy nawet zalecają, aby sedewakantyści asystowali we Mszach una cum jako szybki sposób na rozpowszechnienie wśród tradycjonalistów swego rodzaju "koleżeńskiego poklepywania po plecach".

(18) E. F. Regatillo, Institutiones Iuris Canonici. Santander: Sal Terrae 1956, 2, 103. "Communicatio in aliqua actione est positio illius cum alio, ita ut actio moraliter eadem ab utroque participetur... Edere gestus, motus, signa ceremoniarum, quae ex conventione determinata...".

(19) U. Beste, Introductio in Codicem. Collegeville: St. Johns 1946, c. 1258. "cooperationem seu communem actionem cum alio in orationibus et functionibus cultus".

(20) B. Merkelbach, Summa Theologiae Moralis. Montreal: Desclée 1949, 1, 753-754. "recte existimaretur ut signum religiosae unitatis". "implicita approbatio exercitii cultus".

(21) Innocenty III, De Sacro Altaris Mysterio, 3.6. "Non solum offerunt sacerdotes, sed et universi fideles: nam quod specialiter adimpletur ministerio sacerdotum, hoc universaliter agitur voto fidelium".

(22) M. de la Taille, The Mystery of Faith. London: Sheed & Ward 1950, 2, 260.

(23) H. Noldin, Summa Theologiae Moralis. Innsbruck: Rauch 1920, 3, 166. "Offerentes speciales et accessorii sunt fideles, qui sacerdoti offerenti aliquo modo actu se adiungunt... secundum locum obtinent, qui missae reipsa intersunt, qui ergo voluntate et praesentia sua participant".

(24) Pius XII, Encyklika Mediator Dei (20 listopada 1947), n. 93.

(25) F. Cappello, Tractatus Canonico Moralis de Sacramentis. Rome: Marietti 1954, 1, 494. "Offerens specialis – quem nonnulli vocant secundarium et accesorium – est omnis et solus fidelis, qui, ut supra innimus, sacrificio offerendo cooperatur per quendam concursum externum... «denique assistere consentiendo, ac moraliter cooperando...»".

(26) Św. Jan Chryzostom, Homilia in II Cor., 18, 3, PG 61, 527. "Rursus ea oratio, qua Deo gratiae aguntur, utriusque communis est: neque enim ipse solus gratias agit, sed etiam plebs universa. Nam cum prius illorum vocem sumpsit, atque illi assenserunt id digne ac juste fieri, tum demum gratiarum actionem auspicatur".

(27) Św. Augustyn, Homilia de Sacramento Altaris ad Infantes, 3, PL 46, 836. "... cum audieritis a Sacerdote: Sursum cor! Respondetis: Habemus ad Dominum. Laborate, ut verum respondeatis. Quia apud acta Dei respondetis, sic sit, quomodo dicitis. Non lingua sonet, et conscientia neget... Ad hoc dicitis: Amen. Amen dicere subscribere est. Amen latine interpretatur «verum»".

(28) Remigiusz z Auxerre, De celebratione missae et ejus significatione, PL 101, 1265. "Amen autem, quod ab omni Ecclesia respondetur, interpretaur, verum. Hoc ergo ad tanti mysterii consummationem, sicut et in omni legitima oratione, et quasi subscribunt respondendo".

(29) Mediator Dei, n. 84.

(30) Sanctum Officium, Instructio Communicatio, 22. VI. 1859, in: Collectanea S. Cong. de Prop. Fide 1, 1176. "Unde S. Ioannes severe praecepit: Si quis venit ad vos et hanc doctrinam non affert, nolite recipere eum in domum, nec ave dixeritis ei, qui enim dicit illi ave communicat operibus eius malignis. (Ioan. 2, 10). Evidentissime ex his verbis prohibitum iri infertur quidquid huiusmodi ave exprimit, prout sunt actiones liturgicae quae ad ecclesiasticam unitatem significandum institutae fuere. Quapropter a PP. Concilii Carthaginensi sancitum legimus cum haereticis nec orandum nec psallendum...".

(31) Merkekbach 2, 849. "signa externa (verba aut facta) quibus mentem nostram manifestamus proximo".

(32) Merkelbach 2, 857. "quocumque signo externo, sive verbo, sive scripto, sive gestu, sive facto;... mendacium stricte dictum quod fit verbis vel signis aequivalentibus...".

(33) Aby popełnić grzech kłamstwa nie jest konieczne by mieć wyraźną intencję oszukania kogoś. Wystarczy tylko by wiedzieć, że coś jest fałszywe i chcieć to powiedzieć, gdyż skutkiem fałszywej wypowiedzi jest wprowadzenie w błąd. Merkelbach 2, 857. "Contra mentem, scil. quae procedit ex intentione falsum enuntiandi... In hac intentione implicite includitur intentio fallendi, quia effectus proprius falsae enuntiationis est ut alius fallatur; quod autem aliquis explicite intendat falsitatem in opinione alterius constituere, non pertinet ad speciem seu essentiam mendacii, sed ad quamdam perfectionem ejus".

(34) Merkekbach 2, 859. "specialis nocumenti inferendi; ... omnium autem gravissimum est mendacium quod nocet Deo in re religionis... mendacium autem perniciosum est mortale ex genere suo propter malum adiunctum, sive ex parte materiae, si fiat in doctrina religionis,... sive ex parte finis, si dicatur in iniuriam Dei aut in notabile detrimentum proximi".

(35) Merkelbach 2, 696. "Sacrificium missae directe offertur tantum pro membris Ecclesiae".

(36) Raz w roku (w Wielki Piątek) Kościół odmawia liturgiczną modlitwę jedynie o ich nawrócenie, i jest ona odmawiana poza Mszą. Zob. Bruylants, 2, 227.

(37) Missale Mixtum, PL 85, 541, przypis. "Finis et usus praecipuus diptychorum erat ut retineretur catholica communio tum vivorum inter se, tum vivorum et mortuorum".

(38) A. Fortescue, The Formula of Hormisdas, CTS 102. London: Catholic Truth Society 1913, 12.

(39) R. Maere, "Diptych", [w:] Catholic Encyclopedia. New York 1913, 5, 23.

(40) Sedevacantists and the "Una Cum" Problem. Verdale WA: Catholic Research Institute 2002, 8-9.

(41) Zob. powyżej, rozdział III. B.

(42) Merkelbach 1, 711. "Confessio fidei est externa eius manifestatio per aliquod signum ad hoc idoneum".

(43) Merkelbach 1, 712. "... confitendi fidem prohibet, ullo unquam casu vel periculo etiam mortis, expresse vel tacite, verbo vel signo vel facto (silentio v. g.), fidem exterius negare vel falsam profiteri aut simulari... Quod fieri potest... indrecte et implicite, si absque intentione negandi actionem ponit quae ab aliis ut negatio fidei habetur,... factis... qui ponunt actionem quae ex se vel ex circumstantiis significat professionem falsae religionis".

(44) "Reflections on Suspension a Divinis", 29 July 1976.

(45) Zob. Merkelbach 1, 712. "indirecte et implicite".

(46) Sanctum Officium, Decretum Mesopotamia, 28. VIII. 1669, Fontes 4, 740. "Se possa permettersi ai diaconi di proferire ad alta voce nell’Officio divino in chiesa i nomi di Dioscoro, Nestorio, Barsuma ed altri eresiarchi... R. Negative, facto verbo cum SSmo. Et Sanctitas Sua approbavit".

(47) I. Szal, Communication of Catholics with Schismatics, CUA Canon Law Studies 264, Washington: CUA 1948, 182-183.

(48) Ex Quo, n. 9, Bullarium 11, 296. On podaje pierwsze upomnienie z wcześniejszego Euchologum: "... «Cum igitur in sacra Liturgia commemorationes fieri soleant, oportet primum quidem Romani Pontificis commemorationem agi, deinde proprii Episcopi, et Patriarchae, dummodo Catholici sint. Quod si alter eorum, vel ambo sint schismatici, sive haeretici, eorum commemoratio nequaquam fiat»".

(49) Szal, 182. "Święta Kongregacja poinstruowała biskupa by usunął ze swego kościoła Greków, którzy śpiewali te aklamacje, jeżeli rzeczywiście mógł to skutecznie uczynić, gdyż Patriarchowie Konstantynopola byli nie tylko schizmatykami, ale również heretykami i w konsekwencji zasługiwali raczej na wyklęcie".

(50) De la Taille 2, 317. Dodaje w przypisie: "Chociaż niemało jest nauczycieli którzy uważają odwrotnie, nie przykładając wystarczającej wagi do siły i znaczenia naszej modlitwy liturgicznej". De la Taille nie wskazuje, jacy to autorzy, ani precyzyjniej, na co zezwalają wymieniając schizmatyków lub heretyków. Jednak z pracy Szal'a (183), wydaje się, że jedynym co Stolica Święta czasem tolerowała była modlitwa za świeckiego heretyka lub schizmatyka w jego godności głowy państwa (króla, prezydenta, itd.) – lecz nigdy za heretyckiego lub schizmatyckiego duchownego.

(51) De la Taille 2, 318.

(52) Sacra Congregatio de Propaganda Fide, Instructio Pro Mission. Orient., 1729, Fontes 7, 4505. "Id ex eo etiam confirmatur magis quod vix ullus sit ritus apud heterodoxos qui aliquo errore in materia fidei non maculetur:... vel denique commemoratio fit viventium Patriacharum, et Episcoporum, schismaticorum, et haereticorum, qui ut fidei catholicae praedicatores commendatur. Qua de re, qui in ea ritus et orationis et cultus celebratione conveniunt in his facti circumstantiis catholici quique, reatu perversae communicationis, aut saltem perniciosi scandali purgari non possunt".

(53) Zob. powyżej, rozdział I. A. 1.

(54) De la Taille 2, 316-317.

(55) Pius VI, Encyklika Charitas (13. IV. 1791), nn. 29, 31, 32, in: Fontes 2, 474. "Omnis a vobis invasionem, et schisma, quam longissime potestis, arcete... sacrilegos invasores vitetis, ac reprobetis... invasores omnes... ita devitate, ut nihil cum illis sit vobis commune, praesertim in divinis...".

(56) Sanctum Officium, Decretum Mission. Tenos In Peloponneseo (10. V. 1753), Fontes 4, 804. "Non licere: maxime cum Patriarchae Constantinopolitani commemorationem faciant".

(57) F. Kenrick, Theologia Moralis. Malines: Dessain 1861, 2, 366. "Haud tamen licet in divinis cum haereticis vel schismaticis communicare... fatentur omnes nefas esse, quandocumque falsi dogmatis professionem, vel muneris usurpati agnitionem secum fert: quod plerumque contingit".

(58) McHugh and Callan, Moral Theology. New York: Wagner 1929, 1, 1447.

(59) Merkelbach 2, 960. "Indirectum, quando quis actionem ponit minus rectam quae est solum probabilis occasio peccandi pro proximo, uti est pravum exemplum".

(60) Sacra Congregatio de Propaganda Fide, Instructio Pro Mission. Orient., 1729, Fontes 7, 4505. "Cum vero videant ad eorum ecclesias accedere, eorum ritibus interesse, de eorum Sacramentis participare catholicos, an non credendum, aut saltem timendum erit, ne ex hoc ipso magis in suis erroribus confirmentur, ac se in recto salutis tramite ambulare sibi etiam hoc exemplo persuadeant? Ex quo sequitur difficillime vitari posse periculum scandali perniciosi schismaticis, et haereticis ipsis: ac proinde catholicum tutum in conscientia non esse, si cum iis in divinis in hac facti specie communicet".

(61) G. Card. Bona, Le Saint Sacrifice de la Messe. Paris: Vivès 1855, 2, 261. "c’est là en effet le pivot, le sceau de l’unité de l’Église... C’est là un signe d’union entre les members et leur chef; car... celui-là communie avec l’Église catholique qui communie avec le pape, et de la chaire de Pierre découle l’unité du ministère sacerdotal". Zob. też: Benedictus XIV (P. Lambertini), De Sacrosancto Missae Sacrificio. Prato: Aldina 1843, 3, 79. "Postquam oravit Sacerdos pro Ecclesia Catholica, orat pro summo Pontifice: Unitas enim sacerdotalis, ut ait s. Cyprianus, a Petri Cathedra exorta est".

(62) De Sacramentis 1, 49. "Cum sacramentorum confectio et administratio Ecclesiae ministerio sit divinitus commissa, sequitur manifeste, sacramenta conferri non posse nisi ab eo qui sit legitime deputatus ab ipsa Ecclesia".

(63) Summa III, 82, 7, corpus, ad 1, et 3. "non tamen recte hoc faciunt, sed peccant facientes. Et ideo fructum sacrificii non percipiunt, quod est sacrificium spirituale... quod non recte extra Ecclesiam sacrificium offertur. Unde extra Ecclesiam non potest esse spirituale sacrificium, quod est verum veritate fructus, ... sacerdos in Missa in orationibus quidem loquitur in persona Ecclesiae, in cuius unitate consistit. ... Et ideo, si sacerdos ab unitate Ecclesiae praecisus Missam celebret, quia potestatem ordinis non amittit, consecrat verum corpus et sanguinem Christi, sed quia est ab Ecclesiae unitate separatus, orationes eius efficaciam non habent.

(64) De Sacramentis, 1, 547. "Sacerdotes praecisi, quamvis valide sacrificent nomine Christi tamen non offerunt sacrificium, ut Ecclesiae ministri et in persona ipsius Ecclesiae. Sacerdos enim habet ex commissione Ecclesiae, ut nomine eius oret, intercedat ac offerat, et, quoad hoc, potest Ecclesia privare sacerdotem praecisum, ne suo nomine sacrificet".

(65) Zob. A. Cekada, "Canon Law and Common Sense", (1992) oraz "Traditional Priests, Legitimate Sacraments", (2003) na stronie traditionalmass.org.

(69) Remnant, June-July 2004.

(70) Merkelbach 1, 955. "Peccata contra pacem publicam... Paci ecclesiae, schisma… Et ideo schismatici dicuntur 1) (perfecte) qui subesse renuunt summo Pontifici (cum rebellione, ita ut obedire praeceptis pertinaciter recusent), et 2) qui membris Ecclesiae ei subjectis communicare recusant (in doctrina, cultu, sacramentis); ex quo patet esse peccatum gravissimum et mortale ex toto genere".

(71) F. Wernz & P. Vidal, Ius Canonicum. Romae: Pontificia Universitas Gregoriana 1937) 7, 398. "Ad constituendum delictum puri schismatis requiritur: I: ut quis aut directe sive expresse aut indirecte sive factis concludentibus ab obedientia Romani Pontificis recedat et a communione ecclesiastica ceterorum fidelium sese separet, licet separatae sectae schismatiacae sese non adiungat; – II. ut recessus coniunctus sit cum pertinancia sive rebellione; – III. ut recessus fiat quoad illa, quibus unitas Ecclesiae constituitur; – IV. ut non obstante formali inobedientia et denegatione subordinationis schismaticus agnoscat illum Romanum Pontificem verum esse pastorem universalis Ecclesiae et ex doctrina fidei ipsi obedientiam esse praestandum:...".

(72) Szal, 2. Tylko jeden, a nie oba wspomniane warunki – odmowa podporządkowania się papieżowi lub oddzielenie od jedności z resztą wiernych – wystarcza do popełnienia przestępstwa. Zob. kanon 1325.2: "subesse renuit ... aut ... communicare recusat".

(73) "Vatican II, the Pope and SSPX: Questions and Answers", Most Holy Trinity Seminary Newsletter (2002), 8, www.traditionalmass.org

(74) Martin V, Constitutio Ad Evitanda (1415), Fontes 1, 45. "... quod nemo deinceps a communione alicuius in sacramentorum administratione, vel receptione, aut aliis quibuscumque divinis, vel extra; praetextu cuiuscumque sententiae aut censurae ecclesiasticae, a iure vel ab homine generaliter promulgatae, teneatur abstinere,... Nisi sententia vel censura huiusmodi fuerit in vel contra personam, collegium, universitatem, ecclesiam, communitatem aut locum certum, vel certa, a iudice publicata vel denunciata specialiter et expresse".

(75) J. Bancroft, Communication in Religious Worship with Non-Catholics, CUA Studies in Sacred Theology 75, Washington: CUA 1943, 27-29.

(76) Vitandus = "ten, kogo należy unikać", tj., wskazówka dla katolików. Jest to najsroższy stopień ekskomuniki, nakładany na przestępcę jedynie specjalnym dekretem Stolicy Świętej.

(77) Joannes de Lugo, Disputationes Scholasticae et Morales. Paris: Vivès 1868, 2, 86. "sed quaestio est de rebus sacris nullum errorem continentibus... vel ipsi ritu catholico celebranti adesse,... nisi aliunde sit scandalum vel irreverentia contra fidem, aut aliquid aliud... et constat ex dicta extravaganti,... cum ergo ii haeretici non sint excommunicati denuntiati, nec notorii clerici percussores, non est cur ratione excommunicationis prohibeamur ab iis sacramenta suscipere; quamvis id aliunde possit saepe illicitum esse...".

(78) Decretum Tenos, Fontes 4, 804. "Verum quamvis iuxta praesentem disciplinam inductam a Martino V in celebri Extravagant. Ad evitanda, de qua nonnulla inferius, liceat catholici cum haereticis, modo non sint expresse et nominatim denunciati libere conversari, et cum iisdem communicare in rebus mere profanis et civilibus; non idcirco tamen arbitrari debent catholici, fas quoque sibi esse cum iisdem haereticis consortium habere etiam in rebus sacris et divinis... idcirco fere impossibile est usuvenire, ut a flagitio excusari valeant catholici sese in rebus sacris cum haereticis et schsimaticis admiscentes. Quamobrem Sacrae Urbis Congregationes, Sancti Officiii videlicet et de Propaganda Fide, illicitam semper reputarunt communionem, de qua est sermo".

(79) De la Taille 2, 318.

(80) Zob. powyżej, III. F.

(81) Zob. powyżej, III. E.

(82) Zob. N. Halligan, The Administration of the Sacraments. New York: Alba 1962, 134.

(83) Zob. powyżej, III. D.

(84) Zob. powyżej, III. F.

(85) Zob. powyżej, III. H.

(86) Zob. Merkelbach 2, 703. "quaecumque causa mediocriter gravis involvens notabile incommodum aut damnum, spirituale vel corporale, proprium vel alienum".

(87) Zob. powyżej, III. A.

(88) Zob. powyżej, III. D.

(89) Zob. powyżej, III. F.

(90) Zob. J. Bridge, "Libellatici, Libelli", [w:] Catholic Encyclopedia. 9, 211-212.

(91) F. Faber, The Precious Blood. Baltimore: Murphy 1868, 352-353.

––––––––––

BIBLIOGRAFIA


AUGUSTYN, ŚW. Homilia de Sacramento Altaris ad Infantes 3. PL 46, 834-6.

BANCROFT, J. Communication in Religious Worship with Non-Catholics, CUA Studies in Sacred Theology 75. Washington: CUA 1943.

BELLARMIN, ROBERT, ŚW. De Controversiis, Opera Omnia. Neapolis: Giuliano 1836.

BENEDYKT XIV, PAPIEŻ. Bulla Ex Quo. 1 March 1756. S.D.N Benedicti Papae XIV Bullarium. Malines: Hanicq 1827. 4:288–362.

BENEDYKT XIV (P. Lambertini). De Sacrosancto Missae Sacrificio. Prato: Aldina 1843. 3 vol.

BESTE, U. Introductio In Codicem. Collegeville MN: St. John’s 1946.

BONA, G. CARD. Le Saint Sacrifice de la Messe. Paris: Vivès 1855.

BRIDGE, J. "Libellatici, Libelli", [w:] Catholic Encyclopedia. New York: 1913. 211-212.

BRUYLANTS, P. Les Oraisons du Missel Romain. Louvain: CDIL 1952. 2 vols.

CAPPELLO, F. Tractatus Canonico-Moralis de Sacramentis. Rome: Marietti 1951. 5 vols.

CEKADA, A. "Canon Law and Common Sense". 1992. www.traditionalmass.org

CEKADA, A. "Traditional Priests, Legitimate Sacraments.” 2003. www.traditionalmass.org

CEKADA, A. Traditionalists, Infallibility and the Pope, 2nd ed. West Chester OH: St. Gertrude the Great 2006.

CODEX IURIS CANONICI. 1917.

CODICIS IURIS CANONICI FONTES. Romae: Typis Polyglottis Vaticanis 1923 – 1939. 9 vol. ("Fontes").

COLLECTANEA Sacrae Congregationis de Propaganda Fide: 1602 – 1906. Romae: Typis Polyglottis Vaticanis 1907. 2 vol.

CROEGAERT, A. Les Rites et les Priéres du Saint Sacrifice de la Messe. Paris: Casterman n. d.

DE LA TAILLE, M. The Mystery of Faith. London: Sheed & Ward 1950. 2 vol.

DE LUGO, J. Disputationes Scholasticae et Morales. Paris: Vivès 1868.

DE PUNIET, J. OSB. The Mass: Its Origin and History. New York: Longmans 1930.

ELLEBRACHT, M. Remarks on the Vocabulary of the Ancient Orations in the Missale Romanum. Nijmegen: Dekker 1963.

FABER, F. The Precious Blood. Baltimore: Murphy 1868.

FORTESCUE, A. The Formula of Hormisdas, CTS 102. London: Catholic Truth Society 1913.

GASSNER, T. The Canon of the Mass: Its History, Theology, and Art. St. Louis: Herder 1950.

HALLIGAN, N. The Administration of the Sacraments. New York: Alba House 1962.

HIRPINUS, "On the Doctrine of Necessity: Does the «State of Emergency» Really Exist?" Remnant. June-July 2004.

INNOCENTY III, Papież. De Sacro Altaris Mysterio. PL 227, 773-916.

IRAGUI, S. Manuale Theologiae Dogmaticae. Madrid: Ed. Studium 1959.

JAN CHRYZOSTOM, Św. Homilia In II Cor., 18. PG 61, 523-530.

KENRICK, F. Theologia Moralis. Malines: Dessain 1861. 2 vol.

MAERE. R. "Diptych", [w:] Catholic Encyclopedia. New York 1913. 5, 22-24.

MARCIN V, Papież. Constitutio Ad Evitanda. 1415. Fontes 1, 45.

MCHUGH J. and C. Callan. Moral Theology. New York: Wagner 1929. 2 vol.

MISSALE MIXTUM dictum Mozarabes Sec. Regulam B. Isidori. PL 85, 109-1036.

MERKELBACH B. Summa Theologiae Moralis. 8th ed. Montreal: Desclée 1949. 3 vol.

OMLOR, PATRICK HENRY. Sedevacantists and the "Una Cum" Problem. Verdale WA: Catholic Research Institute 2002.

PATROLOGIA GRAECA. Migne. ("PG").

PATROLOGIA LATINA. Migne. ("PL").

PELAGIUSZ I, Papież. Epistola 5. PL 69, 397-399

PIUS VI, Papież. Encyklika Charitas. 13 kwietnia 1791. Fontes 2, 474,

PIUS XII, Papież. Encyklika Mediator Dei. 20 listopada 1947. Acta Apostolicae Sedis 39 (1947). 521-600.

REGATILLO, E. Institutiones Juris Canonici. 5th ed. Santander: Sal Terrae 1956. 2 vol.

REMIGIUSZ Z AUXERRE, De celebratione missae et ejus significatione. PL 101, 1173-1286.

SANBORN, D. "Vatican II, the Pope and SSPX: Questions and Answers", Most Holy Trinity Seminary Newsletter (2002). www.traditionalmass.org

SANBORN, D. "Una Cum", Sacerdotium 6 (Winter 1993). 39-75. Revised version with translation of Latin on www.traditionalmass.org

SCHUSTER, I. Card. The Sacramentary (Liber Sacramentorum). London: Burns Oates 1924. 5 vol.

SACRA CONGREGATIO DE PROPAGANDA FIDE, Instructio Pro Mission. Orient. 1729. Fontes 7, 4505.

SACRA CONGREGATIO SANCTI OFFICII (SANCTUM OFFICIUM, ŚWIĘTE OFICJUM), Instructio Communicatio. 22. VI. 1859. Collectanea Sacrae Congregationis de Propaganda Fide 1, 1176.

SACRA CONGREGATIO SANCTI OFFICII, Decretum Mesopotamia. 28. VIII. 1669. Fontes 4, 740.

SACRA CONGREGATIO SANCTI OFFICII, Decretum Mission. Tenos In Peloponneseo. 10. V. 1753. Fontes 4, 804.

SUMMA THEOLOGICA.

SZAL, I. Communication of Catholics with Schismatics, CUA Canon Law Studies 264. Washington: CUA 1948.

THALHOFER, V. Handbuch der katholischen Liturgie. Freiburg: Herder n. d.

WERNZ, F. & P. Vidal. Ius Canonicum. Romae: Pontificia Universitas Gregoriana 1934. 8 vol.

WILSON ed., H. A. The Gregorian Sacramentary under Charles the Great, Edited from Three Mss. of the Ninth Century. London 1915.
http://www.ultramontes.pl/cekada_szczypta_kadzidla.htm
© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMIX, Kraków 2009
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ:

Msze Una Cum, łaska czy przekleństwo?


 "Najwyższą niewiernością wobec Boga jest herezja. To grzech nad grzechami, najohydniejsza z rzeczy, jakie Bóg widzi na tym nieprzyjaznym świecie. A jakże mało pojmujemy z jej niepomiernej nienawistności!...
 Gdzie nie ma nienawiści do herezji, tam nie ma świętości



 Księża odprawiający Mszę Trydencką za pozwoleniem (indultem) odprawiają tę Mszę w jedności duchowej z Głową Kościoła - Papieżem. Co się dzieje w przypadku gdy Głowa Kościoła popada w widzialną herezję lub schizmę lub apostazję?

Czy nadal można ze spokojnym sumieniem brać udział w ich nabożeństwach licząc na łaski i uświęcenie czy wręcz przeciwnie, należy ich unikać jeśli są sprawowane w jedności z heretykiem, schizmatykiem, apostatą?

Czy osobisty autorytet oraz opinia któregokolwiek księdza ze środowiska "tradycjonalistów una cum" może się równać z autorytetem Magisterium Kościoła Rzymskokatolickiego?

 Różnica polega na tym, że Magisterium jest nieomylnie zgodne z Tradycją i Objawieniem a ksiądz, biskup czy arcybiskup takowej nieomylności zagwarantowanej nie ma.

Zatem najpierw zapytajmy Magisterium czy istnieje możliwość popadnięcia Głowy Kościoła w herezję, schizmę i apostazję. 
Tutaj znajdziesz próbkę precyzyjnych jednoznacznych i nieomylnych opinii:
-------------------------------------------------------------------------------------------
Papież, będący jawnym heretykiem automatycznie (per se) przestaje być papieżem i głową Kościoła, jako że natychmiast przestaje być chrześcijaninem (katolikiem) oraz członkiem Kościoła. Z tego powodu może on być sądzony i ukarany przez Kościół. Jest to zgodne z nauką wszystkich Ojców [Kościoła], którzy nauczali, że jawni heretycy natychmiast tracą wszelką jurysdykcję”. św. Robert Bellarmin (†1621), Doktor Kościoła, De Romano Pontifice. II, 30
„Otóż kiedy Papież jawnie jest heretykiem, ipso facto traci swą godność i wyklucza się z Kościoła…”. św. Franciszek Salezy, Doktor Kościoła (†1622)
„W przypadku gdyby Papież stał się heretykiem, to – przez sam ten fakt i bez żadnego innego orzeczenia – odłączyłby się od Kościoła. Głowa oddzielona od ciała nie może – tak długo jak pozostaje oddzielona – być głową tego samego ciała, od którego została odcięta”. św. Antonin (†1459)
Heretycy i schizmatycy są wyłączeni z piastowania urzędu papieskiego na mocy samego Boskiego prawa… muszą być bezwzględnie uważani za wykluczonych od zasiadania na tronie Stolicy Apostolskiej, która jest nieomylnym nauczycielem prawdy wiary i centrum kościelnej jedności.” Maroto, Institutiones Iuris Canonici 2, 784
Nominacja na Urząd Prymatu. 1. Co jest wymagane przez Boskie prawo dla tej nominacji… wymagane dla ważności jest również, aby osoba wybrana była członkiem Kościoła; i dlatego, wykluczeni są heretycy i apostaci (przynajmniej publiczni).” Coronata, Institutiones Iuris Canonici (Rzym, Marietti, 1950) 1: 312
„Zgodnie przynajmniej z bardziej rozpowszechnionym nauczaniem rzymski Papież jako prywatny nauczyciel może popaść w jawną herezję. Wtedy to, bez żadnego deklaratywnego wyroku (jako że najwyższa Stolica nie jest sądzona przez nikogo), automatycznie (ipso facto) utraciłby tę władzę, której ten, kto nie jest już członkiem Kościoła nie jest zdolny posiadać”. A. Vermeersch, Epitome Juris Canonici (1949)
 więcej autorytatywnych opinii znajdziesz tutaj:

 ----------------------------------------------------------------------------------------

Jasne jest, że taka możliwość istnieje, jest całkowicie realna i zgodna z katolickim  nauczaniem.

Jasno także  i niezbicie wynika z tych opinii  , że nie może istnieć sytuacja papieża heretyka, schizmatyka czy apostaty, który jednocześnie mógłby zachować  autorytet, władzę, urząd, godność i przynależność do Kościoła Chrystusowego...

Jednym słowem nie istnieje możliwość popadnięcia w herezję, schizmę, apostazję bez konsekwencji utraty autorytetu władzy urzędu papieskiego.

Dlatego osobista opinia, przekonanie, wiara, że Papież może być heretykiem i ważnym Papieżem jednocześnie; jest sprzeczna z Magisterium i  jest oparta wyłącznie na subiektywnych  przekonaniach konkretnej osoby, księdza, który świadomie lub nie; odrzuca autorytatywną opinię, nieomylną opinię na rzecz własnej lub cudzej postawy.

Reasumując; Papież może popaść w herezję, schizmę, apostazję i przez ten fakt wykluczyć się z uprawnionego zajmowania tego urzędu w autorytecie Kościoła. Tak samo możliwe jest, żeby taki heretyk, schizmatyk, apostata zajmował  dany mu urząd bezprawnie  jako uzurpator.

Jeżeli dopuścimy możliwość zaistnienia sytuacji odpadnięcia Głowy Kościoła od Wiary Rzymskokatolickiej i wykluczenie siebie z Kościoła to rozważmy teraz możliwość i konsekwencje pozostawania w jedności z jawnym herezjarchą, schizmatykiem, apostatą. 
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Ogólny zakaz wymieniania imion heretyków i schizmatyków został powtórzony cytowaną już wcześniej bullą Papieża Benedykta XIV z 1756 roku:

"... «Przeto, tam gdzie w świętej liturgii zwykle wspomina się imiona katolików, jako pierwsze powinno być upamiętnione imię rzymskiego Papieża, następnie miejscowego biskupa i patriarchy pod warunkiem, że są oni katolikami. Lecz jeśli którykolwiek z nich byłby schizmatykiem lub heretykiem to w żaden sposób nie powinien być upamiętniany»" (48).

Dekret Świętej Kongregacji Rozkrzewiania Wiary z 1636 roku. Kongregacja nie tylko zakazała wyśpiewywania pochwał dla schizmatyckich patriarchów Konstantynopola, lecz dodała jeszcze, że ponieważ patriarchowie byli także heretykami to zamiast tego zasługują na wyklęcie (49).

Teolog de la Taille wspominają również o tym powszechnym zakazie:

"Dlatego, gdyby ktoś wymienił z imienia niewiernego, heretyka, schizmatyka albo osobę ekskomunikowaną (czy to króla, biskupa albo kogokolwiek innego) czy to w modlitwie Te igitur czy też w naszym commemoratio pro vivis, to z pewnością naruszyłby tym prawo Kościoła" (50).

Proszę zwrócić uwagę, iż de la Taille wyraźnie stwierdza, że wspomnienie heretyka w pierwszej modlitwie Kanonu – modlitwie, którą omawiamy – jest pogwałceniem Prawa kościelnego.


Ponadto, de la Taille utrzymuje, że wymienianie heretyka w jakiejkolwiek modlitwie liturgicznej również jest grzechem:

"Co więcej, ponieważ obecnie Kościół ani w commemoratio pro vivis ani w żadnej innej części Mszy nie poleca opiece z imienia żadnej żyjącej osoby z wyjątkiem tych, których uważa za pozostających z nim we wspólnocie, to również grzesznym byłoby wspominanie z imienia w którejkolwiek modlitwie liturgicznej niewiernego, heretyka, schizmatyka lub osoby ekskomunikowanej. To pozbawienie powszechnych modlitw Kościoła w żaden sposób nie ogranicza się wyłącznie do excommunicati vitandi, co można przeczytać w Kodeksie Prawa Kanonicznego (kan. 2262, par. 1)" (51).


Nie byłby również moralnie dopuszczalny udział w obrzędzie, gdzie to się dokonuje. Kongregacja Rozkrzewiania Wiary w 1729 roku postanowiła:

"... u innowierców niemal zupełnie nie występuje obrzęd któryby nie był splamiony jakimś błędem w wierze... zwłaszcza, gdy chodzi o uczczenie pamięci żyjących patriarchów i biskupów – schizmatyków i heretyków – uznawanych za głosicieli wiary katolickiej. Z tej przyczyny, żaden katolik, któryby się znalazł w podobnych okolicznościach celebrowania obrzędu liturgicznego nie może szukać usprawiedliwienia z grzechu zła wspólnego kultu lub przynajmniej z grzechu zgubnego zgorszenia" (52).

Papież Pius VI

"Trzymajcie jak najdalej od siebie wszelką napaść i schizmę... Nade wszystko, unikajcie i potępiajcie świętokradzkich intruzów... Trzymajcie się z daleka od wszelakich intruzów... nie utrzymujcie z nimi żadnej łączności, zwłaszcza w boskiej liturgii" (55).

W roku 1753, gdy Święte Oficjum wydało zakaz wspólnej liturgii z greckimi heretykami i schizmatykami pierwszym powodem, jaki przedstawiono było: "zwłaszcza dlatego, że czczą oni pamięć patriarchy Konstantynopola" (56).

Oprócz innych niebezpieczeństw dla wiary wiążących się ze wspólną liturgią z heretykami i schizmatykami, arcybiskup Francis Kenrick (arcybiskup Baltimore, 1851 – 1863) za kolejny powód unikania takich posług wskazał również na uznawanie uzurpatora:

"Z heretykami albo schizmatykami nie wolno brać udziału in divinis:... wszyscy przyznają, że jest to złem, gdy związane jest z tym... uznawanie przywłaszczonego urzędu" (57).

Ustawodawstwo Kościoła zabraniające katolikom brania aktywnego udziału w aktach kultu wraz z heretykami i schizmatykami niezmiennie wymieniało zgorszenie jako jedną z przyczyn zakazu. Heretycy i schizmatycy mogliby dojść do wniosku, że katolik, który się z nimi modlił zaakceptował ich błędy lub rebelię.

Tak więc Kongregacja Rozkrzewiania Wiary ostrzegała w 1729 roku:

"Gdy widzą, jak katolicy idą do ich kościołów, asystują w ich obrzędach i biorą udział w ich sakramentach, to czy nie można by przypuszczać (lub przynajmniej obawiać się), że już tylko przez sam ten fakt mogliby tylko bardziej utwierdzić się w swoich błędach jak również przez ten przykład być przekonanymi, że podążają prostą drogą do zbawienia?

Stąd wynika, że nadzwyczaj trudno jest uniknąć niebezpieczeństwa zgubnego zgorszenia u samych heretyków i schizmatyków. Dlatego też, katolik nie może być spokojny w swym sumieniu, jeśli w ten sposób modli się wraz z nimi" (60).

 "W tej kwestii jest niemal niemożliwe by katolicy mogli być usprawiedliwieni z grzechu jeśliby się miało zdarzyć, że razem z heretykami i schizmatykami połączyliby się w świętej liturgii. Z tego powodu, Święte Kongregacje Świętego Oficjum i Rozkrzewiania Wiary zawsze uważały taką komunię za nielegalną" (78).

Proszę zwrócić uwagę na dosadny język: jest "niemal niemożliwe... aby być usprawiedliwionym z grzechu" i Stolica Apostolska "zawsze uważała taką komunię za nielegalną".

Co więcej, różne przytaczane wcześniej orzeczenia Watykanu nie czynią żadnego rozróżnienia między "ogłoszonymi" a "nieogłoszonymi" heretykami. Dekret z 1729 roku mówi, że katolicy biorący udział w obrzędach, podczas których wspominani są heretycy i schizmatycy "nie mogą szukać usprawiedliwienia z grzechu zła wspólnego kultu" (80). A zatem nie dodaje, że żadnego grzechu nie ma, jeżeli wspominani byli "nie uznani oficjalnie za takich" heretycy i schizmatycy. Również w 1756, kiedy Papież Benedykt XIV zabronił wspominania schizmatyków i heretyków w świętej liturgii, nie ograniczył zakazu do "uznanych oficjalnie za takich" heretyków i schizmatyków (81).

(2) Również przez analogię, w świetle ogólnych reguł prawa kanonicznego i teologii pastoralnej główna przesłanka nie ma żadnego sensu. Normy te zakazują publicznego odprawiania Mszy za heretyka lub schizmatyka, kropka (82). Nie ograniczają zakazu do kogoś, kto został "ogłoszony" heretykiem ...

Wiadomo, że wierni katolicy szczerze kochają Mszę i cenią ją jako główny sposób z pomocą którego Bóg prowadzi ich do świętości. Lecz Przenajświętsza Ofiara nigdy nie przyniesie nam owoców, jeżeli nabędziemy ją kosztem prawdy, wiary oraz samej świętości – za cenę szczypty kadzidła ofiarowanej heretykowi, fałszywemu papieżowi i jego fałszywej religii. Dlatego, że jak ostrzegał o. Faber:

"Najwyższą niewiernością wobec Boga jest herezja. To grzech nad grzechami, najohydniejsza z rzeczy, jakie Bóg widzi na tym nieprzyjaznym świecie. A jakże mało pojmujemy z jej niepomiernej nienawistności!...

Patrzymy na nią i jesteśmy spokojni. Dotykamy jej i nie wzdrygamy się. Obcujemy z nią i nie odczuwamy lęku. Widzimy jak narusza świętości i nie mamy poczucia profanacji...

Nasza miłość jest nieprawdziwa, ponieważ nie jest mocna; a jest nieprzekonywająca, ponieważ nie jest zgodna z prawdą... Gdzie nie ma nienawiści do herezji, tam nie ma świętości" (91).



 

niedziela, 1 grudnia 2019

DLACZEGO WIERZĘ

DLACZEGO WIERZĘ
Czy Bóg istnieje?
        Minęliśmy Przemyśl, a pociąg mknął szybko, unosząc nas w stronę Krakowa. Przy oknie po obu stronach siedzieli młodzi ludzie. Jeden z nich artysta-malarz portrecista i, jak się okazało z rozmowy, izraelita. Rozmawialiśmy o celu człowieka i doszliśmy do twierdzenia, że upodobnienie się do Boga, czyli chwała Boża zewnętrzna jest właśnie tym celem i stanowi jedynie całkowite szczęście stworzenia. Na jednej ze stacyj wszedł między innymi do naszego przedziału jakiś inteligentny mężczyzna i usiadł naprzeciwko mnie; zaraz też przyłączył się on do naszego kółka.
– A czy my możemy wiedzieć, że Pan Bóg istnieje? – zagadnął.
– I owszem.
– W to chyba może ktoś wierzyć tylko; nikt bowiem nie potrafi udowodnić, że Pan Bóg istnieje.
– Proszę pana, a ja panu to jasno udowodnię.
– Mnie pod tym względem już nikt nie przekona.
– Chyba, że Pan z góry odrzucił wszelkie rozumowanie.
– Wcale nie.
– Chciałabym i ja usłyszeć jasny na to dowód – wtrąciła siedząca obok pani.
– Przepraszam panów, rzekłem, zwracając się ku siedzącym przy oknie, że powrócę do zagadnienia, o którym już mówiliśmy, by uczynić zadość życzeniom tych, którzy później wsiedli.
– Prosimy bardzo.
– Najpierw jednak przepraszam, jakie pan posiada wykształcenie?
– Uniwersyteckie, studiowałem prawo.
– A filozofię może także?
– Tego już nie; co zresztą ma filozofia do wiary?
– Wiara musi być rozumną i tego właśnie dokonuje filozofia, zwłaszcza w zagadnieniu, czy Pan Bóg istnieje, – a teraz muszę wiedzieć w czym się wszyscy zgadzamy, bo od tego zacząć mi wypadnie, inaczej – budowalibyśmy na niepewnym fundamencie. Więc zacznijmy:
– Czy pan istnieje?
– Tak, ale ja jestem tylko częścią ziemi.
– Proszę pana, później pomówimy o tym, czym my jesteśmy, a teraz tylko pytam, czy pan istnieje?
– Tak jest.
– A pani?
– I ja to przyznaję.
– A może kto z państwa sądzi inaczej?
Wszyscy przytakują.
– Więc nasze istnienie jest pewne.
– Tego bym nie powiedział.
– A dlaczego?
– Bo my nic w ogóle na pewno wiedzieć nie możemy; co jedni twierdzą, to przeczą inni.
– Więc pan nie jest pewny, czy pan istnieje?
– Ja jestem tylko cząstką materii we wszechświecie.
– Nie chodzi mi o to – powtarzam – czym pan jest, lecz czy pan w ogóle istnieje, tj. czy pan jest czymś, czy też niczym.
– Oczywiście, niczym nie jestem.
– Na pewno?
– Na pewno!
– A ma pan zegarek?
– Mam – odpowiedział, sięgając do kieszeni.
– Jest on pański?
– Mój.
– A na pewno?
– Bez wątpienia.
– Przepraszam, ale gdyby pan o tym wątpił, poprosiłbym o niego i schował do kieszeni. (Obecni w śmiech). – Fałszywym więc jest pańskie założenie, że niczego z pewnością wiedzieć nie możemy, bo przecież pan uważa własne istnienie jako pewnik i bynajmniej nie ma ochoty wątpić, że ten zegarek należy do pana. – A ja, czy istnieję?
– Tak.
– A ta pani, tamten pan i w ogóle wszyscy tu obecni?
– Także.
– I na pewno?
– Na pewno.
– Dlaczego pan to twierdzi?
– Bo... oczy moje jasno mi o tym mówią.
– A te pola, łąki, przesuwające się przed oknami wagonu, świat cały i gwiazdy nad naszymi głowami – czy istnieją?
– Także; w ogóle przyznaję już, że to, co widzimy, istnieć musi; ale przecież Pana Boga nie widzimy.
– Proszę pana, czy parowóz idzie na przodzie?
– Oczywiście.
– Na pewno?
– Na pewno.
– A czy pan go widzi?
– Nie, lecz gdyby było inaczej, nasz wagon nie posuwałby się naprzód.
– A więc pan już przyznaje, że nie tylko możemy poznać jakąś rzecz przez bezpośrednie widzenie, ale także ze skutku rozumem przejść do poznania względnej przyczyny – prawda?
– Tak jest.
– Cóżby pan pomyślał o człowieku, któryby panu dowodził o swym zegarku: "Ten metal z okładki sam przypadkiem oderwał się z kopalni, sam dziwnym trafem przetopił się, przeczyścił i uformował wedle obecnego kształtu. Napis także przypadkiem na nim się wyrył. Szkiełko również przypadkiem się przetopiło i wyszlifowało. Także kółka same się zrobiły. I inne części składowe tego zegarka zupełnie przypadkiem się utworzyły; a następnie zespoliły się w obecnym porządku i tak bez myśli ludzkiej, ani też ręki, przypadkowo całkiem, wskazuje on godziny". Gdyby ten człowiek zupełnie na serio tak twierdził, co by pan o nim powiedział?
– Że cierpi chyba na zboczenie umysłu.
– Otóż w przyrodzie mamy organizmy bez porównania misterniej zbudowane. Zapewne podziwiał pan, studiując anatomię, budowę choćby takiego oka ludzkiego. Ile to różnych części, jak one delikatne i jak wspaniale służą do widzenia! Cała przyroda składa się z milionów i miliardów organizmów, które żyją, rozwijają się i rozmnażają. Czy więc można twierdzić, że te cuda przyrody to przypadek? Mógłby kto powiedzieć: "Nie dzieje się to bez przyczyny". – Prawda, ale te przyczyny mają jeszcze swoje przyczyny, a te także swoje przyczyny. Czy jednak w tej serii przyczyn, choćby nawet pchniętej w nieskończoność, musimy przyjąć pierwszą przyczynę? Przyczyny bowiem inne nie dają od siebie żadnych doskonałości, ale tylko podają to, co same otrzymały, a nam chodzi o twórcę doskonałości. – Musi być jakaś pierwsza przyczyna... i... t. j. – Bóg.
– Oczywiście.
Na twarzy owego pana odbijał się pewien rodzaj zdziwienia, że sam dotąd do takiego wyniku nie doszedł, być może, że nigdy przedtem nie rozmyślał nad tą sprawą.
Dlaczego wierzę. Nowe wydanie ku światłu, Niepokalanów 1937. Nakład Centrali Milicji Niepokalanej. (Za pozwoleniem Władzy Duchownej), ss. 11-15. 

sobota, 30 listopada 2019

Pułapka mszy Motu proprio - zwiedzeni "tradycjonaliści"

Ks. Anthony Cekada: Pułapka mszy Motu proprio

Pułapka mszy Motu proprio
KS. ANTHONY CEKADA
Ratzinger "uwalnia" Mszał ′62 roku. Witajcie w jego wielobarwnej tęczy...
"...oznaka tożsamości... ten sposób spotkania ...najlepiej do niego dopasowany..." "...sfera sacrum, która tak ich przyciąga..."
Benedykt XVI, List do Biskupów z okazji publikacji Motu proprio
"Uprawniona różnorodność i odmienne wrażliwości, zasługujące na szacunek... Ożywione Duchem, który łączy w jedno wszystkie charyzmaty"
Jan Paweł II, wypowiedź na temat tradycyjnej Mszy, skierowana do Bractwa Św. Piotra
"...wszystko w ich systemie wyjaśniają dwa słowa: potrzeba i konieczność"
Papież św. Pius X, o modernistach i sakramentach, Pascendi
7 lipca 2007 Benedykt XVI wydał Summorum Pontificum, długo oczekiwane Motu proprio zezwalające na szersze niż dotychczas używanie tradycyjnej łacińskiej Mszy w wersji z 1962 roku. Nie było to z jego strony żadną niespodzianką. Jeszcze jako kardynał, Joseph Ratzinger wielokrotnie wypowiadał się w przychylnym tonie na temat starej Mszy.
Oto kilka znamiennych postanowień zawartych w Motu proprio i towarzyszącym mu liście:
• Nowa Msza ogłoszona przez Pawła VI jest "zwyczajnym" wyrazem zasady modlitwy (Lex orandi) natomiast wersja starej Mszy Jana XXIII jest jej "nadzwyczajnym" wyrazem. Są to "dwie formy tego samego Rytu Rzymskiego". (Motu proprio, Art. 1).
• Każdy ksiądz może używać Mszału Rzymskiego ogłoszonego przez "bł. Jana XXIII" w mszach prywatnych. (Motu proprio, Art. 2).
• W parafiach, w których istnieje stabilna grupa wiernych "przywiązanych do wcześniejszych tradycji liturgicznych" proboszcz powinien chętnie przyjąć ich prośbę o odprawianie Mszy w rycie Mszału Rzymskiego ogłoszonego w 1962 (Motu proprio, Art. 5, par. 1).
• Takie celebracje mogą mieć miejsce w dni powszednie, „podczas gdy w niedzielę i święta może odbywać się jedna taka Msza”. (Motu proprio, Art. 5, par. 2).
• Czytania mogą odbywać się w języku narodowym. (Motu proprio, Art. 6).
• Na prośbę wiernych można używać starych rytów podczas ślubów i pogrzebów (Art. 5, par. 3), a proboszcz może wyrazić zgodę na użycie starego rytuału również przy sprawowaniu innych sakramentów. (Art. 9, par. 1).
• Biskup diecezjalny może erygować "parafię personalną" dla celebracji według starej formy rytu. (Art. 10).
• Nowa i stara Msza to nie "dwa ryty", lecz raczej podwójne użycie jednego i tego samego rytu. (List do Biskupów).
• Stary Mszał nie został "nigdy prawnie zniesiony i w konsekwencji, co do zasady, był zawsze dozwolony".
• Obie formy rytu mogą się "wzajemnie ubogacać".
• Nowi święci i niektóre z nowych prefacji "powinny zostać uwzględnione w starym Mszale".
• Nie ma "żadnej sprzeczności" pomiędzy starym a nowym wydaniem Mszału Rzymskiego.
• Kapłani wspólnot przywiązanych do starszej Formy "nie mogą z zasady wykluczać odprawiania liturgii zgodnie z nowymi księgami".
Tak więc, gdy nastała w końcu "Msza Motu proprio", cóż nam z nią zatem czynić wypada?
Oto kilka wstępnych przemyśleń.
I. Aspekty pozytywne
1. Przyznanie się do porażki
Będąc w latach sześćdziesiątych seminarzystą, z rewolucją liturgiczną zetknąłem się od wewnątrz i od tego czasu zapoznałem się z wieloma komentarzami na temat reformy autorstwa tych, którzy byli jej twórcami (Bugnini, Jungmann, Braga, Wagner, Patino, Botte, Vaggagini, Brandolini oraz wielu innych).
W tamtym okresie nie istniała dla tych ludzi w ogóle żadna kwestia zezwolenia na przetrwanie przedsoborowej Mszy, nawet w jakiejś ograniczonej postaci. Nowy ryt Mszy z wydanego w 1970 roku Mszału Pawła VI miał się stać Mszą rytu rzymskiego – kropka – miał to być dla Kościoła wielki krok naprzód.
Było to intencją samego Pawła VI. W listopadzie 1969 roku, na krótko przed tym jak jego Nowa Msza miała zostać wprowadzona do kościołów całego świata, rozwinął ten temat podczas dwóch Audiencji Generalnych:
"[reforma liturgiczna] stanowi dla prawdziwej tradycji [Kościoła] krok naprzód. Jest wyraźną oznaką wierności i żywotności... To nie fanaberia, szybko przemijający bądź alternatywny eksperyment, wymysł jakiegoś dyletanta... Ta reforma będzie kresem wszelkich niepewności, dyskusji i samowolnych nadużyć. Doprowadzi nas z powrotem do tej jednolitości obrządków i postaw, która jest właściwa Kościołowi katolickiemu..."
"Zasadniczy rys Mszy jest wciąż tradycyjny, nie tylko pod względem teologicznym, lecz również duchowym. W rzeczy samej, jeśli ryt zostanie zrealizowany we właściwy sposób, to okaże się, iż jego duchowy aspekt będzie obfitował w jeszcze większe bogactwa..." "Nie mówmy zatem o «nowej Mszy», lecz o «nowej epoce» w życiu Kościoła".
Nowa epoka właśnie się skończyła. Cztery dekady "większego bogactwa" doprowadziły w Stanach Zjednoczonych do spadku liczby wyświęcanych księży o 72%, wstępujących do seminariów o 90%, ilości seminariów o 66%, nauczających sióstr o 94%, przyjęć do szkół katolickich o 55% oraz uczestnictwa we mszy o około 60%.
W latach dziewięćdziesiątych nowe pokolenie duchownych zaczęło odwracać się od rytu Pawła VI i z utęsknieniem spoglądać w kierunku Mszału trydenckiego. Absolwenci najprzeróżniejszych seminariów diecezjalnych poszukiwali starodawnych szat, studiowali przedsoborowe rubryki, po kryjomu odprawiali tradycyjną Mszę i w ogólności z nadzieją oczekiwali na coś bardziej katolickiego niż to, co można było znaleźć w nowym rycie.
Jeśli Nowa Msza byłaby sukcesem, to nic z tego co powyżej przypomniałem nie miałoby miejsca. "Msza Motu proprio" jest przyznaniem, że eksperyment Novus Ordo zakończył się fiaskiem.
2. Usuwanie piętna
W latach 1964 – 1984 modernistyczna hierarchia uważała wiernych pragnących starej Mszy za wyrzutków, dziwaków czy troglodytów.
Indult z 1984 oraz ustanowienie komisji Ecclesia Dei w 1988 roku, przyczyniły się jednakże do usunięcia w pewnej mierze piętna, jakie przylgnęło do promowania "łacińskiej Mszy".
W oczach wielu ludzi "Msza Motu proprio" Ratzingera to dalsza "legitymizacja" przedsoborowych praktyk liturgicznych.
3. Przyczyna podziałów we wrogim obozie
Pomimo rozbudowanych środków bezpieczeństwa, jakie Ratzinger zawarł w swoim dokumencie, "Msza Motu proprio" niechybnie spowoduje powstanie konfliktu wśród popleczników Vaticanum II.
Nie wiem jak w innych częściach świata, ale mogę chyba przewidzieć jak się to rozegra na amerykańskiej prowincji, gdzie obecnie zamieszkuje większość tutejszych katolików Novus Ordo. Tam to właśnie, w kościołach nie różniących się pod względem architektonicznym od nowoczesnych restauracji czy banków, działają komitety "wyposażonych w uprawnienia" agresywnych świeckich kobiet – zarówno pobierających stałe wynagrodzenie jak i wolontariuszek, sporadycznie wspomagane przez wyzwolone "zakonnice". Komitety te sterują obecnie polityką i praktykami parafialnymi. Parafialne działaczki, podobnie jak ich sąsiedzi z prowincji, lubią łatwą i przyjemną Mszę oraz religię Vaticanum II właśnie w takiej formie, jaka teraz istnieje.
Jeśli neo-konserwatywny pasterz (typowy "Father Bob") zapowiedziałby, iż dzięki Motu proprio, wprowadzi cały stary liturgiczny ekwipunek zakupiony na aukcji eBay i zacznie odprawiać starą Mszę po łacinie o 10 rano w niedzielę, kobieca rada (sowiet) wznieciłaby w parafii insurekcję, uzupełnioną protestami do biskupa oraz kampanią medialną.
Przemnóżcie to przez kilka parafii w każdej diecezji, a będziecie mogli wyobrazić sobie konflikt, jaki "Msza Motu proprio" może wywołać w obozie wroga. Rozdarty konfliktem dom nie może się ostać i podziały poprzedzające rozkład nowej religii mogą tylko przyspieszyć przywrócenie starej – quod Deus det!
4. Race ostrzegawcze dla zaangażowanych tradycjonalistów
Większość starych tradycjonalistów nie cierpi jakiegokolwiek majstrowania przy Mszy. Jednakże Ratzinger, przebąkuje coś o kilku zmianach, które mogłyby się pojawić w ich lokalnej "Mszy Motu proprio": nowi święci, nowe prefacje i czytania w języku narodowym – pozostawiono nawet niewyjaśnionym czy ma być używany lekcjonarz Bugniniego.
Wspaniale! Igranie w ten sposób ze starą Mszą niezwykle zaniepokoi weteranów, zaalarmuje ich, co do machinacji Ratzingera (mamy nadzieję) i być może nawet sprawi, iż zaczną myśleć, że dla prawdziwych katolików to moderniści tacy jak Ratzinger są problemem, a nie rozwiązaniem.
5. Nieustanne przypominanie kapłanom o Nowej Mszy
Od 1988 roku Jan Paweł II i Ratzinger zaaprobowali dużą liczbę quasi-tradycjonalistycznych wspólnot religijnych (Bractwo Św. Piotra, Instytut Chrystusa Króla, Instytut Dobrego Pasterza, itd.), którym pozwolono używać Mszału ′62 i innych przedsoborowych obrzędów. Odizolowało to dużą część duchowieństwa, która nie cierpiała Nowej Mszy od przymusu odprawiania jej.
To już przeszłość. Ratzinger posyła im rakietę: "Zbędnym jest dodawać, że by doświadczyć pełnej jedności, kapłani wspólnot przywiązanych do starszej Formy nie mogą z zasady wykluczać odprawiania liturgii zgodnie z nowymi księgami. Całkowite wykluczenie nowego rytu stałoby w sprzeczności z rozpoznaniem go jako cennego i świętego".
Znów, fantastyczna wiadomość! Im bardziej kapłani tych wspólnot będą osobiście konfrontowani ze złem Nowej Mszy, tym szybciej zrozumieją nierozwiązywalne sprzeczności swej własnej postawy.
6. Wprowadzenie do prawdziwych problemów
Chociaż autoryzowana przez Ratzingera Msza Jana XXIII jest ogołoconą wersją integralnej tradycyjnej liturgii, to zachowuje jeszcze dość starych cech by ukazać, że w porównaniu z nią Nowa Msza Pawła VI przedstawia całkowicie nową religię – "zogniskowaną na człowieku" jak się miał o niej butnie wyrazić jeden z jej twórców, ks. Martin Patino.
Dla wielu katolików, droga do stania się tradycjonalistami rozpoczęła się, gdy po raz pierwszy zetknęli się z tradycyjną łacińską Mszą i porównali ją z neoprotestanckim obrzędem odprawianym w swoich parafiach. Z nastaniem "Mszy Motu proprio" okazja do takich konfrontacji rośnie wykładniczo.
Bez wątpienia skłoni to wiele szczerych i zatroskanych dusz do sięgnięcia wzrokiem poza kwestie liturgiczne w kierunku większego problemu doktrynalnego – herezji Vaticanum II i posoborowych papieży – i ostatecznie do przyjęcia jedynej logicznej dla wiernego katolika postawy, jaką jest sedewakantyzm.
II. Aspekty negatywne
1. Wchłonięci przez modernistyczny subiektywizm
Ponieważ rozumują oni nadal według starych katolickich kategorii, tradycjonaliści, którzy promowali "Mszę Motu proprio" będą traktować jej uwolnienie jako spektakularną klęskę modernizmu.
Lecz w rzeczywistości wydarzyło się coś innego: wraz z "Mszą Motu proprio" moderniści dokooptują teraz do swojego własnego subiektywistycznego programu niczego nie podejrzewających tradycjonalistów.
Papież św. Pius X potępił modernizm, ponieważ (między innymi) odrzucał on dogmat i wywyższał "religijny zmysł" indywidualnego wiernego. Wszystkie watykańskie oświadczenia autoryzujące używanie tradycyjnej Mszy – począwszy od Indultu z 1984 roku – opierają się na takich przebiegłych i subiektywnych modernistycznych kategoriach jak: "różne wrażliwości", "odczucia", "prawowita różnorodność", "radość", różne "charyzmaty", "kulturowe ekspresje", "przywiązanie" etc. (1)
Ratzinger teraz wielokrotnie powtarza ten refren: "przywiązanie", "sympatia", "kultura", "osobista zażyłość", "oznaka tożsamości", "drogocenne dla nich", "atrakcyjność", "forma spotkania", i "sfera sacrum, która przyciąga".
Wszystko zostaje zredukowane do subiektywnego odczucia.
Niech tradycjonaliści, którzy to promowali mówią sobie, co chcą. Dla Ratzingera "Msza Motu proprio" czyni z nich tylko jeszcze jeden kolor więcej w jego tęczowym Vaticanum II.
2. Boczna kaplica w ekumenicznym kościele
Jak wielokrotnie wskazaliśmy przy innych okazjach, osobistym wkładem Józefa Ratzingera do długiej listy błędów Vaticanum II jest jego herezja kościoła - monstrum („Frankenchurch”). Kościół jest dla niego "wspólnotą" – rodzajem ekumenicznego, ogólnoświatowego kościoła, do którego należą wszyscy katolicy, schizmatycy i heretycy, z których każdy posiada "elementy" Kościoła Chrystusowego bądź to "w pełni" bądź też "częściowo". Według jego Katechizmu, wszyscy są częścią jednego, wielkiego szczęśliwego "Ludu Bożego".
Pod takim wspólnym dachem, jedni cieszą się luterańskimi chorałami, mszami gitarowymi, śpiewem gregoriańskim, komunią na rękę, ministrantkami, świeckimi szafarzami, hinduską i afrykańską "zinkulturowaną" liturgią czy meksykańską muzyką mariachi. Innych (będących w "częściowej jedności" z Ratzingerem) cieszą posępne prawosławne śpiewy, muzyka rockowa, kapłanki, anglikańskie kadzidła i dzwony, kanony z brakującymi słowami konsekracji, wezwania typu: przyjmij-Jezusa-za-swojego-osobistego-zbawiciela oraz Credo bez Filioque.
Dlatego zupełnie nie dziwi, że Ratzinger potrafi zaoferować tradycjonalistom "Mszę Motu proprio", a wraz z nią obszerną, wygodną boczną kaplicę w jego ekumenicznym kościele. Ot, jedna opcja więcej...
I faktycznie, ks. Nicola Bux, watykański urzędnik, który był zaangażowany w przygotowanie Motu proprio nazwał to właśnie "rozszerzeniem opcji".
I oczywiście, jest cena, jaką trzeba za to zapłacić.
Zgodnie z Motu proprio Ratzingera i towarzyszącym mu listem, Novus Ordo – ekumeniczne, protestanckie, modernistyczne świętokradztwo, które zniszczyło wiarę katolicką na całym świecie – jest "zwyczajnym wyrazem prawa modlitwy katolickiego Kościoła". Wasza "Msza Motu proprio" – prawdziwa Msza, jak ją sobie możecie nazywać – jest tylko sposobem "nadzwyczajnym". Nowa i stara są tylko dwiema formami tego samego Rytu Rzymskiego.
Jeżeli przyjmujesz "Mszę Motu proprio", akceptujesz wszystkie powyższe konsekwencje i stajesz się entuzjastycznym członkiem Ratzingerowskiego Ogólnoświatowego Ekumenicznego Kościoła.
3. Katolickie rytuały, modernistyczne doktryny
Przez dziesięciolecia tradycjonaliści łączyli się w jednym zawołaniu "Najważniejsza jest Msza!"
Ale ostatecznie jest to tylko hasło. Do nieba możesz się dostać nawet jeżeli masz trudność z dostępem do katolickiej Mszy, ale nie możesz się tam dostać bez katolickiej Wiary.
Ratzinger da ci teraz Mszę Motu proprio – ale co z wiarą? Czy ci, którzy przyjmą jego wspaniałomyślną ofertę będą mogli potępić Novus Ordo, błędy Vaticanum II i fałszywe nauczanie posoborowych papieży?
By odpowiedzieć na to pytanie wystarczy tylko popatrzeć na Bractwo Św. Piotra, Instytut Chrystusa Króla i inne organizacje odprawiające już starą Mszę pod patronatem watykańskiej komisji Ecclesia Dei. Wszystko, na co było stać ich duchowieństwo, to sporadyczne wyrażanie układnej krytyki dotyczącej "braków" lub "dwuznaczności" nowej religii. Wszyscy oni teraz zostali wykiwani.
Ich główną troską będzie teraz, na podobieństwo z anglikańskim skrzydłem High Church, utrzymywanie pozorów katolicyzmu, szczególnie jego liturgii. Lecz serce katolicyzmu – wiara – uleciało.
Dlatego więc gdy neo-konserwatywny kapłan odprawiający "Mszę Motu proprio" może uważać za bardzo ekscytujące intonowanie starożytnych kolekt z ich "negatywnym" językiem mówiących o piekle, Boskiej karze, żydach, poganach, heretykach itp., to powinien pamiętać, że Vaticanum II obalił doktrynalne podstawy, na których opierał się ten język (2).
Dla tego poczciwego księdza i jego zgromadzenia lex orandi, którego przestrzegają (tradycyjna Msza) nie ma absolutnie żadnego związku z ich oficjalnym lex credendi (religią Vaticanum II).
Począwszy od swych dziewiętnastowiecznych początków, modernizm usiłował stworzyć religię odseparowaną od dogmatu, która niemniej jednak będzie zaspokajać "religijny zmysł" człowieka. Ironią losu jest to, że ta wewnętrznie sprzeczna i bezdogmatyczna religia realizuje się teraz w pełni w "Mszy Motu proprio" Ratzingera.
4. Pseudo-kapłani odprawiający nieważne msze
"Kiedy nie będzie już ważnie wyświęconych kapłanów, wtedy uwolnią łacińską Mszę".
Tak przewidywał w połowie lat siedemdziesiątych kapucyn, O. Carl Pulvermacher, sędziwy tradycjonalistyczny kapłan, który współpracował z Bractwem Św. Piusa X i był redaktorem amerykańskiego czasopisma Angelus.
Jego prognozy okazały się też prorocze. W 1968 roku, moderniści stworzyli nowy, nieważny ryt konsekracji biskupich – jego stosowanie sprawia, że nie dochodzi do wyświęcenia prawdziwego biskupa (3). Ktoś, kto nie jest prawdziwym biskupem oczywiście nie może wyświęcić prawdziwego kapłana i wszystkie Msze – czy to tradycyjne, łacińskie czy też Novus Ordo – odprawiane przez nieważnie wyświęconych księży są również nieważne.
Tak więc, niemal czterdzieści lat później – gdy dzięki posoborowemu obrzędowi biskupich konsekracji pozostało niewielu ważnie wyświęconych księży – modernista Ratzinger (sam nieważnie konsekrowany na biskupa w nowym rycie) uwalnia tradycyjną Mszę.
A zatem, jako rezultat Motu proprio szeroko po całym świecie zaczną być odprawiane tradycyjne, łacińskie Msze: dźwięki chorału i Palestriny będą odbijać się echem w murach wyznaczonych kościołów, lśnić będą złociste ornaty, obłoki kadzidła wypełnią barokowe absydy, kaznodzieje w koronkowych komżach ogłoszą powrót sacrum, duchowni w podniosłych nastrojach będą odprawiać nabożeństwa wypełniając przepisy rubryk z tak wielką perfekcją, na jaką tylko pozwalają okrojone ryty Jana XXIII.
Ale "Msza Motu proprio" będzie jedynie pustym spektaklem. Bez prawdziwych biskupów, nie ma prawdziwych kapłanów; bez prawdziwych kapłanów nie ma Rzeczywistej Obecności; bez Rzeczywistej Obecności nie ma Boga, który byłby przyjmowany w Komunii św. i adorowany – będzie tam tylko... chleb.
III. Powiedz NIE dla Motu!
W dłuższej perspektywie "Msza Motu proprio" przyczyni się do stopniowego upadku posoborowej religii oraz do ostatecznego zgonu Vaticanum II – tego diabelskiego dzidziusia Ratzingera, dzidziusia, dla którego Limbus nigdy nie był alternatywą. Wszystko to może nas tylko cieszyć.
Na krótką metę jednak, "Msza Motu proprio" zwabi wielu naiwnych tradycjonalistów, a to ze względu na wygodę lub perspektywę "przynależności do czegoś większego".
Negatywne aspekty faktycznego wspierania Motu proprio to czysta trucizna. Występują tu dwa kluczowe punkty warte zapamiętania:
1) W większości wypadków, wasza lokalna "Msza Motu proprio" będzie nieważna, ponieważ odprawiający ją kapłan został wyświęcony przez nieważnie konsekrowanego biskupa. Już teraz, nawet niektórzy indultowi parafianie unikają z tego powodu mszy księży z Bractwa Św. Piotra.
2) "Msza Motu proprio" jest elementem fałszywej religii. Bez wątpienia, macie swoją "zatwierdzoną" łacińską Mszę, a być może nawet swój Baltimore Catechism. Lecz wasi współwyznawcy z kościoła Vaticanum II również mają swoją Mszę i swój Katechizm, wszystko także stosownie "zatwierdzone".
Uczestnicząc we "Mszy Motu proprio" stajecie się częścią tego wszystkiego i przyznajecie, że różnice między wami a ludźmi w drodze do "św. Teilharda" są tylko kosmetyczne. – "Uprawniona różnorodność i odmienne wrażliwości, godne szacunku... ożywiane Duchem" jak na temat apostolatu Bractwa Św. Piotra związanego z odprawianiem starej Mszy wypowiedział się Jan Paweł II.
Ale jeśli jako wierny katolik jesteś zdegustowany myślą o układaniu się z herezją i o stawaniu się kolejną barwą na modernistycznej liturgicznej i doktrynalnej tęczy, to masz tylko jeden wybór:
Powiedz NIE dla Motu!
(7 lipca 2007)
Ks. Anthony Cekada
www.traditionalmass.org
Tłumaczył Mirosław Salawa
––––––––––––––––––
Przypisy:
(1) Indult 1984: Katolicy, którzy są "przywiązani" do Mszy trydenckiej.

List Ecclesia Dei Jana Pawła II (1988): Stara Msza stanowiąc część "różnorodności charyzmatów, tradycji duchowości i apostolstwa jest w Kościele nie tylko uprawniona, lecz także stanowi jego bogactwo, decydujące o pięknie jedności w różnorodności (o owym «współbrzmieniu, które pod działaniem Ducha Świętego z ziemskiego Kościoła wznosi się ku Niebu»)... ponadto wszędzie należy uszanować nastawienie tych, którzy czują się związani z liturgiczną tradycją łacińską...".

Przemówienie Jana Pawła II do benedyktynów z Le Barroux 1990: Tradycyjna Msza jest dozwolona, ponieważ Kościół "szanuje i pielęgnuje wartości i talenty różnych ras i narodów... To zezwolenie ma na celu umożliwić kościelną jedność osobom, które czują się przywiązane do tych liturgicznych form".

List kardynała Mayera do amerykańskich biskupów, 1991: "różnorodność" i respektowanie "odczuć".

Przemówienie kardynała Ratzingera do tradycjonalistów w Rzymie, 1998: "Różnorodne duchowe i teologiczne akcenty... to bogactwo, które przynależy do tej samej, jednej wiary katolickiej".

Kardynał Castrillon Hoyos, maj 2007: "liturgiczna ekspresja podzielana przez niektórych... ta wrażliwość". Zob. też przemówienie Jana Pawła II do Bractwa Św. Piotra, październik 1998.

(2) I rzeczywiście, kiedy tylko zaczęły krążyć pierwsze pogłoski o Motu proprio, Żydzi zgłosili protesty przeciw przywróceniu starych modlitw w intencji ich nawrócenia. Dlaczegóżby nie? Czyż Vaticanum II nie zapewnił ich już o zwycięstwie?

(3) Zob. "Absolutely Null and Utterly Void" (Całkowicie nieważne i pozbawione znaczenia), "Why the New Bishops are Not True Bishops" i "Still Null and Still Void" na stronie www.traditionalmass.org. Reformatorzy kompletnie zmienili zasadniczą formę sakramentalną – jedno zdanie obrzędu zawierające to co jest konieczne i wystarczające do konsekrowania prawdziwego biskupa. Usunęli zasadniczą ideę: moc Święceń, którą otrzymuje biskup. Jeśli sakramentalna forma zostaje zmieniona w taki sposób by usunąć zasadniczą ideę, forma staje się nieważną.
© Ultra montes (www.ultramontes.pl) 
Kraków 2007

FSSPX

" Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. ..." Mat. 6 , 24

  FSSPX w służbie Panom dwom. 

Z jednej strony FSSPX  sypie kadzidło zredefiniowanemu i zreformowanemu papiestwu żeby na jego polu uprawiać pseudo "tradycjonalizm", który w najlepszym wypadku zachowuje Mszę Trydencką od zapomnienia, ale za cenę milczącego przyzwolenia na niszczenie doktryny i Rzymsko Katolickiej Wiary jaką znano do Soboru Watykańskiego II przez niemal 2000lat. Czy może być w takim układzie wilk syty i owca cała? 
Jeżeli wilk syty to owcy już nie ma.
 FSSPX przedkłada prywatne opinie nad bezwzględne wobec błędów i herezji Magisterium Kościoła Chrystusowego. Zachowuje się FSSPX bezrefleksyjnie jakby jego pozycja była "najwłaściwsza" czyniąc siebie autorytetem najwyższym w rozstrzyganiu co jest właściwe a co należy zignorować.

Jeżeli ktoś dał się nabrać, że jest to katolickie podejście niech lepiej zrewiduje swoje przekonanie w oparciu o dogmat Prymatu Papieża i opinie Świętych Doktorów i teologów przedsoborowego Kościoła. FSSPX gdyby miał do czynienia z prawowitą władzą Kościoła Chrystusowego i jego Głową byłby w pozycji schizmy. Natomiast w sytuacji apostazji hierarchii posoborowego kościoła, o której zapewniał abp. Lefevebre - FSSPX  uznaje uzurpatorską władzę jako działającą w autorytecie Kościoła, ale nie uznaje swojego obowiązku poddaństwa wobec tej władzy - co jest myśleniem schizmatyckim, protestanckim. Czym się zatem różni FSSPX od swoich modernistycznych przełożonych? 
Prawda i kłamstwo to są dwie skrajności.
 Jeżeli odrzuci się  dwie skrajności jak nowoczesne społeczeństwo dyktuje to zostaje się  z półprawdą i półkłamstwem w jednej drużynie zupełnie jak FSSPX i posoborowy neo "katolicki" kościół są ...

List Lavala byłego protestanckiego pastora w Condé sur Noireau

    POWODY   zniewalające licznych protestantów do powrotu na łono   KOŚCIOŁA KATOLICKIGO   ...